PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / GRY / [RECENZJA] Deadpool: The Video Game

[RECENZJA] Deadpool: The Video Game

Gdyby podsumować co Activision zrobiło dla Marvela, to wielu z nas na pewno wyobrazi sobie świetne tytuły, które przechodziliśmy na fali popularności początku boomu na filmy superhero wypływającego z kin do innych mediów. Jednak biorąc pod uwagę całokształt twórczości jaką raczyli nas przez 14 lat, to wyłania się z tego wesołe dojenie licencji bohaterów Marvela. Inaczej rzecz biorąc, firma Roberta Koticka jest na jakościowym minusie.

Marvel zorientował się, że jest mu nie na rękę zalewanie rynku słabymi tytułami i przykręcił kurek. Ostatnim zewem Acti okazał się recenzowany właśnie Pyskaty Najemnik. Nie muszę mówić jak bardzo jest to uwielbiana i ceniona persona, oraz jaką cechuje się kultowością i szacunkiem fanów. Nic więc dziwnego, że jedna z najbardziej pazernych firm wydawniczych w świecie gier zwróciła swoje oczy w stronę tej postaci. Zrobić z marki hit, to zadanie przypadło High Moon Studios, które wsławiło się wcześniej dobrymi grami na licencji Transformers. Jak wywiązali się z tego zadania?

Dzięki ciętemu językowi i łamaniu czwartej ściany, Deadpool jest naczelnym trollem uniwersum Marvela. Ten fakt jest dla fanów oczywisty i nie trzeba odpalać gry żeby się o tym przekonać. Już samo spojrzenie na pudełko może wiele powiedzieć. Komiksowa okładka, a na niej pyskaty najemnik zwracający się do widza i próbuje go rozśmieszyć swoimi sloganami. W rubryce „dlaczego potrzebujesz mojej gry” chwali się gościnnymi występami innych mutantów. Łącznie z „najgorętszymi” przedstawicielkami swojej rasy. W końcu Deadpool nie waha się ukrywać swojej słabości do „atutów” seksownych X-Manek, a tych w grze nie brakuje.

Skoro Deadpool najczęściej używa katany i pistoletów, to najlogiczniejszym wyborem stało się zrobienie z tytułu shashera w stylu Devil May Cry. Jednak nasz śmiałek nie tylko nie rusza się tak zwinnie jak Dante, a również często zdarza mu się stracić życie. Szczególnie na wyższych poziomach trudności, jednak spokojnie – do Demon Soul mu daleko. Brzmi to niedorzecznie, gdyż mówimy o postaci wyposażonej w czynnik regeneracji. Przyzwyczailiśmy się, że oderwane członki odrastają mu w locie. Należy jednak brać poprawkę na to, że znajdujemy się w grze video, więc musimy się liczyć że pasek życia potrzebuje trochę cennych sekund zanim się odnowi. Śmierć bohatera oczywiście jest okazją do wciągniecia gracza w charakterystyczny „trolling”.

Jeśli chodzi o mechanikę, to również nie jest idealnie. Boli brak tak podstawowej od wielu lat rzeczy jaką jest cover system. Bo przecież Deadpool strzelający zza przeszkód wydaje się naturalnym rozwiązaniem, które narzucało by ciekawe ścieżki dialogowe. Jednak nic takiego nie uświadczymy. Gra stara się bardziej iść w kierunku siekanki, gdzie pasek combo rośnie do monstrualnych rozmiarów. Jest to trochę niekonsekwentne, ponieważ pojawiają się także możliwości cichego wyeliminowania wrogów, więc tym bardziej boli fakt niemożliwości schowania się za osłoną. Transformery przecież dysponowały taką możliwością. Batman w serii Arkham potrafił wiele, ale nie chcę niepotrzebnie porównywać obu serii, a jedynie zwrócić uwagę na lenistwo developera. Widocznie Deadpool kogoś nie upilnował.

Choć technicznie tytuł nie do końca spełnia współczesne standardy, to nie znaczy że mamy go unikać. Wręcz przeciwnie. Fani postaci, a nawet zwykli fani komiksów poczują się jak podczas obejrzenia pierwszego filmu dla dorosłych. Charakter Deadpoola ze względu na nieustanne łamanie 4 ściany, ma w sobie to coś, co sprawia że nie możemy się oderwać od pada. Ten potrafi nie tylko zwrócić się do sterującego nim gracza, ale również wytyka niedoskonałości gry samym twórcom z High Moon Studios. Szkoda jedynie, że nie odważył się pojechać po Activision i prezesie Koticku. Wspomnienie, że wszystkie funduszy poszły na Call of Duty, to było by coś pięknego.

Gra cieszy nas specyficznym humorem, do tego różnorodnym. Tytuł często stara się łamać schematy. Jeśli pamiętacie serię Ultimate Alliance, jakim znakomitym odejściem od monotonii było wejście do automatu z grą video, to właśnie takich podobnych urozmaiceń nie brakuje. Pyskaty najemnik to może i najbardziej oklepany gość w branży, ale chce się słuchać co ma do powiedzenia. Fajnie prezentują się biograficzne skróty postaci. Deadpool potrafi skomentować nawet zdobycie trofeum. A te możemy złapać za bardzo nietypowe, bzdurne czynności jak wyciszenie dialogów w opcjach, czy obicie twarzy Wolverinowi odpowiednio namiętnie. Trollowanie jawi się tu nie tylko jako siła napędowa, ale całkiem kreatywny element, który rekompresuje archaiczne sterowanie i dzięki temu zapomnimy o ubogo napisanej fabule, nie mówiąc już o wariującej kamerze…

A przygoda prowadzi nas w różne miejsca także te znane komiksiarzom. Wszystko oczywiście do bólu liniowe. Poza szlachtowaniem i strzelaniem do wrogów, w grze znalazły się także elementy platformowe i wspomniane delikatne elementy skradanki. W menu znajdziemy szereg broni do kupienia i tuningu, a także możliwość nabycia nowych umiejętności, czy bonusów. Do pełni szczęścia zabrakło mi jeszcze jakiś zagadek.

Nowoczesne schodzone bijatyki jak God of War takie posiadają. Może zrezygnowano z nich, bo dla Deadpoola były by za trudne? Przy okazji recenzji Gotham City Impostrors narzekałem na zbytnią błazenadę. A właśnie w tamtym FPSie znalazło by się sporo elementów, które mógłby zaimportować Deadpool. Zwłaszcza chodzi mi o jajcarskie bronie i pułapki. Biorąc pod uwagę mix różnych elementów, w ostatecznym rozrachunku grę można przypisać do gatunku zwanego jako… przygodówka akcji.

Tytuł ten świetnie się wpisuje w trend dotychczas wydawanych gier od Activision. Chodzi tu o tytuły w żadnym razie nie wybitne, ale o dobre średniaki z których fani czerpią radość, ponieważ pojawia się ukochana postać na licencji. Ja to łykam. Wolę dostać średnią grę niż nie mieć jej wcale. Zobaczcie jaką obecnie mamy posuchę na gry Marvela. A Deadpool spokojnie mógłby dostać drugą część, jednak Marvel zabrał co swoje, a High Moon Studios zostało zamknięte…

Autor: Adolf

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Josh Brolin jako Cable na oficjalnych zdjęciach

Rayan Reynolds podzielił się właśnie ze światem pierwszymi oficjalnymi zdjęciami Josha Brolina w roli znanego …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *