PANTEON / CYKLICZNE / ARTBOOKI / [RECENZJA] The Art Of H.P. Lovecrafts Cthulhu Mythos

[RECENZJA] The Art Of H.P. Lovecrafts Cthulhu Mythos

Lovecraft opisywał swe monstra, jako istoty wymykające się ludzkiej percepcji. Już sam ich widok doprowadzał bohaterów prozy do wyniszczających umysły ataków paniki, skutkujących dożywociem w pozbawionej klamek, państwowej rezydencji. Pisarz celowo skąpił czytelnikowi szczegółów wyglądu antagonistów ludzkości – boimy się przecież tego, co pozostaje niewiadomą. Strach przed nieznanym, nawet jeśli jest uczuciem ze wszech miar irracjonalnym, gnieździ się w ludzkich sercach od początków cywilizacji. Z tego też powodu gałąź rozrywki zwana horrorem jest niezmiennie popularna wśród milionów konsumentów.

Gdyby Lovecraftowskie koszmary ograniczały się do prozy, pewnie by tak pozostało, jednak w tym przypadku idea zaowocowała powstaniem uniwersum. Enigmatyczne opisy musiały przybrać graficzne formy. Wielu artystów na przestrzeni lat podejmowało się trudnego zadania zilustrowania opowiadań H.P.L. i jego kontynuatorów – z różnym skutkiem. Patrząc na dzisiejszy rynek rozrywkowy, źródła grafiki zainspirowanej mythosem, można podzielić na trzy kategorie. Pierwszą stanowią oczywiście artyści tworzący ilustracje do książek, drugą wydawane od dziesięcioleci komiksy (a w nich między innymi prace rewelacyjnego Jacena Burrows’a i zjawiskowego Andrew Ritchi’ego), trzecią zaś reprezentują gry planszowe, karciane i roleplaye, które, aby stać się bardziej atrakcyjne dla użytkowników, potrzebują klimatycznej wizualizacji.

Fantasy Flight Games, amerykańska firma zajmująca się produkcją „gier podłogowych”, przoduje w wykorzystaniu Cthulicznych akcentów w swych produktach.
W ofercie FF znajdziecie takie planszówki, jak Arkham Horror czy Mansions of Madness. To właśnie oni wprowadzili na rynek słynną karciankę Call of Cthulhu, najpierw w klasycznym kolekcjonerskim formacie (boostery, R-ki, U-ncommony, C-commonki), później jako “Living Card Game” – epizodyczne dodatki będące kompletnymi zestawami kart (w tej formie COC LCG wychodzi do dzisiaj). Na zlecenie Fantasy Flight powstają dziesiątki rysunków, ozdabiających opisane wyżej produkty. Chciałbym zwrócić waszą uwagę na wydaną w książkowym formacie kolekcję art`ów pochodzących z tych właśnie gier.

Tomik The Art Of H.P. Lovecraft’s Cthulhu Mythos wydany został widowiskowo. Grubą okładkę ozdabia epicka grafika, przedstawiająca wyłaniające się z oceanu, strzeliste wieże R’lyeh oraz górującego nad nimi, monumentalnego Cthulhu. Zarówno twarda oprawa, jak i powlekająca ją obwoluta są w pełni kolorowe. Solidne, wytrzymałe strony są starannie przymocowane do grzbietu woluminu. Zdecydowanie jest to inwestycja na lata (biorąc pod uwagę cenę – z reguły nie przekraczającą 100zł – jest to osiągnięcie imponujące).

Krótkie wprowadzenie możecie ominąć bez wyrzutów sumienia. Zdawkowy tekst pełen jest dyskusyjnych tez i zajmuje zaledwie jedną, zapisaną grubym drukiem stronę. Najważniejsze są przecież grafiki. Rysunki w przeważającej większości są świetne, a ich autorzy doskonale wiedzą, jak odwzorować Cthuliczną atmosferę. Bestie mythosu nabierają konkretnych kształtów, co wcale nie odejmuje im klimatu. Tomik podzielony został na osiem tematycznych rozdziałów, częściowo odzwierciedlających układ sił zapisany w zasadach gier. Zobaczymy więc całą plejadę Wielkich Przedwiecznych na czele z Cthulhu, Hsaturem, Shub-Niggurathem i Yog-Sothothem, a także trzy walczące z powracającym złem frakcje: policję, mobsterów oraz nieustraszonych wykładowców uniwersytetu Miskatonic.
Nie starczyłoby roku na należyte komplementowanie wszystkich udanych rysunków zbioru. Każdy miłośnik słynnej, fikcyjnej mitologii znajdzie tu coś dla siebie. Wielbiciele wersji literackiej z przyjemnością wypunktują inscenizacje wydarzeń z prozy Lovecrafta i kontynuatorów. Dociekliwi znawcy uniwersum odkryją akcenty z opowiadań Roberta W. Chambersa oraz wizerunki protagonistów dzieł, przyjaciela Lovecrafta – Roberta E. Howarda (ikony heroic fantasy). Zwolennicy gier, rozpoznają także kilka czarno-białych grafik, pierwotnie ozdabiających roleplaya Call of Cthulhu, firmy Chaosium.

Niestety The Art Of H.P. Lovecraft’s Cthulhu Mythos ma również jedną kategoryczną wadę. Jest nią kompozycja art`ów. Typowo dla tego rodzaju wydawnictw, rysunki różnią się wielkością, jednak aby widz w pełni docenił kunszt grafika, ważny jest dobór odpowiedniego tła i konsekwentny (a przynajmniej rządzący się jakąkolwiek logiką) układ kadrów. Na te aspekty AoCM można tylko narzekać. Pomimo, iż większość prac utrzymana jest w mrocznej tonacji, tło atakuje nas kompletnie nielicującą z klimatem zbioru, nieskazitelną bielą, arty różnej wielkości rozsypane są niechlujnie, przypadkowo, raz zapełniając trzy-czwarte strony, raz tylko połowę, pozostawiając odbiorców na łasce niezbyt absorbującej, białej pustki (przykład powyżej).

Mimo wszystko zebranie tylu doskonałych prac dotyczących mitów Cthulhu jest wielkim sukcesem. Fakt, tomik ma swoje wady, jednak korzyści wygrywają w tym przypadku 3:1.

AUTOR RWilczur

Alkohol i tytoń spływa po mnie gładko, ale komiks ściska za gardło tym mocniej, im dłużej od niego stronię. A konsekwencje zażywania wspomnianego cholerstwa są straszne, okulary na długim nosie oraz siwiejąca w zastraszającym tempie broda. Jak żyć, powiedzcie sami? Otóż jest z sytuacji pewne - całkiem przyjemne - wyjście. Ukojenie daje klepnięcie na wygodnym leżaku i zamoczenie jednej kończyny w wartkiej rzeczce polskiego fandomu komiksowego.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[BIOS] Katalog Eventów Marvela – Realm of Kings + Thanos Imperative

W 2014 roku Kinowe Uniwersum Marvela wzbogacone zostało o filmową adaptację przygód Strażników Galaktyki. Większość …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *