PANTEON / OTCHŁAŃ / [RECENZJA] Sekretny Dziennik Laury Palmer

[RECENZJA] Sekretny Dziennik Laury Palmer

Umówmy się już na starcie, David Lynch to reżyser, którego się albo kocha albo nienawidzi. Jego dzieła nigdy nie skazują widza na całkowitą obojętność. Innowatorski styl i filmy pełne suspensu wprowadziły wielki powiew świeżości do popkultury. Jak każdy dobry reżyser, Lynch ma wyróżniającą się spośród innych perłę w swoim dorobku i moim skromnym zdaniem jest nią serial Twin Peaks. Serial fenomen, fundament rynku seriali jaki znamy dziś. Jednak nawet i tak niezwykłego reżysera jak Lyncha dotknęła kapitalistyczna ręka, która chciała wycisnąć z marki każdego centa. Między premierą pierwszego a drugiego sezonu serialu na półkach sklepowych pojawiła się książka Sekretny Dziennik Laury Palmer, napisana przez (wtedy) dwudziestoletnią córkę reżysera Jennifer Lynch. Czy pisarka zmieściła się w buty ojca i wiernie przelała klimat tego zwariowanego miasteczka na papier? Do tego nie jestem przekonana.

Akcja Sekretnego Dziennika Laury Palmer rozgrywa się tuż po skończeniu przez bohaterkę dwunastu lat. W tym dniu dziewczyna otrzymuje tytułowy dziennik, by aż do swojej śmierci (z dużymi przerwami) dzielić się swoją poezją, przemyśleniami, zmartwieniami i zgrabnymi opisami dni. Zgrabnymi, bo ta rzecz naprawdę wyszła autorce. Laura, zamiast opowiadać o każdym najdrobniejszym, trywialnym detalu ze swojego dnia skupia się na konkretnych wydarzeniach, które ukształtowały postać, którą poznaliśmy w filmie Ogniu krocz za mną. Wpisom z dziennika Laury nie brak emocjonalnego impetu, bo córce Lyncha nie brakuje umiejętności prowadzenia dramatycznych wątków, tyle, że… jest ich za dużo.

Jestem skłonna uwierzyć w to, że Laura ciągle potykała się na swojej życiowej drodze. Jestem skłonna uwierzyć w to, że ciągle zdarzały jej się przerażające rzeczy. Jestem skłonna uwierzyć w to, że sama sobie taki los zgotowała, ale nie jestem skłonna uwierzyć w ten pamiętnik. Jennifer Lynch zarysowała problemy bohaterki zbyt grubą kreską i choć książka rozpoczyna się z rozpędu, bezsprzecznie wciągając czytelnika w swój wir, to koniec końców szybko nuży.

Podczas lektury ani razu nie odniosłam wrażenia, że początkowe wpisy faktycznie pisała dwunastolatka. Nie przyjmuje do wiary tego, że dwunastoletnia Laura potrafiła pisać skomplikowane, naszpikowane symboliką wiersze. Im Palmer jest starsza tym bardziej można w nie uwierzyć, ale Lynch sparzyła się już na samym początku serwując nam językowo tą samą Laurę, która pisze swój dziennik jako osiemnastolatka. To strzał w stopę, przez który ciężko jest uwierzyć w świat przedstawiony i rozwój postaci.

Po pierwszej połowie powieści Jennifer Lynch urządza czytelnikowi prawdziwy dzień świstaka powtrzając w kółko jedno i to samo. Ciężko jest streścić książkę w jakikolwiek sposób, a w pamięci zostają tylko poniektóre, bardziej wyraziste na nijakim tle sceny. Odniosłam wrażenie, że nie tylko ja zgubiłam się w tej fabule, ale zrobiła to też autorka. W pewnym momencie Laura zajmuje się tyloma rzeczami na raz, że wątki mnożą się w niewyobrażanym tempie, ale przez swoją niekonsekwencje Lynch traktuje je po macoszemu, nie przywiązując do nich większej uwagi. To logiczne, że po zapoznaniu się z dziennikiem sunie się na usta pytanie – jak to możliwe, że Laura Palmer miała na to wszystko czas?

Sekretny Dziennik Laury Palmer to nie same minusy. Choć książka nie jest tak dziwna jak miasteczko bohaterki, jest w niej kilka motywów, które zostają w pamięci. Mi szczególnie spodobał się wpis Laury o Kobiecie z Pieńkiem. Bez zbędnie wyniosłego, pretensjonalnego tonu książka pozwala czytelnikowi na przemyślenie tego, jak powinno traktować się ludzi. Cieszy mnie to, że Lynch nie przedstawiła wszystkiego w moralizującym tonie, a przecież to byłaby najłatwiejsza droga do napisania tej książki!

Mimo tego, że bardzo skrytykowałam tę pozycję muszę pochwalić polskie wydanie. Co prawda Wydawnictwo Znak wydało książkę tylko w miękkiej okładce, ale rekompensuje to naprawdę dobre, polskie tłumaczenie. Nie myślałam, że to kiedykolwiek napisze, ale Laura Palmer wydaje się naturalniejsza w naszym rodzimym języku.

Słowem podsumowania – Sekretny Dziennik Laury Palmer to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Twin Peaks, który chce poznać historie tytułowej bohaterki od podszewki. Jednak jeżeli jesteście Twin Peaksowymi laikami i dzieło Lyncha jest dla Was tylko zwykłym serialem – możecie przejść obok niej obojętnie i zamiast tego obejrzeć niedoceniane Ogniu Krocz za mną. Miałkie rozdziały, brak kluczowych dla fanowskich teorii informacji (książka została wydana po finale pierwszego sezonu, a przed emisją drugiego) i zbyt duże zagmatwanie sprawiają, że książka ląduje kilka półek niżej niż wydane w ubiegłym roku Sekrety Twin Peaks

AUTOR Maja Głogowska

Mieszka gdzieś na granicy Twin Peaks, Riverdale i Hyrule.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Riverdale – rozdział pierwszy

Komiksowe ekranizacje to zawsze grząski grunt dla aktorów i filmowców. My fani, tupocząc nogą, oglądamy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *