PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / [REZENZJA] Mercy

[REZENZJA] Mercy

W ostatnich dniach pojawiła się informacja o przyszłorocznych planach autorki dotyczących kontynuacji komiksu Mercy. Czy zatem warto poświęcić chwilę na zapoznanie się z drugim na naszym rynku po Wbrew naturze, autorskim komiksem Mirki Andolfo?

Opowieść rozpoczyna się od wypadku w kopalni. Już na pierwszych stronach otrzymujemy zapowiedź tajemnicy rodem z gatunku weird fiction. Alegorie do „macek z Providence” wyglądają na nieprzypadkowe, lecz na przestrzeni tych 64 stron ich obecność skromnie przeplata się pomiędzy dramatami życia codziennego małego, umiejscowionego na dzikim zachodzie miasteczka. Oś fabularna przenosi nas kilka lat do przodu, lecz reperkusje nieszczęsnego wydarzenia nadal odbijają się w szeptach i traumach mieszkańców Woodsburgh. Ze stagnacji ma ich wyrwać przyjęcie z okazji przybycia eleganckiej damy o alabastrowej skórze i otwarcia nowego biznesu, potencjalnie ożywiającego lokalną ekonomię. Nie wszystkim jednak będzie dane w nim uczestniczyć z racji na rozwarstwienie społeczne i rasowe, mające odbicie w głównych postaciach tego graficznego dramatu.

Mirka Andolfo zaczynała jako kolorystka w 2009, a od 2012 regularnie współpracuje z amerykańskimi wydawcami. Dla BOOM! Studios pisała „Niesamowity świat Gumbala”, rysowała 2 zeszyty „Ms. Marvel” dla Marvel Comics, odpowiadała za kolory i rysunki w serii „Chaos” Dynamite Comics. Fani superbohaterszyzny mogli oglądać jej prace m.in. W 2 zeszycie 5 tomu przygód Harley Quinn „Głosuj na Harley. ” czy pobocznej historii o Młodych Tytanach wydanej w ramach „Batman Metal. „Tom1. Najgłośniejszym do tej pory dziełem jest jej w pełni samodzielna seria Wbrew naturze wydana przez Non Stop Comics.

W warstwie graficznej „Mercy” przebija perfekcjonizm. Skrupulatne wypełnianie kadrów, cienkie konturowanie i praca kolorem. Lokacje mimo zimy zachowują klimat westernu, a zwłoki w śniegu wzbudzają dreszczyk emocji. Jedynym co w moim odczuciu odbiega od tej narracji jest komputerowy efekt rozmycia wykorzystany do nadania dynamiki i ruchu. Jednak jestem fanem tradycyjnych szuchów i śladów w powietrzu, które wydają się bardziej naturalne dla atmosfery dzikiego zachodu. Dwa zeszyty to jednak za mało by móc jednoznacznie wypowiedzieć się o tytule, mając świadomość, że to dopiero rozstawienie aktorów na scenie przed kolejnymi 4 aktami, ale zaciekawił mnie ten tom na tyle, by z chęcią sięgnąć po kolejne. Seria publikowana była niemal jednocześnie na 3 rynki: włoski, francuski i amerykański, gdzie na tym ostatnim we wrześniu – dopiero co – został wydany końcowy numer, a już na grudzień zapowiedziane jest wydanie zbiorcze. Tym bardziej cieszy pojawienie się tej pozycji u nas i pomimo przyjętej formy wydawniczej, trzymam kciuki by wydawnictwo Non Stop Comics miało okazję zaspokoić naszą ciekawość.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Non Stop Comics!

AUTOR Dominik Pańczyk

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Suicide Squad: Zła krew

Niesławny – zarówno ze względu na fabularne założenia, jak i na skojarzenia z nieudaną adaptacją …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *