PANTEON / CYKLICZNE / [RECENZJA] Dinomanta #1: Prolog

[RECENZJA] Dinomanta #1: Prolog

Nie wiem na co będzie trzecia wojna światowa, ale czwarta będzie na pewno na maczugi – powiedział niegdyś Albert Einstein. W dobie dzisiejszej technologii zbrojeniowej taki scenariusz jest jak najbardziej możliwy. Kilka bomb atomowych sprawi, że chcąc przetrwać, człowiek na wiele lat zniknie z powierzchni planety. Lot w kosmos na taką skalę nie wchodzi w grę, zatem jedyny sposób na ratunek znajdziemy pod ziemią. I tak, przez kilkadziesiąt lat unikając radioaktywnego promieniowania, z toną zapasów żywności będziemy ukrywać się niczym krety. Pewnego dnia jednak zmuszeni będziemy do wyjścia. Co jednak, jeśli dzień ten będzie odległy od wojny do tego stopnia, że Ziemia na nowo przechodzić będzie cały cykl ewolucji, a ludzkość cofnie się w rozwoju do poziomu barbarzyńców?

Taka wizja przyszłości narodziła się w głowie Michała Roberta Rudzkiego, który w duecie z Filipem Gutowskim (ze wsparciem udzielonym przez Igę Stople i Jakuba Oleksów) przeniósł ją na karty komiksu; komiksu okraszonego tytułem Dinomanta, za wydanie którego odpowiedzialne jest, rosnące na polskim rynku, wydawnictwo Sol Invictus. Zeszyt ten opowiada historię Peruna – wędrownego handlarza, który stara się przeżyć kolejny dzień w post-apokaliptycznym świecie. Świecie na nowo rządzonym przez ogromne gady. Szukając pożywienia i innych skarbów, natrafia na grupę rzezimieszków, którzy z ogromną chęcią położyliby łapy na dorobku naszego sprzedawcy. Jak zapewne się domyślacie bez walki o swoje się nie obędzie.

Prolog, bowiem tak brzmi tytuł pierwszego zeszytu, jest prawdziwym pokazem ogromnego talentu scenarzysty. Narracja, dzięki odpowiedniej równowadze powagi i lekkości języka, w doskonały sposób wprowadza czytelnika w wykreowany przez autora świat, w którego istnienie łatwo jest uwierzyć. Autor na łamach zaledwie trzydziestu dwóch stron funduje czytelnikowi porządny kawał fantasy z odpowiednią dawką tajemnicy, przygody, humoru oraz akcji. Jeśli fabuła całej serii ma prezentować podobny poziom to wróżę Panu Rudzkiemu naprawdę ogromny sukces. Komiks po prostu świetnie się czyta. Dużym plusem jest tutaj szata graficzna, która, mimo niewielkich potknięć stanowi doskonałe zilustrowanie świata, w którym rozgrywa się cała historia.

Trochę przy tym wszystkim kuleje okładka, która, w moim przekonaniu, wygląda strasznie słabo. Choć fakt, pomysł na art jest świetny, ale jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Jako komiksowy kadr ilustracja ta spisałaby się przyzwoicie, niemniej jako zdobnik całego wydania wygląda kiepsko, głównie ze względu na postać Peruna. Mam nadzieję, że w przyszłych numerach nie będzie tego typu potknięć. Cała pozycja bowiem, poza tą niedogodnością (i niewielką ilością kadrów, które na myśl przywodzą te z komiksów dołączanych do czasopism dla dzieci) stanowi zeszyt jak najbardziej poprawny – rewelacyjny scenariusz okraszony porządną szatą graficzną, czyli dokładnie to czego czytelnicy oczekują od komiksów.

Poza tymi kilkoma wadami, pierwszy zeszyt serii Dinomanta stanowi kolejne godne polecenia danie w rosnącej karcie menu wydawnictwa Sol Invictus. Jeśli zatem gdzieś ujrzysz obraz nagiego mężczyzny, skulonego pośród śpiących dinozaurów, sięgnij po portfel i dokonaj zakupu. Będzie to bowiem zakup totalnie udany, gwarantuję.

AUTOR Łukasz Gądek

W czasach, gdym jeszcze dziecięciem był, kiedy światło dzienne ujrzała moja pierwsza kreskówka, jeden z moich kolegów nazwał mnie "polskim Stanem Lee". Dziś, po latach, pragnę naprawdę zasłużyć na ten przydomek.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] X-MEN: Mordercza Geneza

Zróbcie coś dla mnie. Wyobraźcie sobie, że za każdą obietnicę rewolucji w uniwersum superbohaterskim dostajecie jedną …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *