PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Kryształowy Miecz Tom 1

[RECENZJA] Kryształowy Miecz Tom 1

Przez tysiące lat ludzkość, dzięki umiejętności abstrakcyjnego myślenia, stworzyła wiele opowieści, prezentowanych w różnorakich formach. Nie ma więc co się dziwić, że w dzisiejszych czasach trudno o produkt zupełnie nowy. Dlaczego zatem co roku powstaje ogromna liczba filmów, komiksów, książek, które potrafią przyciągnąć do siebie odbiorcę, zachwycić go? Dziś dominują po prostu wariacje stworzone na podstawie rzeczy dobrze nam znanych. Weźmy na przykład opowieść o podróży młodego wojownika, który ma za zadanie zmienić losy świata. Jedni autorzy wrzucą opowieść w konwencję komedii, inni przeplatać będą ją masą rozmyślań na temat ludzkiej egzystencji. Znajdą się też tacy, którzy postawią na wizualny pierwiastek, zachwycając swojego odbiorcę ładnymi obrazami kosztem scenariusza.

krysztalowymiecz_1

Przed podobną decyzją stanął duet Goupil (scenarzysta) i Grisse (rysownik), autorzy komiksu Kryształowy miecz. W tym roku, za sprawą wydawnictwa Ongrys, swoją premierę miało trzecie wydanie opowiadające o losach Krainy Niebieskiego Rogu, która od wieków strzeżona jest przed Niebytem za pomocą magicznego talizmanu – Pentagramu. W wyniku pewnych okoliczności moc talizmanu jednak słabnie, a jedynym sposobem na jej odbudowanie jest odnalezienie pięciu mistrzów Zmysłów. To zadanie zostaje powierzone młodej wojowniczce imieniem Zoria.

Tak w dużym skrócie prezentuje się fabuła pierwszej części komiksu. Brzmi stosunkowo znajomo, prawda? Wiele opowieści fantasy powiela ten schemat, próbując podejść do niego na różne sposoby. Czym zatem raczyli nas Goupila i Grisse? Ciężko stwierdzić. Na pierwszy rzut oka bowiem mamy do czynienia z produktem skierowanym do młodego czytelnika. Bardzo młodego czytelnika, który śledząc średnio rozrysowaną historię będzie niejako zmuszony do przeczytania kilku zdań, w które gdzieniegdzie udało się poupychać jakieś morały. Scenariusz w żaden sposób nie angażuje czytelnika – nie bawi, nie wciąga, a wymuszone morały budzą jedynie lekkie zażenowanie. Tak naprawdę dostajemy sklecone na kolanie bele co.

Żeby chociaż ilustracje wyglądały jakoś nieziemsko pięknie, to mógłby człowiek zrozumieć, że tu jest komiks do podziwiania, a tekst jest umieszczono „bo tak trzeba”, ale nie. Fakt, nie są to złe ilustracje i ogląda się te postaci wręcz przyjemnie, tylko co z tego, skoro wszędzie wokół jest ogromny bajzel i to najczęściej tam, gdzie powinno być czytelnie i ładnie. No bo gdzie ma rysunek prezentować najlepszy poziom, jeśli nie w kadrze, w którym ukazywana jest panorama krainy? Do postaci nie mogę się przyczepić, bowiem wyglądają naprawdę przyjemnie, acz główna bohaterka raz włosy ma białe, raz żółte, niczym serialowy Geralt z Rivi.

krysztalowymiecz_2

Tak jak wspominałem, można odnieść wrażenie, że Kryształowy miecz to pozycja nastawiona na dzieci. Zgłębiając jednak treść, szybko od takiego wniosku odejdziemy. Wszystko za sprawą ekspozycji seksualności, jaką komiks ten w pewnych momentach przejawia. Już pal licho z tym, że główna bohaterka ma mocno wyeksponowane krągłości, a jej towarzyszka ma na sobie BARDZO skąpą bieliznę. W komiksie główny antagonista karmi się grzechami, także niejednokrotnie dane nam będzie przeczytać słowo „nierząd”, a i podziwiać będziemy dwie próby gwałtu.

Innymi słowy, komiks ten jest raczej pozycją dla dorosłych. Marną, pozycją dla dorosłych, zdającą się być jedynie przykrywką dla możliwości podziwiania niewielkiej ilości erotyki. Serio, nie widzę innego wytłumaczenia dla poziomu tego dzieła. Zdziwiony jestem, że w Internecie padają informacje, jakoby był to majstersztyk w swoim gatunku. Wśród najgorszych komiksów wydanych w tym roku, Kryształowy Miecz zajmuje na mojej liście czołową pozycję.

AUTOR Łukasz Gądek

W czasach, gdym jeszcze dziecięciem był, kiedy światło dzienne ujrzała moja pierwsza kreskówka, jeden z moich kolegów nazwał mnie "polskim Stanem Lee". Dziś, po latach, pragnę naprawdę zasłużyć na ten przydomek.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Sędzia Dredd Trafi Do Telewizji

Na to czekali fani filmowego Dredda – aktorska produkcja powstanie, jednak prawdopodobnie bez Karla Urbana …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *