PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [Recenzja] Hrabstwo Harrow tom 4: Rodzina

[Recenzja] Hrabstwo Harrow tom 4: Rodzina

W czwartym tomie Hrabstwa Harrow czytelnicy otrzymują odpowiedzi na kilka dręczących pytań, młoda wiedźma dostaje potwierdzenie znanego porzekadła o rodzinie i zdjęciach, a scenarzysta przestał zamęczać silnik i w końcu wrzucił wyższy bieg.

Emmy Crawford nie ma powodów, by czuć się rozpieszczana przez życie. Wręcz przeciwnie, raz po raz los zadawał jej kolejne ciosy. Dziewczyna jednak nie załamywała się i mimo samotności i niezrozumienia dzielnie kroczyła przed siebie i czyniła to, co według niej było słuszne. Pewnego słonecznego dnia na jej drodze stanął tajemniczy mężczyzna, a wraz z nim pojawiła się szansa na polepszenie sytuacji. Młoda wiedźma w mig poznała barwną ferajnę, która od teraz miała stać się dla niej rodziną. A jak to już z krewnymi bywa, najlepiej wychodzi się z nimi na zdjęciach.

Wraz z pojawieniem się nowych istot cała historia nabrała rozmachu i rozpędu. To już nie jest spokojna opowiastka o dziwach zachodzących na amerykańskiej prowincji, a pełna polotu opowieść, której nie ograniczają czas i miejsce. Dotychczas nie przeszkadzało mi leniwe tempo z jakim były przedstawiane losy Emmy i innych mieszkańców hrabstwa. Powiem więcej, uważałem je za ogromną zaletę tej serii. Rodzina udowodniła mi jednak, jak bardzo całości było potrzebne tak mocne przyspieszenie i liczę na to, że w następnych tomach Bunn zanadto nie zwolni. Z tej okazji przydałyby się też i nowe utwory na ścieżce dźwiękowej do komiksu. W tej chwili brakuje mi tam jakichś szybszych kawałków, które współgrałyby z galopem, jakim ruszyła fabuła.

Cieszy również fakt, że rozwinięto niemal wszystkie wątki rozpoczęte w Wężach. Znana jest już tożsamość zagadkowego wędrowca, na którego natknął się Bezskóry Chłopiec. Uchylono rąbka tajemnicy spowijającej moc, jaka została przekazana Bernice. Pojawił się nawet kolejny magiczny dom. Scenarzysta sporo światła rzucił również na przeszłość Harrow i poczynania złowrogiej buntowniczki Hester Beck. Nie udało się jednak Bunnowi uniknąć kilku drobnych potknięć. Podczas lektury miałem wrażenie, jakbym przebywał na lekcji prowadzonej przez pana Bladaczkę. Nawet bym nie mrugnął okiem ze zdziwienia, gdyby któraś z postaci wygłosiła taki oto monolog:

Złą kobietą była! Emmy, mówię ci przecież spokojnie, wbij to sobie dobrze w głowę – a więc jeszcze raz powtórzę, moja droga: zła kobieta, Hester Beck, zła kobieta, boimy się Hester Beck i nienawidzimy jej czynów, gdyż była ona złą kobietą.

Poprzednie tomy dostarczyły aż nadto powodów, by czuć niechęć do Hester. Nie trzeba tego więcej. Podobnie jak przypominania o wielkiej mocy drzemiącej w Emmie. Oby tylko nie był to przejaw świadczący o dreptaniu w kółko, jakie właśnie rozpoczął współtwórca Hrabstwa Harrow.

Z kolei w samych superlatywach mogę ponownie wyrażać się o warstwie graficznej. Tyler Crook maluje pięknie i podejrzewam, że do pełnych magii wydarzeń nie dochodzi na kartach komiksu, a w pracowni Crooka. Wyobrażam go sobie jako czarodzieja, któremu różdżkę zastąpił pędzel. Trudno mi inaczej wytłumaczyć sobie oczarowanie, jakie towarzyszy mi podczas każdorazowej lektury dowolnego z tomów Hrabstwa Harrow.

Czwarty tom ponownie nie zawodzi i już nie mogę doczekać się kolejnej wyprawy do tego pełnego niezwykłości miejsca, jakim jest hrabstwo Harrow.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

AUTOR Smok

Człowiek udający, że jest smokiem albo smok udający, że jest człowiekiem. Jeszcze nie zdecydował, które z powyższych jest prawdą. Nałogowo opowiada o "Gwiezdnych wojnach", czyta komiksy i wciąż nie wyzbył się dziecięcego pragnienia zmieniania świata na lepsze.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[Recenzja] Hrabstwo Harrow tom 3: Węże

Nadeszła pora na kolejną wyprawę do krainy niezwykłości. Tym razem w roli przewodnika po niej …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *