PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / [RECENZJA] Vei. Tom 1

[RECENZJA] Vei. Tom 1

Rozpalcie ogniska, wlejcie do rogów jęczmienne piwa i oznaczcie domostwo runami – płyniemy do Jotunheimu, domu olbrzymów! Bo właśnie tam znajdziemy tytułową bohaterkę komiksu Vei. Dziewczynę poznajemy, kiedy zostaje wyłowiona z morza przez wielbiących Asów wikingów. W zamian za darowanie życia, Vei obiecuje poprowadzić chciwych ludzi do swojego domu, gdzie jej braciom i siostrom przewodzą Jotunowie. A to dopiero skromny początek osadzonej w mitologii nordyckiej przygody.

Scenariusz jest całkiem zgrabny. To nieskomplikowana, naszpikowana akcją opowieść, w której główny plan wypełniają głównie dwie postacie – wspomniana Vei i wiking Dal. Ich relacje są typowe dla gatunku, więc mamy trochę łzawego dzielenia się przeszłością przeplatanego z romansem. Nie mogę jednak narzekać, dialogi są przyzwoite, a narracja płynna. Całość cechuję rzadko spotykany w podobnych tytułach balans między akcją i stroną obyczajową. Co ciekawe, scenarzystka, Sara Elfgren, jest również autorką książkowej trylogii Engelsfors. I choć często pisarze nie potrafią odnaleźć się w medium, Elfgren dobrze czuje się w komiksie. Widać to między innymi po lekkości z jaką prowadzi bohaterów przez historię. Całość jest nieźle wyważona i nie mam tutaj na myśli tylko wcześniej wspomnianego balansu. Bardziej chodzi mi o fakt, że struktura opowieści sprawia, że Vei czyta się bardzo szybko i  z niejakim zainteresowaniem.

Nie gorzej ma się strona graficzna. Karl Johnsson wykreował kolorowy świat, który jest jednocześnie czytelny (dzięki standardowym, znajomym elementom), ale też nie brakuje mu oryginalności. Jotunowie w jego wydaniu to czterosutkowi olbrzymi i olbrzymki o niebieskiej skórze. Ich siedziba to wielka budowla na szczycie wysokiej góry. Mają swoje, bardzo ludzkie, zwyczaje, dość oryginalny ubiór i jak na bogów przystało, rozbuchane ego. Natomiast Asowie to już banda w większości bardzo typowa, więc tutaj Johnsson trzymał swoją wyobraźnię na wodzy. Same rysunki są czytelne, akcje śledzi się bez problemów, a kadrowanie nadaje dynamiki. Niestety, rysownika trudno nazwać specjalistą od twarzy. Te wydają się w większości przypadków zniekształcone. Najwyraźniej jest to zamierzone, albo po prostu takim stylem posługuje się artysta (ponieważ robi to konsekwentnie), ale nie sprawia to najlepszego wrażenia.

Sam tom wydany jest bardzo ładnie. Twarda okładka, dobry papier, ładne kolory. Co jak co, ale Non Stop Comics zawsze dba o jakość techniczną. Tłumaczenie ciężko mi porównać z oryginałem, bo nawet gdybym gdzieś go zdobył to nie znam szwedzkiego. Natomiast językowo jest poprawnie, błędów nie zauważyłem, a polskie liternictwo jest bardzo przejrzyste.

Na koniec zostawiam łyżkę dziegciu. Choć Vei to przyjemna lektura, po odłożeniu na półkę momentalnie zapomniałem co właściwie działo się w tym komiksie. Pisząc recenzję muszę co chwilę zaglądać do środka, żeby upewnić się, że dobrze pamiętam co niedawno przeczytałem. Mógłby zwalić to na karb mojej słabej pamięci, ale to raczej wina samego komiksu. Jego prostota jest zaletą, ale też wadą. Próżno tam szukać czegoś, co przykuło by uwagę na tyle, żeby wryć się w świadomość. Postacie są raczej nieskomplikowane i ciężko wytworzyć z nimi jakąkolwiek emocjonalną więź. W pierwszym tomie brakuje również jakiejś większej intrygi. Co prawda otrzymujemy zwrot akcji, ale brakuje mu ciężaru. Mamy też gdzieś na drugim planie Lokiego, który(a) jak zwykle sieję ziarno niezgody, ale… to wszystko.

Powyższe nie zmienia faktu, że czekam na kolejny tom. Nie niecierpliwie, ale czekam. To przyjemna, szybka lektura z miłą dla oka akcją i niezłym klimatem. To na pewno komiks, który można polecić grupie docelowej (młodzieży), ale także początkującym amatorom komiksów. Vei powinna im się spodobać, bo ma wszystko czego można chcieć od komiksu akcji, i jednocześnie próżno szukać w niej karygodnych błędów.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Non Stop Comics!

AUTOR Paweł Kicman

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] The Wicked + The Divine: Fandemonium

The Wicked + The Divine dla mnie osobiście jest jedną z najlepszych serii komiksowych ostatnich …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *