PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Riverdale: Całkiem Nowe Historie

[RECENZJA] Riverdale: Całkiem Nowe Historie

Chyba nie najlepszym pomysłem jest stworzenie komiksu, na podstawie serialu telewizyjnego. Szczególnie jeśli ten serial również opiera się na dobrze znanych postaciach, które od lat występują w popkulturze. Twórca treści, które możemy zobaczyć na ekranie, chciał zarysować swój charakterystyczny styl, podzielić się innym podejściem do klasycznych postaci.

Podobnie jest w przypadku komiksu Riverdale. Składa się on z dziewięciu krótkich historii. Każda z nich napisana jest przez inną obsadę, kontrolowaną przez Roberto Aguirre-Sacasę. Pokazują one momenty, do których odwołuje się telewizyjna wersja, ale brak w niej czasu, aby je rozwinąć. Mamy okazję przeczytać opowieści, które wydarzyły się przed tym, co stało się w serialu, lub mogły pojawić się w jego trakcie. Kilka z nich tłumaczy widzowi, wydarzenia mające miejsce w wakacje. Te właśnie są najciekawsze. Usiłują one rozwinąć charakterystykę głównej obsady: w przypadku Archiego, kładziony jest nacisk na romans z panią Grundy, pisanie piosenek, życie z dziedzictwem Jasona Blossoma, próbę dorównania mu na boisku i jednocześnie próbę pozostania sobą.

Z komiksu do serialu, z serialu do komiksu.

W przypadku Betty jest to ciągłe trzymanie się możliwości rozpoczęcia romantycznej relacji z Archiem, co nie pozwala jej ruszyć do przodu. Jughead wciąż starający się napisać swoją powieść, musi zmierzyć się z utratą najlepszego przyjaciela, czytelnik może przyjrzeć się ich relacjom. Widzimy również jak Veronica stara się poradzić sobie z aresztowaniem ojca, ze zmianą statusu społecznego.

Gorzej jest z innymi historiami, wydają się one jedynie niepotrzebnymi one-shotami, miłymi momentami, które stanowią odskocznie od mrocznego, przytłaczającego klimatu serialu. Niestety nie są niczym więcej. Czyta się je nie odczuwając żadnych emocji. Co miałoby się czuć wiedząc, że nie wydarzy się w nich nic spektakularnego? Właśnie to jest największą wadą tego komiksu. Nie znajdziemy w nim zaskakujących rewelacji. Twórcy, tak uporczywie trzymając się telewizyjnej wersji, nie zabiją nagle jednego z bohaterów, nie napiszą mu nowego wątku. Na szczęście rysunki są miłe dla oka. Mimo, że kilku autorów nie skupia się tak bardzo na graficznym odwzorowaniu aktorów, a raczej bliżej im do stylu, który znajduje się w All-new Archie #1 (lecz są nieco mniej   dopracowane), czegoś im brakuje.

Najlepsze, co można znaleźć w recenzowanym komiksie, to końcowe strony. Przedstawione zostały tam różne koncepcje okładki. Myślę, że jeśli twórcy pragnęli zaznaczyć, iż komiks to nie przesadnie dokładne odwzorowanie wersji pojawiającej się na ekranie, to mogli wybrać jedną z nich. Znajdziemy tam również bardzo ciekawy przegląd tego, jak znane postacie z Archie Comics zmieniały się przez lata, a także porównanie ich z serialowymi kreacjami.

Czy rysunki dostatecznie odzwierciedlają wygląd aktorek z obsady serialu?

Czy w takim razie możemy czytać Riverdale całkowicie zapominając o serialu? Według mnie nie. Ten komiks, a przynajmniej jego pierwszy tom, działa jedynie jako dodatek do telewizyjnego show. Pomaga utrwalić zapoczątkowane w nim motywy. Teoretycznie może zapowiadać jakieś nowe wątki, do których później może odwołać się serial. Przyciąga fanów Netflixowego Riverdale do sklepów z komiksami. Zaznajamia ich z innym medium, umacnia markę. Musimy poczekać i zobaczyć, co stanie się z bazą fanów po kilku tomach Aguirre-Sacasa. Może dzięki niemu ludzie sięgną po początkowe epizody komiksu Archie. Może zainteresują się wszystkim tym, co oferuje ten kultowy cykl.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Ultimate Comics!

AUTOR Victoria Październy

"With great power comes great bullshit."

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Betty i Veronica kontra Harley i Ivy w nowej serii Adama Hughesa!

W grudniu 2016 Archie Comics ogłosiło, że możemy spodziewać się nawet kilku crossoverów komiksów o rudzielcu …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *