PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Green Arrow: Crossroads

[RECENZJA] Green Arrow: Crossroads

Longbow Hunters jest komiksem świetnym. W zestawieniach najlepszych historii spod szyldu DC Comics, niewątpliwie ta opowieść by się znalazła. Jednak w moim mniemaniu, to co następuje tuż po rzeczonym Longbow Hunters, jest równie dobre, jeśli nie lepsze. Mowa rzecz jasna o Crossroads, obejmującym Green Arrow v2 od #81 do #90.

Tak naprawdę strzępię trochę pióro pisząc o tym, bowiem nie ma to większego znaczenia dla zwykłego czytelnika. Crossroads jest samodzielną historią, która może doskonale służyć do poznania Green Arrowa. Oczywiście, znajomość jego wcześniejszych (czy nawet późniejszych) przygód, pozwala nam lepiej zrozumieć sytuację, w jakiej znalazł się bohater, ale nawet jeśli do tej pory Szmaragdowy Łucznik był dla Was zagadką, dostaniecie całkiem niezły przykład tego, jakim jest herosem…  O ile w ogóle nim jest.

Crossroads zabiera czytelnika w podróż po USA. Od Seatlle, przez Las Vegas, po Nowy Jork i Gotham. To tylko niektóre przystanki, na których spotkamy znane postacie z uniwersum DC. Dzięki temu dostaniemy team-up z Catwoman, Huntress czy… Deathstrokiem. Ten ostatni pierwszy raz spotyka Olivera. Z czasem Ci dwaj wyrosną na największych wrogów, w rzeczonej opowieści jednak współpracują. Sytuacja w jakiej ta współpraca się nawiązuje… musicie to przeczytać! Nie spodziewajcie się jedna natłoku bohaterów, Green Arrow to postać ulicy i Crossroads to historia zwyczajnych ludzi. Pojawią się tutaj wątki, które definiują postać Zielonej Strzały. Co czyni człowieka bohaterem? Czy bohater zabija? Jak daleko można się posunąć dla dobra ogółu?Aparo, Michael Netzer, Eduardo

Czy działania Olivera to tylko zabawa, heroizm, a może Green Arrow to tylko lewicowy mściciel, tchórz w kapturze i łukiem w ręce? Jak bardzo banalne i ograne bywają te kwestie kiedy na werandzie staje Superman czy Batman wie każdy, jednak kiedy chodzi o prostytucję nieletnich, legalizację broni czy przestępstwa w słusznej sprawie, to te kwestie są nam o wiele bliższe, niż ratowanie świata przez inwazją kosmitów, czy uganianie się za chorymi psychicznie klaunami. W tym tkwi siła postaci Green Arrowa. W ciągu całej opowieści, bohater nieustannie podważa swoją misję, traci i odzyskuje wiarę w siebie i w ludzi. Jednak każde jego działanie usprawiedliwia chęcią pomocy, czasami nawet tam, gdzie ludzie jej nie chcą. Nigdy nie dostaniemy historii, w której to Oliver jest bogiem – Superman, Lex Luthor czy Brainiac, tak. Jednak to właśnie zwykły człowiek staje często w sytuacji, w której wypuszczając strzałę decyduje o losie innych. I to ten właśnie człowiek jest tak przerażająco realny – pełen sprzeczności i wahający się. Właśnie te motywy są motorem napędowym Crossroads.

Nie zrozumcie mnie źle – nie jest to komiks filozoficzny. Dostajemy tutaj sporo akcji, często Oliver dostaje też porządnego łupnia. Mamy trochę prostych, kryminalnych zagadek, które jednak muszą rozwiązać się na 24 stronach jednego zeszytu. Dostajemy kilka postaci z potencjałem, ale i je musimy pożegnać. Gościnne występy są miłe, ale nadają tylko kontekst, nie są kluczowe dla fabuły całego story arcu. To wciąż zwykły, stary, komiks superbohaterski. Jednak, jak wspomniałem, to postać Zielonej Strzały nadaje mu charakter i drugie dno. W tym komiksie drogi widzimy problemy społeczne jakich nigdy byśmy nie zobaczyli lecąc na Metropolis, przebiegając w sekundę przez Central City czy walcząc w kosmosie za pomocą kolorowej biżuterii.

Od strony graficznej, dostajemy znośne rysunki, często nierówne, ale trójka rysowników (Aparo, Netzer i Barreto) raczej nie miała wiele powiedzenia – tak po prostu się rysowało w latach 90’ i rzadko kto dbał o oprawę zeszytówek z głównej linii wydawniczej. Jasne, kilka perełek się trafiło, ale to raczej wyjątki. Nie ma jednak co narzekać, wszystko jest wystarczająco czytelne i nawet wpadki z kolorami jakoś bardzo tego nie psują.

Reasumując – dostajemy świetną historię Zielonej Strzały, równie ważną dla mitologii tej postaci co duże eventy (tak jak następujący po Crossroads Zero Hour), choć na mniejszą skalę. Nawet takie drobnostki jak to, że Ollie przesiada się z długiego łuku na łuk bloczkowy, sprawiają, że bohater się zmienia. Warto być przy tej przemianie, czytając opisywany przez mnie komiks. Warto wcześniej rzecz jasna sięgnąć po Longbow Hunters oraz kolejne numery, aż do #81. Wydane pieniądze nie będą stracone. Polecam z czystym sumieniem, nie tylko fanom Green Arrowa.

AUTOR Paweł Kicman

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Action Comics #1000

Jedną z najwspanialszych rzeczy w nurcie superhero jest ponadczasowość postaci. Herosi inspirują całe pokolenia, a …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *