PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA!] Bler Tom 6: Psie Imperium

[RECENZJA!] Bler Tom 6: Psie Imperium

Uwaga recka powstała jako prima aprilisowy żart AD 2017. 🙂

Wszyscy, którzy czytali Blera wiedzą, że ciężko przewidzieć jaką ścieżką ostatecznie podąży fabuła komiksu. Rafał Szłapa prowadzi plemię swych bohaterów niczym Bóg Mojżesza, od tragedii do zwycięstwa, od zwycięstwa do tułaczki w coraz mniej sprzyjających „okolicznościach przyrody”. Jak na stworzyciela przystało, tylko on zna ostateczny cel tej podróży i bynajmniej nie jest istotą dla protagonisty łaskawą.
Okazało się, że wspomniany barak przewidywalności przejawia się także w planowaniu harmonogramu wydawniczego oraz zabiegów marketingowych, bo oto niepostrzeżenie do sklepów w całej Polsce trafiła prawdziwa bomba – 6 tom przygód Supermana z Krakowa. Po premierze Psiego Imperium można z absolutnym, krystalicznym przekonaniem powiedzieć, że ten superbohaterski przydomek nie jest już aktualny. Bler 6 przerasta bowiem jakością nawet najlepsze historie cyklu o amerykańskim  herosie.

Oprócz twardego, post-apokaliptycznego SF, dominującego we wcześniejszym Człowieku ze Światła, mamy tu powrót do klimatów grozy. W szczególności motywów znanych z opowiadań HP Lovecrafta. Nie do końca jednak wiadomo, które sekwencje są wyszukanymi wykwitami narkotycznego snu, a które jawą, świadczącą o postępujących zmianach zachodzących w wyniszczonym środowisku. Bler nie podróżuje już samotnie, do długiej listy trapiących go problemów dołączyła kompulsywna potrzeba „tacierzyństwa”. Czuje się odpowiedzialny za losy młodej towarzyszki – Laury, więc zmienia scenerię na bardziej sprzyjającą wychowaniu młodej dziewczyny. Udaje się do Katowic, miasta, które jest ostatnią ostoją normalności w świecie stopniowo zanikających stref bezpieczeństwa. Przynajmniej pozornie, bo eksperymenty genetyczne instytutu nie skończyły się na Blerze. Bohater, choć pozbawiony już nadludzkich zdolności, musi stanąć na barykadzie wraz ze swymi zmutowanymi pobratymcami. Trawiona wewnętrznymi, polityczno-religijnymi intrygami metropolia będzie ostatnim bastionem dla części postaci powracających z kart wcześniejszych tomów.

Żadne słowa pochwały nie będą tu wystarczające, Rafał żongluje wątkami fenomenalnie. Przeskakuje od dramatu, do horroru, sensacji, czy obyczaju w sposób tak elegancki i płynny, jak wdzięczny słupek rtęci siłujący się z ciśnieniem w zabytkowym barometrze. Brawo, Panie autorze, niskie ukłony. Kadry wypełniają tradycyjnie bardzo udane grafiki, silnie podkreślające ogrom inspiracji kulturowym dziedzictwem gatunku. Nie wiem jaką przyszłość zaplanował Blerowi ojciec serii, ale pewnym jest, że poprzeczka ustawiona została na poziomie iście olimpijskim, by ją przeskoczyć potrzeba będzie nie lada lekkoatlety. Jak tylko ochłonę spodziewajcie się artykułu punktującego wszystkie popkulturowe nawiązania oraz przedstawiającego analizę nieoczywistego, tajemniczego finału komiksu, który nie opuszcza moich myśli nawet teraz, gdy piszę te słowa…

Autor: Jan Kląb-Rybacki

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] X-MEN: Mordercza Geneza

Zróbcie coś dla mnie. Wyobraźcie sobie, że za każdą obietnicę rewolucji w uniwersum superbohaterskim dostajecie jedną …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *