PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / GRY / [RECENZJA] Ultimate Spider-Man

[RECENZJA] Ultimate Spider-Man

Gdy byłem małym chłopcem, marzyłem żeby zostać ugryzionym przez napromieniowanego pająka, chodzić po ścianach, bujać się na pajęczynie… W tym wieku oglądając w telewizji animację ze Spider-Manem wyobraźnia pracowała na wysokich obrotach. Miewałem też koszmary, że po ugryzieniu przez pająka zmieniam się w mutanta rodem z Archiwum X. Parę lat później okazało się, że mogę zaspokoić swoje pajęcze potrzeby za sprawą gier. Niestety tytuły często okazywały się bardziej koszmarne niż moje sny, lecz pojawił się jeden zapadający w pamięć wyjątek.

Ten Spider-Man, o którym teraz zamierzam opowiedzieć jest specyficzny. Gier z tą postacią było tak wiele, że nie sposób ich wszystkich zliczyć. Dlatego by nikogo, a zwłaszcza młodszych nie narażać na dysharmonijne przeżycia astralne, a także żeby zrobić coś dobrego i wskazać na produkt wyjątkowy, wciąż spoglądam na tę jedyną, wyjątkową produkcję, która wyróżnia się na tle pozostałych pajęczych tytułów.

A wszystko zaczęło się w komiksach. Pewnego razu, pewien dobrze odżywiający się, wtedy mniej znany i nie tak wybitny jak dziś scenarzysta, postanowił stworzyć nowe uniwersum. Takie bardziej współczesne, coś będącego restartem, ale jednocześnie nie usuwającego obecnego porządku. Żeby nie zniechęcać nowych czytelników kilkuset częściami komiksu powstał alternatywny świat mający wszystko zacząć od nowa. Nazwany został Ultimate. Brian Michael Bendis (jeśli się nie domyśleliście, że to o nim mowa), wspólnie z rysownikiem Markiem Bagleyem nie wiedzieli jeszcze jakie odcisną piętno na twórcach, którzy zaczęli eksperymentować również z innymi universami jak Noir, czy 2099.

Samo Ultimate wystartowało jako bardziej trafiające w gusta zbuntowanych nastolatków. Parker jest jeszcze w szkole średniej, a oprawa jest bardziej pastelowa, postacie zdeformowane. Zaczęło się od Spider-Mana, aby następnie innych bohaterów przeformatować na taki styl. To jaki wpływ ma Ultimate na rzeczywistość można zobaczyć w najnowszych filmach. W Avengers Hawkeye wygląda jak z komiksów Ultimate, a bohaterzy walczą z Chitauri, którzy narodzili się właśnie w tymże uniwersum, nie wspominając o czarnoskórym Nicku Furym. Również w „zrebootowanym” przez Marca Webba Pająku doszukamy się wielu elementów z serii Ultimate.

O ile uniwersum to po wielu przejściach padło ofiarą restartu i przestało istnieć, tak sama gra niewątpliwie jest tytułem ponadczasowym dla każdego fana i warto po nią sięgać nawet po latach. Przede wszystkim ze względu na wolno starzejącą się oprawę graficzną. Nie będę kłamał, że nie widać pikseli, bo widać, ale chodzi mi bardziej o styl w jakim ją wyprodukowano. Gry zrobione techniką cell-shadingu do dziś wyglądają znośnie. Takie Okami, Viewtiful Joe czy Zelda, to tytuły które nie straszą po latach. Spider-Man też nie odrzuca, a wręcz zachęca. Dzięki zastosowaniu tej techniki wszystko jest komiksowe jak nigdy wcześniej. Ową komiksowość podkreślają również przerywniki filmowe, które składają się z dzielonych kadrów, co daje wrażenie interaktywnej powieści graficznej.

Środowisko gry to typowy sandbox, to oznacza swobodę – a swoboda to coś co powinno się oferować każdej grze nie tylko o pająku, ale o każdym superbohaterze, na co takie wybitne serie jak InFamous czy Arkham są niewątpliwym dowodem. Elastyczny i zwinny Spider-Man jest stworzony do bujania się na pajęczynie między budynkami i klejenia się do szklanych powłok manhatańskich drapaczy chmur. Zamknięte miejscówki to nie to co pająki lubią najbardziej. Pajęczynę możemy wykorzystać by poruszać się na dwa sposoby: klasycznie, czyli „na tarzana” oraz „na trampolinę”. Pierwszy lepiej się sprawdza pośród dużych wieżowców na Manhatanie, a drugi w niższych budynkach w Queens (obie te dzielnice NY zawarto w grze) i niejako urealnia podróż, dzięki temu pajęczak nie podczepia się pod chmury.

Czy to wszystko? Oczywiście, że nie. Teraz wchodzi sam miód, gdyż najlepsze w grze jest to, że Spidey jest tylko jednym z dwóch bohaterów. A drugim jest (uwaga, uwaga) Venom we własnej osobie! W odróżnieniu od delikatnego pajączka, symbiont to wielkie, paskudne bydle. Jego uderzenia są potężniejsze, a mackami ubija przeciwników niczym masło. Jednym susem potrafi przeskoczyć budynek. Niestety, nasz słodziak traci szybko energię, a tę można uzupełniać pochłaniając przypadkowych przechodniów.

Do prac nad fabułą ściągnięto twórcę oryginału, pana Bendisa. Dzięki temu historia nie jest zrobiona na kolanie. Została tak skonstruowana, że losy obu bohaterów przeplatają się ze sobą. Mamy tu opowieść o tym jak SHIELD interesuje się Venomem, co oczywiście nie kończy się najlepiej. Do tego dochodzi też wątek rodziców Petera. Wszystko to poprowadzone jest w wielkim świecie, gdzie istnieją bohaterowie z innych komiksów Marvela. Spotkać możemy pana z pazurkami, czy kolesia, który się pali, lata i na stroju ma cyferkę, a także pewną zgrabną białogłową.

Natomiast przy starciach z przeciwnikami postarano się by były one godne zapamiętania. Niby sprowadzają się one do powtarzalnych schematów, nie jest to takie jednoznacznie złe. Najpierw gonitwa. Staramy się zrównać z uciekającym zbirem w określonym czasie, jednak po drodze ludzie zostają ranni, więc trzeba im pomóc. Po czasówkach mamy walkę. Oczywiście trzeba znaleźć słaby punkt przeciwnika i w niego uderzać kiedy tylko nadarzy się okazja, a na tą trzeba najpierw zapracować wykonując różne czynności. Nie jest to łatwe zadanie. Często powtarza się dany etap wiele razy, co może flustrować, ale po czasie kiedy nasze doświadczenie wzrasta nic nie jest nam straszne. Z dumą patrzymy jak kolejny villain z galerii wrogów Spider-Mana zostaje obezwładniony. Kawał solidnej roboty. Dobro zawsze wygrywa.

A żeby gra się za szybko nie skończyła, to zanim przystąpimy do misji fabularnej musimy się podjąć wykonania jakiejś ilości zadań pobocznych, tzw. city goals. A to uratować ludzi przed napadem, a to pozbyć się wszystkich gangów na dzielni, a to wygrać wyścigi ze wspomnianym panem z cyferką na stroju. Do tego też są znajdźki do zebrania w postaci okładek komiksów, a za przejście gry dostajemy możliwość swobodnego poruszania się Venomem po mieście!

Gra to nie RPG, nie znajdziemy tu drzewka umiejętności, co najwyżej żyłować możemy własne. Poziom trudności jest jeden, uniwersalny, ale to niezauważalne wady. Może ruch w centrum NY jest trochę mały jak na taką metropolię, ale sandboxowa gra + korki to za duże obciążenie dla konsoli/PC. Mówimy tu o tytule na PlayStation 2, wydanym ponad dziesięć lat temu. Jest to klasyka, dostępna praktycznie za grosze. Jeśli zainteresowałeś się pająkiem i chcesz dobrą, niebanalną grę o nim, to zacznij od Ultimate Spider-Man.

Ciekawostki

– „It’s me, amazing jumping man”. Te słowa wypowiada na początku gry Peter Parker skacząc po dachach. Jest to aluzja do serii Amazing Spider-Man oraz gier o hydrauliku Mario (It’s me, Mario”), który z początku nazywał się Jumper.
– W grze zobaczymy wiele obiektów istniejących naprawdę jak: Metropolitan Museum of Art, Times Square, most Queensboro.
– Gra nie jest kanoniczna z komiksami, jednak część wydarzeń z niej przedstawiono podczas eventu „War of Symbiotes”.
– W komiksach Kraven The Hunter prowadził w TV swój program. W grze możemy znaleźć bilboardy reklamujące jego show.
– Na komórki wyszła również inna gra dziejąca się w uniwersum ultimate: Spider-Man: Toxic City.
– Gra Spider-Man: Battle for New York jest zrobiona w stylu ultimate, jednak dzieje się w zwykłym uniwersum.
– uniwersum Ultimate powraca w grze Spider-Man: Shated Dimention.
– W komiksach Ultimate i grze Nick Fury wygląda jak Samuel L. Jackson. Ten aktor wcielił się w rolę Nicka Furiego w Marvel Cinematic Universe.
– W grze Silver Sable wie, że Peter Parker to Spider-Man, w komiksach nie zna jego tożsamości.
– Na konsole PS2 wyszła specjalne edycja gry z Venomem na okładce, zawiera ona cztery biografie postaci (Ultimate Spider-Man, Ultimate Venom, Ultimate Carnage i Ultimate Beetle), wywiad ze Stanem Lee, dokument o powstawaniu gry, wskazówki do rozgrywki, oraz specjalną edycję komiksu (zwaną Activision Edition) Ultimate Spider-Man #33-39.
– Kreskówka Ultimate Spider-Man nie ma związku z uniwersum Ultimate.

Autor: Adolf

PRZECZYTAJ TAKŻE

[CYKL] Komiksowe Adaptacje Gier – Hellgate London

Hellgate: London to jedna z tych elektronicznych zabawek, których premiera – z racji na kilka …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *