PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / FILMY / [RECENZJA] Deadpool 2

[RECENZJA] Deadpool 2

Pyskaty Najemnik wraca z większym budżetem, bardziej odjechaną akcją i ekipą u boku. Czy Deadpool 2 to sequel spełniony? Tak, na pewno tak, oraz oczywiście, że tak!

W momencie rozpoczęcia filmu Deadpool (Ryan Reynolds, doh!) z ogromną przyjemnością para się zabójstwami na zlecenie. Jak na człowieka z milusim serduszkiem przystało, Wade eliminuje tylko największe szumowiny. Jednak krwawą rutynę przerywa ciąg wydarzeń, który stawia tytułowego antybohatera w niezwykle trudnej pozycji. Jest mi niebywale ciężko napisać coś więcej bez zdradzania kluczowych elementów fabuły. Oczywiście wszyscy wiemy, że do akcji w pewnym momencie wkracza Cable (Josh Brolin). To podróżujący w czasie mściciel z mechanicznym ramieniem i zerowym poczuciem humoru. Poluje on na młodego mutanta Russela (Julian Dennison), którego Deadpool będzie starał się chronić. Nadmienię jedynie, że nawet jeśli oglądaliście wszystkie zwiastuny po kilka razy, dacie się zaskoczyć przynajmniej raz. Więc w temacie historii zamykam się na amen.

Moc Domino udziela się widzom, którzy mają szczęście oglądać tą bohaterkę na dużym ekranie!

Natomiast bez większych oporów mogę napisać coś bohaterach. Jak widzieliśmy w zapowiedziach, w filmie zostaje powołany do życia zespół X-Force. Najjaśniejszym punktem tej bandy (obok samego Deadpoola) jest niewątpliwie Peter Domino (Zazie Beetz). Mutantka, której (bardzo filmową!) mocą jest szczęście, dostała kilka świetnych scen – nie tylko akcji. Natomiast stojący po drugiej stronie barykady Cable to mroczna, posępna postać, która nie do końca pasuje do całości. Fakt, oglądanie go w walce to prawdziwa przyjemność, ale poza tym niewiele ma tutaj do roboty. Niezłe wrażenie robi natomiast Julian Dennison jako Russel. Aktor ma okazję trochę aktorsko poszarżować, ale też rzucić kilkoma żartami dla równowagi.

No właśnie, jak to jest z tymi żartami? Jeśli humor z jedynki przypadł Wam do gustu, tutaj będziecie w siódmym niebie. Dowcipów jest masa i choć część wydaje się wymuszona, większość działa jak należy. Tak, to często klozetowy humor, ale wyjątkowo dobrze wpasowany w całość. Ostatni raz tak głośno się śmiałem na Wieczorze Gier, a przedostatni… pewnie ładnych parę lat temu. Naśmiewa się tutaj ze wszystkiego – DC, X-Menów, rasizmu, pedofilów i penisów (odmienianych przez wszystkie przypadki). Niestety nasycenie gagów powoduje jeden mały problem.

Dubstep nigdy nie umrze, podobnie jak wspaniała przyjaźń chorego na raka mężczyzny i niewidomej kobiety z kadru powyżej.

Bo widzicie, jak informuje sam Deadpool na początku filmu, ta produkcja jest… familijna. Nie znaczy to, że można zabrać do kina swoje siedmioletnie pociechy, ale to, że rodzina jest kluczowym motywem. Ba, nie tylko rodzina, bo też przyjaźń, odpowiedzialność i bohaterstwo. I pewnie teraz podejrzewacie, że te wszystkie tematy służą tylko jako podłoże do nabijania się? Niekoniecznie. Historia wielokrotnie zmienia ton na poważny, ale nie działa to należycie. Widz nigdy nie może być pewien, czy jakiś poważny dialog nagle nie zmieni się w żarty o Hitlerze – dlatego ciężko się wczuć i zaangażować.

W kilku recenzjach, które czytałem, krytycy narzekali również na sceny akcji. I rzeczywiście, montaż nie jest tutaj idealny, ale też nie przyczepiałbym się do tego aspektu zbyt mocno. Jest lepiej i więcej niż w poprzedniej odsłonie. Jedynym problemem może być (znowuż) balans między walkami, humorem i dramatyczną częścią historii. Same choreografie stoją na wysokim poziomie, a CGI wcale nie razi po oczach. Niewątpliwie wisienką na torcie jest pojedynek między Colossusem a [SPOILER]. Na pewno Wam się spodoba!

Deadpool 2 bez zarzutów spisuje się natomiast w kwestii ścieżki dźwiękowej i wszelkich aspektów technicznych. Miłe dla oka zdjęcia, odpowiednio podkręcone różnorodnymi utworami (od Celine Dion po dubstep) uzupełniają się fantastycznie. Film jest również najeżony easter eggami. Warto będzie sięgnąć po wersję na DVD/BR żeby na spokojnie wyłapać je wszystkie. Zdradzę jedynie, że (licząc genialną scenę po napisach) cameo zalicza tutaj [chyba] więcej postaci niż w jakimkolwiek innym filmie superbohaterskim do tej pory. No i jednego z członków X-Force gra znany hollywodzki aktor… ale to musicie już wyłuskać sami!

Czy warto? Nie zadawajcie głupich pytań – oczywiście, że warto! To fantastyczna jazda bez trzymanki, która tylko miejscami gubi tempo i tożsamość, starając się być czymś więcej niż komedią akcji. Ale można to (na tle całości drobne) potknięcie wybaczyć, bo na każdym innym poziomie Deadpool 2 działa znakomicie. Multum żartów, burzenie czwartej ściany, świetne walki – a to ledwie wierzchołek z góry lodowej czekającej na widzów. Szykujcie się na doskonałą rozrywkę.

 

AUTOR Paweł Kicman

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Daredevil: Nieustraszony tom 5

Piąty tom wydawanego przez Egmont Daredevila, będący zarazem drugim pisanym przez Eda Brubakera, to kolejna …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *