PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Outcast: Opętanie Tom 2

[RECENZJA] Outcast: Opętanie Tom 2

Egzorcyzm (gr. ἐξορκισμός, exorkismós – zaprzysiężenie, zaklęcie) – obrzęd poświęcenia, mający na celu uwolnienie człowieka, zwierzęcia, miejsca lub przedmiotu od „wpływu złego ducha” (wikipedia) .

Outcast opętał mnie najpierw w swej małoekranowej formie. Klimat, którym można by smarować sufit i konfuzja wypełzająca z ekranu powoli, lecz nieubłaganie, niczym kruczoczarna Samara ze studni. Jak oprzeć się takiemu ozdobionemu „nocnymi” barwami szaleństwu?

Komiksowy pierwowzór trafił w me dłonie wkrótce po obejrzeniu pierwszego sezonu. Dzięki temu miałem szansę na specyficzne spojrzenie i ocenę dokładności adaptacji. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak bardzo serial wierny jest komiksowi. Szczególnie po tym, co Kirkman zrobił ze „szwędaczami” i jak tłumaczył konieczność wdrożonych zmian. Różnice – jeśli się już pojawiają – są na ogół kosmetyczne, np. zamiana koloru włosów Allison i Megan. Wyłapywanie ich dodaje lekturze dodatkowego smaczku.

Udokumentowane są próby leczenia przy pomocy egzorcyzmów także innych schorzeń, na przykład infekcji cewki moczowej

Demony mają różne oblicza w drugim tomie Outcasta. Jednym z nich jest prowincjusz Donnie, który wraca, by dręczyć Amber wspomnieniem popełnionego w przeszłości gwałtu. W miasteczku zdecydowanie przeważa jednak aura paraliżującego strachem Sydneya, który sukcesywnie odciska swe piętno na społeczności. W międzyczasie duet Kyle-Anderson wyrusza na trasę po byłych, rzekomo wyleczonych egzorcyzmami, pacjentach wielebnego (co ciekawe, sprawdziłem i język kościelny nie przewiduje specjalnej nazwy dla „klientów” egzorcysty). Wydarzenia z tomu pierwszego obudziły w nim słuszne wątpliwości w tej materii. Gdzie klasyczne liturgiczne obrzędy zawodzą, z pomocą przychodzi Kyle i jego toksyczny dla złych duchów dotyk.

Drugi tom Outcast kończy się fabularnie mniej więcej tam, gdzie finał sezonu pierwszego serialu. Narracyjne tempo zostało utrzymane na poziomie zbliżonym do poprzedniego tomu. Szczęśliwie dla serii i czytelników, za warstwę artystyczną odpowiada ta sama ekipa. Rysunki Paula Azacety wydobywają z postaci autentyczne emocje. Nieraz zawiesicie z przyjemnością oko na pełnym zapalczywego gniewu obliczu Andersona, czy demoniczno-szyderczej facjacie Sydneya.

Czemu warto sięgnąć po ten komiks, a w zasadzie po serię? Miałem początkowo obawy, wszak motyw opętania jest już dość wyświechtany w popkulturze. Jednak tu dostajemy miks Inwazji porywaczy ciał z Egzorcystą doprawiony szczyptą P.K. Dickowskiej paranoi. Tchnienie świeżości, które wyróżnia dzieło Kirkmana na tle Omenów i Emilki Rose, osiągnięto dzięki wyraźniejszemu nakreśleniu świadomości demonów oraz dzięki zmianie polaryzacji.

Outcast opowiada nie o opętanych ludziach, lecz o ich bliskich, żyjących w nieustannym strachu. Lęk o to, że ktoś z ich znajomych lub rodziny zostanie opętany (lub co gorsza był już od dawna, tylko się z tym krył) i wbije im sztylet w plecy wisi nieustannie niczym miecz Damoklesa. Jest to także opowieść o demonach i ich próbie budowy własnej społeczności. Przyszłe tomy zapewne rzucą więcej światła na to, czy natura opętania ma bardziej charakter pasożytniczy, czy też może symbiotyczny. Pozostaje tylko czekać na kolejne, pochlapane krwią i śluzem kadry.

AUTOR LoboPrime

"There's no flesh and blood within this cloak to kill. There is only an idea. And ideas are bulletproof."

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Bękarty z Południa Tom 2: Na Boisku

Ci którzy czytali pierwszy tom Bękartów Południa wiedzą, że ostatecznie lektura zabrała ich w niekoniecznie …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *