PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Osiedle Swoboda 2

[RECENZJA] Osiedle Swoboda 2

Osiedle Swoboda, które zadebiutowało w roku 1999 na łamach nieistniejącego już magazynu komiksowego Produkt, nie tylko najlepiej w historii polskiego komiksu sportretowało pokolenie młodych ludzi wychowanych na przełomie upadku komunizmu i przemian ustrojowych, ale przede wszystkim stało się swoistym owego pokolenia manifestem. Głosem prawdy, głosem goryczy, ale też i głosem sentymentu. Po zamknięciu Produktu, Osiedle… powróciło w formie serii kolorowych zeszytów, a teraz – dokładnie dziesięć lat od wydania ostatniego z nich – wydawnictwo Kultura Gniewu proponuje nam zbiorcze wydanie, wzbogacone o kilka nowych grafik w wykonaniu Śledzińskiego, które już za parę dni trafi na księgarskie półki.

Od wydarzeń znanych z pierwszego tomu minęły ponad dwa lata i drogi swobodnych jeźdźców nieco się rozeszły. Szopa po zamieszkaniu w ziemiance Ciachciarachciacha prowadzi swój interes w handlu ziołem, opiekując się przy okazji suką Ciacha, Psotką. Smutny natomiast stara się zatopić smutki po zerwaniu z Młodą. Na Osiedlu jednak zdaje się być wszystko dobrze – oddział OPO (wcześniej Mścicieli) walczy o porządek, a nowe indywiduum, Pan Wrona, swoją piracką rozgłośnią radiową niesie powiew wolności (plus zagłuszanie radia Anioł Pański FM) – ale to tylko pozory. Znajomy Ciacha, Popaj, ostrzega Szopę, że Boss Drwal stracił część narkotykowych wpływów w Centrum i przenosi się na Osiedla, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla pomniejszych dilerów. Na dodatek jego człowiek, Chemiczny Ali, przybył właśnie na Swobodę. Jak poważne to niebezpieczeństwo, przekonuje się Kundzio, którego po raz pierwszy od dawna nawiedza Człowiek w pasiakach, tajemniczy wysłannik Ciacha, który zwiastuje wielkie kłopoty, ale także i wielkie zmiany.

KONIEC SWOBODY NA OSIEDLU

I zmian w Osiedlu Swoboda 2 w stosunku do pierwszego tomu także jest naprawdę wiele i swego czasu stały się one przyczyną wielu kontrowersji, dzieląc fanów. Po pierwsze tym razem jest to jedna, wielka i dość misternie skonstruowana opowieść, a nie krótkie, luźno ze sobą powiązane historie. Po drugie do czarno-białych dotychczas ilustracji doszedł komputerowo kładziony kolor. Po trzecie wreszcie, i najważniejsze, zmienił się ton. Nadal jest humor, nadal poruszane są tematy aktualne i żywe, a jednak komediodramat z nutą horroru i fantastyki typowy dla OS przerodził się tutaj w historię graniczącą z sensacją. Wielu czytelnikom nie spodobała się taka odmiana. Kontrowersji było zresztą więcej, a tą najbardziej szokującą okazała się być tożsamość Dozorcy, jednego z członków oddziału OPO. Czy to jednak zabiło komiks? Absolutnie nie! Zeszytowe, kolorowe Osiedle… okazało się nad wyraz udaną opowieścią, pewnym eksperymentem Śledzia, ale czy i wcześniejsze historie nim nie były? Gdyby Śledziński pozostał wierny formule, jaką narzucił sobie pierwszym epizodem z 1999 roku, w OS nie zagościłyby elementy fantastyki czy sensacji. Boss Drwal to w końcu nie wymysł nowych czasów, tylko postać, która działała w komiksie od dawna, podobnie rzecz ma się z wizjami Ciacha, Człowiekiem w pasiakach i całą resztą. Zmieniły się tylko proporcje, a to wcale nie zaszkodziło opowieści.

Gdyby jednak chcieć szukać minusów, znalazłyby się dwa podstawowe. Pierwszym z nich jest samo zakończenie komiksu – ujęte satyrycznie, aczkolwiek w tym wypadku aż nazbyt, granicząc z parodią samego siebie, z tym, że niezamierzoną. Drugim, zmiana w rysunkach w ostatniej części OS. Seria zeszytowa, choć liczyła sobie tylko sześć numerów, ukazywała się przez prawie dwa lata. Pięć zeszytów jest spójnych, jednak szósty, który wyszedł niemal rok po zapowiadanej dacie premiery, odbiega stylistycznie od całości. Śledziu rysuje przyjemnie dla oka, i nawet po zmianie na jego grafiki patrzy się miło, jednak są one już prostsze, bardziej cartoonowe i czasami jakby zrobione na szybkiego. Być może spieszył się, być może chciał zakończyć wreszcie tę opowieść, przez co nieco jej ujął, ale nie zrobił na szczęście niczego, co można by nazwać „zepsuciem całości”.

Podsumowując, Osiedle Swoboda 2 to wciąż znakomity komiks, jeden z najlepszych, jakie powstały z rąk rodzimych twórców, interesujący, niegłupi i zdecydowanie wart poznania. Ba, każdy szanujący się fan tego medium powinien potraktować go jako absolutne must read, bo czy mowa to o tym zbiorze, czy też wcześniejszym, OS to kult i klasa sama w sobie. I dobrze się dzieje, że Kultura Gniewu wznawia je coraz, bo nowe pokolenia zasługują na poznanie bezsprzecznego opus magnum Michała Śledzińskiego. Polecam, kupujcie, bo nie wątpię, że nakład wyczerpie się tak szybko, jak trzech poprzednich zbiorczych wydań produktowych odcinków Osiedla… . A potem zostaje mieć już tylko nadzieję, że Śledziu zdecyduje się na kontynuację serii, co po wydanych jakiś czas temu dodatkowych nowych opowieściach z Niedźwiedziem w roli głównej może nie być wcale nieprawdopodobne.

Autor: Michał Lipka

PRZECZYTAJ TAKŻE

28 Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi

Do organizowanego od dekad Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, fani historii obrazkowych szykują …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *