PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / GRY / [RECENZJA] Batman: Arkham Asylum

[RECENZJA] Batman: Arkham Asylum

Nieprzyjemne cienie w tą straszną noc wydawały się poruszać bezszelestnie po wszelakich powierzchniach. Jednak śmiech klauna był dla więźniów o wiele straszniejszy. Bali się wszyscy. Wszyscy bali się Jokera. Nawet taki przemykający dziedzińcem podrzędny kryminalista wiedział,  że musi robić co mu każe jego pan. Nie miał wyjścia. Nagle usłyszał skrzypiącą podłogę. Strach okazał się paraliżujący, jednak jakimś cudem udało mu się otrząsnąć i powoli ruszył by sprawdzić budynek. Nie widział on jak z mroku wyłania się cień i szybuje prosto na niego. Bam! Wesołe, radośnie śpiewające kucyki, fruwające nad nim, to ostatnie co zapamiętał.

Dawno, dawno temu, w czasach, kiedy królem konsol była PlayStation 2, z wielką pasją ogrywałem Batman Begins. W tym nieco już archaicznym tytule, najlepiej wspominam rewelacyjnie oddane  Arkham Asylum. Cóż nam jednak po jednym poziomie, skoro moglibyśmy mieć całą grę osadzoną w tytułowym azylu! Zapomnijmy więc szybko o poprzedniku, bo chociaż gra dobra była, to Batman wkroczył na poziom nie do przeskoczenia, kiedy to na rynku pojawiła się produkcja pt. Batman: Arkham Asylum; gra studia Rocksteady, której żadna inna produkcja, do czasu jej debiutu, w roku 2009, nie dorównała postawionej przez nią poprzeczce.

Zakłady psychiatryczne to urocze miejsca i na dodatek obrośnięte legendami. Podejrzewam, że każdy słyszał o tych w Gnieźnie czy Tworkach. Jednak te polskie miejscówki nawet nie dorastają do pięt wielkiemu dziełu Amadeusa Arkhama, które ma nie tylko swoją bogatą historię, ale i mocno niezdrowych na umysłach, niecodziennych więźniów. Nagromadzenie patologicznych osobników w jednym miejscu czyni je prawdziwą oazą dla zboczonych wiedzy psychologów, ale jest też jeden pan, który umie wykorzystać potencjał tego miejsca. I nie wystarczyło mu bycie potulnym pacjentem.

Dzisiejsza młodzież nie ekscytuje się już takimi psycholami jak Charles Mason czy Hannibal Lecter. Ten pierwszy to zapomniana legenda, a Hannibal skończył jako serial dla koneserów. Po pamiętnym 2008 roku i niesamowitym sukcesie filmu Mroczny Rycerz, zwycięzcą „naj, naj, naj…” porąbanych ludzi wszech czasów został Joker, który odświeżył swój archaiczny wizerunek, wykreowany pod koniec lat 80-tych przez Jacka Nikcholsona. Gra, którą właśnie omawiam zabetonowała prestiż dla tej postaci na kolejne parę lat.

Historia ma się następująco: nasz wesoły clown wykombinował sobie, że ci naukowcy-behawioryści, którzy tak maniakalnie badają ludzkie umysły, są idealnym celem dla niego. I ku uciesze fanów biedna młoda pani doktor totalnie zbzikowała, stając się żeńskim odpowiednikiem Pana J. Kto nie lubi Harley Quinn? Ta panna urzeka nie tylko swoim zrytym jak mózg chomika w sokowirówce charakterkiem, ale też jest niebywale seksowna, a takie połączenie to przegięcie. Wystarczy spojrzeć na fora, by znaleźć wątki z grupą komiksowych maniaków, śliniących się na seksowne arty z bohaterkami powieści graficznych, do których naturalnie też się zaliczam. Żeby to była jedna fajna panna! W tym świecie wszystkie zaadoptowane żeńskie postaci mają proporcje kobiety idealnej. Również spotkanie z Poison Ivy może spowodować przesadny przypływ śliny…

Trochę odbiegłem od tematu. Najważniejsze w tej, niezwykle klimatycznej, grze jest oczywiście przetrwanie. Wyobraźcie sobie, że biedny Batman wioząc Jokera do Arkham nie wiedział co go czeka. Cały personel szpitala został postawiony na nogi, bo taki gość wymaga wyjątkowo specjalnego potraktowania. Jednak mimo, że Batman, Gordon oraz masa strażników pokonują coraz to mroczniejsze korytarze, to nie spodziewają się, że panna Harley ich wykiwa i pomoże wydostać się psychopacie na wolność zanim ten dotrze do swojej celi. Nie zupełnie na wolność, bo wciąż jest zamknięty w Arkham, jednak więzienie zostaje przejęte, pacjenci wypuszczeni biegają wesoło po całym zakładzie, mordując, gwałcąc… (to ostatnie to jedynie me własne domysły, sama gra czegoś takiego nie ukazuje), a oliwy do ognia dodaje fakt porwania Gordona, co wywołuje wielki chaos w całym Gotham City.

 

Batman jest jedyną nadzieją na powstrzymanie bladoskórego szaleńca. Zagłębia się więc w czeluściach Arkham, gdzie na każdym kroku zmuszony będzie używać pięści. Jak się domyślacie walenie po twarzach, w tej grze, to stanowczo za mało. Więźniów jest cała masa, są oni uzbrojeni i bardzo niebezpieczni. Batman musi robić to co umie najlepiej, czyli pozostać w cieniu. I tu zaczyna się zabawa. Jak to powiedział Rorschach w Watchmen „To nie ja jestem uwięziony z nimi, ale oni ze mną” (jakoś tak to było). Batman nie wchodzi więc nigdy drzwiami.

Zawsze przemyka kanałami i szybami wentylacyjnymi, za pomocą linki z hakiem przeskakuje między gargulcami, a batarangami wali po łbach z zaskoczenia. W oka mgnieniu z wielkiej grupy uzbrojonych więźniów zastaje garstka opryszczków, mająca ze strachu wilgotną bieliznę, a poszybowanie prosto na nich, i następnie powalenie ich z lotu i dobicie, to sama przyjemność. I choć walka wydaje się prosta – używamy głównie dwóch przycisków: atak i kontra, to piruety jakie wykonuje Mroczny Rycerz, nabijając jednocześnie licznik combo, sprawiają że nawet taki element może zapewnić radość na długi czas. A mechanikę tę szybko zaczęły replikować inne gry, co tylko świadczy o jej sukcesie.

W takim zakładzie jak Arkham, na próżno szukać zwykłych złoczyńców. Nasze anormalne miejsce akcji, oferuje nam możliwość skonfrontowania się z całą gamą niebezpiecznych meta ludzi, superzłoczyńców, czy jak by ich nie zwano. Są to psychole przeważnie więksi i jeszcze bardziej niebezpieczniejsi i wymagający stałej izolacji od społeczeństwa. Bane’a każdy zna po ostatnim filmie, w grze jest on baddasem jakiego kojarzymy z komiksów i kreskówek, czyli walnie sobie w żyłę płyn nazywający się tak samo jak symbiont z kosmosu u konkurencji i rośnie, rośnie, a wraz z nim, proporcjonalnie, jego siła. Co prawda, walczy się z nim jak z większością bossów w całej grze, ale znajdą się też bardziej urozmaicone pojedynki jak choćby ten w ogrodzie botanicznym z naszą rudą, kwiecistą florystką.

Jednak najgenialniejsze są sparingi ze Strachem na Wróble. Nie będę zdradzał jak to wygląda, ale są to momenty tak schizowe, że nawet w pewnej chwili gracz dostaje zawału serca. Chodzi tu o moment, gdzie myślimy, że nagle… Nie zrobię spoilera. Szkoda, że podobne rzeczy stosuje się niezwykle rzadko w grach, m.in. w Metal Gear Solid był motyw, że trzeba przełączyć pada do drugiego portu by odzyskać kontrolę nad postacią, a w Eternal Darkness potrafił wyskoczyć komunikat, że save’y na karcie pamięci zostały skasowane.

Batman może jedynie liczyć na wsparcie duchowe Oracle, która nadaje mu do szpiczastego ucha przez mikrofon, oraz oczywiście na swoje gadżety. Posługiwanie się nimi w grze to czysta przyjemność. Oprócz tradycyjnych linek po których możemy się wciągać i bujać z miejsca na miejsce, czy też przyciągać obiekty, wrogów itp., szybujemy radośnie dzięki naszej pelerynie. Mamy nieograniczoną liczbę batarangów, a potem pojawia się też zdalnie sterowany batarang, batarang soniczny, itd., itd.

A co by skuteczniej się przebijać przez ściany mamy też wybuchowy żel, który możemy używać jako minę.  Znajdzie się też deszyfrator, co zamki otwiera, by można było wrócić do wcześniej niedostępnych miejsc. Na dodatek Batman ma specjalny tryb detektywa, dzięki któremu widzi więcej; dostrzega wrogów ukrytych za ścianami, widzi ukryte wskazówki, a nawet odpowiedzi na trudne pytania. A wszystko to można jeszcze ulepszać, bez względu na to czy to pancerz, czy gadżety, czy też wachlarz naszych ciosów.

Przebiegły plan Mr J’a jest bardziej skomplikowany niż mogło by się na początku wydawać. Nie będę zdradzać fabuły, choć pewnie wszyscy grali już w tą grę. Nawet jeśli ktoś nie miał tego wesołego doświadczenia za sobą, to po przeczytaniu powyższego stwierdzi zapewne to samo co osoby mające za sobą tą przyjemność – ta gra to spełnienie marzeń każdego fana Batmana, superbohaterów, czy zwykłego miłośnika gier video. Oczywiście, nie myślcie, że to wszystko, bowiem w tej produkcji mamy od początku coś, co nadaje rozgrywce drugie dno.

Tak, mówię tu o zagadkach Riddlera. W całej grze są poukrywane pytajniki. Po wejściu do pomieszczeń pojawia się nam zagadka i musimy znaleźć  i zeskanować trybem detektywa odpowiedź, czy pomalowany na ścianie znak zapytania, często zniekształcony i tylko właściwe ustawienie zalicza zagadkę. Zaliczenie ich wszystkich zajmie nam naprawdę dużo czasu, a będziemy ich szukać jeszcze długo po zakończeniu fabuły.  Zatem, czy znajdziecie je wszystkie?

Azyl Arkham to takie miejsce, które klimatem broni się same. Designerzy spisali się na medal. Zwiedzamy wiele różnych pomieszczeniń i nie ma sytuacji, byśmy mieli wrażenie, że wszystko wygląda tak samo. Niejednorodne bloki, rezydencje, ogród botaniczny, masa przejść, podziemi, czy rozległy dziedziniec – wszystkie te lokacje są naprawdę wyjątkowe, a oprócz nich natraficie na jeszcze kilka tajemniczych miejscówek, w tym i takich, o których Wam nie przyszłoby nawet śnić (choćby kanały w których żyje krokodyl).

Gra jest naprawdę dobra. Gdyby Christopher Nolan pograł w nią wcześniej, to z pewnością zastanowiłby się dogłębnie przed stworzeniem filmu w moim zdaniej głupiej realistycznej konwencji. Nolanverse vs Arkhamverse? To dwa zupełnie inne klimaty, więc dla każdego kto co lubi. Batman jest twardy. Jednak to cały czas postać realna, zupełnie jak w filmach czy komiksach, a elementy odbiegające od rzeczywistości są tak świetnie wplecione w otoczenie, że nie mamy tu uczucia jak byśmy byli w innym świecie. To nie jest miejsce, gdzie nagle przeleci Superman, chociaż nic nie wiadomo – Batman ma miejsce w wielkim uniwersum DC, a nie tylko swoim, czas pokaże czy zobaczymy jego znajomych z innych miast.

Ciekawostki


 – Głosy postaciom użyczają aktorzy znani z serialu animowanego Batman: TAS jak Kevin Conroy, Mark Hamil czy Arleen Sorkin. Za scenariusz odpowiada Paul Dini, jeden z twórców TASu.
– Prequelem do gry jest 16-stronicowy komiks Batman: Arkham Asylum: The Road to Arkham, który był dodawany gratis do preorderu na Amazonie. Jest on dostępny w formie cyfrowej na PS Store, ale niestety nie na polskim
– Po niewiarygodnym sukcesie gry, Warner Bros. Interactive wykupił na własność studio RockSteady.
– Posiadacze konsoli PS3 dostali ekskluzywne dodatki. Z PS Store mogą ściągnąć postać Jokera, którą można grać w trybie wyzwań. Ponadto mogą odblokować BatCave – ekskluzywny apartament w usłudze PlayStation Home, gdzie można oglądać strój i gadżety Batmana, a także pojazdy: Batmobile i Batwing.
– Gra była wydana w edycji kolekcjonerskiej , w której można było znaleźć, m.in. replikę batarangu (plastikowy). Polska edycja była uboższa: wydana w kartonowym opakowaniu zamiast metalowym w kształcie nietoperza, a dziennik Dr Joung nie był oprawiony w skórę.
– Tytuł trafił do Księgi Rekordów Guinessa jako „najlepiej oceniona gra o superbohaterach w historii”.
– Kopia Arkham Asylum była dodawana za darmo przy zakupie trzech kart graficznych Nvidii: GeForce GTX 260, GeForce GTX 275 lub GeForce GTX 285.
– W październiku 2014 tytuł był dostępny dla posiadaczy abonamentu PlayStation Plus.
– W grze pojawia się nawiązanie do sequela. W biurze Wardena po lewej stronie za ścianą jest ukryty gabinet Quincy Sharpa. Na ścianie w nim widzimy mapę przedstawiającą plany Arkham City.
– W świecie gry znalazło się wiele nawiązań do innych postaci: Widzimy worek ze zwłokami z podpisem Ras Al Ghul, później brakuje ciała. Na ścianie pojawiają się plakaty z napisem „Vote Dent”, co jest nawiązaniem do Two Face’a. W Arkham Mansion znajdziemy także parasolkę i cylinder Pingwina oraz gogle i rękawice Catwoman. Oprócz tego znaleźć możemy miejsce pobytu Mr Freeza,, a także dokumenty Hugo Strange’a. W ogrodzie botanicznym znajduje się zestaw herbatkowy Mad Hattera.
– W porzuconych gazetach możemy wyczytać artykuły o Fire Fly’u i znaleźć jego sprzęt do podpaleń, a także wzmiankę o Injustice Gang. Zostaje wspomniana tu również firma Sionis Industries ( a w grze znajdziemy maskę postaci Black Mask)
– W Arkham znajdziemy opuszczone cele m.in. Clayface’a, Calender Mana, Maxie Zeusa.
Jest też dużo nawiązań do innych mniej znanych przestępców jak: Humpty Dumpty, The Creeper, Tweedledum and Tweedleedee, Tommy Elliot, Killer Moth, Prometheus,
– W taśmach Harley Queen, dialogi pochodzą bezpośrednio z komiksu „Mad love” napisanego przez Paula Diniego i Bruce’a Tima. Wcześniej te same dialogi wykorzystano w jednym z epizodów serialu The New Batman Adventure.
– W nagraniu Scarecrowa słychać wzmiankę o Dr Murphy i Dr Combs. Cillian Murphy zagrał Stracha na Wróble w filmie Nolana, a Jeffrey Combs w jednym z epizodów The New Batman Adventure i grze Batman: Rise of the Sin Tsu.
– Scena po napisach występowała w trzech wersjach. Różniła się tylko tym, że był w niej Bane, Killer Crok lub Scarecrow – zapewne jest to uzależnione od poziomu trudności easy, medium i hard, ale nie znalazłem na to potwierdzenia.
– Kiedy dyrektor Sharp był uwięziony w celi obok Clayface’a, to w jednej z cel znajduje się pewien przerażający jegomość. Jest to zwycięzca konkursu, który zorganizowało Rocksteady podczas tworzenia gry. Nagrodą było dożywocie w Arkham.
– Gra zawierała największą kolekcję łotrów w historii, wynik ten przebił dopiero jej sequel.
– W notesie Harley Queen oprócz listy łotrów pojawiło się nazwisko Luke Oliver. Okazało się, że jest to syn artysty tworzącego arty do gry.
– W różnych miejscach możemy znaleźć obrazek dziwnie wyglądającego gościa. Jest to jeden z producentów Rocksteady, który w rzeczywistości jest równie dziwny.

Ciekawostki od producentów


– W kilku scenach motion capture do postaci Harley Quinn użyto jedną z producentek!
– Efekty dźwiękowe wentylacji zostały nagrane w domu dyrektora dźwiękowego i pochodzą z jego lodówki…
– Trzy opakowania bitej śmietany zostały wykorzystane do stworzenia efektów spraju wybuchowego żelu. – Kiedy pierwszy raz wchodzimy do oddziału penitencjarnego stykamy się z odgłosami zza ściany pochodzącymi z pokoju pełnego lunatyków,. Nagranie to zostało zrealizowane przy udziale całej ekipy developerskiej!
– Titan Ivy jest zbudowany z of 44,674 polygonów.
– Podczas tworzenia gry w zespole RockSteady urodziło się sześcioro dzieci.
– Zespół Rocksteady składa się z 14 narodowości.
– Słowo „Joker” zostało wypowiedziane 384 razy w grze.
– Dziewięciu członków zespołu lubi Arsenal Football Club, co czyni ją najbardziej uwielbianą drużyną w ekipie.
– Walka miała być toczona na trzy różne sposoby – pierwszym była gra rytmiczna! Drugim miało być prototypowe 2D, które miało się aktywować w momencie walki. To co widzimy w grze stało się ostatecznym systemem.
– Szczyt wieży zegarowej w  Arkham Mansion jest położony 145 m nad poziomem morza. Główna mapa lobby w intensywnej terapii była sprawdzana z konieczności 883 razy.
– Na Arkham Island znajduje się 314 telewizorów do zniszczenia.
– Na potrzeby gry stworzono 174,405 oddzielnych artów, kodów, projektów, nagrań i animacji.

Autor: Adolf

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Egmont w Lutym

Egmont tradycyjnie udostępnił grafiki aktualnych premier. Chyba najciekawszymi pozycjami najnowszego zestawienia jest powrót fenomenalnych 100 …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *