PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Last Days of Ant-Man

[RECENZJA] Last Days of Ant-Man

Najnowszy event Marvela, Secret Wars, trwa w najlepsze. Jego wynikiem jest m.in. wysyp nowych serii, rozgrywających się w realiach Battleworld, oraz historie oznaczone logiem Last Days, opowiadające o tym, co konkretni bohaterowie robili tuż przed Final Incursion. Nie dziwota więc, że coraz popularniejszy Scott Lang dostał swój one-shot – Last Days of Ant-Man.

Zeszyt jest bezpośrednią kontynuacją niedawnej serii Nicka Spencera i Ramona Rosanasa, ale stanowi też osobną, niezależną historię. I to całkiem dynamiczną – na 25 stronach dzieje się naprawdę sporo. Przed końcem świata Scott Lang dostaje bowiem zlecenie – musi okraść największego (dosłownie i w przenośni) narkotykowego bossa Miami – Ulyssesa Lugmana. A to dopiero początek – na Florydzie pojawia się mnóstwo indywiduów, takich jak tajemnicza wieszczka (przepowiadająca rzecz jasna zbliżający się koniec świata), emerytowani bohaterowie ze Złotej Ery, czy też pewna imprezująca kryminalistka, z którą Ant-Man miał niedawno do czynienia…

Scenarzysta Nick Spencer jednak dobrze sobie radzi z bogactwem szalonych wątków i postaci, łącząc je w spójną fabułę. Iskrzy się wręcz ona niekonwencjonalnymi pomysłami i humorem. Najbardziej do gustu przypadła mi chyba idea domu spokojnej starości dla superbohaterów i złoczyńców – Spencer musi nieźle się bawić, przypominając na kartach swoich komiksów mniej znane postaci z przebogatego świata Domu Pomysłów (w końcu dokładnie to stanowiło o sukcesie serii Superior Foes of Spider-Man). A co do dialogów i humoru – zeszyt utrzymuje poziom z ostatniej solowej serii Ant-Mana (będącej jednym z kilku lżejszych, komediowych tytułów Marvela, takich jak Howard the Duck czy Squirrel Girl). Last Days of Ant-Man czyta się więc z uśmiechem na twarzy i podziwem dla nieskrępowanej wyobraźni Spencera.

Istotnym elementem komiksu jest też kreacja tytułowej postaci. Scott Lang z Ziemi-616 bardzo przypomina swojego filmowego odpowiednika. Nadal jest to czarujący nieudacznik, który stara się przede wszystkim ułożyć swoje relacje z (niedawno przywróconą do życia) córką. Perypetie związane ze stałymi kłopotami życiowymi pojawiały się ciągle w solowej serii bohatera. W Last Days jednak większość problemów wydaje się być już mniej lub bardziej rozwiązana – tym gorzej dla Scotta, że dzieje się to akurat tuż przed końcem świata. Nasz protagonista jednak nie przestaje działać, oczywiście nie tracąc uroku, związanego z tym, jak ludzkim przecież bohaterem w tym zwariowanym świecie jest Ant-Man. W dodatku w komiksowym uniwersum nie jest on szczególnie prominentny – wręcz przeciwnie. Jednak właśnie ta „drugorzędność” Scotta jest istotną składową jego charakteru w interpretacji Spencera (świetnie sobie radzącego właśnie z takimi postaciami).

Istotna jest tu również szata graficzna. Ramon Rosanas operuje bowiem wyrazistą kreską, opierającą się na mocno zaznaczonym szkicu. Cieniowanie jest tu oszczędne, nieco przywodzące na myśl kreskówkę. Nie jest to jednak wada – wręcz przeciwnie, każdy panel jest estetyczny i dopieszczony. Niezależnie od tego, czy jest to kadr statyczny, czy dynamiczny – styl Rosanasa zawsze pasuje do konwencji, utrzymując równowagę między cartoonem a realizmem. Warto tu też pochwalić kolory Jordana Boyda – nie jaskrawe, acz wyraziste.

Mimo zakończenia (takiego, jak w innych historiach z cyklu Last Days), nietrudno się domyślić, że przygody Ant-Mana się nie skończą. W tę środę bowiem rozpoczyna się seria The Astonishing Ant-Man, tworzona przez tą samą ekipę twórców. Last Days wydaje się być pomostem między nią, a jej poprzedniczką – w zeszycie tym pojawiają się bowiem podwaliny pod prawdopodobny (sugerowany dość wyraźnie przez grafikę promocyjną) sojusz Ant-Mana i Beetle.

Reasumując: Last Days to interesująca lektura – nie tylko dla fanów Ant-Mana. Warto jednak zapoznać się najpierw z serią Spencera, której godnym kontynuatorem jest ten one-shot. Ale jeśli chcecie przed relaunchem zapoznać się ze stylem Spencera i sprawdzić, czy przypadnie wam do gustu (jestem pewna, że tak), to warto pokusić się o zakup.

AUTOR Śledź

Przedstawicielka młodego pokolenia Panteonu, niepoprawna fanka Young Avengers i WicDiva, zaczytująca się w pozycjach Image Comics. Rasowy nerd, human z informatyki, człowiek-mem.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Fantastyczna Czwórka tom 1

Scenarzysta Jonathan Hickman stał się w ostatnich latach jednym z głównych architektów uniwersum Marvela, przez co już nawet …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *