PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / FILMY / [RECENZJA] Spider-Man Homecoming

[RECENZJA] Spider-Man Homecoming

Od pierwszego zwiastuna nowego filmu o Człowieku Pająku, moje uczucia względem produkcji zmieniły się o 180 stopni. Początkowo byłam przerażona podejrzeniami, że na ekranie nie dostaniemy starego, dobrego Petera Parkera, a jedynie niezbyt odważną próbę podrobienia Milesa Moralesa na modły produkcji Sony. Dziś, dzień po pierwszych pokazach Homecoming jestem absolutnie oczarowana szóstym, kinowym pajączkiem, ale… Czy mogło być JESZCZE lepiej, niż jest?

Spider-Man Homecoming

FRIENDLY NEIGHBORHOOD…

Tuż po klasycznym (sic!) intro Marvela, na ekranie pojawia się kilka znajomych twarzy i walka znana nam z Wojny Bohaterów (pisanie polskiego tytułu wciąż przychodzi mi z trudem). Te, dynamiczne starcia idealnie kontrastują z kolejnymi scenami, w których Spidey zajmuje się, przyziemnymi, choć superbohaterskimi sprawami. Tu zatrzymuje złodzieja rowerów, innym razem naprowadza staruszkę na poszukiwany przez nią adres i wysyła dziesiątki smsów do Happy’ego Hogana, relacjonując kolejny dzień „pracy”. Jednak Peterowi szybko zaczyna doskwierać nuda, po zasmakowaniu owoców dorosłości pragnie więcej i więcej. Reżyser tworzy spójny pejzaż drogi ku dorosłości Petera (co już zasugerowały zwiastuny). Tym razem Liceum nie jest jedynie tłem fabularnym, a jego bardzo ważną osią.

Spider-Man Homecoming

Postacie drugoplanowe znane z klasycznych komiksów o Spider-Manie nie są przerysowane. Odważę się nawet użyć stwierdzenia, że są zbudowane z krwi i kości, mają własne cechy charakteru, dostosowane do wizerunku komiksowego pierwowzoru, ale przeniesionego do dzisiejszych realiów. Przykładowo, Flash Thompson nie jest już szkolnym osiłkiem wyładowującym napięcie na workach treningowych w postaci słabszych uczniów. Teraz maltretuje Petera psychicznie, dokuczając mu przy każdej możliwej okazji.

Nie sposób nie wspomnieć o G̶a̶n̶k̶e̶ Nedzie, najlepszym przyjacielu Petera, będącym jedyną osobą z bliskiego otoczenia chłopaka, która wie o jego alter ego. Ned Leeds jest zabawny, ale na tym koniec. Mam wrażenie, że tą postać poznamy bliżej dopiero przy okazji kolejnych filmów o Pajęczaku. To samo tyczy się postaci Michelle, która tylko przechadza się gdzieś w tle i do powiedzenia ma tylko kilka linijek, nieznaczącego (ale dobrze zarysowującego postać) tekstu. Aktorsko, wszystkie te persony zostały przedstawione nader dobrze, a przecież skompletowanie tak młodej obsady stanowiło dla wytwórni niemałe ryzyko.

Spider-Man Homecoming

Liz Allen została sprowadzona do klasycznego zauroczenia, wyrwanego z zeszytów o Spider- Manie. Niby w filmie jest i niby Peter ciągle patrzy na nią kątem oka, ale ma ważniejsze sprawy na głowie, niż ciągłe zamartwianie się dziewczyną. Nie wchodząc w spoilery, finał daje nam kluczową odpowiedź na pytanie, jak mogą wyglądać wątki miłosne w kolejnych Spiderach z Hollandem w roli głównej. Spokojnie, tu nie powtórzy się sytuacja z Niesamowitego Spider-Mana i trylogii Raimiego, wszystko jest rozwiązane z większą finezją.

… AND RESPONSIBILITY 

W filmie pojawia się kilku znanych ze stron komiksów wrogów, ale w Homecoming głównym zagrożeniem dla Queens jest Vulture. W prologu traci pracę, o co obwinia duże korporacje (w tym Stark Industries) i jak dowiadujemy się z dalszych scen, osiem lat później jest właścicielem dobrze prosperującej firmy zrzeszającej łotrów. Bohater handluje bronią zbudowaną z odpadów kosmicznych, a kostium i skrzydła Vulture’a wkłada, gdy ktoś przeszkodzi jego biznesowi. Na to nie może sobie pozwolić, ponieważ ma na utrzymaniu rodzinę.

Będę z Wami szczera, nie jestem fanką Lokiego. Nie chodzi o to, że nie lubię tej postaci albo aktora, który go gra, ale coś w nim nie pozwala mi zobaczyć pełnowymiarowego wroga. Inaczej jest z Vulturem. Złoczyńca ma sensowną motywację, ale te osiem lat odrobinę się w filmie zgubiło. Chciałabym wiedzieć co stało się w tym czasie, bo rozumiem to, że zaczął handlować bronią, ale czemu akurat bronią? Z odpadów kosmicznych na pewno można zrobić też inne przydatne gadżety. To jedyny, mały minus tej postaci. Podoba mi się też jak znakomicie Marvel zakończył ten wątek i jak w ostatecznej walce ukazał komiksową esencję Człowieka Pająka.

Spider-Man Homecoming

W rolę Vulture’a wcielił się legenadrny Michael Keaton (Batman, Birdman) i tu obyło się bez zaskoczenia, aktor jest po prostu genialny w każdej roli. Nosi maskę Vulture’a z taką lekkością, jakby był to dla niego chleb powszedni. Maskę Spider-Mana ponownie włożył Tom Holland i tym razem dał prawdziwy popis swoich umiejętności, ani razu nie zbaczając z właściwego toru. Nie dość, że idealnie wstrzelił się w postać Petera Parkera „przegrywa życiowego”, to jeszcze w czerwono-niebieski, bohaterski spandeks Pajączka. Aktor nie przyćmiewa Keatona, ale nie daje mu się też zdetronizować. 

BLUE AND RED

Wszystkie filmy superbohaterskie ostatnich lat jak mantrę powtarzają jeden błąd – są nieudane kolorystyczne. U DC jest to widoczne na goły rzut oka, ich produkcje są smutne i ciemne. Od tej zasady w ostatnim czasie odbiegła Wonder Woman, w której w niektórych scenach kolory są wręcz przesycone. Marvel wtórował tej zasadzie prezentując swoje filmy w matowych, niewyraźnych lub sztucznych („plastikowych”) kolorach. Oczywiście i w tym przypadku są wyjątki ( np. Strażnicy Galaktyki), ale moim zdaniem żaden film nie wyszedł im jeszcze tak ładnie jak Homecoming. Czerwony jest tu czerwony, a niebieski – niebieski.

Do tego dołożyć trzeba świetny soundtrack, choć tym razem to nie muzyka Michaela Giaccicho robi film, a klasyczny motyw przewodni Spider-Mana i Blitzkrieg Bop zespołu The Ramones. Warto pochwalić też dobrze dobrane stroje bohaterów, nastolatki nareszcie nie noszą na sobie najdroższych ciuchów prosto od projektantów (khem, khem, Gwen w TASM), a to co… noszą zwykle dzieciaki. Podobnego wrażenia nie zrobił na mnie kostium pajączka, czasami CGI jest widoczne gołym okiem, Homecoming wygląda miejscami jak gra komputerowa.

KAMALA, MILES, PETER

Sony mogłoby bezstresowo pohuśtać się na cienkiej linie nostalgii, przy wprowadzeniu na ekrany nowego Spidera. Mogło wprowadzić klasyczne tropy i klisze znane z kultowych przygód Pająka, ale postawiło na świeże spojrzenia na postać. Choć Spider-Man Raimiego towarzyszył mi przez wiele lat i jak (niemalże) każdy geek utożsamiałam się z Peterem, to ten nowy Peter jest też MOIM Peterem. Zamiast bycia popychadłem i nerdem jest teraz przegrywem i to znakomicie odgrywa swą rolę w nowym świecie. Peter nie został zamrożony w lodzie, a koncept postaci dorastał przez lata, co zaowocowało tym, że na ekranie oglądamy bardziej ewoluującą ideę bohatera, aniżeli kolejną próbę odtworzenia klasyki, bo Parkerem mógłby być każdy, niezależnie od epoki.

DOES WHATEVER A SPIDER CAN!

Choć nowy Peter nie składa jaj ani nie może sterować armią pająków (jak chciałby Ned) pozostaje Pajączkiem, którego pokochaliście. Nie oznacza to, że fani będący już po trzydziestce, poczują się w kinie jak u siebie. Film bez wątpienia najlepiej trafi do młodszych widzów.  Homecoming to znakomita, młodzieżowa produkcja, czerpiąca garściami z gatunku TEEN-DRAMA. Wreszcie dostaliśmy film, który nie oddziela grubą linią życia Petera od życia Pająka, a historię w zadziwiający sposób świeżą i klasyczną zarazem. 14 lipca każdy fan Spider-Mana powinien udać się do kina i zobaczyć jak jego bohater (paradoksalnie!) dorósł, pozostawiając za sobą klasyczny wizerunek, ale hołdując oryginalnym wartościom, reprezentowanym przez czerwono-niebieski kostium.

AUTOR Maja Głogowska

Osiemnastolatka bezgranicznie zakochana w popkulturze. Marzy o tym, żeby więcej osób czytało Archie Comics, poczuło o co chodzi Lynchowi i Koreedzie i choć trochę doceniło Nintendo.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Brak planów na Fantastyczną Czwórkę w MCU

D23 już za nami. Oprócz ogromu informacji na temat Avengers: Infinity War, podczas expo padła również …

2 komentarze

  1. Fajna recenzja 🙂 Za tydzień idę jeszcze raz na napisy 😀

  2. Mi się wątek miłosny nie podobał, za mało pikanterii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *