PANTEON / BIOSY / EVENTY / OPISY / [BIOS] Z Ekranu Do Komiksu

[BIOS] Z Ekranu Do Komiksu

Jaki wpływ mają dzisiaj adaptacje komiksów na same komiksy? Ogromny. Począwszy od zmieniania bohaterom kostiumów, a skończywszy na układaniu fabuły oraz wybieraniu postaci, aktualnie promowanych w kinie i telewizji. Kino i telewizja lansują rynek komiksowy, zatem nic dziwnego, że pomysły wdrażane w filmach i serialach w końcu przedostają się do historii obrazkowych. Nie będę się jednak zajmować samym wpływem na historię, czy wydawane komiksy. Przyjrzę się raczej konkretnym postaciom i elementom, które na ekranach kin, telewizorów oraz innych medialnych odbiorników spodobały się widowni na tyle, że postanowiono ich użyć również w powieściach graficznych, na których bazowały.



Mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, że kultowy już zielony minerał z planety Krypton po raz pierwszy pojawił się nie w komiksach, a w słuchowisku radiowym. Najpierw o kryptonicie wspomniano w 1945 roku, za sprawą słuchowiska The Adventures of Superman. Do komiksów trafił on dopiero cztery lata później. Pięć lat wcześniej w tym samym słuchowisku (1940) po raz pierwszy pojawiła się postać Jimmy’ego Olsena, wiernego przyjaciela Supermana i fotoreportera gazety, w której pracuje superbohater. Na antenie dokładnie opisano wygląd i rolę Jimmy’ego w przygodach Supermana. Mówi się, że Olsen miałby wystąpić już wcześniej w komiksie, jako bezimienny redakcyjny pomocnik, jednak dopiero podczas radiowego serialu nadano mu imię i charakterystyczne cechy wyglądu. Zatem śmiało można uznać, iż Jimmy Olsen znany fanom Człowieka ze Stali, pierwszy raz pojawił się na łamach Adventures of Superman, niezależnie od tego, czy scenarzyści słuchowiska wzięli na warsztat inną postać, czy zaprojektowali zupełnie nową.

Lata 40′ dostarczyły nowych pomysłów nie tylko autorom Supermana, ale i scenarzystom przygód mściciela z Gotham City. Podczas emisji serialu kinowego Batman z 1943 roku po raz pierwszy wdrożono pomysł Batcave, czyli dziś już ikonicznej i niezbędnej w opowieściach o Mrocznym Rycerzu kryjówki. W serialu do Jaskini Nietoperza prowadziło ukryte wejście przez staromodny zegar, co było później kontynuowane w wielu komiksach, filmach i serialach animowanych. Swój wpływ na historie obrazkowe miał także kultowy już tasiemiec telewizyjny z Adamem Westem, który jako pierwszy wprowadził postać policjanta, „Chiefa” O’Hary. O’Hara po pojawieniu się w serialu natychmiast trafił do komiksu w serii World’s Finest (1996). Czytelnicy komiksów wydawanych w naszym kraju mogą kojarzyć postać z występu w komiksie Batman: Mroczne Zwycięstwo.

Równie kreatywni byli autorzy seriali animowanych. W animacji z 1973 roku, zatytułowanej Superfriends, wprowadzono postaci cudownych bliźniąt, tak zwanych Wonder Twins, uchodźców z planety Uxxor. Rodzeństwo musiało aktywować swoje moce poprzez dotyk dłoni, co wśród wielu widzów i czytelników było obiektem drwin. Co ciekawe, duet nie tylko trafił do komiksów (gdzie próbowano pokazać ich „na poważnie”) ale i do innych seriali. Wonder Twins zaliczyli występ w kreskówce Justice League Unlimited, jako część rządowej organizacji Ultimen, oraz pojawili się w jednym z odcinków serialu Smallville, opowiadającym o młodzieńczych latach Supermana.

Dzięki Batman: The Animated Series do komiksów trafiła postać Harley Quinn, ukochanej Jokera. Harley została stworzona przez Bruce’a Timma i Paula Diniego, którzy raczej nie przypuszczali, że ich „wybryk” będzie kiedyś jedną z najpopularniejszych postaci DC Comics, a nawet wystąpi w filmach kinowych. Harley nie tylko odgrywała swą rolę w komiksach z Batmanem, ale z czasem zaczęła dostawać własne serie. Dziś jest to jedna z najpopularniejszych marek w całym wydawnictwie, będąca pewną odpowiedzią na to, co w konkurencyjnym wydawnictwie Marvel reprezentuje Deadpool.

Swój debiut w Batman: TAS miała także Renee Montoya, pracownica policji w Gotham City. Postać Renee dzięki animacji na stałe zagościła w bat-uniwersum. Z biegiem czasu rola bohaterki rosła, Montoya stała się nowym wcieleniem Questiona, detektywa-vigilante, z maską zakrywającą całą twarz. Przez jakiś czas była również w związku z Batwoman.
W Batman: The Animated Series pojawiło się także – poza Harley Quinn – kilku innych złoczyńców stworzonych na potrzeby serialu, jednak jedynym, który trafił później do komiksów był Lock-Up, zamaskowany, więzienny kat. W bliźniaczym serialu z tego samego uniwersum, Superman: The Animated Series, po raz pierwszy wprowadzono postać Livewire, przestępczyni z mocą kontrolowania elektryczności, oraz Mercy Graves – niepokojącą szoferkę nemezis Supermana, Lexa Luthora. Obie postaci pojawiały się w późniejszych komiksach i produkcjach aktorskich.

W kontekście animacji DC warto również wspomnieć o Green Lantern: The Animated Series. W serialu, obok motywów znanych z komiksów, ważną rolę pełnili także bohaterowie wykreowani przez twórców serialu – członek Korpusu Czerwonych Latarni Razer, oraz pokładowy android Aya. W niekanonicznej serii komiksowej Smallville: Season 11 oboje mieli okazję zaliczyć swój występ. Zaś jeśli chodzi o główne kontinuum DC, Aya miała okazję pojawić się jako głos komputera pokładowego w 65 numerze Green Lantern z 2011 roku. Było to bardzo miłe odniesienie do kreskówki, która zjednała sobie sporą grupę zwolenników… później i tak zmuszonych do przetrawienia kasacji dobrze ocenianego serialu.

Poza Harley Quinn, wielu fanów wokół siebie skupił również inny bohater animowanego uniwersum DC, który nie tylko doczekał się serii komiksowych, swego czasu nawet planowano nakręcić o nim film kinowy. Mowa oczywiście o Batmanie Przyszłości, czyli Terrym McGinnisie. Postać nastoletniego następny Bruce’a Wayne’a zadebiutowała w 1999 roku w kreskówce Batman Beyond. Nie licząc komiksów opartych na serialu (sprzedawanych w trakcie jego emisji by wzmocnić promocję), Terry w 2011 roku powrócił na łamy oferty wydawniczej DC. Komiksy z nim oraz innymi futurystycznymi bohaterami są wydawane po dziś dzień. Podobnie jak inne tytuły dziejące się w przyszłości, są określane jako „possible future”, zatem nigdy do końca nie będziemy wiedzieć czy faktycznie Terry McGinnis w aktualnej chronologii będzie kiedyś Batmanem.

Przed odświeżeniem uniwersum w ramach cyklu New52, w 666 numerze serii Batman pojawiło się niemowlę imieniem Terry McGinnis, które zostało przygarnięte przez Batmana. Motyw Terry’ego co jakiś czas jest odkopywany przez rozmaite osoby pracujące przy komiksach z Batmanem. Poza aktualnie wydawanymi seriami, potencjalną przyszłość z McGinnisem w roli Batmana przedstawiono również w serii Superman/Batman, Batman in Bethlehem, oraz podczas takich eventów jak Final Crisis i Futures End.

Wróćmy jednak do produkcji aktorskich, które wprowadziły na rynek kilka nowych person. W Smallville, 10 sezonowej historii o młodzieńczych latach Supermana umieszczono postać Chloe Sullivan, młodej dziennikarki i bliskiej przyjaciółki Clarka Kenta. W czasie popularności Tajemnic Smallville scenarzyści komiksowi szukali złotego środka pozwalającego wprowadzić Chloe do komiksów. Problematyczne było jej podobieństwo do postaci Lois Lane, której w serialu była zresztą kuzynką. Ostatecznie Chloe Sullivan zadebiutowała na kartach komiksu w 2007 roku, jednak szybko zapomniano o tym pomyśle i komiksowa Chloe nie zdążyła znacznie wpłynąć na losy komiksowego Supermana.

W 2012 roku na tej samej stacji, na której emitowano wyżej wymienione Tajemnice Smallville, czyli The CW, pojawił się w ramówce nowy serial. Tym razem na tapecie wylądował Green Arrow. Początkujący superbohater potrzebował pomocnika, jednak twórcom serialu zależało na kimś doświadczonym, dlatego nie zdecydowali się od razu zaprezentować widzom żadnego z komiksowych współpracowników Zielonej Strzały. Powstała zatem nowa postać, były wojskowy John Diggle, który stał się na tyle popularny wśród widzów, że pojawił się w komiksach już rok od premiery Arrow. Postać Diggle’a pojawia się w komiksach do dzisiaj. Co ciekawe, w serialu John otrzymał swój własny kostium i superbohaterski pseudonim, jednak do tej pory nie zaadaptowano tego rozwiązania w komiksach.

W tym miejscu warto się również przyjrzeć innej postaci serialu Arrow – Felicity Smoak. Jest to pewien wyjątek od reguły. Felicity po raz pierwszy pojawiła się w komiksach, jako krewna superbohatera o pseudonimie Firestorm. Nie pełniła jednak żadnej znaczącej roli. Scenarzyści Arrow wykorzystali tylko imię, a postać wykreowali zupełnie od zera, wpisując ją do mitologii telewizyjnego Green Arrowa. Tak również stało się w komiksach, gdzie serii z New52 nowa wersja Felicity była wierną kalką tej z TV. Podobny schemat możemy dostrzec w postaci Artemis Crock.

Artemis zadebiutowała w komiksach pod pseudonimem Tigress, jako jeden z czarnych charakterów. W animacji Young Justice oraz serialu Arrow, przedstawiono ją jako uczennicę Olliego. Artemis z Ligi Młodych ostatecznie przyjmuje miano Tigress. Ciężko przyporządkować te przykłady do kategorii „Z Ekranu do Komiksu”, jednak warto je odnotować jako ciekawostkę, skoro już dotknęliśmy tematu Johna Diggle’a z Arrow.



Ramówka adaptacji Marvela pełna jest animacji z mutantami. W 1981 roku na antenie zadebiutowała kreskówka Spider-Man and his Amazing Friends, gdzie poza obecnym w tytule Człowiekiem-Pająkiem pojawiła się dwójka młodych mutantów – Iceman i Firestar. Choć Iceman podczas premiery serialu cieszył się już 20 letnim stażem na rynku, postać Firestar została wymyślona przez twórców. Co ciekawe stworzenie Firestar było wymuszone przez koncepcję. Twórcy bardzo chcieli aby Spider-Manowi pomagali dwaj herosi o przeciwstawnych mocach lodu i ognia. We wstępnej koncepcji Pająkowi miał towarzyszyć obok Icemana Johnny Storm, vel Ludzka Pochodnia. Tradycyjnie w trakcie produkcji pojawiły się komplikacje prawno-wizerunkowe, a że autorzy przyzwyczajeni byli już do wizji „ognistego” członka ekipy, postanowili stworzyć swoją postać i podobnie jak Icemana obdarzyć ją genem X. Firestar cztery lata później pojawiła się na łamach serii Uncanny X-Men i występuje w komiksach po dziś dzień.
Firestar, poza trafieniem do komiksów głównego nurtu Marvela, została również odświeżona w uniwersum Ultimate Comics. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że bardzo delikatnie nawiązano do statusu Firestar w jej debiutanckiej animacji. Uważni czytelnicy przygód Spider-Mana, mogą kojarzyć postać Liz Allan, jego szkolnej przyjaciółki i niedoszłej pierwszej miłości. W realiach Ziemi 1610, czyli wspomnianego Ultimate, z Liz uczyniono mutantkę, a jej moce oraz pseudonim pochodziły wprost od oryginalnej Firestar. Czy ta zbieżność faktów nie wydaje się Wam interesująca? Mocami i tytułem Firestar została obdarowana bliska Spider-Manowi osoba, choć może być to zwykły zbieg okoliczności, z pewnością warty jest wzięcia pod uwagę. Na małym ekranie pojawiło się także troje innych mutantów. Przejdziemy do nich za chwilę, bowiem kwestia ognistej bohaterki rzuca nieco światła na sprawę innej produkcji i wysuwa na wierzch kolejną postać, która później mogła trafić z ekranu do komiksu.

Właściwie dlaczego twórcy Spider-Man and His Amazing Friends nie mogli wykorzystać postaci Human Torcha? Trzy lata wcześniej, podczas produkcji serialu z Fantastyczną Czwórką jednocześnie miały miejsce prace nad solowym filmem z Human Torchem. Pomysł pozostał jedynie pomysłem, jednak na czas jego planowania zablokowano możliwość używania tej postaci w innych projektach, co poskutkowało stworzeniem wyżej wymienionej Firestar, oraz małego robota imieniem H.E.R.B.I.E jako części drużyny w serialu Fantastic Four z 1978.

Robot szybko, bo już po roku, zagościł w komiksach o Fantastycznej Czwórce i pojawiał się w nich przez kilka lat. Istnieje również inna teoria, którą część osób uważa za mit, postać H.E.R.B.I.E rzekomo miała zastąpić Human Torcha w kreskówce, ponieważ twórcy obawiali się, że postać Johnny’ego mogłaby nakłaniać młodych widzów do zabawy z ogniem, a nawet do samopodpalenia. Spekulację tę dementowano już kilkukrotnie. Zwróćmy także uwagę na fakt, że nie była to pierwsza kreskówka z F4 i w poprzedniej wersji Human Torch był częścią drużyny. Gdyby przez serial na podstawie komiksów dochodziło do samopodpaleń dzieci, media nie dawałyby spokoju telewizyjnym producentom. O H.E.R.B.I.E przypomniano sobie także przy innej kreskówce, kiedy w 2005 roku emitowane było nowe show z Fantastyczną Czwórką.

Jak to było z animowanymi mutantami? Poza Firestar, pojawiła się jeszcze wspomniana wcześniej trójka, która po czasie trafiła do serii X-Men. W latach 90′ podczas emisji X-Men: The Animated Series do składu drużyny postanowiono wprowadzić kogoś świeżego, kto nie był wcześniej kojarzony z takimi sławami jak Cyclops, Wolverine, czy Gambit. Morph, bo tak nazywał się ów bohater, dysponował mocami zmiany wyglądu. Dlaczego postanowiono wymyślić Morpha? By nadać trochę świeżości, odcisnąć swoje piętno na mitologii X-Men? Skądże znowu. Morph narodził się po to, by umrzeć.

X-Men: TAS było dojrzałą jak na warunki serialu dla dzieci historią, która od razu brała na warsztat kluczowy dla X-Men temat nietolerancji społeczeństwa. Twórcy zapragnęli przesunąć granicę jeszcze dalej, jeden z członków drużyny miał umrzeć podczas wykonywania misji. Nie chcąc, lub (co bardziej prawdopodobne) nie mogąc uśmiercić nikogo z ważnych bohaterów, postanowiono wprowadzić nowego, po którego stracie nie zostaliby zasypani słowami krytyki od fanów. Morph został jednak w końcu wskrzeszony. Po raz pierwszy pojawił się na łamach kreskówki w 1992, dziewięć lat później w 2001 roku zadebiutował na łamach serii Exiles. Z zupełnie innym wyglądem, choć podobną historią w stosunku do animowanego pierwowzoru.

W 2000 roku we współpracy Marvela i Warner Bros. Network powstał nowy serial z mutantami – X-Men: Evolution. Twórcom tym razem bardzo zależało na wprowadzeniu do drużyny kolejnej postaci afrykańskiego pochodzenia, więc Storm doczekała się siostrzeńca. Nathan Daniels działał pod pseudonimem Spyke, a jego znakiem rozpoznawczym były kolce wysuwające się z ciała. Spyke jednak nigdy nie zaistniał poza serialem, doczekał się jedynie epizodycznego występu w serii X-Babies oraz był jednym z wielu bohaterów pokazywanych podczas bitew w filmie X-Men: The Last Stand. Szczęście miał natomiast inny autorski pomysł twórców Evolution, kobiecy klon Wolverine’a. Już rok po wprowadzeniu jej w kreskówce, postać Laury „X-23” Kinney trafiła do komiksów, gdzie z biegiem czasu występowała w coraz większej ilości tytułów i nabierała coraz większego znaczenia, aż w końcu stała się nowym Wolverinem. X-23 pojawiała się później w kolejnych animacjach, a także odgrywa ważną rolę w filmie Logan.

Przeskoczmy teraz do 2008 roku, kiedy w filmie Iron Man w nieznaczącej roli pojawił się Clark Gregg. Aktor wcielił się w Phila Coulsona, agenta organizacji S.H.I.E.L.D. Był to jednak dopiero początek kariery tego bohatera w obrazach Marvela. Po wielu epizodycznych występach w wysokobudżetowych produkcjach, dostał większą rolę w Avengers, po czym jeszcze tego samego roku Agent Coulson trafił do komiksów za sprawą serii Battle Scars. Phil tak jak w filmach jest obecnie jedną z ważniejszych figur T.A.R.C.Z.Y. Trudno się temu dziwić, rola Clarka Cregga zjednała sobie wielu fanów, więc Marvel nie mógł odpuścić wprowadzenia go w końcu do komiksów. Kiedy Agent Coulson stał się bohaterem nowego serialu, wokół niego pojawiły się kolejne całkiem nowe postaci, które również nie musiały długo czekać na występ w komiksie, a byli to Melinda May, Leo Fitz, i Jemma Simmons. W kontekście serialu Agent’s of S.H.I.E.L.D. warto odnotować kolejny wpływ ekranu na komiks. Serialowa interpretacja Daisy Johnson, została powiązana z rasą Inhumans. Jak się pewnie domyślacie, w końcu i komiksowa Quake okazuje się należeć do tej rasy.

Quake przetarła szlaki dla kolejnej modyfikacji w klasycznym status quo Inhumans. Serial, nie mając możliwości wiernego przeniesienia losów taj rasy na ekran, przedstawił jej przedstawicieli nawiązując do klasycznych przygód mutantów, wraz z pościgami, nietolerancją i ukrywaniem się przed społeczeństwem. Próbowano podchwycić ten pomysł również w komiksach, jednak sprzedaż nie była zadowalająca i Inhumans powrócili do swojego klasycznego statusu. Wiele źródeł mówi, że powodem takich działań miałby być brak prawa Marvela do dysponowania mutantami w filmowym uniwersum. Kolejna znacząca (a zarazem chłodno przyjęta przez czytelników) zmiana, dotyczyła przynależności rasowej postaci Quicksilvera i Scarlet Witch, których obdarto z dotychczasowego dziedzictwa, kwestionując w komiksach ich pochodzenie. Nagle przestali być dziećmi mutanta Magneto.

Jak widzicie, adaptacje komiksów nie raz udowodniły, że mogą nie tylko przenosić na ekrany komiksowe historie, ale również wnieść do nich coś od siebie.

AUTOR Błażej Deja

Interesuje się komiksami od kiedy nauczył się czytać, czyli już bardzo długo. Patologiczny leń który nie lubi wychodzić ze swojej strefy komfortu. Czasem jednak znajdzie chwilę czasu by spisać kilka myśli na temat który go zainteresował. Nienawidzi słońca, uwielbia deszcz.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Green Arrow Tom 1: Życie i Śmierć Olivera Queena

Green Arrow, bohater maluczkich Ciężko trawię „Nowe DC Comics”. Od początku uważałem, że to zbędne …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *