PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / FILMY / [RECENZJA] Batman: Maska Batmana (1993)

[RECENZJA] Batman: Maska Batmana (1993)

Studiując ninjutsu uświadomiłem sobie – w większym niż dotychczas stopniu – jak ważny jest umysł w trakcie pojedynków. Oczywiście, ta myśl nie jest wielkim odkryciem. Pojęcia strategii, skupienia nie były mi obce, co to to nie. Poznając sekrety wojowników ninja otworzyłem oczy na psychologię walki, a konkretnie na sposoby wzbudzania w przeciwniku lęku. Przestraszony wróg, staje się dużo łatwiejszy do pokonania. Strach pozwala nam zdobyć przewagę, zapewnia także pewien rodzaj szacunku.

Podobną tezę wysunął niegdyś młody miliarder Bruce Wayne, który obierając sobie za cel zostanie samozwańczym stróżem prawa, po jednej z pierwszych swoich nocnych akcji doświadczył, jak brak psychologicznego przygotowania wpływa na wynik walki . Później, pewnego wieczora, do salonu rezydencji Wane’ów, wpadł nietoperz, który przeraził Bruce’a. To wydarzenie stało się inspiracją dla przyszłego obrońcy miasta Gotham. W nowym, nietoperzym stroju, nasz filantrop, zaczął wzbudzać lęk wśród wszelakich typów spod ciemnej gwiazdy. Jednocześnie zainspirował nowe, miejskie legendy. Zresztą, samo imię samozwańczego stróża prawa, potrafi wywołać u niezapoznanego z tematem człowieka gęsią skórkę. A imię jego brzmi – Batman!


Taką genezę powstania Człowieka-Nietoperza zaprezentowali nam w roku 1993 twórcy filmu Maska Batmana, będącego dodatkiem do serialu animowanego Batman: The Animated Series. Przyznam się na wstępie, że fanem serialu nie jestem. Niemniej, kiedy w telewizji, po raz pierwszy miałem możliwość obejrzenia Maski… nie traciłem czasu na namysły. Zająwszy miejsce na kanapie, usadowiłem się wygodnie przed ekranem telewizora, dałem filmowi szansę. Jak się czułem po zakończeniu emisji? Powiem jedno: czasu nie żałowałem.

Produkcja ta zabiera nas w podróż do przeszłości. Poznajemy w niej historię „narodzin” Batmana, dowiadujemy się co skłoniło dziedzica fortuny Wayne’ów do przyodziania maski i samozwańczej walki o sprawiedliwość. Obserwujemy również przeszłość innych postaci, w tym także – choć w dość niewielkim procencie – dzieje samego Jokera, który pełni rolę głównego, czarnego charakteru. Poza dwójką najbardziej charakterystycznych postaci Bat-uniwersum, w filmie jedne z głównych skrzypiec gra zamaskowany, tajemniczy osobnik, który poluje na dawnych członków pewnego gangu. Choć z bliska wygląda on jak, cytując Jokera, „jeździec apokalipsy”, z daleka można go dość łatwo pomylić z samym Batmanem. Jak się pewnie teraz domyślacie, o morderstwa tychże gangsterów podejrzewany jest właśnie Człowiek-Nietoperz. Bruce Wayne postanawia dowieść, iż jest niewinny, rozpoczyna własne śledztwo. W międzyczasie do Gotham przyjeżdża dawna miłość młodego miliardera, co wzbudza u niego potok wspomnień.

Tak pokrótce prezentuje się fabuła Maski Batmana, filmu mieszającego retrospekcje z wydarzeniami współczesnymi. Są takie filmy, podczas których człowiek tylko czeka, aż retrospekcje się skończą, chcąc wrócić do ciekawszej, „teraźniejszej” akcji filmu. W Masce… na podobne uczucia nie ma miejsca. Doskonała narracja świetnie prowadzi nas zarówno po ścieżkach przeszłości jak i wydarzeniach dla bohaterów aktualnych. Wątki z czasów młodości Bruce’a ogląda się z równą ciekawością, jak obecne perypetie znanego już całemu miastu Batmana, czekając przy tym jednocześnie na pojawienie się Jokera. Istny majstersztyk, czapki z głów panowie twórcy.


Film kreską nie różni się niemal w ogóle od serialu, chociaż w zasadzie… Cóż, mam z serialem pewien problem. Problemem tym jest sam Batman, a raczej to jak został zaprojektowany. Dziś, tak jak zresztą w latach 90’tych, kiedy to TAS powstawał, Bruce Wayne szczycił się mianem „Mrocznego Rycerza”. W filmach Tima Burtona, kostium Batmana doskonale oddawał ten przydomek. W Batman: The Animated Series, w pierwszych dwóch sezonach, Bruce’owi daleko było nawet do wieczornego giermka.  Do dziś pamiętam ujęcie, w którym heros prezentował się jak dobrze zbudowany facet… w ciasnej pidżamce. To po prostu śmieszne. Projektanci Maski Batmana mile mnie zaskoczyli. Niby kreska ta sama, a jednak kostium wydawał mi się bardziej wiarygodny. Nie wiem, może to sprawa wyższego budżetu, którymi cechują się filmy pełnometrażowe. Powiem krótko – patrzy się na film przyjemnie.

Batman wygląda tak, jak powinien wyglądać, miasto Gotham – nawet w słoneczne południe – wygląda jak gotycka siedziba najmroczniejszego wśród bohaterów (jedynie scena w ogrodzie Wayne’ów jest bardzo kolorowa). Nawet pstrokaty Joker estetycznie dopasowany jest do klimatu miasta. To po prostu fenomenalne, mroczne obrazy, wprawione w ruch naprawdę solidnie wykonaną animacją. Całość doprawiona została świetnymi kompozycjami muzycznymi, za które odpowiedzialny był Shirley Walker, a chóralny utwór wstępny, to po prostu klasa sama w sobie. W ogóle udźwiękowienie serialu jest świetne. Tło, pogoda – to wszystko brzmi naprawdę rewelacyjnie. A co z aktorami?

Oczywiście Mark Hamil, który wciela się w rolę Jokera, skrada bezkonkurencyjnie całe show, zwłaszcza w finalnej scenie. Jest po prostu fenomenalny, to urodzony Joker. Zresztą dzisiaj chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, nawet panowie od DC Comics, którzy Luke’a Skywalkera do roli Jokera zatrudniali wielokrotnie. Co do reszty obsady, niestety nie mogę za wiele powiedzieć. Nie, nie mam im nic do zarzucenia, co to to nie. Sęk w tym, że ostatni raz film oglądałem z polskim dubbingiem (tak, istnieje dubbing do tego filmu) i to jemu poświęcę teraz swoją uwagę.


W rolę Batmana wcielił się Krzysztof Stelmaszyk, i jak dla mnie wypada w tej roli naprawdę dobrze. Jako Bruce jest miłym młodzieńcem o duszy romantyka, gdy jednak zakłada maskę brzmi jak autentyczny mroczny detektyw. Rola Jokera została powierzona Panu Mirosławowi Guzowskiemu, który obecnie podkłada głos Jokerowi w każdej polskiej wersji filmów DC. Jeśli ktoś kojarzy fragment dubbingu z Panem Mirosławem, zrealizowanym dla, dzisiejszego Teletoon+, dawnej stacji ZigZap, mógłby teraz przekląć w duchu i pomyśleć, iż jest wielkim szczęściarzem, że dane mu było obejrzeć ten film z napisami/lektorem. Nie dziwi mnie ta reakcja, przyznaje, że w zigzapowskim Batmanie, gra Pana Guzowskiego dawała wiele do życzenia.

Gdy jednak sięgniesz po Maskę… z polskim dubbingiem – i wytrwasz do pierwszego pojawienia się na ekranie klauna – dojdziesz do wniosku, że ktoś niecny musiał w zigzapowskim maczać palce, bowiem Mirosław Guzowski jest świetnym Jokerem. Jego głos w ustach odzianego w fiolet szaleńca brzmi naprawdę świetnie. Niestety, śmiech, którego u Jokera naprawdę sporo, wypada jedynie poprawnie. Dzisiaj, chociażby w serialu Batman: Odważni i Bezwzględni, Guzowski śmieje się jak urodzony psychopata. Nie chodzi o to, że Joker w polskiej Masce Batmana śmieje się słabo/sztucznie. Jest naprawdę w porządku. Jeśli jednak zestawimy go z jego oryginalnym, amerykańskim odpowiednikiem… No tu pojawia się problem. Ale, jest dobrze, naprawdę dobrze. O reszcie obsady nie będę się rozpisywał. Ekipa odpowiedzialna za polską lokalizację tego filmu wykonała kawał świetnej roboty, więc jeśli tylko masz możliwość obejrzenia Maski Batmana z polskim dubbingiem, skorzystaj z niej, bo warto.

Maska Batmana to jeden z tych filmów, którego każdy miłośnik trykociarzy, szczególnie fan Batmana, powinien obejrzeć. Bezkonkurencyjnie najlepsza, osadzona w Gotham animacja. Jeśli jeszcze nie obejrzałeś, nie zwlekaj. Nadrób tę zaległość jeszcze dziś. Gwarantuję niemal siedemdziesiąt minut doskonale spędzonego czasu. Film ma w sobie wszystko, czego potrzebować powinna produkcja z Człowiekiem-Nietoperzem w roli głównej, ten wyjątkowy, „batmański” klimat.

AUTOR Łukasz Gądek

W czasach, gdym jeszcze dziecięciem był, kiedy światło dzienne ujrzała moja pierwsza kreskówka, jeden z moich kolegów nazwał mnie "polskim Stanem Lee". Dziś, po latach, pragnę naprawdę zasłużyć na ten przydomek.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[Recenzja] Batman. Klątwa Białego Rycerza

Po niedawno wydanym Tokyo Ghost czy wcześniejszych Chrononautach i Przebudzeniu to kolejny komiks Seana Murphy’ego, jaki można opisać zdaniem fenomenalne rysunki, dużo słabsza fabuła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *