PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank

[RECENZJA] Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank

Kiedy w rękach trzymasz tomik, w którym występują takie ugrupowania jak Nocni Ninja, a przemoc to najwyższa forma komunikacji… wiedz, że będziesz się dobrze bawić!

Za późno, by przebaczyć & Rad Erwank to dwie oddzielne historie, które łączy osoba Łukasza Kowalczuka. W pierwszej Kowalczuk odpowiada za rysunki oraz tłumaczenie z angielskiego, a scenariusz dostarcza Michael Tanner. Poznajemy tam Diamentową Siłę, drużynę, która staje przed trudnym zadaniem odbicia córki prezydenta z rąk Nocnych Ninja. Brzmi jak coś co mogło się pojawić na VHS w latach 80, prawda? I dokładnie ma tak brzmieć. To czysta rozrywka, bez nadęcia (i jednocześnie bez fabuły), która żyje stylistyką kiczowatych filmów akcji. Dostajemy tutaj akcję, karate, ninjów, akcję, strzelaniny, akcję oraz wybuchy.

Niestety, Tanner rozpisuje historię, która jest niesamowicie nijaka (szczególnie w porównaniu do Rad Erwanka). Poza tym, że stanowi pretekst do okładania się po głowach, brakuje tutaj pomysłu i zaangażowania. Bohaterowie są napisani całkiem znośnie, ale ciężko im kibicować. Nie mówiąc już o tym, żeby ich zapamiętać kiedy tomik powędruje na półkę. Na szczęście sytuację ratują rysunki Kowalczuka, który dobrze panuje nad perspektywą i potrafi prowadzić akcję. Za późno, by przebaczyć tym samym staje się jadalną, choć niekoniecznie pierwszej klasy przystawką przed dużo lepszym komiksem, który następuję po nim.

Czy te oczy mogą kłamać?

Mowa oczywiście o Radzie Erwanku. Tutaj za fabułę wziął się Kowalczuk, a za ilustracje Jack Teagle. Akcja osadzona jest na Planecie Jeden, która stała się ofiarą inwazji Koalicji Genetycznych Szumowin. Ostatnią nadzieją na ocalenie świata jest Rad Erwank.

Podobnie jak w przypadku poprzedniej historii, mamy tutaj niczym nieskrępowaną rozwałkę, która czerpie pełnymi, zmutowanymi garściami ze stylistyki popkultury „tak złej, że aż dobrej”. Z tym, że Kowalczuk prezentuje fabułę, która trzyma się kupy, angażuje bohaterów w jej przebieg i jest czymś więcej niż tylko koniecznym dodatkiem do rysunków. Oczywiście, to wciąż komiks, który nie bierze siebie na poważnie – ale tutaj to jest wyjątkowo udane. Niewymuszony humor, kiczowate elementy i destrukcja – to wszystko pasuje do siebie jak pięść Rada do nosa generycznej szumowiny. Czyli idealnie. Na dokładkę, Teagle wydaje się dobrze rozumieć scenarzystę. Umiejętnie, choć w prosty sposób, oddaje kwintesencję Rada Erwanka, czyli akcję w staroszkolnym stylu. Wszystko gra!

W kwestii wydania i dodatków jest bardzo dobrze. Format jest bardzo poręczny, jakość druku i papieru co najmniej zadowalająca. W ramach bonusów mamy wywiady z Jackiem Teaglem i Michaelem Tannerem. Oba naprawdę ciekawie uzupełniają pozostałą zwartość.

Podsumowując, dostajemy jedną przeciętną i jedną naprawdę udaną historię. Jeśli w Waszej pamięci lata 80 i 90 to najlepsze lata w historii Ziemi, jesteście przekonani, że jednym ciosem karate można zburzyć ścianę, a z głośników leci Wam punk rock – kupujcie bez wahania! Jeśli jednak ta stylistyka Was odpycha… to i tak spróbujcie, choćby dla Rada Erwanka. Uwierzcie mi, miło jest czasem oderwać się od postmodernistycznych rozważań nad kondycją społeczeństwa i zaczerpnąć trochę uczciwej rozrywki.

AUTOR Paweł Kicman

Miłośnik deszczu i lenistwa. Gracz i komiksiarz. Na co dzień narzeka na brak czasu i ostre zęby swojej chomiczki - Ofelii. Co drugi dzień narzeka na wszystko inne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *