PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Anihilacja Tom 2

[RECENZJA] Anihilacja Tom 2

Anihilacja trwa.

Z eventu na event, Marvelowe wydarzenia są coraz obszerniejsze jeśli chodzi o ilość pobocznych serii, nawiązujących do głównej historii. Z Anihilacją jest troszkę inaczej. Pierwszy tom składał się z dwóch tytułów poświęconych Draxowi i Richardowi „Novie” Riderowi. Tom drugi to Anihilacja z punktu widzenia trzech postaci: Silver Surfera, Super Skrulla oraz Ronana, których nie mogło zabraknąć, jak na porządny, kosmiczny event przystało.

Fala Anihilacji nadal sieje zniszczenie we wszechświecie i wydaje się, że nikt nie jest na tyle potężny, aby powstrzymać siły Annihilusa. Dewastacja budzi grozę nawet u Silver Surfera, byłego Herolda Pożeracza Światów. Nie brakuje jednak śmiałków takich jak Super-Skrull, którzy postanawiają powstrzymać najeźdźców ze Strefy Negatywnej za wszelką cenę. Są też jednak tacy jak Ronan, już-nie-Oskarżyciel, którzy są tak zajęci odkupieniem własnego honoru, że nie zauważają zagrożenia dopóki nie jest za późno.

Czyż ta oprawa graficzna nie jest piękna?

Drugi tom przynosi nam więcej kosmicznych przygód i kolejne próby oporu przed Falą Anihilacji. Trzy różne serie: Anihilacja: Silver Surfer, Anihilacja: Super-Skrull i Anihilacja: Ronan – pokazują nam różne spojrzenia na sytuację. Skonfliktowany ex Herold Galactusa, który stara się przekonać samego siebie, że to co robił dla byłego Pana nie było tym samym zniszczeniem, którego jest świadkiem teraz. Kl’Rt, Super-Skrull, robiący wszystko, aby uratować swój były dom, pomimo bycia pośmiewiskiem wśród swej rasy. Ronan, który jest zbyt zajęty zemstą na tych, którzy doprowadzili do jego bezpodstawnego wygnania z Imperium Kree, aby zauważyć, że coś jest nie tak.

Scenariusze do Silver Surfera, Super-Skrulla oraz Ronana napisali odpowiednio: Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach oraz Simon Furman. W pierwszej historii bardzo podobało mi się podejście Giffena do konfliktu, z jakim mierzy się Surfer. Oddał go bardzo wiarygodnie, chociaż końcowa decyzja super-bohatera bardzo mnie zdziwiła (co działa na plus całej serii). Grillo-Marxuach nie wyróżnił się niczym specjalnym, nawet plot twist nie był wyjątkowo zaskakujący, a wątek romantyczny… kompletnie niepotrzebny. Natomiast Furman…

Cała Fantastyczna Czwórka w jednym złoczyńcy. Dobry pomysł?

Cóż, nie jestem pewna, co Ronan wnosi do Anihilacji, jeśli mam być zupełnie szczera. Czy ta opowieść ma pełnić rolę wypełniacza, w którym Fala Anihilacji pojawia się na sam koniec? A może jednak jest tu drugie dno? Jedno jest pewne, Ronan jest zupełnym przeciwieństwem Ridera z pierwszego tomu, ten drugi bał się używać swoich mocy w pełni, natomiast pierwszy nie ma z tym najmniejszego problemu.

Najbardziej z całego tomu przypadła mi do gustu oprawa Silver Sufera spod rąk Renato Arlema (kreska) i June’a Chunga (kolory). Heroldowie wyróżniali się na tle ciemnej przestrzeni, co poniektórzy nawet bili po oczach wyraźną ekspozycją. We wszystkich trzech seriach brakowało mi jednak wykorzystania pełnego potencjału kreowania przestrzeni kosmicznej. Na cały tom jest niewiele dobrze wykonanych i przedstawionych na dwóch stronach paneli. A szkoda.

Stałym elementem są artykuły Wszechumysłu o występujących w każdej historii postaciach. Kartoteki Ronana, Super-Skrulla, Heroldów Galactusa, czy nawet Gamory i Nebuli (które zaliczają gościnny występ w Ronanie) pomimo krótkiej formy są pełne ciekawych informacji. Nadal podtrzymuję swoje zdanie z poprzedniej recenzji: nie trzeba być specem od Anihilacji, czy kosmicznego uniwersum Marvela, żeby móc przeczytać ten komiks. Laicy też mogą po niego sięgnąć i czerpać z lektury pełną satysfakcję.

Dalej nie psuję sobie lektury kolejnych odsłon od Egmontu i nie czytam amerykańskiego oryginału. Z trzech historii najmniej potrzebny wydaje się tu Ronan, ale zobaczymy, co będzie dalej. Czy poziom pierwszego tomu został utrzymany? Dla mnie drugi album zalicza mały spadek, ale moi drodzy, to eleganckie wydanie. Anihilacja Tom 2 jest wydana tak pięknie, że nie pożałujecie zakupu. A Tomasz Sidorkiewicz odwalił kawał dobrej roboty przy tłumaczeniu. ‘Nuff said.

AUTOR Maja Rybak

Duża fanka Jakuba Ćwieka, chce dołączyć do składu Zaginionych Chłopców. Kiedy tylko może zanurza się w popkulturowym oceanie filmów, seriali, komiksów oraz książek.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Pierwsze rockowe okładki alternatywne od Marvela!

Fani Marvel Comics wiedzą, że wydawnictwo lubi okładki komiksów inspirowane albumami hip-hopowymi. Najlepiej klasycznymi, ale …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *