PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Planetary

[RECENZJA] Planetary

Na początku był chaos, potem Bóg stworzył niebo i ziemię. Na końcu Pan stworzył człowieka – istotę na swe podobieństwo; podobieństwo większe, niż nam się może wydawać. To czy wyglądem przypominamy Boga, czy nie jest kwestią wiary i nie o tym dziś będę pisał. Dziś chcę zwrócić Waszą uwagę na fakt innego podobieństwa. Tak jak Bóg, tak i my, ludzie, posiadamy w sobie ogromną moc; moc tworzenia własnych światów. Światów, które my, zwykli śmiertelnicy, możemy zwiedzać; pośród których możemy podróżować za pomocą książek, filmów, gier video itp… Możemy w dowolnej chwili dać się porwać z naszej rzeczywistości, przeskoczyć do krainy znanej nam czasami lepiej od tej naszej, codzienności.

Historia tego świata pamięta wielu bogów – kreatorów, twórców światów, a nawet obiekty kultu. Tolkien, Rowling, Lee, Lucas, Honda… To między innymi oni stworzyli krainy, powołali do życia rzeszę fantastycznych istot i sprawili, że mieliśmy gdzie żyć, gdzie żyć miały nasze marzenia, gdzie uciekaliśmy od przytłaczającej nas często rzeczywistości. Co bóg, to kraina. Krainy te są różne, ale i my jesteśmy różni. Wiele tych krain, pomimo tak wielkiej różnicy w swoim projekcie, przyciąga nas silnie, kusi obietnicą przygody. Miłośnicy amerykańskich trykociarzy z równie wielką ochotą odwiedzają Wioskę Ukrytą w Liściach, po drodze wstępując do Hogwartu. Ah, czyż nie cudowna byłaby kraina, będąca fuzją wszystkich tych naszych ukochanych światów? Czy nie cudownie byłoby zobaczyć Optiumsa Prime’a ratującego Ziemian przed Królem Potworów? Czyż nie zaparłby w piersi wyścig Tonego Starka, odzianego w swoją zbroję, z nastoletnim okularnikiem, który dosiadałby najnowszy model Nimbusa?


Wiecie co Wam powiem? Istnieje taka kraina! Istnieje świat będący syntezą wszystkiego,  co mogliśmy do tej chwili zwiedzić, co mogliśmy poznać, gdzie duchy gliniarzy w parze z wielkimi jaszczurami stąpają po tej samej ziemi, a superbohaterowie podróżują między wymiarami. Jak dostać się do tego świata? Przez bramę oczywiście! Bramę, którą jest komiks Planetary!

Warren Ellis, scenarzysta komiksu, o którym mowa, wrzuca nas do swojej krainy, na bliżej niezidentyfikowaną pustynię. Jest rok 1999, w miejscowym barze pewien staruszek, Elijah Snow, pije właśnie kawę, kiedy dostaje propozycję dołączenia do tajemniczej organizacji Plantery. Wysoka pensja (milion dolarów rocznie) w zamian za cenną wiedzę Snowa, który – jak się okazuje – dożył już setki przeżywając cały XX wiek. Nasz staruszek, nie mając nic do stracenia postawia przyjąć ofertę. Od tej pory, wraz z supersilną Jakitą Wagner oraz Drummerem – mężczyzną będącym ludzkim urządzeniem antypodsłuchowym, potrafiącym rozkazywać maszynom – rozwiązywać będą największe tajemnice, jakie skrywa planeta Ziemia, a także cała galaktyka.

Tak oto rozpoczyna się opowieść zawarta w komiksach z serii Planetary – historii pełnej tajemnic, mającej miejsce w świecie, w którym twory naszych idoli istnieją w rzeczywistości. Autorzy komiksu mieli doskonały pomysł przy kreowaniu takiej wizji Ziemii. Akcja Planetary toczy się w świecie, w którym wszystko co najlepsze z historii o zabarwieniu fantastyczno-naukowym (ale nie tylko, znajdziemy tu również m.in. ujęcia rodem z westernów), jest jego naturalną częścią. Superbohaterowie, potwory, duchy, kosmici, inne wymiary – wszystko to zostało fenomenalnie połączone z historią naszej planety, tworząc prawdziwie spójną całość.

Każdy miłośnik sci-fi poczuje się, w trakcie czytania komiksu, jak u siebie w domu (a Ci, co uwielbiają gdy tego typu rzeczy zakleszczają o jakieś ważne wydarzenia historyczne, będą czuć się jak w wygrzanym łóżku). Dla mnie osobiście scena, w której bohaterowie natrafiają na ciała Mothry i Godzilli (rzecz jasna zmodyfikowanych w odpowiedni sposób, aby uniknąć sądowej walki o prawa autorskie) jest po prostu niesamowita. Poczułem ciepło w mojej geekowskiej duszy, kiedy dostałem możliwość spotkania swoich ulubionych istot, nawet jeśli tylko na chwilę.

Pełną tajemniczości narrację, ze sporą ilością humorystycznych akcentów, doskonale dopełnia kreska  Johna Cassadaya, która momentami osiąga poziom wręcz prawdziwych dzieł sztuki, a momentów takich jest naprawdę wiele.  Rysunki, jakie uświadczymy w Planetary – dzięki odpowiedniej grze cieni i cudownym kolorom – sprawiają wrażenie, jakbyśmy oglądali kadry z animowanego filmu Sciene Fiction, który wyprodukowany został przez wytwórnię Walta Disenya.

Scenariusz nie jest skomplikowany, jednak by w pełni rozkoszować się opowieścią, potrzeba pełnego skupienia. Lekka migrena i możemy pożegnać się ze świetną przygodą. Ta opowieść, mimo ogólnej lekkości, angażuje i wymaga poświęcenia większej uwagi. Dialogi, mimo powagi sytuacji emanującej z wielu aspektów historycznych, są przejrzyste i jasne, dzięki czemu komiks czyta się naprawdę szybko, momentami jednak za szybko. Tak, można odczuć, że komiks pędzi niczym wiatr, przez co historia traci objętościowo na rzecz akcji. Niemniej na całokształt nie ma co narzekać, Jest to kawał dobrej roboty, zarówno pod względem pióra jak i ołówka.

Podsumowując; Planetary jest kawałkiem soczystego steku. Każdy miłośnik powieści obrazkowych już po pierwszym kęsie wprowadzi swe kubki smakowe w stan ekscytacji. Ja sam natrafiłem na ten komiks przypadkiem (dwa wydane w Polsce tomy przez – nieistniejące już dziś – wydawnictwo Manzoku) w księgarni z przecenionymi książkami. Zakupiłem go w ciemno za niewielką kwotę i nie pożałowałem. Jeśli więc ujrzysz gdzieś niebiesko-czerwoną, bądź fioletowo-pomarańczową okładkę (najlepiej by było, gdybyś dostrzegł obie)  z logiem organizacji Planetary, chwytaj za nią i pędź do domu by rozkoszować się cudowną lekturą.

AUTOR Łukasz Gądek

W czasach, gdym jeszcze dziecięciem był, kiedy światło dzienne ujrzała moja pierwsza kreskówka, jeden z moich kolegów nazwał mnie "polskim Stanem Lee". Dziś, po latach, pragnę naprawdę zasłużyć na ten przydomek.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Moon Knight – Z Martwych

Wyobraźcie sobie taki setting: metropolia zasnuta wieczorną mgłą, ulice spływające krwią niewinnych. Jedyną nadzieją dla …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *