PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Lobo – Portret Bękarta

[RECENZJA] Lobo – Portret Bękarta

Szanowni Państwo, witam Was w procesie recenzenckim komiksu Lobo – Portret Bękarta. Mam nadzieję, że będzie to dla Państwa możliwość do zapoznania się, rzekłbym – od kuchni, z tym w jaki sposób w naszej Redkacji przebiega tworzenie tekstów. Na wstępie chciałbym…


KURDEBELE!!! Ważniaka?! W procesie?! Ja Ci zaraz wyprocesuję Ty %@!*$ łamago!


Szanowni Państwo, właśnie odwiedził nas wspaniały gość – sam bohater recenzowanego albumu, Lobo!


Czego bohater?! Jestem najwyżej, albo i jeszcze najwyżej, antybohaterem Czarni, a nie recencenckiego albumu!! 


Uch, tak, Panie Lobo – niewątpliwie jest Pan mieszkańcem Czarni. I do tego ostatnim…


Wcale, że nie os…


Panie Lobo, nie! Nie wolno spoilerować. Niektórzy jeszcze nie znają Pana przygód.


Nienarodzone dzieci i truchła starców, Ci to nie znają na pewno. Truchła dzieci i nienarodzeni starcy to pewnikiem też nie znają. Poza tym kim Ty jesteś, @!#&%, żeby mnie uciszać, kurdebele?!


Przepraszam najmocniej… Panie Lobo… korzystając z okazji, może Pan by opowiedział naszym czytelnikom co nieco o swoich przygodach… z Niebem i z eskortą Pana nauczycielki… pamięta Pan…


Pff, pewnie, że pamiętam, kurdebele. To siadajcie. To było tak. Wyciągnąłem narzędzia, strzelałem, zabijałem. Potem deptałem trupy i nadzabijałem. Zabijałem dalej, aż w końcu pozabijałem. Tych co nie zabiłem, to zabiłem potem. W międzyczasie parę zleceń zrealizowałem, bo o renomę to trzeba dbać, co nie? No to więc tak zrobiłem, bo ja zawsze zlecenia realizuję, spełniam do końca, kurdebele. Słowny jestem na śmierć.


No tak, to wszystko dostajemy w komiksie, który jest zbiorem w sumie trzech historii…


… TYLKO TRZECH?! Kto wydaje takie śmiecie, że tylko trzy historie moje, kurdebele?


Egmont, Panie Lobo.


Niech no ja tylko… mają wydać więcej! Szczególnie tą historię, gdzie zabijam ludzi, a potem odlatuję z piękną dzi…


 … kobietą! Z piękną kobietą, znam tę historię Panie Lobo. Sam liczę na to, że Egmont wyda więcej Pana przygód.


Toś nie głupi jest, powiem Ci.


 Dziękuję Panie Lobo. Chciałbym teraz czytelnikom powiedzieć co nieco o tym jak dobrze Pan wygląda. Bisley i Alamy świetnie sportretowali Pana wyczyny, rysunki są ze starej szkoły. Mocne i charakterystyczne, stanowią doskonałe tło dla odjazdowych scenariuszy Giffena i Granta. Podsumowując, to album, który warto znać – pokazuje jakie komiksy byly kiedyś, jak specyficzne dla powieści obrazkowych były dwie ostatnie dekady zeszłego millenium. Co więcej… Sooeer1! Przjamuję recnzje, ja LBOB!!! Nmd… Dobre, niech ten dureń pisze dalej. Ja, Lobo, pełen zmysłów zdrowych i chorych polecam ten najlepszy komiks na świecie. Lobo jest najlepszy i jest krulem (obojętnie z gramatyką, kurdebele!) i jego przygody każdy musi znać. Jak nie przeczytacie to nie będziecie nawet wiedzieć co Wam zrobię jak się dowiem, że nie przeczytaliście. TAK JEST!!! Lobo out!…


Jak wykasujesz jedno słóweńko z tego tekstu, wbiję Ci (na szczęście cenzura pozwala mi skrzętnie ukryć co Pan Lobo do mnie właśnie powiedział) i popamiętasz!!!


Uff… odleciał. Cóż, tak. W takim razie ja… ja. Polecam. Tak, dobry komiks, polecam. Chyba wycieka mi kilka płynów… Uch, żeby nadać temu jakąś strukturę. W Lobo – Portret Bękarta, dostajemy trzy oddzielne historie, które mieszczą się na ponad 200 stronach zamkniętych w czarnej okładce z obwolutą, znaną z innych wydań DC Deluxe. Komiks jest przeznaczony dla dojrzałego czytelnika, bowiem główny (anty)bohater nie szczędzi krwi nikomu kogo napotka na drodze.

Nawet jeśli w jednej z opowieści jest to Święty Mikołaj. Nieco Tarantinowski klimat historii jest podlany ironicznym sosem. Szczególnie dobrze to wygląda tym bardziej, że świat obserwujemy z perspektywy Lobo, a jest to perspektywa oryginalna i intrygująca. Dostajemy klasyka, ale jednego z tych, które znać trzeba. Polecam z czystym sumieniem. Idę zmienić kalesony – po spotkaniu z Lobo niewiele więcej można zrobić. Jeśli się przeżyje.

AUTOR Paweł Kicman

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Bodycount

Wydawnictwo NonStopComics zafundowało mi swoją publikacją Bodycount sentymentalną podróż. Podwójnie. Po pierwsze Żółwie – rewelacja …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *