PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Paper Girls

[RECENZJA] Paper Girls

Jest bardzo wcześnie rano, ale Wy mimo to wstajecie z łóżka bez żadnych objawów zmęczenia. I tak nie mogliście zasnąć z ekscytacji. „Jeszcze tylko jeden rozdział,” mruczycie przed snem do rodziców, ale im bardziej zagłębiacie się w komiks, tym bardziej odechciewa wam się złożyć głowę na miękkiej poduszce. Ubieracie się i ruszacie do kuchni, by wypchać plecak najlepszymi słodyczami, ale te leżą w najwyższej szafce, więc podstawiacie pod nogi krzesło. Kiedy w końcu urosnę? Ile to jeszcze potrwa? Czy zawszę będę tak niski/niska? – zastanawiacie się.

W końcu, po długich przygotowaniach schodzicie do piwnicy po rower, próbujecie go wtargać do góry (czemu jest taki ciężki i czemu obijam się ciągle o ściany piwnicy? Tu są pająki!). Z uśmiechem odjeżdżacie ku miejscu spotkania z przyjaciółmi, jaka przygoda dziś was czeka?

Paper Girls to moim zdaniem mocna pozycja polskiego harmonogramu wydawniczego, klimatyczne rysunki ozdobiono niesamowitą paletą kolorów. Mimo tego, że kreska Cliffa Chianga może wydawać się prosta, kadry obfitują w szczegóły, a każda z bohaterek ma inny, charakterystyczny atrybut. W parze z klimatem rysunków idzie fabuła. Komiks otwierają kadry ilustrujące senny koszmar jednej z tytułowych bohaterek. Gdy Erin otwiera oczy, akcja rusza do przodu. Dziewczyny poznają się w sytuacji, która z perspektywy dalszych zeszytów wydaje kryzysem ostatecznym.

Główne zagrożenie, z którym borykają się bohaterki jest dla czytelnika zagadką od początku do końca pierwszego tomu, a zdanie na jego temat zmienia się jak obrazki w kalejdoskopie. Przy lekturze pierwszego zeszytu może wydawać się, że za wrogimi spojrzeniami w kierunku dziewczyn stoi okultystyczna sekta. Później, że to najeźdźcy z kosmosu, a jeszcze innym razem ktoś z przyszłości lub alternatywnej rzeczywistości. Brian K. Vaughan tworzy coś zupełnie nowego i świeżego dla gatunku.

Nie zdziwiłabym się, gdyby jakaś stacja wykupiła prawa do zekranizowania tej pozycji. Paper Girls to odważna opowieść z grubo zarysowanymi bohaterkami. Czerwonowłosa Mac jest odważną nastolatką, którą nie obchodzą żadne granice wyznaczone przez dorosłych, Tiffany to pełnoprawny geek, a Erin mimo tego, że ukazana jest jako główna bohaterka – dopiero uczy się znaczenia słowa „przyjaźń”. Jedyne zastrzeżenia mam do postaci KJ która przez brak jakiegokolwiek charakterystycznego atrybutu wydaje się… nijaka.

Już patrząc na okładkę dzieła Vaughana można dodać jeden do jednego i skojarzyć komiks z Netflixowym Stranger Things. Nie jest to całkowicie mylne porównanie, bo komiksowym bohaterkom nie brakuje wigoru, hartu ducha i nerdowskiej ciekawości tak samo jak ich serialowym odpowiednikom, ale wszystko tu wydaje się inteligetniejsze – od żartów po fabularne twisty. A tych „Papierowym Dziewczynom” nie brakuje. Obiecuje, będziecie zbierać szczękę z podłogi po zaskakującym zakończeniu tomu pierwszego.

W parze ze wszystkimi zaletami idzie znakomite tłumaczenie, a szczerze przyznaję – jestem co do niego zawsze bardzo wybredna. Gry słowne, żarty i dialogi wydają się tu równie żywe co w wersji oryginalnej za co bardzo dziękuję Bartoszowi Sztyborowi. Chciałabym, by każda polska wersja komiksu prezentowała się tak dobrze. 

Lektura Paper Girls jest nostalgiczna i to niekoniecznie w kontekście lat 80’tych. Każdy w pewnym momencie się zatrzymuje, kończy się ekscytacja jaką opisałam w opisie, a zaczyna życie. Paper Girls w iście mistrzowskim stylu przywracają czytelnikowi uczucie błogości i chrapkę na przygodę tworząc swoisty obraz dzieła klasycznego i nowoczesnego zarazem. To pozycja obowiązkowa dla każdego fana science-fiction. Viva la Brian K. Vaughan, pisarz ostatecznie ugruntował swoją pozycję jako króla Image Comics.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu Non Stop Comics!

AUTOR Maja Głogowska

Osiemnastolatka bezgranicznie zakochana w popkulturze. Marzy o tym, żeby więcej osób czytało Archie Comics, poczuło o co chodzi Lynchowi i Koreedzie i choć trochę doceniło Nintendo.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Rat Queens: Magią i Maskarą

Nie ma co się oszukiwać, ekspertką od komiksów jakąś wielką nie jestem. Lubię czytać dobre …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *