PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Username: Evie

[RECENZJA] Username: Evie

Username: Evie jest pierwszą „powieścią graficzną” Joe Sugga. Młody człowiek w Internecie bardziej znany jako youtuber THATCHERJOE jest twórcą fabuły oraz postaci. Wspierają go Joaquin Pereyra, który jest odpowiedzialny za kolory, Matt Whyman zajął się narracją, Amrit Birdi stworzył ilustracje, a Mindy Lopkin podjęła się liternictwa. W Polsce komiks ukazał się w tym roku nakładem wydawnictwa Insignis. W Wielkiej Brytanii, skąd pochodzi Joe Sugg, premierę miała w 2015 roku, a w tym ukazała się już kontynuacja Username: Regenerated.

evie_1

Jest to opowieść o nastolatce, tytułowej Evie, która ma dość ciężkie życie. Po pierwsze – jej mama zmarła kiedy dziewczyna była jeszcze dzieckiem. Tata załamał się śmiercią swojej bratniej duszy, ale starał się trzymać fason dla swojej jedynaczki. Niestety bardzo poważnie zachorował, poznajemy go kiedy porusza się na wózku, oddychając przy wsparciu aparatu tlenowego. Co nie zmienia faktu, że dalej większość czasu poświęca pracy programisty. Oddając mu sprawiedliwość, nie jest typowym pracoholikiem, który nie ma czasu dla rodziny. W miarę możliwości stara się pomagać Evie, ale ona go odpycha, chcąc przejąć odpowiedzialność za zajmowanie się ojcem. Dodatkowo nastolatka nie ma wsparcia wśród rówieśników, z racji bycia półsierotą, posiadania śmiertelnie chorego ojca i mieszkania na peryferiach w domu ze strzechą. Jest wyśmiewana, a w dobie Internetu dodatkowo staje się ofiarą cyberprzemocy. Koledzy i koleżanki robią jej prześmiewcze zdjęcia w trakcie zajęć. Jej wrogiem numer jeden jest kuzynka Mallory, która jest typową bardzo popularną, ale wredną dziewczyną.

Jedynym miejscem, w którym Evie czuje się bezpiecznie jest… lodówka. Zamyka się w niej aby odciąć się od otaczających ją problemów. W czasie jednej z takich sytuacji wypowiada na głos, zapewne myśląc, że jest sama: „Musi być jakieś lepsze miejsce niż lodówka, żeby odciąć się od tego wszystkiego”. Słyszy to jej ojciec, który od pewnego czasu zdaje sobie sprawę, że coś złego dzieje się u jego córki, ale nie potrafi nawiązać z nią kontaktu. Tata stawia sobie za cel, aby przed śmiercią stworzyć swojej jedynaczce taki azyl. Po jego śmierci Evie odnajduje program „E.Scape”. Nastolatka trafia do świata, który tworzy się samoistnie jako reakcja na działania użytkownika. Założeniem taty było, że będzie go używać Evie, ale przypadkiem trafia tam również Mallory.

Z powyższego zarysu fabuły zapewne da się wyczuć odrobinę ironii. Przepraszam, ale nic nie poradzę na to, że kojarzy mi się to z opowiadaniem w stylu fanfiction. Tragiczna przeszłość i wyśmiewanie przez rówieśników są tematami, które na pewno warto poruszać, ale tu jest taka kumulacja tego wszystkiego… Śmierć matki i ojciec pracoholik? Trochę oklepane, ale bardzo życiowe – jedno z rodziców umiera, a drugi ucieka od tragedii w pracę. Śmiertelnie chory ojciec – jak najbardziej, niestety nie jest to tak rzadki problem. Odrzucenie przez rówieśników – dzieci potrafią być, co przerażające, bardzo okrutne. Ale! Śmierć matki, ojciec pracoholik, który jest śmiertelnie chory, odrzucenie przez rówieśników, nemezis w postaci kuzynki… i dom ze strzechą! Dla mnie to za dużo. Podejrzewam, że gdzieś na świecie mogą być osoby, które muszą się borykać z taką sytuacją, ale raczej nie jest to historia, z którą mogłabym się utożsamiać.

Opowieść wydana jest ładnie, w miękkiej oprawie. Okładka przedstawia główną bohaterkę przed laptopem, która patrzy ze strachem na ekran. Bardzo podoba mi się szata graficzna. Amrit Birdi ma wyraźną kreskę, która mi przypomina szkicowanie. Efekt wygląda tak, jakby twórca parę razy nałożył na siebie kilka linii. Niedokładnie połączone ze sobą kontury są przyjemne dla oka. Kolory są bardzo wyraźne, przeważają ciepłe barwy.

evie_2

Podsumowując trzeba wziąć też pod uwagę, że to nie jest komiks dla osoby prawie 30-letniej. Osobiście jako odbiorców widziałabym nastolatków i nastolatki. Ponieważ, kiedy przymknąć oko na „szczegóły”, które wymieniłam powyżej i rozłożyć historię dziewczyny na części to wielu młodych ludzi znajdzie tam podobieństwa z tym co sami przeżywają. Bywają prześladowani przez popularne osoby, miewają problemy w komunikacji z rodzicami, czasami mają wrażenie jakby to oni powinni się zająć rodzicem, a nie na odwrót. Joe Sugg przedstawia prawdy ogólnie znane, ale takich nigdy za wiele. Zresztą czasami to co najbardziej oczywiste musi być nam podane w innej formie żeby do nas dotarło.

AUTOR Martyna

Bardziej filmy niż seriale (aczkolwiek bardzo lubię "Doctor Who" i "Supernatural"). Bardziej Marvel niż DC (aczkolwiek "Young Justice" przyjemnie się oglądało). A Błażej zawsze denerwuje tak samo :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *