PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Fantastyczna Czwórka tom 1

[RECENZJA] Fantastyczna Czwórka tom 1

Scenarzysta Jonathan Hickman stał się w ostatnich latach jednym z głównych architektów uniwersum Marvela, przez co już nawet w Polsce jego nazwisko zaczęło kojarzyć się ze złożonymi i konceptualnie imponującymi historiami – głównie za sprawą jego długiej sagi snutej na łamach Avengers New Avengers, zakończonej Tajnymi Wojnami. Teraz, ponownie dzięki Egmontowi, rodzimi czytelnicy mają okazje przekonać się czy w swoim wcześniejszym runie w Fantastic Four autor także zdradzał zdolności do tworzenia skomplikowanych intryg science-fiction.

Pomimo tego, jak ważna dla „Domu Pomysłów” od początku istnienia wydawnictwa była pierwsza superbohaterska rodzina – bez niej nie byłoby wszak mocnego startu i sukcesu duetu Stana Lee i Jacka Kirby’ego – zespół złożony z Reeda Richardsa, Bena Grimma oraz Sue i Johnny’ego Stormów stopniowo przestawał oddziaływać na wyobraźnię i w efekcie zaczął ustępować popularnością innym postaciom. Również w naszym kraju nie cieszył się szczególnym uznaniem. Gdyby nie pojedyncze zeszyty wydawane przez TM-Semic albo przedruki klasyków w Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela, Czwórka de facto nie zaistniałaby na tym rynku.

Sięgnięcie przez Egmont po tę serię było zatem całkiem odważnym i nieszablonowym wyborem. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, biorąc pod uwagę to jak utrwalona w świadomości fanów jest to grupa, pierwszy tom zbierający zeszyty z lat 2009-2010 stanowi niejako próbę właściwego przedstawienia jej odbiorcom nad Wisłą. W tym kontekście zrozumiałe dlaczego, zamiast np. na kultowy run Johna Byrne’a, wydawca zdecydował się na prace Hickmana.

Po lekturze omawianego albumu nie sposób nie odnotować, że zawarty tutaj materiał jest nie tylko bardziej atrakcyjny dla współczesnego, oczekującego płynniejszej narracji czytelnika, ale także względnie przystępny. Nawiązuje co prawda do eventów Civil War oraz Dark Reign (dziwne, że nie otrzymaliśmy jeszcze tego komiksu po polsku – zwłaszcza, że wprowadzony do sprzedaży w tym samym dniu, co Fantastyczna Czwórka, siódmy tom Daredevila: Nieustraszonego rozgrywał się w identycznym okresie), ale najważniejsze ich konsekwencje przypomina w dialogach lub relacjach głównych bohaterów. Hickman nie wchodzi w ich detale, bo i nie ma takiej potrzeby – fabuła nie opiera się przecież na tamtych wydarzeniach. Konflikty między superherosami, wojna ze Skrullami czy dojście Normana Osborna do władzy determinują działania Reeda we wstępnej fazie tomu, ale jego pierwszoosobowa narracja wystarcza do tego, by nadążyć. Jedynie krótki epizod z naturalistycznymi rysunkami Adiego Granova może trochę konfundować i zbijać z tropu.

Istotne jest to, że nowa sytuacja zmusza Richardsa, będącego największym umysłem w uniwersum Marvela do zastanowienia się czy szeregu tych katastrof dało się uniknąć. Zaglądając do alternatywnych światów, odkrywa, że z podobnymi kryzysami najlepiej radziły sobie te, w których jego odpowiednik brał odpowiedzialność na siebie i podejmował decyzje bez patrzenia się na innych herosów. Reed staje więc przed pytaniem: czy samodzielne nadawanie rzeczywistości kierunku, nawet poparte dowodami skuteczności, dalej mieści się w granicach moralności? Czy nie jest to przejawem wielkiej arogancji i egocentryzmu? Sami przyznajcie, nie są to tematy, za które często bierze się mainstreamowy komiks superbohaterski.

Tak szeroka perspektywa i pochylenie się nad etycznymi wątpliwościami lidera Fantastycznej Czwórki sprawiają, że to właśnie otwierające album zeszyty jawią się jako najmocniejszy punkt zbioru. To, co dostajemy później to nadal udane i ambitne science-fiction, które porusza kwestie sztucznej inteligencji i małości człowieka w obliczu ogromu wszechświata (czuć tu w pewnym stopniu ducha niepokojących opowiadań H.P. Lovecrafta o Przedwiecznych), ale mniej scentralizowane i przez to mniej angażujące. Bardziej antologiczne podejście i podrzucanie czytelnikom skrawków pomysłów, które być może zostaną rozwinięte w kolejnych tomach, uświadamia, że to długa komiksowa seria superhero, a nie zamknięta opowieść, która doprowadzi nas prosto z punktu A do punktu B.

Dla mnie – czyli osoby, która mniej więcej wiedziała, czego się spodziewać po Hickmanie – nie stanowi to większej wady. Gdybym miał jednak znaleźć jakąkolwiek, jako ewentualny problem wskazałbym nierówne traktowanie przez niego członków tytułowego zespołu. Dość lekceważący stosunek do Sue, Bena i Johnny’ego (bywa, że każdy z tych bohaterów wysuwa się na moment na pierwszy plan, ale da się zauważyć w tym drobną instrumentalność i wykalkulowanie), każe sądzić, że… jeśli postać nie zasługuje na miano geniusza, nie jest dla scenarzysty interesująca. Świadczy o tym zarówno umieszczenie w centrum Reeda, jak i obdarowanie sporą uwagą jego dzieci – wybitnie uzdolnionej Val oraz potężnego Franklina.

Graficznie Fantastyczna Czwórka prezentuje wysoki poziom. Z grona artystów ilustrujących zebrane numery wyróżnia się Dale Eaglesham. Jego kreska ma cechy realistycznej, ale doskonale sprawdza się też w scenach kosmicznych bitew i ma w sobie coś z ilustracji legendarnego Jacka Kirby’ego. Może tajemnica tkwi w wyniosłości protagonistów i ich ponadprzeciętnie wyrazistych, twardych rysach twarzy? Oprócz jego dzieł znajdziemy tu także bardzo solidne rysunki Neila Edwardsa oraz Seana Chena.

Jaki jest ostateczny werdykt? Warto dać szansę nawet jeżeli nie uważa się za fana Fantastic Four? Jasne, myślę, że zwłaszcza wtedy będzie to dobrym pomysłem.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

AUTOR Maurycy Janota

Wsiąknął w komiksy za sprawą legendarnego runu Franka Millera w serii o Daredevilu. Odkąd przeczytał wszystkie historie z udziałem Matta Murdocka i Elektry, zabija czas na różne sposoby. Pisze opowiadania, po raz setny wraca do oryginalnej trylogii Star Wars lub ogląda horrory studia Hammer.

PRZECZYTAJ TAKŻE

Top 100 najlepszych komiksów o Daredevilu – miejsca 20-11

Pora na ostatni przystanek przed finałową dziesiątką. Miejsca od dwudziestego do jedenastego zajmują wyjątkowe komiksy, …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *