PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Man: Plus

[RECENZJA] Man: Plus

Dzięki Philipowi K. Dickowi i m. in. jego powieści Czy Androidy Śnią o Elektrycznych Owcach?, znamy jedną z wizji przyszłości, które nas czekają. Androidy od czasu jego powieści zostały pokazane na różne sposoby w każdym medium, a interpretacje każdorazowo wyglądały inaczej. Jedną z nich jest komiks Man: Plus, autorstwa André Limy Araújo.

Olissipo City jest portugalskim miastem, które wciągu zaledwie 20 lat rozwinęło się z małej wioski, do światowej stolicy technologii. Wszystko dzięki korporacji Jiquiren, która zajmuje się produkcją androidów i to właśnie tą małą miejscowość wybrała na miejsce jednej ze swoich siedzib. Kiedy wadliwy android korporacji ucieka, a w ślad za nim udaje się jednostka bojowa. Policja Olissipo musi wziąć sprawy w swoje ręce. Grupa, na czele z komisarz Elsą i kapitanem Rodrigo, dojdzie do tajemnicy, która może zachwiać dotychczasowym światem oraz jego spojrzeniem na androidy.

Komiks swojego czasu wywołał bardzo dużo pozytywnych opinii od twórców komiksowych, których sama cenię. Wchodząc na jego stronę internetową, można przeczytać opinie Marka Waida, Kierona Gillena, Ricka Remendera, czy Jonathana Hickmana. Smutno mi, kiedy nie mogę się zgodzić z takimi osobistościami. Dla mnie jednak Man: Plus wcale nie jest aż tak dobrym czytadłem.

Cała fabuła śledzi losy wyżej wspomnianego wadliwego humanoida. W pogoń za nim wyrusza jednostka specjalnie przygotowanych androidów bojowych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że androidy te, to modele przeznaczone do pracy na orbicie ziemskiej, później przeprogramowane na potrzeby wojska. W pogoni, wbrew swojej woli, pomaga im jeden z inżynierów Jiquiren. [Uwaga, spoiler] Okazuje się bowiem, że model, za którym gonią nie jest wadliwy; jest on czymś zakazanym, niedozwolonym – temu androidowi została wgrana ludzka świadomość [koniec spoila].

To jest jedyny z elementów, który mnie zaciekawił w całej historii, a ujawniany jest dopiero pod koniec. Na ostatnich stronach Man: Plus Rodrigo rozmawia z androidem, który wywołał całe to zamieszanie, i właśnie ta rozmowa jest najlepszym momentem całego tomiku. Reszta wywołała u mnie niestety tylko obojętność. Małe plusy, jak np. umiejscowienie akcji w Portugalii, nie przeważyły na ocenie komiksu oraz jego odbiorze.

Akcja dzieje się tak szybko, że nie dowiadujemy się zbyt dużo na temat postaci, a jest ich w komiksie całkiem sporo. Tempo akcji jest wartkie i stabilne, ale przez to scenarzyście umykają szczegóły dotyczące bohaterów i miejsc ukazanych w kadrach. W tym ostatnim pomagają nam fragmenty różnych książek, czy wykładów, cytowane są na końcu każdego zeszytu, jednak i one nie dostarczają nam zbyt wiele wiedzy na temat wykreowanego przez Araújo świata. A szkoda, bo widzę w nim potencjał.

Cały komiks jest oparty na bardzo banalnym pomyśle, wszystkie wykorzystane wzory i schematy są obserwatorom popkultury dosyć dobrze znane, przez co nie ma ze strony Man: Plus zaskoczenia; czekamy na jakiś zwrot akcji z każdą czytaną stroną, ale on nie następuje. To sprawiło, że komiks zamknęłam raczej z nietęgą miną.

Jednym z pozytywów komiksu jest oprawa graficzna. Przyznam, że kreska Araújo nie należy do takich, które trafiają w moje upodobania, nie mogę mu jednak odmówić tego, jak dynamicznie przedstawiał postaci i wydarzenia. Świetnie komponuje się z wartką akcją. Paleta kolorów, nad którymi pracował Arsia Rozegar, wspomaga tę dynamikę. Jednocześnie całe miasto jest bardzo mocno oświetlone, dominują żółcie czy pomarańcze, co jest przeciwieństwem stylistyki znanej z Blade Runnera.

Plusem tomu jest polskie wydanie od Timof Comics. Format jest mały, ale wygodny. Bardzo dobrze wydrukowano kolory. Tłumaczenia dokonał Bartek Czartoryski, więc tu nie ma wątpliwości, że jest bardzo dobrze wykonane.

Podsumowując, Man: Plus nie jest wybitnym komiksem. Jest to raczej lektura, która nie zajmie dużo czasu i na pewno nie zaszkodzi. Zmusi nas do lekkich refleksji na temat przyszłości ludzkości, która staje się z każdym dniem coraz bardziej prawdopodobna. Komiks zdecydowanie powinien znaleźć się na półkach fanów Limy Araújo, ale czy innych… ten wybór pozostawiam już Wam.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Timof Comics!

AUTOR Maja Rybak

Chce dołączyć do składu Zaginionych Chłopców. Kiedy tylko może zanurza się w popkulturowym oceanie filmów, seriali, komiksów oraz książek. Kocha swojego syna, Tony'ego Starka, i będzie go bronić do końca życia.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Co szykuje Timof na rok 2017 – tytuły zagraniczne

Wydawnictwo Timof i cisi współpracownicy zaczyna nowy rok w wielkim stylu. Pojawiły się już informacje …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *