PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Wonder Woman: Amazonia

[RECENZJA] Wonder Woman: Amazonia

Elseworldy to jedna z najciekawszych linii wydawniczych w DC. To w tych alternatywnych światach rozgrywają się opowieści, jakich próżno szukać w standardowych historiach superbohaterskich. Jedną z takich fabuł ilustruje komiks zatytułowany Wonder Woman: Amazonia. Niewielki, niepozorny w sumie tomik wywołuje – mimo 20 lat na karku – niemałe emocje. Czy zasłużenie?

Zanim przejdę do tego, co właściwie wywołuje te emocje, nakreślę o czym w ogóle traktuje fabuła. Akcja rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku w Anglii. Brytania szybko rośnie w siłę po tym, jak w wyniku śmierci niemal całej królewskiej rodziny na tronie zasiada król John II, który jest Amerykaninem podającym się za przedstawiciela zmarłego rodu. Tymczasem, na deskach teatru, Diana Trevor, żona byłego wojskowego Stevena Trevora, zachwyca tłumy swoją niebywałą siłą i zwinnością. Oczywiście w pewnym momencie losy Diany i króla Johna przecinają się, a Diana, zwana Wonder Woman, zaczyna przypominać sobie swoją przeszłość.

Historia jest dość zgrabnie napisana, wpleciono w nią kilka mniejszych lub większych twistów, z których żaden nie był bardzo szokujący. Scenarzysta William Messner-Loebs czerpie z kanonu, ale nie wpycha na siłę zbyt wielu nawiązań. Ot, spotykamy kilka znajomych twarzy (a właściwie nazwisk), dostajemy też alternatywną wersję tego jak Trevor rozbił się na pewnej wyspie. Kilka innych motywów, dość oczywistych dla fanów postaci jest inkorporowanych tu i tam – widać, że ktoś odrobił zadanie domowe. Efekty tej pracy są różne, ale generalnie materiał źródłowy jest wykorzystany z głową i z szacunkiem. Widzisz panie Morrison? Da się!

To co jednak bardzo odstaje od motywów z „bazowych” historii o Wonder Woman, to konstrukcja świata. Męska dominacja została tutaj wyeksponowana do maksimum. To właśnie jest przedmiotem kontrowersji. Amazonii zarzuca się skrajny seksizm i przedstawianie kobiet jako słabych i uległych. Rzeczywiście tak jest, ale dzieje się to nie bez uzasadnienia w fabule, a cały wydźwięk komiksu jednoznacznie potępia taki stan rzeczy. Sednem historii jest odzyskanie tożsamości i kobiecości przez tytułową bohaterkę. Mężczyźni przedstawieni są tutaj niemal jak zwierzęta, nabuzowane adrenaliną potwory, które siłą zakuły kobiety w kajdany (dosłownie, co stanowi dość oczywiste nawiązanie do historii Wonder Woman). Tak, to jest ukazanie seksizmu, ale nie powiedziałbym, że to pochwała seksizmu. Nie wchodząc w szczegóły i spoilery, finał dość jasno pokazuje, że autor scenariusza wręcz potępia dominację mężczyzn. Może nie jest to zbyt subtelne, ale nazywanie Wonder Woman: Amazonia komiksem antyfeministycznym i seksistowskim… zdecydowana przesada.

Rysunki autorstwa Phila Winslade’a są dość „staroszkolne”. Nie każdemu przypadną do gustu, czasem potrafią zmęczyć wzrok, ale w moim odczuciu to miła odmiana od wymuskanych, krągłych kształtów serwowanych przez naśladowców Jima Lee (i samego Jima Lee). Oczywiście, za efekt odpowiadają też kolory i specyficzne cieniowanie, ale różnice widać także w kształcie postaci i podejściu do ilustrowania scen akcji. Komiks czytałem w wersji cyfrowej, więc nie wypowiem się za bardzo na temat jakości wydania papierowego. Niemniej, jeśli kiedyś uda mi się go postawić na półkę, będę pamiętał, żeby to jedno zdanie tutaj dopisać.

Generalnie polecam Wonder Woman: Amazonia właściwie każdemu. To naprawdę przyzwoity komiks, który bez wątpienia znajdzie swoich wielbicieli. Mimo dwóch dekad od premiery, to wciąż jedna z ciekawszych wizji Diany i mimo swojej oczywistości, historia broni się całkiem nieźle. Nie jest to co prawda tom, który po przeczytaniu zostawi Was z większymi emocjami, ale nie żałowałbym wydanych pieniędzy – szczególnie, że wersje cyfrowe można dorwać za śmieszne pieniądze.

AUTOR Paweł Kicman

Miłośnik deszczu i lenistwa. Gracz i komiksiarz. Na co dzień narzeka na brak czasu i ostre zęby swojej chomiczki - Ofelii. Co drugi dzień narzeka na wszystko inne.

PRZECZYTAJ TAKŻE

Odrodzenie DC we Wrześniu

Wydawnictwo Egmont we wrześniu rozpoczyna sprzedaż albumów komiksowych z cyklu Odrodzenie DC. Do końca roku na …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *