PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / (Po co) Komu Wonder Woman? – część 2

(Po co) Komu Wonder Woman? – część 2

Wprowadzenia nie będzie żadnego, bo było już w części pierwszej. Kto nie czytał niech nadrobi, a resztę już teraz zapraszam do lektury.


Wonder Woman dla każdego

Jest rok 1987. Uniwersum DC zostało dość mocno wstrząśnięte niedawnym Kryzysem (na Nieskończonych Ziemiach), a jeden z architektów tego całego zamieszania, niejaki George Perez, wcale nie zamierzał na tym poprzestać. Korzystając z okazji do zbudowania nowego status quo, Perez na nowo rozpoczyna opowieść o Wonder Woman. Opowieść, którą przez kolejnych 19 lat będą opowiadać również inny twórcy. Opowieść, która do dzisiaj stanowi punkt odniesienia każdej kolejnej historii o Amazonce. Przez ponad 226 numerów Diana zyskała osobowość jakiej brakowało jej we wcześniejszych inkarnacjach (oraz niektórych przyszłych). Od nowej genezy, po odświeżonych klasycznych wrogów i eventy o epickim rozmachu, a to tylko wierzchołek góry lodowej. To co zapoczątkował Perez było świeże, wpisywało się w poważniejszą stylistykę lat 80, a także miało sporo potencjału na przyszłość. Dostrzegli to oczywiście czytelnicy.

Po komiks mógł sięgnąć każdy, bo przygody tej inkarnacji Diany były uniwersalne. Na przestrzeni dwóch dekad pojawiały się tam wątki polityczne, mitologiczne, magiczne, czasem zawiało grozą, czasem było zabawnie, a w tym wszystkim nie zabrakło standardowego trykociarstwa. Choć trzeba przyznać, że Wonder Woman rzadziej niż Batman musiała zmagać się z przestępczością, oraz rzadziej niż Superman z zagrożeniami z kosmosu (oczywiście walczyła i ze zwykłymi złodziejami i z kosmitami!). To nigdy nie była jednak wada, bo Amazonka miała swój styl, który co prawda zmieniał się w rękach różnych twórców, ale pozostawał (mniej lub bardziej) spójny. Dzięki temu postać się wyróżniała, z czasem nabrała wyjątkowego charakteru, by w końcu stać się się jedną z trzech najważniejszych osób w Lidze Sprawiedliwości. Od sekretarki Justice Society do liderki w Justice League!

Oczywiście nie zabrakło też wpadek. Jakie lata 90 były wszyscy dobrze wiedzą, nawet jeśli nie wszyscy je pamiętają. Roznegliżowane kobiety, przypakowani faceci i kosmicznie dziwne pomysły na akcję. Odbiło się to też na przygodach Diany, ale dzielnej Amazonce udało się w miarę bez szwanku (pomijając fakt, że jej się w międzyczasie zmarło) dokołatać do nowego millenium. Tam komiksy z jej udziałem były wydawane jeszcze przez 6 lat, z czego połowę tego czasu zajął świetny run Grega Rucki.

Niewątpliwie wydawcy byli w tym okresie niezwykle szczęśliwi, bo seria stała się bardzo popularna, a w niektórych momentach sprzedaż była więcej niż zadowalająca (szczególnie na początku, kiedy za tytuł odpowiadał Perez). Udało się zbudować silną, rozpoznawalną markę, po którą sięgali i młodsi i starsi. I kobiety i mężczyźni. Mimo nierównego poziomu całości, jeśli dzisiaj ktoś chciałby rozpocząć swoją przygodę z komiksami o Wonder Woman, powinien zacząć właśnie od numeru 1 wydanego w 1987 i dotrwać do 227, wydanego prawie 20 lat później.

Wonder Woman dla…

…moment, moment. Wspomniałem wcześniej, że w obecnie trwającym millenium komiksy sygnowane tytułem Wonder Woman wydawane były tylko 6 lat. To oczywiście nieprawda, ale już tłumaczę o co mi chodziło. W 2006 roku, w związku z eventem Infinite Crisis, serię zaczęto wydawać od nowa. Historia nie uległa restartowi – wątki z poprzednich komiksów pozostawały w mocy. Mimo to, przygody Diany… cóż, nie wszystkim przypadły do gustu. Polscy czytelnicy mogą się sami o tym przekonać czytając Wonder Woman: Krąg wydany w Wielkiej Kolekcji Komiksów DC. Na szczęście (?) ta seria trwała tylko 5 lat. Potem niejaki Flash namieszał w liniach czasowych i…

Wonder Woman dla nowych czytelników

W roku 2011 nastąpił restart komiksowego uniwersum DC. Co prawda część wydarzeń z wydawanych wcześniej historii pozostała niezmieniona, albo zmieniona tylko w niewielkiej części, mimo to twórcy mogli sobie pofolgować i wiele rzeczy napisać w zupełnie inny sposób. Zmiany dotknęły również Wonder Woman. Nowa seria, którą możecie przeczytać w języku polskim dzięki Egmontowi, mocno odświeżyła wizerunek Diany – nie tylko w kwestiach charakterologii, czy historii postaci. Jej przygody w solowej serii zostały powiązane bardzo mocno z mitologią grecką, jednocześnie budując świat w oderwaniu od tego, co stworzył Perez. Dzięki temu nowi czytelnicy mogli bezboleśnie wejść w tenże świat zamieszkały przez egoistyczne bóstwa i eksplorować go razem z bohaterką. Historia została przyjętą dość ciepło w środowisku, nie tylko pośród nowych czytelników, ale też wśród starych wyjadaczy, którym stara formuła zdążyła się znudzić.

Ciężko coś więcej napisać o tej serii, bo zakończyła się równie szybko co poprzednia – po 5 latach. Teraz, dzięki eventowi Rebirth (Odrodzenie), do pisania WW wrócił Greg Rucka, a seria powraca niejako do korzeni. Historia Rebirth dopiero się pisze, więc trzeba poczekać kilka lat i zobaczyć jak Odrodzenie Wonder Woman zostanie zapamiętane przez czytelników i do kogo tak naprawdę trafi ta pozycja.

Wonder Woman dla tych, którzy nie lubią czytać

Diana pojawiała się wiele razy w postaci ruchomych obrazków (o serialu z lat 70 wspominałem w poprzedniej części). Od animacji Super Friends po film Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości. Choć solowy występ zaliczyła jedynie w pełnometrażowym filmie animowanym z roku 2009, to wyróżniała się mocno choćby w serialu Liga Sprawiedliwych/Liga Sprawiedliwych Bez Granic, a także w kilku filmach takich jak Liga Sprawiedliwych: Zaburzone Kontinuum, czy Liga Sprawiedliwych: Wojna. Za miesiąc zobaczymy ją też w pełnej krasie w produkcji kinowej, a w rolę Amazonki wcieli się oczywiście Gal Gadot, która sportretowała wojowniczkę we wspomnianym Świcie Sprawiedliwości. Większość z tych produkcji dość dobrze uchwyciła charakter Diany, a niektóre stanowią świetną trampolinę wprost do świata komiksów. Ostatnio postać możemy oglądać też w animacji (i w związanej z nią serii zabawek i innego tałatajstwa) DC Super Hero Girls, przeznaczonej głównie dla dziewczynek. Dzięki temu już dzieci w wieku szkolnym mogą bez przeszkód poznać Amazonkę i budować sobie w głowach wizerunek dzielnej, mądrej i silnej bohaterki. Wonder Woman występowała też w grach, a najlepszy przykładem jest produkcja Injustice, w której bohaterka staje się złoczyńcą próbując zaprowadzić na świecie porządek, wspierając Reżim Supermana. To oczywiście nie wszystko, ale chodzi tutaj raczej o zaznaczenie obecności postaci w szerszym kontekście, niż o wymienianie każdego dzieła, w którym się pojawiła.

Dzięki pojawieniu się na małym i dużym ekranie, Diana jednoznacznie udowodniła, że ma swoje stałe miejsce w świecie popkultury. Komiksy mimo wszystko nie są tak rozpowszechnione w skali globalnej jak filmy kinowe, nie są też dla wielu osób tak łatwo dostępne i przejrzyste jak animacje. Fakt, że Wonder Woman (2017) to pierwsza srebrnoekranowa produkcja o dużej skali, w której główną postacią jest kobieta, najlepiej chyba świadczy o zaufaniu jakim postać obdarzają włodarze studia i wydawcy w DC. Nawet na rodzimym rynku okazję wyczuł Egmont, który wypuści w maju Wonder Woman by Greg Rucka vol 1.
Czy jednak film odniesie sukces komercyjny lub artystyczny? Ciężko wyrokować, ale niewątpliwie konsekwencje odbioru tej produkcji wpłyną na postrzeganie postaci w masowej świadomości.

Wonder Woman dla przyszłych pokoleń

Choć początkowo wyobrażałem sobie podsumowanie tego artykułu jako esej na wiele stron… cokolwiek bym nie wymyślił, jestem pewien, że rzeczywistość mnie zaskoczy. Mógłbym próbować przewidzieć jak potoczą się losy Wonder Woman w komiksie i w innych mediach, ale rynek popkultury jest nieprzewidywalny. O tym, czy pewnego dnia Diana nie zostanie prostytutką zadecyduje wypadkowa szaleństwa wydawców, nastrojów czytelników i elementu chyba najważniejszego – czasu. Amazonka przebyła długą drogę, od symbolu kobiecej siły, przez bycie sekretarką, modną wojowniczką kung-fu, boginią, agentką, bohaterką… Było tego już tak dużo, a jeszcze więcej zmian czeka za horyzontem. W dobie ciągłych restartów, revampów i zaczynających (niemal) wszystko od początku eventów, nikt nie jest bezpieczny. Wszystko zmienia się błyskawicznie, wydawnictwa walczą o zainteresowanie jak tylko się da, często próbując tanimi zagrywkami pozyskać nowych klientów, którzy z superbohaterami spotykają się pierwszy raz dopiero w kinie lub w telewizji. Ja życzę sobie i Wam, niezależnie od tego jakiemu czytelnikowi DC będzie chciało sprzedać komiksy z Wonder Woman, żeby były to historie dobre. Nieważne czy Diana będzie w nich czarnoskóra, będzie jeździła na rolkach, sprzedawała tacosy, czy latała w kosmos. Jeśli to będzie postać tak fascynująca jak w najlepszych momentach jej historii to przełknę ślinę i zmierzę się z każdą zmianą. I oczywiście napiszę część trzecią, jakoś tak za 40 lat.

AUTOR Paweł Kicman

Miłośnik deszczu i lenistwa. Gracz i komiksiarz. Na co dzień narzeka na brak czasu i ostre zęby swojej chomiczki - Ofelii. Co drugi dzień narzeka na wszystko inne.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Obsada polskiego dubbingu „Wonder Woman”!

Dla młodszych widzów seans kinowy może być nie lada wyzwaniem, jeśli film pokazywany jest z …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *