PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] The Black Monday Murders tom 1: Chwała Mamonie

[RECENZJA] The Black Monday Murders tom 1: Chwała Mamonie

Gdy nie wiadomo, o co chodzi…

Lekturę The Black Monday Murders rozpocząłem w oryginale dosłownie kilka dni przed polską premierą. Ot, chciałem się dowiedzieć czy warto będzie sięgać po cały tom. Napiszę tylko, że w ciągu jednego dnia przeczytałem wszystkie dostępne numery, nie czekając na rodzime wydanie. To jest tak dobry komiks!

Historia napisana przez Jonathana Hickmanna (Avengers, Secret Wars) i zilustrowana przez Tomma Cokera (Near Death, Daredevil Noir) to prawdziwa perełka. Mamy tu do czynienia  z okultystycznym kryminałem w klimacie noir, osadzonym w świecie banków i finansjery. Śledzimy losy detektywa Theo Dumasa, który badając sprawę morderstwa odkrywa kolejne tropy intrygi, która sięga aż do samych otchłani piekła… czyli wprost do gabinetów zarządu banku inwestycyjnego Caina-Kankrin. Po drodze Dumas nawiąże sojusz z pewnym naukowcem, do Cainy wróci ważna figura z przeszłości, a demoniczne siły odcisną swoje piętno na na życiu ich wszystkich.

Narracja prowadzona jest z kilku perspektyw, dzięki czemu kolejne elementy układanki wpadają na swoje miejsca z różnych stron. Do tego oprócz standardowych ilustracji dostajemy też sporo stylizowanych na akta materiałów i opatrzonych tajemniczymi symbolami opisów banku, jego członków etc. Tworzy to dosyć spójną, odpowiednio tajemniczą i cholernie klimatyczną całość. Historia wciąga, choć Hickmann nie zniża się do tanich cliffhangerów czy przeciągania akcji na siłę. To fakt, komiks jest prowadzony raczej spokojnie, ale dzięki wyrazistym postaciom i „wielkiej” intrydze w tle nie można narzekać na nudę. Czytelnik jest wprowadzany w świat The Black Monday Murders w takim tempie jakie zaplanowali sobie twórcy i działa do bardzo dobrze.

… to na pewno chodzi o pieniądze.

Za fantastyczny klimat odpowiada nie tylko stylistyka historii, ale przede wszystkim wspaniałe rysunki Cokera. Jego charakterystyczne, czasami brudne ilustracje, uzupełnione ciemnymi kolorami Michaela Garlanda zachwycają niemal na każdej stronie. Dokładając do tego wspomniane fragmenty akt, zapisy rozmów i objaśnienia niektórych elementów, które również są odpowiednio „wybrudzone” otrzymujemy jeden z najlepszych – od strony graficznej – komiksów roku 2017.

Muszę też pochwalić polskie wydanie od Non Stop Comics. Bardzo zgrabne tłumaczenie Pawła Cichawy (mając na uwadze bankową terminologię nie mogło być łatwe), piękne, wysokiej jakości wydanie oraz miękka okładka (czyli stosunkowo niska cena) – brawa. Cieszy również to (choć to nie jest to zasługa polskiego wydawcy, a autorów oraz Image Comics), że pierwszy tom to prawie 240 stron! Tak naprawdę pojedyncze numery mają ok. 60 stron każdy – co jest raczej niezwykłe jak na amerykańskie standardy. Cóż, więcej stron – więcej świetnej lektury dla czytelników.

Oczywiście nie jest to komiks bez wad. Bo choć niektóre postacie są interesujące, inne bywają płaskie i nieciekawe. Choć komiks mnie nie wynudził, mam wrażenie, że akcja rozkręca się dopiero około zeszytu 5-6 (recenzowane wydanie zawiera numery od 1-4). Z tym, że te mankamenty przykrywane są przez inne, udane elementy. Dlatego ciężko jest mi krytykować coś, co nie rzuca się bardzo w oczy podczas lektury.

Przyszedł czas na podsumowanie. Bo żeby napisać coś więcej musiałbym odkryć kilka kluczowych dla fabuły elementów. Tego chcę uniknąć. Więc napiszę tylko, że The Black Monday Murders to jedna z najlepszych tegorocznych premier. Uważam, że to lektura obowiązkowa dla każdego i fantastyczny prezent pod choinkę. Gorąco zachęcam, żeby zgłębić tajemnice Cainy-Kankrin. Chwała Mamonie!

AUTOR Paweł Kicman

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] The Wicked + The Divine: Fandemonium

The Wicked + The Divine dla mnie osobiście jest jedną z najlepszych serii komiksowych ostatnich …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *