PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Top 10

[RECENZJA] Top 10

Top 10 to takie Gotham Central w konwencji sci-fi… tylko, że lepsze.

Po przeczytaniu Top 10 mam niesamowitego kaca. To uczucie, kiedy kończy się świetną lekturę i wszystkie emocje zaczynają powoli osiadać, a człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym, dlaczego to już koniec. Co prawda świat wykreowany przez Alana Moore’a nie kończy się na 12 zeszytach opowiadających historię wydaną przez Egmont, ponieważ istnieją jeszcze różne spin-offy i prequele, a także drugi sezon. Niemniej, wiem, że scenariusz, którym Moore chciał opowiedzieć o załodze Dziesiątego Posterunku nie doczeka się już rozwinięcia spod jego pióra… a uwierzcie, to wielka strata ta całej ludzkości. Albo przynajmniej tej jej części, która ceni dobrą lekturę.

Top 10

Top 10 opowiada o kolejnych dniach życia policjantów i policjantek ze wspomnianego Dziesiątego Posterunku, którzy pracują w mieście Neopolis. Pomyślcie o Gotham Central, ale z dużo lepszą warstwą obyczajową, w klimacie pastiszu superbohaterskiego i to wszystko okraszone wyjątkową wyobraźnią scenarzysty – w klimacie sci-fi oczywiście. Tym właśnie jest, mocno uogólniając, recenzowany przeze mnie komiks. Sama fabuła przypomina raczej serial proceduralny, z kilkoma większymi elementami, wokół których kręci się historia. Ciężko jest więc streścić albo chociaż zasygnalizować dokąd zabierze czytelnika Top 10.

Nie brakuje tu okruchów życia, zagadek kryminalnych, budowania relacji między postaciami, czy wyśmiewania schematów z komiksów superbohaterskich. A jak konkretnie ma się dzieło Moore’a do peleryn i masek? Cóż, nie wspomniałem o dość ważnej sprawie. Bo widzicie, Top 10 to ogromny wieloświat, lub jak kto woli, multiwersum. Składa się z wielu różnych planet, które zamieszkują niezliczone rasy i cywilizacje, a każdy – od najwyżej postawionych urzędników po prostytutki – ma jakąś moc lub ekwiwalent w postaci chociażby atomowego stroju.

Rasizm, podziały społeczne, korupcja, religia… to wszystko jest podane w przerażająco prawdziwej formie.

Konstrukcja świata pozwala Moore’owi na bawienie się gatunkiem. Skoro wszyscy mają moce, to jak wygląda struktura społeczna? Jak pracuje policja? Co z typowymi superherosami? Scenarzysta nie sili się tutaj na tworzenie zupełnie nowej logiki i struktury przedstawionego świata. Neopolis tak naprawdę jest bardziej podobne do naszej rzeczywistości z lat 90′, niż jakikolwiek inny komiksowy świat zasiedlony przez superbohaterów.

Oczywiście konwencja science fiction sprawia, że w warstwie technicznej wiele rzeczy pozostaje niezwykłymi, ale ludzie i ich wzajemne relacje są bardzo znajome. Rasizm, podziały społeczne, korupcja, religia… to wszystko jest podane w przerażająco prawdziwej i trafnej formie. Jednak nawet te motywy nie byłyby realistyczne, gdyby nie świetnie napisanie postaci. Właściwie każdy z głównych bohaterów zdaje się być z krwi i kości. Ich rozterki, miłostki, problemy w życiu zawodowym i problemy z rodzicami, to wszystko jest naturalne i podane w bardzo przystępny sposób. Łatwo jest polubić bohaterów, a z niektórymi równie łatwo jest się utożsamić. Nawet mimo tego, że mogą czcić diabła, być robotem ze sztuczną inteligencją czy… psem! I to najlepiej świadczy o kunszcie Moore’a. Niewielu pisarzy w historii sztuki sekwencyjnej (tak, wiem, mocne słowa!), potrafi wykreować jednocześnie tak niezwykły świat i tak zwyczajne, ludzkie sylwetki ten świat zamieszkujące.

Top 10

Nie znaczy to, że Top 10 to tylko dramat obyczajowy z nutą komedii. Jest tutaj też odpowiednio dużo kryminału, bo to w końcu opowieść policyjna. Od tej strony komiks wypada się świetnie, bo wiele spraw jest naprawdę przejmujących i ciekawych. Ciężko jest się nudzić i choć zagadki nie są skomplikowane, wszystko ma odpowiedni ciężar, a akcja jest płynna i przyjemna. Sceny walk nie należą do rzadkości, więc  miłośnicy efektownych walk nie powinni narzekać. Ta lekkość lektury i ciekawa warstwa kryminalna niosą ze sobą jednak jeden minus… Te 350 stron czyta się zbyt szybko!

Łatwo jest polubić bohaterów. Mimo, że mogą czcić diabła, być robotem ze sztuczną inteligencją czy… psem.

Jednak żeby dobrze opowiedzieć historię Dziesiątego Posterunku nie wystarczy sam scenariusz.  Tutaj na scenę wkraczają Gene Ha oraz Zander Cannon. Odpowiedzialni za rysunki panowie tchnęli życie w pomysły Moore’a i przedstawili zapierający dech w piersiach świat. Pełny dziwnych ras, intrygującej architektury, a to wszystko bardzo czytelne i przyjemne dla oka. Kolory wyglądają bardzo dobrze w nowym wydaniu od Egmontu. Całość zdobią jeszcze dodatki w postaci szkiców, które można znaleźć na końcu albumu, ale to już dodatek, do którego wydawca nas przyzwyczaił.

W liczącym 12 zeszytów komiksie Moore, Ha i Cannon stworzyli świat i bohaterów, jakich nie uświadczyliśmy przez dziesiątki lat w wielu różnych komiksowych seriach głównego nurtu. To świat stanowiący odbicie motywów, które były i są obecne w społeczeństwie, kulturze i popkulturze. To zbiór zarówno małych sytuacji z życia codziennego i wielkich problemów. To w końcu przytyk w kierunku gatunku superbohaterskiego, dzieło, które nie musi się traktować do końca poważnie, żeby poruszyć odpowiednie struny u odbiorcy. Wbrew takiemu opisowi, Top 10 to jednak nie ambitna, nudna, filozoficzna epopeja, a rozrywkowy komiks o ludziach z dziwnymi mocami, którzy mają swoje lepsze i gorsze dni. Nikt inny nie potrafiłby z takiego kontekstu wydobyć tyle, co Alan Moore. Gorąco polecam.

 

AUTOR Paweł Kicman

Miłośnik deszczu i lenistwa. Gracz i komiksiarz. Na co dzień narzeka na brak czasu i ostre zęby swojej chomiczki - Ofelii. Co drugi dzień narzeka na wszystko inne.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Serial „Watchmen” w planach stacji HBO

W sieci pojawiły się doniesienia o stacji HBO planującej telewizyjny serial Watchmen. Strażnicy to mini seria zapoczątkowana …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *