PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / Pierwszy rzut oka na „The Mummy” od Titan Comics

Pierwszy rzut oka na „The Mummy” od Titan Comics

Na tegoroczne Halloween brytyjskie wydawnictwo Titan Comics szykowało dla swoich czytelników coś specjalnego, to właśnie wtedy miała wystartować pierwsza seria napisana przy współpracy z legendarnym studiem Hammer. Ostatecznie The Mummy ukazało się z drobnym poślizgiem, dziewiątego listopada.

the-mummy1-titan-books-cover

Zanim jednak przejdziemy do właściwego omówienia zeszytu, warto najpierw wytłumaczyć niezaznajomionym z tematem, czym zasłynęła wspomniana wytwórnia filmowa. Założony w 1934 roku Hammer szczyt swojej popularności osiągnął pod koniec lat pięćdziesiątych, kiedy to wyprodukował kilka cenionych, znakomitych horrorów, takich jak Przekleństwo Frankensteina, Dracula, czy też Pies Baskerville’ów. W obsadzie wszystkich tych wymienionych filmów znaleźli się nieodżałowani Christopher Lee oraz Peter Cushing, jedni z najwybitniejszych brytyjskich aktorów w historii. Pierwszy z nich w produkcjach Hammera wcielał się zwykle w role potworów (Dracula, monstrum doktora Frankensteina), drugi zaś sprawdzał się doskonale jako energiczny, budzący podziw protagonista (Van Helsing, Sherlock Holmes). Filmy studia stały się symbolem gotyckiego, podlanego krwią kina grozy, a ich charakterystyczną cechą była duszna, niemożliwa do podrobienia atmosfera.

Wizerunek Hammera z czasem się zmienił. Ponury klimat i zawsze dopracowana scenografia ustąpiły miejsca tanim efektom specjalnym oraz okraszonym sporą dawką erotyki fabułom. Wytwórnia upadła w latach 80, ale niewątpliwie pozostawiła po sobie ślad i znacząco wpłynęła na gatunek. Zainspirowała również licznych twórców, takich jak Roger Corman, Guillermo Del Toro, a także Tim Burton. Kilka lat temu nastąpiło odrodzenie Hammera, a studio wypuściło do kin m.in. Kobietę w czerni z Danielem Radcliffe’em.

mummy-preview

Komiksy są zatem kolejną próbą przywrócenia marce popularności. Zapewne niedługo Titan Books ogłosi tytuły następnych serii, ale już teraz widać, że wydawnictwo podchodzi do sprawy poważnie i liczy na sukces. Niech świadczy o tym nazwisko scenarzysty, którego zatrudnili do pracy nad Mumią. Peter Milligan nie jest przecież w branży postacią anonimową. Wiele lat spędził, pisząc scenariusze dla imprintu DC – Vertigo. To spod jego pióra wyszły takie komiksy jak Human Target oraz Shade, The Changing Man. Brytyjczyk pracował również nad różnymi tytułami Marvela oraz DC.

The Mummy nawiązuje oczywiście do horroru Terence’a Fishera z 1959 roku, w którym tytułową mumię zagrał nie kto inny, jak własnie Lee. Przed kamerą wystąpił także Cushing jako naukowiec John Banning, szukający wraz z ojcem grobowca egipskiej księżniczki Ananki. Komiks nie ma jednak z filmem ani jego kontynuacjami zbyt wiele wspólnego. Jedynym elementem łączącym jak dotąd oba dzieła jest obecność Kharisa, czyli tej samej mumii, która pojawiła się w obrazie Fishera. Nie jest to tak duże odniesienie, jak mogłoby się wydawać, wszak nieumarły w pierwszym numerze nie odgrywa w zasadzie żadnej roli. Czytelnik widzi go wyłącznie przez moment na początku i na końcu zeszytu. Gdyby Milligan wykreślił go ze scenariusza, fabuła wcale by na tym nie ucierpiała. Wszystko wskazuje na to, że to nie na nim będzie się skupiać.

Akcja dość szybko przenosi się bowiem do… czasów współczesnych. To bez wątpienia odważne i niespodziewane posunięcie ze strony autora. Flagowe produkcje Hammera zwykle opowiadały historie, które działy się na przełomie XIX i XX wieku. Tutaj Milligan z jakiegoś powodu zdecydował się pokazać nam świat jak najbardziej zbliżony do tego, w którym żyjemy.

mummy-preview-2

Nie wiadomo jeszcze co z tego wyniknie, być może scenarzysta przekona mnie do tego rozwiązania w kolejnych numerach, ale jak na razie czuję lekkie ukłucie rozczarowania. Największym urokiem tamtym dreszczowców było właśnie to, że prezentowały klasyczne, gotyckie podejście do gatunku. Obecnie, kiedy naturalnym zabiegiem jest odchodzenie od tego sposobu opowiadania historii, zabawa formą i mieszanie przeróżnych motywów, filmy Hammera są już pewnym reliktem przeszłości. Mam tę świadomość, że dziś nie da się już czegoś takiego odtworzyć. Mimo to jestem pewien, że zdolny twórca potrafiłby przywołać atmosferę tamtych obrazów, jednocześnie oddając im hołd i nie zrażając współczesnego odbiorcy. Nie oskarżam oczywiście Milligana o brak talentu, ale odnoszę wrażenie, że nie do końca odnalazł się w tej konwencji. Od kooperacji z Hammerem oczekiwałem czegoś odrobinę innego.

Horrory tego studia zawsze były dla mnie czymś w rodzaju strasznych historii, które opowiada się nocą przy ognisku. Na tyle proste, że każdy mógłby takie wymyślić, ale na tyle dobrze zrealizowane i zagrane, że zapadające w pamięć i działające na wyobraźnię. Urealnienie ich i wprowadzenie do nich problemów społecznych z jakimi zmagają się ludzie w XXI wieku, zwyczajnie pozbawiłoby całość uroku.

Nie chciałbym, żeby ktoś pomyślał, że skreślam ten komiks jedynie ze względu na czasy, w jakich został umiejscowiony. The Mummy brak po prostu tożsamości. Czegoś, co faktycznie by mnie zaintrygowało i sprawiło, że z niecierpliwością czekałbym na następny numer. Fabuła, która dotyczy tajemniczego zgromadzenia poszukującego odpowiedniej kobiety do przeprowadzenia równie tajemniczego rytuału nie jest ani wciągająca ani specjalnie odkrywcza. Może gdyby Milligan raczył ją jakoś podbudować i nie śpieszył się tak z kolejnymi zwrotami akcji, inaczej odbierałbym ten zeszyt.

mummy-preview-2

Scenariuszowi nie pomaga też oprawa graficzna. Komiks wygląda tak jakby został narysowany w latach dziewięćdziesiątych, a nie przed kilkoma miesiącami. Styl Ronilsona Freire cechuje nadmiar detali oraz pstrokacizna, która niezbyt pasuje do takiego tytułu jak The Mummy. Postacie męskie, niezależnie od wieku, mogą pochwalić się doskonałą muskulaturą, a kobiece kuszącymi kształtami. Twarze zdobią dziwne, nie zawsze dobrze oddające emocje bohaterów grymasy i na niektórych kadrach sprawiają wrażenie zwyczajnie niedopracowanych.

Miłą niespodzianką jest za to dodane na końcu posłowie autorstwa Marcusa Hearna, które przybliża czytelnikom kawałek historii wytwórni, a mianowicie kulisy powstawania słynnego filmu o mumii. Możemy także zobaczyć kilka zdjęć z archiwum Hammera oraz cudowny plakat tamtej produkcji – zabandażowany Kharis prezentuje się na nim znacznie bardziej przerażająco niż w komiksie. Liczę na jeszcze więcej takich dodatków w przyszłych numerach. Po które, mimo rozczarowania pierwszym zeszytem, na pewno sięgnę  – co do tego nie mam wątpliwości. Jestem ciekaw dalszych efektów współpracy na linii Titan/Hammer i nawet jeśli The Mummy nie zdoła się poprawić, to wierzę, że następne serie trafią już w mój gust.

AUTOR Maurycy Janota

Wsiąknął w komiksy za sprawą legendarnego runu Franka Millera w serii o Daredevilu. Odkąd przeczytał wszystkie historie z udziałem Matta Murdocka i Elektry, zabija czas na różne sposoby. Pisze opowiadania, po raz setny wraca do oryginalnej trylogii Star Wars lub ogląda horrory studia Hammer.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[FESTIWAL] Poznaj Gości 29. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi!

Już dzisiaj rozpoczyna się jedno z najważniejszych wydarzeń komiksowych w Polsce. Z tej okazji przybliżymy …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *