PANTEON / CYKLICZNE / [CYKL] Kącik Science-Fiction #1: X-Files. O Najsłynniejszym Archiwum

[CYKL] Kącik Science-Fiction #1: X-Files. O Najsłynniejszym Archiwum

10 września 1993 roku, na antenie amerykańskiej telewizji Fox, wyemitowano pierwszy odcinek kultowego dziś już serialu X-Files. Na świecie był to okres, w którym jeszcze wspominano Twin Peaks, inny kultowy serial z pogranicza spraw paranormalnych. Jednak to Archiwum wykreowało uniwersum, które przetrwało lata i później dla wielu stało się wzorem do naśladowania. Nie każdy jednak wie, że serial z początku miał wyglądać odrobinę inaczej.

Chris Carter, to dziś człowiek legenda. Kiedyś był tylko podrzędnym dziennikarzem. Filmowy Indiana Jones zainspirował go do zostania scenarzystą. Był rok 1982, wtedy właśnie zobaczył Poszukiwaczy Zaginionej Arki. Produkcja ta tak go wciągnęła, że przez kolejnych sześć dni oglądał ją raz za razem. W końcu sam postanowił zostać twórcą. Jednak do wyznaczonego celu dochodził przez dziesięć lat. Początkowo próbował pisać materiał do różnych bajek, jednak przełomem stała się historia, którą zainspirował fikcyjny dziennikarz badający sprawy niewyjaśnione. Scenariusz inspirowany przygodami Kolchaka, udało mu się sprzedać stacji Fox. Jednak nawet wtedy musiał on ciężko walczyć. Pierwsza wersja skryptu trafiła do kosza. Trzeba było więc ostro wziąć się do pracy.

Zabawne z perspektywy czasu są ówczesne kłótnie kadrowe. Patrząc kim jest dziś David Duchowny, trudno sobie wyobrazić, że z początku nie przypadł on do gustu Chrisowi Carterowi. A przecież stał się twarzą marki, od niego między innymi uzależniony był sukces serialu. Inni aktorzy brani pod uwagę do roli agenta Muldera, to Bruce Campbell, Adam Baldwin oraz Lou Diamond Phillips. Również Gillian Anderson, 24-letnia debiutantka (drugi raz przed kamerą) nie miała łatwo. Początkowo włodarze stacji Fox chcieli kogoś bardziej seksownego… To właśnie dzięki Archiwum, kariera aktorska tej dwójki nabrała rozpędu. Nie jest tajemnicą, że David grał wcześniej w filmach o zabarwieniu erotycznym. Do korzeni wrócił także później, występując w serialu Californication. Przeszłość Gillian też nie była zgodna z zaleceniami 6 przykazania bożego. Dlatego celowała w bardziej poważne produkcje. Przed nosem przemknęła jej rola agentki Clarice Starling w Hannibalu (kontrakt zabraniał jej wcielania się w role agentek FBI), za to po latach trafiła do serialu pod tym tytułem. A ostatnio na dłużej zagościła w brytyjskim – The Fall.

Wróćmy jednak do serialu. Pomysł na kierunek, w którym podąża show jest nieprzypadkowy. Chris Carter przeczytał niegdyś raport, mówiący że 3,7 miliona amerykanów twierdzi, iż padło ofiarą porwania przez kosmitów. Jednak UFO, choć jest tematem przewodnim serialu, to wcale w nim nie dominuje. Oglądać możemy szeroki zakres spraw paranormalnych, zaimportowanych mitów, legend, czy motywów z tak zwanej „pseudonauki/paranauki”. Serial był zbudowany tak, że mogło się tu znaleźć wszystko co dziwaczne, także tajemnicze śledztwa dotyczące działalności seryjnych morderców. I to właśnie był duży plus proceduralnej formuły serialu – wciąż nas zaskakiwał nowymi dochodzeniami w jakie angażowała się para agentów. A inspiracje do nich scenarzyści czerpali zewsząd. Bogata historia spraw niewyjaśnionych, filmy, sensacje naukowe, prognozy wizjonerów, a zwłaszcza obecne sprawy polityczne. W przygotowaniu do nadchodzącej mini-serii, Chris Carter wypowiedział się, że oglądając wiadomości widzi masę spraw, które pasowałyby do Archiwum X. Samo to już świadczy o tym, jaki stworzono ponadczasowy produkt.

Serial spajały tak zwane „mitologiczne” odcinki. Motywacją do działania Muldera była sprawa jego siostry, Samanthy. Gdy był małym chłopcem – niemal na jego oczach – została uprowadzona najbliższa mu osoba. To wydarzenie odcisnęło piętno na całym jego życiu i karierze. Sprawiło, że otoczenie traktowało go jak dziwaka. Dorobił się pseudonimu Spooky Mulder. Jednak wyalienowanie (ten termin świetnie tu pasuje) i pogoń za prawdą, splotły jego losy z wieloma innymi dziwakami, a także zaprowadziły w wiele niesamowitych i niebezpiecznych sytuacji. Naraził się tym samym niebezpiecznym, wpływowym osobom.

Tak właśnie zaczyna się serial. Młoda, niezwykle zdolna agentka FBI, zostaje przydzielona do Archiwum X. Z pracy w wydziale ma składać bezpośrednie raporty przełożonym. Mówiąc krótko, ma ona szpiegować Muldera. W scenie nominowania jej do Archiwum X, zupełnie z boku, bez żadnej większej roli pojawia się tajemniczy facet z papierosem. Wtedy jeszcze nie było wiadomo jak istotną rolę odegra w serialu Palacz. William B. Davis, aktor kojarzony przede wszystkim z tą postacią, od 20 lat nie palił papierosów. Jednak ilość jaką wypalał na planie sprawiła, że szybko zaczął odczuwać nałogową potrzebę sięgnięcia po tytoń. By kontynuować rolę musiał zaciągać się beznikotynowymi zamiennikami.
Dana Scully trafia do Archiwum, które prowadzi zupełny wariat. Agenta Foxa Muldera wykreowano jako osobę nieco łatwowierną, wierzącą nawet w naciągane teorie spiskowe, na przykład to, że Elvis ciągle żyje. To uprowadzenie jego siostry sprawiło, że stał się osobą otwartą na nadnaturalne wyjaśnienia kryminalnych precedensów. Często mała poszlaka jest dla niego powodem do głębszego dociekania. Wiszący na ścianie plakat z latającym spodkiem „I want to believe” jest najlepszym podsumowaniem jego charakteru.
Za to Scully to jego przeciwieństwo. Kieruje się ona przede wszystkim nauką. Profesjonalizm i sceptycyzm to już jej wizytówka. Choć w czasie pracy w Archiwum miała nie raz kontakt z niewyjaśnionym, to i tak każdą nową sprawę rozpatruje racjonalnie, szukając jej przyziemnego wyjaśnienia. W nauce oczywiście. A tej poświęciła życie. Zanim wstąpiła do FBI, studiowała medycynę. Dzięki temu Mulder może na bieżąco korzystać z jej ekspertyz, czy (najczęściej) wysłać ją, by zrobiła sekcję zwłok. Co ciekawe w prawdziwym życiu jest zupełnie odwrotnie. David Duchowny nie wierzy w istnienie kosmitów, za to Gillian Anderson jest jak najbardziej przekonana, że oni gdzieś tam są.

Z Archiwum X przez pierwsze 5 lat kręcono w Vancouver. Miasto nieprzypadkowo znane jest jako Hollywood Północy. Tamtejsze plenery świetnie pasowały do potrzeb twórców serialu. Z jednej strony jest to wielka, różnorodna aglomeracja, której plenery mogły udawać wiele miejscowości w całych Stanach Zjednoczonych. Mieliśmy morze, port, szkoły, uniwersytety, lotnisko, nawet chińskie dzielnice… a z drugiej strony znajdowały się góry i lasy. I to właśnie o drzewostan najbardziej się rozchodziło. Chris Carter najbardziej był zadowolony z faktu, że miał pod ręką gęstą roślinność, którą oferowały m.in. Park przy górze Seymour, słynne jezioro Betzen i jego okolice, czy skaliste mieściny takie jak Britannia Beath. To Archiwum rozsławiło bardzo te wszystkie kanadyjskie plenery, które możecie oglądać w amerykańskich serialach.
6 sezon musiał wrócić do Los Angeles, gdzie kręcono wcześniej pilotażowy odcinek, a wszystko z powodu faktu, że… tam mieszkała żona Davida Duchovnego, za którą bardzo tęsknił. Brzmi to dziwnie jeśli się wie o jego dalszych problemach rodzinnych.

Gdyby zapytać wielu z Was, co pamiętacie z serialu najbardziej, większość odpowiedzi wskazywałaby na jego czołówkę. Tajemniczą i oprawioną muzycznym motywem Marka Snowa, budziła dreszcze jeszcze przed rozpoczęciem akcji odcinka. Najciekawsze pozostaje to, że powstała ona przypadkowo. Mark Snow dostał angaż niejako po znajomości z producentem wykonawczym, R.W. Goodwinem, lecz wybór nie był oczywisty, sam musiał aż 3 razy stawić się na castingu. Nowo wybrany kompozytor wielokrotnie pokazywał efekt swojej pracy Chrisowi, lecz ten za każdym razem nie był zadowolony. Demotywowany i bezsilny, chcąc odpocząć w trakcie tworzenia, położył łokieć na keyboardzie i przypadkowo włączył efekt echa…

W openingu dostaliśmy również najbardziej znane motto serialu „The Truth is out there”, które później, w razie potrzeb było wymieniane na inne „Trust no one”, czy „Everything Dies”. Jednak to pierwsze hasło stało się najbardziej znane, na tyle, że nawet zespół Sonata Arctica napisał piosenkę o takim tytule, oddającą hołd serialowi. Sama czołówka nie była zmieniana aż do sezonu 7, do czasu odejścia Davida Duchovnego. W pierwotnej formie ma ona powrócić również w mini-serii. Ciekawostką może być to, że legitymacje FBI, by obejść prawo (nie można było pokazać prawdziwych odznak biura) zawierały błąd. Zamiast Federal Bureau of Investigation, pokazywało nam się Federal Bureau of Justice.
FBI jako poważna instytucja badająca sprawy niewyjaśnione. To coś czego nie widzimy na co dzień. I także w serialu starano się nam pokazać ból pozostawienia obywateli samych w starciu z niewyjaśnionym. Mulder spotykał nie raz poszukiwaczy UFO – to nie byli ludzie dobrze dostosowani do społeczeństwa, a ich hobby miało podkreślać ich (znowu to fajne słowo) alienację. Innym razem widzimy ludzi, dla których statki kosmiczne są tylko okazją do taniego zarobku na naiwniakach. Także MUFON (największa organizacja ufologiczna) w serialu jest przedstawiony jako pełen ludzi nawiedzonych, a jednocześnie pozostawionych samym sobie, głównie przez tragedie jaka ich spotkała (uprowadzenia). Pomimo całej tej otoczki, Mulder się nie zniechęca. Grzebie dalej. To właśnie sprawiło, że zainteresował się nim charakter zwany jako Deep Throat. Przyjazny staruszek, pracujący „z tymi co wszystko kontrolują”, podrzuca różne tropy Mulderowi. Jest to fajny smaczek dla osób obeznanych w temacie. Tzw. Głębokie Gardła, pojawiali się w środowiskach ufologicznych, przedstawiając się jako wysocy urzędnicy i podrzucający jakieś materiały. Mieli oni kontrolować ufologów, przez podrzucanie im taniej, sfabrykowanej sensacji.

W sezonie drugim na twórców padł blady strach, Gillian Anderson zaszła w ciążę! Dlatego desperacko, niemal improwizując, ratowali oni show przez… uprowadzenie agentki Scully. Ten wymuszony zaistniałą sytuacją zabieg, okazał się strzałem w dziesiątkę! Serial sporo zyskał na dramatyzmie, gdy mogliśmy oglądać ból agenta Muldera, a cała sprawa miała reperkusje w dalszych sezonach. Na dodatek uprowadzenie agentki Scully stało się wydarzeniem kulturowym, górę Skyland zaczęto traktować jak nowe Medjugorie.
Również dwaj mutanci z pierwszych sezonów silnie zapisali się w świadomości widzów. Pojawiający się w dwóch epizodach Adrian Tooms, obdarzony niezwykle elastycznym ciałem… oraz Flukeman, potwór z kanałów, wyglądający jak połączenie wielkiego tasiemca z człowiekiem. Jednak prawdziwą sensację przyniósł czwarty sezon. Domyślacie się, że mówię tu o rodzinie Peakocków z odcinka Home. Niemal każdy fan myśląc o najohydniejszym, najbardziej chorym epizodzie w dziejach X-Files, wyobrazi sobie rodzinę zmutowanych, kazirodczych kanibali. Choć motyw ten pojawiał się już wcześniej w kinie grozy, to jednak X-Files nadało mu popularności. Rodzina, na cześć której zostały nazwane wyroby mięsne w niemieckiej sieci dyskontów, zainspirowała też twórców tasiemca Wrong Turn (Droga bez powrotu). Nadchodząca mini-seria, zawiera odcinek nazwany Home Again, to skojarzenie, na pewno powoduje u fanów mocniejsze bicie serca. Home Again miało miejsce już w… 11 sezonie. Chodzi tu o komiks. Jednak póki co kanoniczność 10 i 11 sezonu, zaprezentowanego na kartach opowieści graficznych, stoi pod znakiem zapytania, chociaż sam Chris Carter zaangażował się w jego powstanie.

Przy emisji 4 sezonu, X-Files było już mega hitem. Sam pamiętam jak zza oceanu dochodziła do nas wieść o śmierci agenta Muldera – dla fandomu było to wielkie przeżycie, chociaż logiczne, że nie mógł on zginąć, bo bez niego nie byłoby dalszych sezonów (czyżby?). Przez parę miesięcy fani żyli w stresie. Serial był już tak znany, że do jednego z odcinków Chris Carter zapraszał Cher. Piosenkarka odmówiła występu w kultowym już Post-Modern Prometheus, jednak po obejrzeniu epizodu, pożałowała swojej decyzji. Skoro proponowano rolę Cher, to znaczy, że pieniądze leciały. Narzekający David mógł dostać podwyżkę, a nawet starczyłoby opłacić Stephena Kinga piszącego scenariusz jednego z epizodów.

Wątek uprowadzeń ciągnął serial dosyć długo, lecz już w trzecim sezonie pojawiło się godne urozmaicenie – czarny olej (zwany też jako czarny rak). Samo wprowadzenie go w epizodzie Piper Miru, odbiło się mocnym echem. Tytuł odcinka to nazwa statku, którego ochrzczono tak dzięki… córce Gillian Anderson. Imię to stało się tak kultowe, że nawet w późniejszym filmie Alien vs. Predator nazwano nim statek. Ten przykład pokazuje jaki wpływ na popkulturę wywarło Archiwum X. Postać Palacza wypromowała niechcący fikcyjną markę papierosów. Morleye, to znak towarowy stworzony w Hollywood na potrzeby filmów, wzorowane są na słynnych Malboro. Pierwszy raz pojawiły się w Psychozie Hichcocka. Jednak większość kojarzy je jako papierosy złoczyńcy z serialu. Palił je nawet David Duchowny w Californication, w ramach mrugnięcia okiem do miłośników Archiwum.


Popularność serialu rosła, fani szaleli, więc trzeba było ich czymś nakarmić. Dostaliśmy grę komputerową. Zaczęły wychodzić komiksy i książki, choć w Polsce jak to zwykle bywa, dostaliśmy tylko część oferty. To co teraz jest standardem przy produkcji większych marek, wtedy było istnym szaleństwem. Uniwersum się rozrastało, a najlepszym tego znakiem był film pełnometrażowy. Dziś w czasach MCU, DCEU, czy masowo crossujących się produkcji, to może nie wydawać się jakimś wielkim osiągnięciem, ale wtedy znaczyło to naprawdę sporo.
Fight the Future, takim podtytułem napiętnowany był film. Jego fabuła została umiejscowiona między 5 a 6 sezonem. Co ciekawe, Chris Carter od początku zakładał, że powstanie 5 sezonów serialu, a zakończy je właśnie filmem. Jak się okazało, tej kury znoszącej złote jaja, nie można było przerobić na rosół. Kręcenie filmu nie było łatwe. Pierwsze ujęcia zaczęto tworzyć już pod koniec czwartego sezonu, główne zdjęcia powstawały w przerwie miedzy sezonami, a oglądając piąty sezon dało się zauważyć, że coś jest na rzeczy (nieobecność aktorów w odcinkach). Większość scen kręcono w stanie Kalifornia, jednak zdjęcia miały miejsce też w Waszyngtonie, Teksasie, a nawet w Londynie. Pokonać Przyszłość w całości wykorzystało mitologię serialu, a w filmie przewinęły się wszystkie ważniejsze postaci jak asystent dyrektora Walter Skiner, Palacz, czy Samotni Strzelcy.

Historia do scenariusza powstała na Hawajach, w święta 1996 roku. Pracowali nad nią Chris Carter i Frank Spotnitz. Gdy po świętach Carter wrócił do domu, zajął się pisaniem scenariusza. Przez dziesięć dni powstał 124 stronicowy skrypt. Panowie chcieli zrobić coś bardzo znaczącego dla świata serialu, coś co by było kulminacją dotychczasowych pięciu lat. Pozwalał im na to duży budżet, który wyniósł ostatecznie 66 milionów dolarów. Skala filmu miała być bardzo szeroka. O tym jak znacząca miała być w nim historia, świadczyć miał wstęp, umieszczony… 35 000 lat przed naszą erą.
Opowieść wyreżyserował Rob Bowman. Ten sam człowiek, który odpowiadał za produkcję pilota i kilku epizodów w pierwszych sezonach. Za muzykę odpowiedzialny był ponownie Mark Snow. Film trafił do kin 19 czerwca 1998, w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Wyświetlany był przez 14 tygodni w 2650 kinach, zarobił 189,2 mln. Choć jego oceny nie były najwyższe, oscylowały na poziomie 6-7/10, to odbiór wśród fanów był bardzo dobry. Niestety tylko wśród nich. Dla przeciętnych widzów niezaznajomionych z mitologią serialu, film był niezrozumiały. Mógł być on odbierany po prostu jako kolejny, dwugodzinny epizod serialu.

Serial zaczął rozszerzać historię „mitologiczną” o nowe wątki, choć będące konsekwencją dotychczasowych wydarzeń. Po filmie na znaczeniu zyskała kolonizacja. Jednak następne dwa sezony, okazały się być ostatnimi, realizowanymi w dotychczasowym kształcie. Gwiazda serialu, David Duchovny ciągle stawiał nowe żądania. Dla niego nawet przeniesiono plan zdjęciowy z Vancouver do Los Angeles. W końcu 8 sezon rozpoczął się już z dwójką nowych agentów na pokładzie.
Także w marcu 2001 powstał oficjalny spin-off X-Files. Doczekała się go ekipa Samotnych Strzelców. Ta trójka miała w serialu nieźle rozwiniętą historię oraz dobrze dopracowaną specyfikę charakterów. Pierwszy raz pojawili się pod koniec pierwszego sezonu lecz dopiero w piątym przedstawiono ich genezę. Ekipa tworzącą niezależną gazetę, ujawniającą spiski rządowe, wytrzymała tylko 13 epizodów. Ich przygody były luźniejsze w stosunku do bazowego serialu. Już w pierwszym odcinku, ekipa dziennikarzy natrafia na rządowy spisek, mówiący o kradzieży samolotu i rozbiciu go w… World Trade Center! Kilka miesięcy przed zamachami! Samotni Strzelcy gościli także kilka postaci z obsady X-Files, a sam serial zakończył się clif-hangerem. Wyjaśniony był on dopiero w jednym z odcinków ostatniego sezonu X-Files.

Innym serialem dziejącym się w uniwersum słynnego Archiwum było Millennium. Jest to drugi serial Chrisa Cartera. Początkowo znajdowały się w nim małe odniesienia do X-Files. Oficjalny crossover nastąpił po tym jak Millennium zostało anulowane w 1999 roku. W jednym z pierwszych odcinków siódmego sezonu, pojawił się Frank Black, główny bohater Millenium, grany przez Lanca Henriksena. Było to coś w rodzaju pojawienia się Johna Constantina w Arrow, gdzie oficjalnie podpięto mniejszą produkcję pod bardziej popularny świat, co nie przerodziło się jednak w tym przypadku w żadną kontynuację.
Wielu fanów w Polsce nie widziało dwóch ostatnich sezonów X-Files. TVP nie śpieszyło się z zakupami. Z Archiwum X pojawiło się u nas 20 marca 1996 roku i wyemitowano wtedy pierwsze siedem sezonów. Sezon ósmy zakupiono dopiero w… 2004 roku. Dwa lata po zakończeniu emisji. Na sezon 9 czekaliśmy jeszcze dłużej. Puściła go stacja Tele 5 w… 2013 roku. Dwa ostatnie sezony wymusiły także zmianę czołówki. Główne role dostali Robert Patric jako agent John Dogget oraz Annabeth Gish jako agentka Monica Reyes. Większą rolę dostał także dyrektor Walter Skinner. Jak się domyślacie, nowa para, nie pociągnęła serialu za długo i rok 2002 został na zawsze zapamiętany jako ten, w którym skończył się pewien okres. Zakończył?

Teraz po latach można inaczej ocenić serial. Jego seans nie wywołałby niestrawności, jaką niektórzy mogliby poczuć przy relatywnie trudnym w interpretacji Twin Peaks. Scenariusze, montaż, aktorstwo, to wszystko jest na tyle dojrzałe, że nawet młodzi fani spokojnie łykną go bez popity. A stare, wielkie telefony, czy przestarzałe komputery zamiast razić, będą stanowić ciekawostkę. Inną sympatyczną ciekawostką jest obsada, zwłaszcza ta drugoplanowa. W tle przewinęło się wielu znanych lub dopiero mających zdobyć popularność aktorów: Donald Logue, Mark Sheppard, Terry O’Queen, Tony Shaloub, Ryan Relnolds, Lucy Liu, Bryan Cranston i Aaron Paul, Shia LaBeouf, Michael Emerson, czy wspomniani na początku tekstu Adam Baldwin i Bruce Campbel (wtedy już całkiem już popularny). Jak widać sukces Archiwum był też zwiastunem sukcesu wielu aktorów. Nie przypadkiem wspominałem o powiązaniach Gillian Anderson z Hannibalem Lecterem. Interesujący w tym może być też fakt, że głosu pod mówiący tatuaż w jednym z odcinków użyczyła Jodie Foster. Aktorka znana z roli agentki Clarice Starling. To właśnie na tej postaci wzorowano agentkę Scully.
Fani po zakończeniu serialu zostali sami. Wciąż żyli nadzieją na kontynuację. To nie mogło się tak skończyć, marka nie mogła umrzeć. X-Files został najdłużej emitowanym serialem sci-fi w Stanach. Dopiero w 2011 rekord ten pobiły kolejno: Stargate i Smallville.
Dwa lata po zakończeniu serialu, na świat wyszła gra komputerowa X-Files: Resist or Serve. Umieszczona była ona w 7 sezonie i dla fanów uniwersum stanowiła coś więcej niż średni tytuł na licencji, była swoistym spełnieniem marzeń. To jednak było za mało, fani chcieli czegoś więcej.

Tym czymś mógłby być film. O drugim obrazie mówiło się tuż po zakończeniu pierwszego. Sam Chris Carter chciałby, żeby serial przetrwał w podobny sposób do serii Star Trek, co kilka lat wydając nowe filmy. Początkowo obraz planowano stworzyć zaraz po zakończeniu serialu, z premierą datowaną na grudzień 2003. Od początku miał być on samodzielny, niepowiązany z mitologią. I choć prace nad scenariuszem trwały od 2004 roku, to problemem zaczęły być przeciągające się negocjacje z wytwórnią. Dopiero w kwietniu 2007 Frank Spotnitz potwierdził, że prace oficjalnie ruszyły.
Filmowanie rozpoczęło się w grudniu 2007 i trwało do marca 2008. Planem zdjęciowym znowu zostały okolice Vancouver i Pemberton. Nawet scenariusz był specjalnie pisany pod tamtejsze krajobrazy. Davidowi Duchovnemu już przeszła szajba na gwiazdorzenie i niemal od początku wspierał Chrisa Cartera w procesie powstawania filmu. Obaj panowie przyznali, że pełen metraż powinien powrócić w rejony, gdzie przez kilka lat tworzono serial. Oficjalny tytuł filmu został ujawniony 16 kwietnia 2008. I Want To Believe, to było coś więcej niż fraza z plakatu Muldera, dla Cartera oznaczał on walkę między wiarą a nauką, nawiązanie do sceptycyzmu agentki Scully.

Premiera filmu miała miejsce w czerwcu 2008 roku. Jednak zawiódł on fanów, którzy chcieli czegoś więcej niż dennej historyjki. Widać było, że obraz jest spóźniony o kilka lat i nie pomógł mu nawet gościnny występ rapera Xzibita. Tego typu opowieść przeszłaby zaraz po zakończeniu serialu, ale nie wtedy. Dla fanów liczyła się mitologia, a ta była tożsama z datą 22 grudnia 2012. Jednak przy budżecie 30 milionów, film nie mógł zaoferować nic więcej. Zarobił on 68 mln. Opowieść mitologiczną Carter planował umieścić w trzecim filmie, do którego nawet napisał scenariusz. Jednak po jakości i wynikach oglądalności, jakie zaoferowało I Want To Believe, wytwórnia nie wyrażała na to zgody. Jasne było, że marka już się wypaliła. Jednak fani dalej chcieli wierzyć.
Negocjacje w kuluarach nadal trwały i co jakiś czas wyciekały różne informacje. A to Gillian Anderson coś tam się wymknęło, że planuje się następny film na 2012, czym podniosła fanów na nogi. A to później pojawiły się mrożące krew w żyłach plotki, że wytwórnia planuje zrobić restart serii. David Duchovny tymczasem musiał leczyć się z uzależnienia od seksu – ten komiczny wątek, plus rola w Californication, niszczyły wizerunek agenta Muldera w oczach fanów.

W 2013 jednak serial został kontynuowano dzięki komiksom. To znany zabieg, w przypadku X-Files sprawdził się wyśmienicie. 10 sezon komiksowy został ciepło przyjęty, a fani byli wniebowzięci mogąc poznać dalsze losy bohaterów. Jednak los kanoniczności 10 i 11 sezonu w noweli graficznej został poddany w wątpliwość po tym jak w 2015 ogłoszono radosną nowinę, serial będzie kontynuowany!

Ludzie narzekają na kontynuację starych marek, za to fani X-Files zaczęli doceniać znaczenie tej mody dla swojego ulubionego medium. Luźno określany jako sezon dziesiąty, choć prawidłowa nazwa to X-Files miniseries, Ma to być uwspółcześniona wersja Archiwum, choć nie zabraknie w niej odniesień do klasyki. W sześciu epizodach powrócą Mulder i Scully, którzy są już w wieku, w kiedy ludzi zaczynają dręczyć prostata i menopauza. Powrócić mają także klasyczne postacie (w komiksach przecież już powrócili), jak Samotni Strzelcy, czy Palacz. Powróci też Vancouver i Mark Snow jako kompozytor. Kampania promocyjna serialu posługuje się kultowymi hasłami I Still Want to Believe, czy The Truth is Still Out There. Czy będzie to serial, na którego czekaliśmy, czy czeka nas jeden wielki zawód? Zobaczymy już niedługo.
X-Files odcisnęło piętno na całej późniejszej kulturze serialowej. Oglądając Fringe, czy Supernatural, młodzi nie zdają sobie sprawy skąd się wzięła formuła tych produkcji. A to klasyczne elementy jak relacja Muldera i Scully są widoczne do dziś, np. w serialach jak Kości, Castle. Gdyby nie sukces X-Files, nie powstały by m.in. Buffy czy Lost. Archiwum spopularyzowało też tematykę UFO i zjawisk paranormalnych. Pewna szemrana Fundacja badająca dziwne sprawy, zaczynała właśnie od audycji w radiu dotyczącej nadnaturalnych zjawisk. Zapytam, by Wam coś uświadomić, co ma wspólnego Smallville z X-Files? Krajobrazy Vancouver, muzykę Marka Snowa i badanie dziwnych spraw – czyli jak widzicie bardzo dużo. Naleciałości z tego serialu są wszędzie.
Fenomen Archiwum cały czas trwa. Skoro młodsze pokolenie sięga po archaiczne odcinki Doctora Who, to nie widzę powodu, by nie mieli zapoznać się z nie tak starą klasyką. Poniżej zamieszczam krótką chronologię. Oczywiście opisane w artykule elementy to ledwo podstawa tego co oferowała seria, na kilku sprawach położymy jeszcze większy nacisk. Życzę wielu cudownych doświadczeń podczas seansów.

Autor: Adolf


Pozostałe odsłony Panteońskiego Kąciku Science-Fiction:

Kącik S-F #2 – Niezapomniane odcinki X-Files

Kącik S-F #3 – X Files: Chcę Wierzyć

Kącik S-F #4 – Mad Max: Na Drodze Gniewu

Kącik S-F #5 – Arrival/Nowy Początek

PRZECZYTAJ TAKŻE

[FELIETON] Święta Komiksiarza – Redakcyjne Propozycje Prezentów 2015

Do wigilii pozostało kilka ostatnich dni, czas na szperanie w poszukiwaniu prezentów powoli się kurczy. …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *