PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [Recenzja] Outcast tom 3: Światełko

[Recenzja] Outcast tom 3: Światełko

Kolejna odsłona kirkmanowej opowieści o opętaniu nie dostarcza odbiorcy zbyt wielu nowych informacji. Trzeba przyznać, że choć scenarzysta w rozstawianiu pionków po wykreowanym przez siebie padole łez i bezsilności jest jeszcze bardziej ostrożny od wytrawnego szachisty, to gdy już zdecyduje się na wykonanie ruchu, to nie można mówić o rozczarowaniu.

Tak było chociażby w przypadku jednego z opętanych, którzy pojawili się w życiu głównego bohatera. Początkowo nie byłem zadowolony z kolejnego egzorcyzmu odprawianego przez Kyle, bowiem dotychczas wypędzanie złych mocy było najsłabszym ogniwem serii. Co prawda rozpoczynająca Światełko walka z mocami zagnieżdżonymi w siostrze Barnesa była swoistym światełkiem w tunelu, to jednak tliło się ono zbyt słabo, bym miał nadzieję, że w tej kwestii autor mnie czymś zaskoczy. A jednak udała mu się ta sztuka. Zmuszenie Kyle’a do kojarzenia faktów i redefiniowanie słabości demonów sprawiło, że na nowo odżyło moje zainteresowanie momentami, w których bohaterowie ruszają na ratunek kolejnym opętanym.

Podobnie odzyskałem wiarę w scenariusz. Opowieść przedstawiona na kartach Outcasta to nadal solidnie zrealizowane czytadło, które nie sprawia wrażenia, by miało ambicję być czymś więcej, ale zaczynam w niej dostrzegać zamysł jakiegoś większego planu. Widać, że Kirkman ma konkretny pomysł na całość i konsekwentnie go realizuje i nie ukrywam, że ulżyło mi, gdy tylko do mnie to dotarło. Podczas lektury poprzednich tomów miałem wrażenie, że będzie to kolejna historia, do której autor wrzuci jak najwięcej, by później zobaczyć dokąd go to zabierze. Główną zaletą Światełka, tak jak i całej serii, nie jest jednak główna oś fabularna, a są nią bohaterowie drugoplanowi. To właśnie mężczyzna w czerni czy siostra Barnesa, której relacje z mężem są wyjątkowo sprawnie napisane, sprawiają, że chce się poznawać dalszy ciąg tej opowieści i cieszy fakt, że w recenzowanej pozycji obojgu poświęcono nieco więcej miejsca.

Głównym źródłem zadowolenia podczas lektury były jednak rysunki Paula Azacety. Nie tylko świetnie podkreślają one pełen grozy klimat i doskonale współgrają z całą opowieścią, ale także stanowią wartość same w sobie. Przed napisaniem recenzji z przyjemnością przekartkowałem Światełko, by ponownie zerknąć na poszczególne kadry.

Na zakończenie chciałbym przytoczyć fragment jednego z wierszy Jana Kasprowicza. Fragment, który towarzyszył mi niemal od pierwszych stron Światełka.

Szydzą z mej duszy potępieńce,

Że cząstka jasnej mocy,

Co rodzi słońca, nie ma władzy,

By złamać berło nocy.

Doskonale oddaje on trudności, z jakimi musi zmierzyć się główny bohater opowieści. Mimo, że Kyle jest coraz lepiej zaznajomiony z naturą demonów, to po lekturze trzeciego tomu wcale nie jestem taki pewien, że uda mu się złamać to berło nocy i z chęcią sięgnę po następną część tej opowieści.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

AUTOR Smok

Człowiek udający, że jest smokiem albo smok udający, że jest człowiekiem. Jeszcze nie zdecydował, które z powyższych jest prawdą. Nałogowo opowiada o "Gwiezdnych wojnach", czyta komiksy i wciąż nie wyzbył się dziecięcego pragnienia zmieniania świata na lepsze.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] „Invincible” Roberta Kirkmana jako serial! Za sterami Seth Rogen i Evan Goldberg.

Seth Rogen oraz Evan Goldberg rozpoczęli współpracę z Robertem Kirkmanem, twórcą Żywych Trupów, nad serialową adaptacją …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *