PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Paper Girls Tom 2

[RECENZJA] Paper Girls Tom 2

Pamiętacie jak to było w latach 80-tych? Nawet jeśli nie było was wtedy na świecie, lub byliście zbyt młodzi, Fabryka Snów od kilku lat sukcesywnie otwiera wrota do świata sprzed trzech dekad. A jako że trendy w kulturze dotyczą wszystkich mediów, świat opowieści obrazkowych nie mógł zostać pominięty. Tym sposobem na półki księgarni na całym świecie trafia świetna seria autorstwa Briana K. Vaughana, czyli Paper Girls. Pierwszy tom został już przez nas omówiony, dlatego dziś zobaczymy w jak zaskakujący wir wydarzeń wpadły nasze „gazeciary” w kontynuacji.

Rok 1988 to już przeszłość, nie tylko dla czytelników, ale także dla naszych głównych bohaterek. Niezrozumiały incydent przenosi je do roku 2016-ego, gdzie prawie nic nie przypomina idealistycznych wizji przyszłości ze starych komiksów. Poza tym, nie każdy z nas zestarzeje się w tak godny sposób, w jaki by sobie życzył. Na niektórych czeka rozczarowująca praca i uzależnienia, na innych przeprowadzka, a na nielicznych śmiertelne choroby… A gdyby kryzysu emocjonalnego było mało, rodzinne miasto głównych bohaterek zostaje zaatakowane przez monstrualne niesporczaki. Wciąż mało? Dorzućmy do tego jeszcze wątpliwą moralnie, alternatywną wersję jednej z bohaterek i wszechobecne zmiany społeczno-polityczne.

W tym miejscu wszelakie porównania do niejednokrotnie przytaczanego w kontekście tego komiksu Stranger Things ustępują miejsca zupełnie innym skojarzeniom. Sam poczułem się niemal identycznie, jak w przypadku oglądania nowych serii Doktora Who, ze wskazaniem na kadencję Matta Smitha. Mnogość konwencji po jakie sięga Vaughan robi wrażenie nie tylko przez samą skalę, ale przede wszystkim, finezję z jaką się po nich porusza. Umiejętnie napisana jest nie tylko część, która ma ukazać nam pełną rozmachu rozwałkę, ale i elementy budowania dramaturgii postaci. To co spotyka (i spotka) nasze bohaterki, jest miejscami niezwykle druzgocące, co kieruje Paper Girls w stronę naprawdę intrygującego dramatu. W końcu jak mamy patrzeć na samych siebie, kiedy już wiemy gdzie skończymy i jakie błędy dane będzie nam popełnić? Ile chcemy zmienić, a ile fizycznie możemy?

Niezwykłym zaskoczeniem jest dla mnie po dziś dzień jak złożoną, a jednocześnie czytelną fabułę prezentuje scenarzysta. Potrafi on sprawnie połączyć nie tylko różnorodne tony i sposoby budowania dramaturgii, ale również motywy stricte fabularne budujące świat przedstawiony. Sięgamy tutaj nie tylko do przytaczanego co chwila kina nowej przygody, wraz z jego stereotypowymi elementami, ale też do teorii multiwersum, futurystycznej sekty jeżdżącej na dinozaurach, czy finalnie historii o wielkich potworach, które muszą wyeliminować dzielni wojskowi. Takie mieszanki mogą z pozoru wydawać się nieczytelnym miszmaszem, jednakże każdy z zaprezentowanych elementów stanowi tutaj integralną część historii. Każda, nawet najdziwniejsza scena, ma swoje miejsce w świecie przedstawionym.

Choć niektórych odpowiedzi jeszcze niedane było nam poznać, pokładam niemałą wiarę w Vaughanie i jestem przekonany, że nic nie trafiło tu przypadkowo. Nie sztuką jest wrzucać luźne odniesienia, byle byłoby dziwnie. Sztuką natomiast jest zasypywać widza co dziwniejszymi rozwiązaniami tak, by skwitowane przez niego zostały najwyżej słowami „Oczywiście… To przecież logiczne, że niesporczaki zaatakują miasto…”

Paper Girls jednak zyskują ten specyficzny „feel” nie tylko dzięki scenariopisarskiemu warsztatowi Briana Vaughana, ale w równej mierze dzięki rysunkom Cliffa Chianga. Wystarczy rzut oka na okładkę, by wychwycić wyjątkowy styl artysty, który niemal zupełnie rezygnuje z rysowania detali twarzy na rzecz surowego cieniowania. Przez cały tom twórcy konsekwentnie rezygnują z gradientów, czy oddania realistycznej gry cieni inny sposobem. Każde wgłębienie, zmarszczka, czy zagięcie materiału wypełniono tutaj jednolitą plamą barwną, co kreuje specyficzny, ogromnie cieszący oko styl.

Chiang dużą uwagę przywiązywał również do projektu samych postaci, ze szczególnym wskazaniem na ich garderobę. Podczas gdy herosi w pelerynach niemal automatycznie zyskują na dramaturgii, pojawiając się na tle wielkiej metropolii w kolorowym kostiumie, nastoletnie dziewczyny na rowerach nie mają tej przewagi. Kluczem miało być tutaj zróżnicowanie bohaterek względem siebie, aby każda z nich stanowiła samodzielną postać, nie wyłącznie część składową całego kwartetu. Zabieg przebiegł jak najbardziej sprawnie. Choć oczywiście, nie czytamy z ubioru bohaterek jak z otwartej książki, widać w nich niuanse, które determinują to, jak zachowają się w nadchodzących momentach. Bez względu na to, z którą wersją bohaterki mamy do czynienia. Osobną laurkę powinienem wypisać za same okładki. Redukcja kolorów do maksymalnie dwóch, nasyconych barw od razu przykuwa uwagę i stanowi zamknięte dzieło samo z siebie. Nic dziwnego że Non Stop Comics oferowało również plakaty z tej serii. Mój pokój chyba nie mógłby wyglądać lepiej…

Paper Girls to prawdopodobnie jedna z najciekawszych pozycji na naszym rynku. Zarówno biorąc pod uwagę pozycje rodzime jak i tez zagranicy. Poprzeczka zawieszona w tomie pierwszym nie została strącona, a sami Vaughan z Chiangiem zdają się z każdym kolejnym skokiem podnosić ją coraz wyżej. To komiks pełen śmiałych rozwiązań, specyficznego tonu i przepełniony do ostatniej strony czystą rozrywką. Znajdą tu coś dla siebie zarówno fani historii obyczajowych, jak i Ci, którzy najlepiej czują się w otoczeniu laserów i wielkich potworów. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów komiksu jako medium. A ja sam oddałbym wiele za wehikuł czasu, by przenieść się do maja tego roku, bo oczekiwanie na trzeci tom to zaskakująco trudna misja.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Non Stop Comics!

AUTOR Chester

Ten koleś, który póki co niczego nie osiągnął, ale ma parę planów i lubi dzielić się swoją opinią.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Pan Higgins wraca do domu

Twórczość Mike’a Mignoli przeżywa ostatnio nad Wisłą renesans popularności. Kultowy Hellboy oraz jego spin-off pt. …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *