PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [Recenzja] Hrabstwo Harrow tom 3: Węże

[Recenzja] Hrabstwo Harrow tom 3: Węże

Nadeszła pora na kolejną wyprawę do krainy niezwykłości. Tym razem w roli przewodnika po niej obsadzono nie jedną a trzy postacie. W odkrywaniu przed czytelnikami mrocznych sekretów tytułowego hrabstwa główną bohaterkę, chwilowo odstawioną na boczny tor, wspomogli Bezskóry Chłopiec i Bernice. I była to bardzo dobra decyzja.

Początkowo nic jednak nie zwiastowało zadowolenia, jakiego ostatecznie miała dostarczyć lektura Węży. Kim jestem? Dokąd to zmierza? Pierwsze z pytań zadręcza Bezskórego Chłopca, nad drugim wciąż zastanawiam się ja. Otwierająca tomik opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości przynosi mi przede wszystkim niedosyt. Ciekawa, choć przepełniona dojmującym smutkiem, historia zaskakuje pojawieniem się ostatniego kadru w momencie, który tak naprawdę mógłby służyć za jej początek. Takie zagranie ze strony Cullena Bunna przywołuje niechciane wspomnienia związane z serialem opowiadającym o pasażerach feralnego lotu nr 815. Niemal każdy odcinek Zagubionych piętrzył ilość pytań, by po kilku sezonach rozczarować odpowiedziami na nie. Oby ten sam los nie spotkał Hrabstwa Harrow. Być może moja ocena byłaby nieco lepsza, gdyby za warstwę graficzną nie odpowiadała Carla Speed McNeil. Co prawda jej rysunki są całkiem przyzwoite i dość dobrze oddają ducha serii, ale to nie jest poziom, do którego zostałem przyzwyczajony. Dzięki temu rozdziałowi z pełną mocą uświadomiłem sobie, jak ogromny wpływ na sukces Hrabstwa Harrow miały prace Tylera Crooka. Bez niego na pokładzie dzieło Bunna byłoby tylko sprawnie opowiedzianą, acz na tle innych niczym szczególnym się nie wyróżniającą, baśnią o straszydłach egzystujących na amerykańskiej prowincji.

Potwierdzenia tych słów nawet nie trzeba szukać w poprzednich tomach, wystarczy przewrócić stronę i spojrzeć na Harrow oczami Bernice. A jest na co patrzeć! Aż chciałoby się wkroczyć w ten świat, machnąć ręką na czyhające niemal za każdym rogiem niebezpieczeństwa i wskoczyć do rzeki lub przejść się pełnymi uroku leśnymi ścieżkami. Crook potrafi czarować jak mało kto w tej branży. Scenarzysta stara się dotrzymać mu kroku i trzeba przyznać, że mu się to udaje. Razi nieco topornie wyłożone przesłanie o niebezpieczeństwach związanych z szufladkowaniem ludzi, ale poza tym nie mam powodów do narzekania. Dzięki większej ilości stron drugi rozdział nie jawi się już li tylko jako wstęp do kolejnej historii, mający za zadanie jedyne wprowadzić nowe wątki, a w miarę samodzielna i wciągająca opowieść. Powiem więcej, nie obraziłbym się, gdyby w następnych tomach palma pierwszeństwa częściej wędrowała w ręce Bernice. Jej postać ma spory potencjał, a Bunn udowodnił, że ten świat ma do zaprezentowania o wiele więcej i nie ma potrzeby ciągłego skupiania się na Emmy.

Dlatego też nieco żałowałem, że główna bohaterka serii w ostatnim rozdziale Węży powróciła do grania pierwszych skrzypiec. Odkrywanie skrywanych przez hrabstwo tajemnic w towarzystwie innych osób spodobało mi się na tyle, że zwyczajnie chciałem więcej. Scenarzysta wraz z rysowniczką zrobili jednak wszystko, bym dłużej tego nie żałował. Prosta historia o nawiedzonym domu dostarcza nie tylko szerszego spojrzenia na zakorzenione przez Hester Beck zło, ale także daje nadzieję na powrót jednej z ciekawszych postaci. Może i Bunn nie wzniósł się tutaj na fabularne wyżyny, ale wieńczącą tomik opowieść i tak czyta się całkiem przyjemnie. Spora w tym zasługa kolejnej rysowniczki. W przeciwieństwie do Carli Speed McNeil, prace Hanny Christenson w najmniejszym stopniu nie przypominają dzieł, jakimi obdarzył nas Tyler Crook. Swoją kolorystyką nawet nie pasują do specyficznego klimatu Hrabstwa Harrow, a jednak zaryzykowałbym twierdzenie, że są jednym z głównych atutów recenzowanej pozycji. Widząc na okładce ilość nazwisk większą od zwyczajowej jestem gotów na eksperymenty. Czekam na nie. Chcę dowiedzieć się, co nowego inni artyści mogą wprowadzić do znanego mi świata. Nie interesuje mnie nijaka poprawność reprezentowana przez pierwszą rysowniczkę. Od takich krótkich form rozdzielających główne rozdziały opowieści oczekuję odważnych kroków. I tu je dostałem.

Pokaźna ilość dodatków zapewne ucieszy każdego miłośnika zaglądania za kulisy powstawania lubianej przez niego serii. Dla mnie też stanowią one nie lada gratkę, lecz chyba wolałbym, aby w tomie znalazło się miejsce dla jeszcze jednej historii. Mimo to Węże są tomem wartym czasu poświęconego na jego lekturę. Kolejny rozdział tworzonej przez Bunna i Crooka opowieści wzmaga apetyt na ciąg dalszy i sprawia, że kolejnej wyprawy do przepełnionego magią hrabstwa wyczekuje się jak wakacji. Pionki rozmieszczone, nowe postacie wprowadzone. Teraz pozostaje poczekać jedynie na to, co przyniesie półmetek serii.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

AUTOR Smok

Człowiek udający, że jest smokiem albo smok udający, że jest człowiekiem. Jeszcze nie zdecydował, które z powyższych jest prawdą. Nałogowo opowiada o "Gwiezdnych wojnach", czyta komiksy i wciąż nie wyzbył się dziecięcego pragnienia zmieniania świata na lepsze.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[Recenzja] Hrabstwo Harrow tom 4: Rodzina

W czwartym tomie Hrabstwa Harrow czytelnicy otrzymują odpowiedzi na kilka dręczących pytań, młoda wiedźma dostaje …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *