PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Avengers: Krucjata Dziecięca

[RECENZJA] Avengers: Krucjata Dziecięca

Dzięki Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela polscy fani mieli okazję zapoznać się z najbardziej ikonicznymi fabułami z Domu Pomysłów. Wśród nich znalazł się storyline rodziny Magneto – od New X-Men, przez Upadek Avengers, Ród M na Synu M nie poprzestając. W kioskach właśnie możemy kupić kolejną część tej sagi – Krucjatę Dziecięcą, w której postać Scarlet Witch powraca, a polski czytelnik może poznać też jej synów i ich drużynę – Young Avengers. Jak spisuje się ten 84 tom kolekcji?

Nietrudno zauważyć, że historia Krucjaty jest mocno wpisana w continuity i wiąże się naturalnie z innymi historiami – warto więc nadrobić wyżej wymienione tomy. Jeśli jednak Wam się nie uda, to zapewne ucieszą Was zamieszczone w tomie profile członków Young Avengers i wpleciona w fabułę ekspozycja dotycząca uprzednich wydarzeń związanych ze Scarlet Witch.

Krucjata jest crossoverem ze sporym ensemble cast (mamy tu Young Avengers, Avengers, X-Men i X-Factor), jednak w przeciwieństwie do większości nowszych eventów Marvela nie jest tylko pretekstem do efektownej nawalanki. Allan Heinberg dokłada swoją cegiełkę do historii rodu Magneto. Robi to, koncentrując się na domniemanych wnukach Mistrza Magnetyzmu – przede wszystkim na Wiccanie, którego moc zaczyna niepokoić Avengersów. Obawiają się oni powtórki z kłopotów ze Scarlet Witch, którą Wiccan chciałby odnaleźć, liczy bowiem na odpowiedzi na nurtujące go pytania. W ten sposób rozpoczyna się wyprawa Young Avengers i Magneto, nieświadomych jeszcze, że w sprawę wplątany jest sam Doom…

Fabuła toczy się więc wartko, ale scenarzysta nie zapomina o samych postaciach i rozwinięciu ich charakteru. Oczywiście w komiksie z tak dużą ilością bohaterów nie każdy może zabłysnąć. W świetle reflektorów staje tu przede wszystkim Scarlet Witch, która ma szansę dostąpić tu swoistej rehabilitacji – Heinberg odchodzi tu od stereotypu „potężnej i niebezpiecznej wariatki”, który tak chętnie wykorzystywali uprzednio inni scenarzyści. Ważną rolę odgrywają też Young Avengers – głównie Wiccan, ale nie tylko – znana z MCU Cassie Lang/Stature zostaje uwikłana w trójkąt miłosny, a potem stara się uratować ojca. Niestety trzeba odnotować tu fakt, że domniemany bliźniaczy brat Wiccana – Speed wydaje się być tu nieco „na uboczu”, przez co nadal pozostaje li i jedynie na pozycji drużynowego comic relief (w zamieszczonym w tomie dodatku scenarzysta wspomina o swoich planach dla tej postaci, które nigdy nie doszły do skutku).

Na pochwały zasługuje tu kreska – Jim Cheung nie wychodzi tu z formy, jaką zaprezentował w Young Avengers vol. 1. Nadal używa lekkich i delikatnych linii, które są precyzyjnie wycieniowane. Szczególnie błyszczy on w kilku niezwykle dynamicznych splash pages (wzbogaconych żywymi kolorami Justina Ponsora). Tym bardziej uwiera i rozczarowuje zamieszczony w tomie jako interludium tie-in Avengers: The Children’s Crusade – Young Avengers #1. Rysunki Alana Davisa i kolory Javiera Rodrigueza stoją co najmniej o klasę niżej, wyrywając czytelnika z immersji stylistycznej spójności. Szczęśliwie problemu tego nie ma zamieszczony jako prolog fragment Uncanny X-Men rysowany przez Olivera Coipela.

Jeśli więc mam odpowiedzieć na pytanie postawione na początku tekstu, to powiem, że tom spisuje się bardzo dobrze. Fani Scarlet Witch i Young Avengers na pewno się nie zawiodą – Krucjata z pewnością usatysfakcjonuje ich występami ulubieńców i rozwinięciem ważnych wątków. Nowi czytelnicy zaś będą mieli okazję zapoznać się z tymi postaciami (a potem być może sięgnąć po kontynuacje ich przygód, jak np. Young Avengers vol 2 Kierona Gillena). A to zdecydowanie warto zrobić.

AUTOR Śledź

Przedstawicielka młodego pokolenia Panteonu, niepoprawna fanka Young Avengers i WicDiva, zaczytująca się w pozycjach Image Comics. Rasowy nerd, human z informatyki, człowiek-mem.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Fantastyczna Czwórka tom 1

Scenarzysta Jonathan Hickman stał się w ostatnich latach jednym z głównych architektów uniwersum Marvela, przez co już nawet …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *