PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Sweet Tooth

[RECENZJA] Sweet Tooth

Nie będę ukrywał, że klimaty postapokaliptyczne jakoś nigdy mnie nie kręciły. Jednak opis tej serii, który przeczytałem w sieci zaintrygował mnie do tego stopnia, że momentalnie wklepałem w wyszukiwarce adres jednego z naszych rodzimych sklepów z komiksami w celu zamówienia pierwszego tomu…i o litości, jakie to było dobre!… Ale czym opowiada Sweet Tooth? W dużym skrócie to takie połączenie The Walking Dead, Mad Maksa i… Bambiego.

Gdyby ktoś nie wiedział, w języku angielskim 'sweet tooth' to określenie osoby mającej słabość do słodyczy

Niedaleka  przyszłość. Ponad 4 miliardy ludzi na Ziemi zostaje wybitych przez okrutną zarazę, której towarzyszy koszmarne zjawisko. Mianowicie, dzieci urodzone po wybuchu epidemii, rodzą się jako hybrydy ludzi i zwierząt. Są one jednak odporne na wirus. W związku z tym, hybrydy są wyłapywane i gromadzone w ośrodkach badawczych w celu uzyskania szczepionki na zarazę…
Tytułowy łasuch, Gus to nieśmiały i bardzo prostolinijny chłopak z jelenim porożem. Żyje wraz z religijnym ojcem  w lesie w stanie Nebraska. Przestrzegany przed światem grzechu i zła, Gus nie opuszcza swojego lasu. W snach, prześladują go wizje zwiastujące makabryczne wydarzenie. Po śmierci ojca, zwabiony właśnie słodyczami wpada w sidła łowców hybryd. Z opresji ratuje go Jepperd – człowiek tajemniczy, ponury i brutalny. Jepperd zabiera Gusa z głębokiego lasu i razem wyruszają w podróż przez wyludnioną Amerykę, zaś finał podróży rozpoczął serię wydarzeń, które wywróciły do góry nogami życie zarówno małego Gusa jak i samego Jepperda…


Co tu dużo gadać… Jeff Lemire nie daje wytchnąć ani na chwilę. Akcja każdego tomu obfituje w niesamowite zwroty akcji. Kiedy już nam się wydaje, że wiemy, co zaraz się wydarzy, momentalnie opada szczena. Wydarzenia są niesamowicie nieprzewidywalne. Lemire rewelacyjnie kreuje swoje postaci. Bohaterowie są pełni sprzeczności. Kiedy już zdążymy znienawidzić lub polubić jakąś postać nagle dostajemy strzała w pysk, który zmienia o 180 stopni nasze odczucia. Tom Jepperd to naprawdę rewelacyjny bohater i gwiazda całej opowieści. To trochę taki Frank Castle (ponoć wzorowany na jego podstarzałej wersji)  ale dużo bardziej złożony jeżeli chodzi o osobowość. To człowiek, który toczy wielką batalie ze swoimi uczuciami. Wie, że świat wymaga od niego bycia sukinsynem i potrafi nim być. Zna jednak swoje słabości i umie przekuć je w siłę napędową dla swoich działań. Z innych ciekawych postaci, mamy grupkę innych dzieci-hybryd. Szczególnie sympatyczną i wzruszającą postacią jest opóźniony umysłowo chłopiec-bóbr, Bobby. Jest też dziewczynka- świnia Wendy pełniąca rolę ‘love interest’ dla Gusa.

Świat przedstawiony w komiksie to istne piekło na ziemi. Mamy opustoszałe miasta, domy pełne gnijących zwłok, enklawy ocalonych, przy których Mega-City 1 wygląda jak przedszkole. Rządowe obozy ds. badań nad hybrydami są po prostu straszne a laboratoria, w których przeprowadza się okrutne eksperymenty na hybrydach, przyprawiają o dreszcze. Mamy też diabolicznego doktora Singh, który za wszelka cenę i za pomocą metod godnych dr. Mengele stara się położyć kres zarazie. Za jego plecami są oczywiście źli goście z U.S. Army i hordy renegatów polujących na hybrydy. Swoją droga ich szef trzymający na smyczy swoich synów będących hybrydami psów to kawał niepokojącego drania.


Historia Gusa i Jepperda wciąga niesamowicie. Seria praktycznie nie ma słabych momentów. Tajemnica plagi odkrywana jest przed czytelnikiem powoli i z rozwagą, tak, że każdy tom pochłania się momentalnie. Akcję główną, przerywają retrospekcje odkrywające fascynującą choć nierzadko bolesną przeszłość głównych bohaterów. Sama historia jest również bardzo brutalna. Headshoty, podrzynane gardła, masowe mordy… wszystkiego w bród.

Teraz przejdźmy do grafiki. To już kwestia bardzo kłopotliwa. Choć mnie osobiście spodobał się groteskowy styl Jeffa, to wielu czytelników może odrzucić taka oprawa. Kreska jest prosta, krzaczasta, czasem karykaturalna. Retrospekcje i wizje są malowane za to pstrokatą akwarelą, co może być lekko niestrawne. W 4-tym i 5-tym tomie, mamy zaś gościnne występy innych rysowników. Historia pt. The Taxidermists ilustrowana przez Matta Kindta jest niestety paskudnie narysowana. Jednakże, w połączeniu z mroczną, aczkolwiek bogatą kolorystyką, historia nabiera niezwykłego klimatu.

Sweet Tooth to jedna z najdoskonalszych serii jakie czytałem. Jest wciągająca, a jednocześnie przerażająca, a nierzadko też szokująca. To historia niebanalna, z mnogością zaskakujących zwrotów akcji i naprawdę satysfakcjonującym zakończeniem. Z czystym sercem polecam i to nawet nie brać pierwszego tomu na próbę tylko w ciemno wszystkie 6 części. Inwestujecie w rzecz naprawdę nieprzeciętną.

AUTOR Rafał "Kujaw" Olejko

Lubi pisać o różnych rzeczach, ale o sobie akurat niespecjalnie. Uważa, że Man of Steel to dobry film i nienawidzi humoru w filmach Marvela, więc to wystarczający powód by go nie lubić.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Lucyfer tom 1

Lucyfer to następna z głośnych pozycji wydawanych oryginalnie w ramach imprintu Vertigo, którym zmieniono szyld …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *