PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / [RECENZJA] Superman: Człowiek ze Stali

[RECENZJA] Superman: Człowiek ze Stali

Na ten tom czekał zapewne niejeden subskrybent Wielkiej Kolekcji Komiksów DC urodzony jeszcze w starym ustroju. To właśnie miniseria Superman: The Man of Steel, którą od 1990 roku TM-Semic wydawał na łamach swojego miesięcznika, była pierwszym kontaktem polskich fanów z komiksowymi przygodami ‘tajemniczego gościa z odległej planety’. Szkaradne dziełko w postaci Superman: 50 lat pozwolę sobie zignorować…

Seria, która w USA wystartowała w 1986 roku to rewitalizacja historii Supermana w uniwersum DC, jakie zastaliśmy po Kryzysie na Nieskończonych Ziemiach. Odpowiedzialny jest za nią John Byrne, jeden z niewielu twórców komiksowych, którzy doskonale sprawdzają się zarówno w rysowniczym jak i scenopisarskim fachu. Brytyjczyk zasłynął także jako współtwórca kultowej Dark Phoenix Saga podczas pracy nad X-Men, oraz autor scenariusza do pierwszego tomu przygód Hellboya.

Zatem, czy za Człowiekiem ze Stali również stoi jakaś większa wartość niż tylko sentyment, jaki przejawia pokolenie TM-Semica? Bez wątpienia tak. Zatem zajrzyjmy do tomu.

Planeta Krypton stoi u progu zagłady. Naukowiec Jor-El umieszcza w rakiecie swojego syna… Po co ja to opowiadam, skoro każdy zna tę opowieść jak pacierz? W skrócie, 18 tom Kolekcji przeprowadza nas przez genezę Kal-Ela i jego początki w Metropolis. Jesteśmy także świadkami wizyty herosa w Gotham i pierwszej współpracy z Batmanem. Wreszcie poznajemy nową wersję Lexa Luthora. Jednym słowem, nic, czego byśmy już nie znali.

Czy zatem warto brać się za ten tom? Bez wątpienia, run Johna Byrne’a to ważna pozycja w portfolio DC.  Byrne ukształtował wizerunek Człowieka ze Stali dla ówczesnego czytelnika, tak jak zrobił to w tym samym czasie Frank Miller z Batmanem. Autor konsekwentnie przybliża odbiorcy najważniejsze elementy mitologii Kryptończyka, przez co Człowiek ze Stali jest naprawdę dobrym wprowadzeniem dla osób, którą chcą uzupełnić swoje braki w znajomości Supermana.

Sama fabuła jest pisana w bardzo lekki sposób. Komiks nie jest przegadany i zapewnia idealną dozę akcji. W szczególności epizod w Gotham i spotkanie z Batmanem to doskonała historia i prawdziwa perełka wśród wspólnych występów Mrocznego Rycerza i Człowieka Jutra. Co prawda, styl narracji trochę już się zestarzał, a wiele elementów fabuły trąci infantylnością. Na przykład wątek niewidomej siostry Lois Lane. Z kolei harcerzykowaty charakter Supermana może irytować osoby, będące z góry uprzedzone do tej postaci. A takich, jak wiemy nie brakuje. Komiks nęci także bardzo intrygującą wizją Kryptona jako sterylnego, zimnego świata, w którym nie ma miejsca na wyższe emocje.

Niestety, z racji, iż mamy do czynienia z WKKDC, dostajemy tylko wprowadzenie do całej serii, a run Byrne’a należy do tych, które pisane są jako jedna większa historia, a wyodrębnienie z niego krótszych, zamkniętych opowieści nie bardzo się sprawdza. Historia zawarta w tomie zwyczajnie się urywa i pozostawia niedosyt. Dlatego jako wyrywkowy tom historia nie zadowala, a co najwyżej podsyci apetyt na skompletowanie całego runu w wydaniach oryginalnych lub w zeszytach TM-Semica.

Rysunki Byrne’a noszą znamię swoich czasów, aczkolwiek nie sposób odmówić im uroku. Jego kreska zawsze cechowała się dbałością o szczegóły i anatomię. Mimika postaci jest poprawna, zaś sceny akcji czytelne i jak na swoją epokę bardzo dynamiczne. Tusz na rysunki nałożył człowiek legendarny w tej profesji, czyli Dick Giordano, zaś kolorami zajął się Tom Ziuko.

18 tom WKKDC, choć zawiera ważną historię, jest małym strzałem w stopę. The Man of Steel to jeden z tych runów, które warto czytać w całości. To spójna i konsekwentna opowieść, która dała nam naprawdę ciekawą wersję Supermana i choćby z racji jej znaczenia dla kształtowania postaci warto sięgnąć po ten wyrywek serii. Komiks ma swoje lata i świeży czytelnik niekoniecznie się z tą publikacja zaprzyjaźni. Warto jednak sprawdzić historię, którą zachwycali się polscy czytelnicy w latach 90-tych, a potem poszukać kontynuacji w innych wydaniach. Osobiście liczę, że pomimo tego tomu dostaniemy całość runu od któregoś z większych wydawnictw. Jeżeli jednak szukacie bardziej przystępnego dla dzisiejszego czytelnika wprowadzenia w świat Supermana, poczekajcie na Birthright oraz Secret Origin, które ukażą się w ramach kolekcji Eaglemoss.

AUTOR Rafał "Kujaw" Olejko

Lubi pisać o różnych rzeczach, ale o sobie akurat niespecjalnie. Uważa, że Man of Steel to dobry film i nienawidzi humoru w filmach Marvela, więc to wystarczający powód by go nie lubić.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Action Comics #1000

Jedną z najwspanialszych rzeczy w nurcie superhero jest ponadczasowość postaci. Herosi inspirują całe pokolenia, a …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *