PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Kryzys bohaterów

[RECENZJA] Kryzys bohaterów

Na wstępie pozwolę sobie spojrzeć na Kryzys bohaterów z czysto fanowskiej perspektywy, której nie potrafiłem nie ulec, gdy ta historia ukazywała się na bieżąco. Mini-seria od Toma Kinga i Claya Manna miała w końcu śmielej dotknąć postaci Wally’ego Westa, wokół którego wydawnictwo zbudowało całą intrygę „Odrodzenia” – inicjatywy, której przyświecała idea „naprawienia” uniwersum. Wyciągnięcie drugiego Flasha z niebytu zapowiadało, że do świata DC razem z nim wróci nadzieja. Że sprawy się naprostują, przyjaźnie odnowią, a wszystko będzie tak jak dawniej…

Też daliście się nabrać?

Wizja, którą DC reklamowało nowy restart serii, zakładała oddanie fanom tego, za co niegdyś pokochali komiksy, a co szeregiem mniej udanych decyzji wydawniczych im odebrano. Śledziliście Green Arrow dla romansu Olivera i Black Canary? Wracamy więc po latach do tego wątku! Brakowało wam starych Teen Titans? Dostaniecie ich z powrotem! Tęskniliście za Wallym? Oto i on! Chcielibyście się nim przez chwilę nacieszyć? Hmm, tu nie mamy dla was dobrej wiadomości…

W oczach wielu czytelników Tom King szybko przeszedł drogę z wizjonera, który miał rewolucjonizować komiksy superbohaterskie do partacza, który powinien trzymać się z dala od ich ulubionych postaci. Ja – choć mnie także kilka razy mocno rozczarował – uważam, że bliżej mu mimo wszystko do tego pierwszego miana. Ot, zwyczajnie wolę śledzić karierę nierównego autora, którego stać na stworzenie dzieła wybitnego, wyróżniającego się z masy produkowanej przez DC czy Marvela, aniżeli scenarzysty solidnego i pozbawionego takich ambicji. Zgadzam się z głosami, że stanowczo za wcześnie uwidoczniły się u niego wyraźne manieryzmy, ale nie zmienia to faktu, że jego nazwisko nadal wystarcza, by zainteresować mnie najbardziej nieoczywistym tytułem.

Pomysł, aby powołać do życia Sanktuarium – tajny ośrodek, w którym superbohaterowie, m.in. wspomniany Wally, Roy Harper czy Batgirl, mogą odbyć terapię i odzyskać psychiczną równowagę – na papierze wydawał się słuszny i potrzebny. Stanowił następny, logiczny krok w procesie uczłowieczania i demitologizowania zamaskowanych herosów, który obserwujemy w ostatnich latach. Jessica Jones swoimi metodami zmagała się z traumą na kartach Alias Briana Michaela Bendisa, Daredevil pisany przez Marka Waida przyznawał się czytelnikom do tego, że cierpi na depresję, a w trakcie runu Kinga w Batmanie wyszło na jaw, że Bruce miewał myśli samobójcze. Skoro wiemy, że nawet obdarzonych mocami mścicieli dotykają takie problemy, czemu nie pójść dalej i nie poruszyć tematu ich leczenia?

Kryzys bohaterów, w którym po raz pierwszy pokazano Sanktuarium, można odbierać jednocześnie jako wyjście naprzeciw realiom prawdziwego świata, w którym rośnie świadomość w zakresie zaburzeń psychicznych. Coraz więcej osób zgłasza się do psychologa czy psychiatry, a szukanie u nich pomocy przestaje być czymś niecodziennym, dziwnym lub wstydliwym. Niestety, mimo że King przekonująco radził sobie z wątkiem depresji w Mister Miracle, tutaj wykazuje się sporym niezrozumieniem. Placówka dla superbohaterów jawi się w konsekwencji wyłącznie jako narzędzie, niezbędne i wygodne dla fabuły miejsce zbrodni, o którą Trójca podejrzewa Boostera Golda i Harley Quinn.

Niepokoi np. to, że scenarzysta, chcąc nie chcąc, umniejsza rolę specjalistów z tej dziedziny medycyny. Ani Batman, ani Superman, ani nawet Wonder Woman, nie widzą potrzeby ich zatrudniać, bo przecież… oparta na ich cechach sztuczna inteligencja załatwia sprawę. Zamknięcie i chowanie pacjentów Sanktuarium pod kolejnymi, chroniącymi tożsamość maskami, może i sprzyja zachowaniu prywatności, ale czy zarazem nie skutkuje większym wyobcowaniem? W jaki sposób odizolowanie, zastąpienie międzyludzkich interakcji kontaktem z robotami oraz umożliwienie samotnego przeżywania raz po raz traum ma pomóc?

Ponadto, mimo tak delikatnego tematu, nie czuć w Kryzysie… szczególnej empatii względem ofiar morderstw, do których dochodzi w Sanktuarium. Nie uświadczymy tu reakcji na ich śmierć, oznak współczucia albo autorefleksji u Trójcy. Przeciwnie, wskutek wątpliwych moralnie działań dziennikarki Lois Lane i Supermana, pośmiertnie zostają one pozbawione jedynej rzeczy, którą im gwarantowano, a zatem dyskrecji. Jakby nie patrzeć, to dość okrutne.

Jeśli odrzucimy te kwestie na bok, zignorujemy, że większość postaci zachowuje się tutaj wbrew swoim charakterom i skupimy się na samej intrydze, trzeba Kingowi oddać, że na tej płaszczyźnie wypada znacznie lepiej. Kryzys…, czytany już na chłodno, okazuje się komiksem całkiem wciągającym i utrzymującym niezłe tempo. Rozwiązanie zagadki także ma ręce i nogi – oczywiście jak na standardy superbohaterskiego uniwersum, w którym zdarzyć może się praktycznie wszystko. Z tym, że właśnie – czy tworzenie kryminału, w którym razem z protagonistami podąża się za tropami w poszukiwaniu mordercy, ma w takich okolicznościach sens? Skoro nic tu nie jest niemożliwe?

Biorąc pod uwagę kompetentnie zarysowane śledztwo oraz to, na jak wysokim poziomie stoją rysunki Claya Manna (wspieranego przez równie zdolnych: Lee Weeksa, Mitcha Geradsa, Travisa Moore’a oraz Jorge’a Fornesa), nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z tytułem stricte złym. Ot, niezbyt dobrze przemyślanym i chybionym. Tak ryzykowne pogrywanie z oczekiwaniami głównej grupy docelowej, którą są fani komiksów DC, opłaciłoby się tylko, gdyby efekt końcowy bronił się w każdym aspekcie. Tego warunku Kingowi nie udało się jednak spełnić.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

AUTOR Maurycy Janota

Wsiąknął w komiksy za sprawą legendarnego runu Franka Millera w serii o Daredevilu. Odkąd przeczytał wszystkie historie z udziałem Matta Murdocka i Elektry, zabija czas na różne sposoby. Pisze opowiadania, po raz setny wraca do oryginalnej trylogii Star Wars lub ogląda horrory studia Hammer.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[Recenzja] Batman. Klątwa Białego Rycerza

Po niedawno wydanym Tokyo Ghost czy wcześniejszych Chrononautach i Przebudzeniu to kolejny komiks Seana Murphy’ego, jaki można opisać zdaniem fenomenalne rysunki, dużo słabsza fabuła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *