PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / 10 Bohaterów, których chcemy zobaczyć w Legends of Tomorrow

10 Bohaterów, których chcemy zobaczyć w Legends of Tomorrow

Zagraniczne serwisy, a nawet rodzime blogi komiksowe, co jakiś czas publikują listy bohaterów czy wydarzeń, które chcieliby zobaczyć w swoich ulubionych filmach i serialach z superbohaterami. Dłuższy czas zbierałem się do napisania tego luźnego i bardzo subiektywnego artykułu, przez wzgląd na wątpliwości co do jego sensu. Jak doskonale wiecie (lub nie wiecie, i teraz to się zmienia) filmowy świat DC (DC Extended Universe) od swoich seriali jest oddzielony grubą kreską. Z tego powodu ludzie odpowiadający za seriale bazujące na historiach jednego z komiksowych gigantów momentami mają związane ręce względem wykorzystywania pewnych marek. Ale. Nie jest to wcale tak bezwzględne jak mogłoby nam się wydawać.

Już samo to, że swój serial dostał Flash, który będzie posiadaczem solowego filmu oraz miejsca w obu zapowiedzianych częściach Justice League, dowodzi że logistyka zezwoleń i zakazów DC dla telewizyjnych twórców jest znacznie bardziej zawiła niż nam się wydaje. Dlatego też nie martwiłem się ograniczeniami, i w moim Top10 wymieniłem bohaterów których faktycznie chciałbym zobaczyć w nadchodzącym serialu z uniwersum Arrow i The Flash Legends of Tomorrow. Oczywiście, wszystko w granicach rozsądku. Każdy choć minimalnie orientujący się w komiksowych adaptacjach wie, że nie ma szans na bohaterów kalibru Batmana czy Supermana. Myślę że moja lista jest całkiem realna, a większość bohaterów miałaby szansę pojawić jeśli nie w tym, to w następnym sezonie. Ostatnie zdanie w kwestii formalności – poniższy artykuł nie ma nic wspólnego z spekulacjami, teoriami spiskowymi. To tylko i wyłącznie luźna lista pełna myślenia życzeniowego i naszych bardzo osobistych marzeń względem LoT.


1. GREEN LANTERN


Zabawne, że kilka linijek wyżej pisałem o postaciach które mają szansę się pojawić, a już na początku zaprzeczam swoim poprzednim słowom. Uważam, że nie do końca. Warner Bros. Zapowiedziało film kinowy z Korpusem Zielonych Latarni, co według znanego nam schematu ograniczeń w DC uniemożliwia pokazanie tego zakątka świata w telewizji. Skoro jednak Flash, jako Barry Allen spokojnie dostał swoje miejsce w telewizji, to czemu by nie Green Lantern, który przecież nie musiałby nawet mieć konotacji z Korpusem planety Oa. Mogłoby to umożliwić pojawienie się Latarni w Legends of Tomorrow, bowiem wtedy nie byłby powiązany z filmowymi bohaterami niczym poza pseudonimem. Dlatego właśnie chciałbym zobaczyć Zieloną Latarnię Alana Scotta.

Scott był pierwszym komiksowym Latarnikiem, którego pierścień czerpał moc z magicznego artefaktu o nazwie Starheart. Tak przynajmniej sądzono przez lata, aż edytorzy DC nie zmienili tego aby upodobnić Scotta do innych Latarników. Okazało się bowiem że moc pierścienia którego używał Alan jest mieszanką magii i energii upadłego przed laty członka Green Lantern Corps, co sprawia że Scott chcąc nie chcąc był którymś z kolei Latarnikiem z błogosławieństa Strażników. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby w LoT ten wątek całkowicie zignorować, i opierać się na komiksach Golden Age. W końcu do drużyny Ripa Huntera należeć będą Hawkman i Hawkgirl, których geneza również zostanie oparta na mistycznej wersji, a nie kosmicznej policji z planety Thanagar.

Alan Scott mógłby pojawiać się epizodycznie lub dołączyć do stałej obsady w kolejnej serii, z czego bym się bardzo ucieszył. Earth 2, na której żyje Alan stoi otworem dla seriali ze stajni The CW – jest to w końcu główny wątek drugiej serii The Flash, a przeniósł się z niej min. już Jay Garrick, który na swojej ziemi działa jako Flash.


2. WARHAWK


Postać Warhawka zadebiutowała w serialu animowanym Batman Beyond, a następnie jej wątek został rozwinięty w kreskówce Justice League: Unlimited. Warhawk to syn Hawkgirl/Shayery Hol i Zielonej Latarni Johna Stewarta. W Legends of Tomorrow skrzydłami operować będzie Kendra Saunders a nie Shayera, a na Zieloną Latarnie w postaci Johna Stewarta nie mamy co liczyć. Jednak sama postać Warhawka pasuje do serialu świetnie. Po pierwsze, podróże w czasie to wątek plastyczny, który można wyginać w przeróżne strony i mieszać z przeróżnymi pomysłami. Zapowiedziano już pojawienie się w serialu Connora Hawke’a, który w komiksach jest synem Green Arrowa. Warhawk żył w krajobrazowo cyberpunkowych czasach i był członkiem tamtejszej Ligi Sprawiedliwości.

Mam szczerą nadzieje, że drużyna legend zwiedzi również daleką przyszłość. Warhawk nie musi przecież nazywać tak jak w pierwowzorze – Rex Stewart, nie miałoby to w końcu większego sensu skoro jego rodzice nie egzystują w tym świecie. Może tak Rex Ramon? W końcu powoli na światło dziennie przedostaje się wątek romansu Cisco Ramona i Kendry Saunders, więc serialowy Warhawk mógłby być synem Vibe’a, a nie jak w oryginalnej wersji z animacji – Green Lanterna. Dodałoby to na pewno dramatyzmu w relacji z Hawkmanem, który według klątwy jest jej przecież przeznaczony. Bardzo podobnie było to pokazane w serialu animowanym Justice League Unlimited, uważam że to jest bardzo dobra droga i chciałbym zobaczyć coś takiego również w Legends of Tomorrow.


3. RA’S AL GHUL


Głównym przeciwnikiem Green Arrowa w trzecim sezonie jego serialu była Głowa Demona – jeden z najniebezpieczniejszych przeciwników Batmana, który w serialu o Szmaragdowym Łuczniku narobił poważnych kłopotów mścicielowi ze Star City. Postać Ra’sa, jak i cały trzeci sezon, przez większość był oceniany przeciętnie. Tutaj jak zawsze wyłamuję się z opinii większości, i uważam że Głowa Demona został pokazany bardzo dobrze, nieźle zagrany, a jego motywacje miały o wiele bardziej sensowne wyjaśnienie niż np. Slade’a Wilsona z drugiej serii Arrow. Postać Ra’s al Ghula jest długowieczna dzięki swoim Jamą Łazarza, a więc nic nie stoi na przeszkodzie żeby podczas którejś z podróży spotkać Ra’sa i jego League of Assasins. Może tak drużyna mogłaby się cofnąć aż stulecia do tyłu, goszcząc w Arabii i poznać al Ghula kiedy ten dopiero dołączył do Ligi Zabójców? Warto jednak pamiętać że podróże w czasie niszczą kontinuum, a Ra’s al Ghul kiedyś już spotkał Atoma – jednego z członków Legend Ripa Huntera.

Czy zatem nie zmieniłoby to biegu wydarzeń w 3 serii Arrow? Nie jest to jednak temat który chcę tu poruszać. Po pierwsze, jest zbyt obszerny, skomplikowany, i wymagający chłodnej analizy, po drugie nie da się go przerobić bez licznych nawiązań do Doctora Who. Skoro Damien Darhk, członek organizacji H.I.V.E i aktualny przeciwnik Arrowa w 4 sezonie jego serialu ma się pojawić w LoT (również dzięki swojej lekkiej długowieczności – zdaje się że nie tak poważnej jak ta Ra’s a Ghula i Vandala Savage’a, bowiem Darhk ukradł Ra’sowi tylko kilka beczek z wodami Lazarus Pit) to Głowa Demona również obowiązkowo powinna zagościć w nadchodzącym serialu. Z pewnością Matt Nable nie obraziłby się za propozycje ponownego wcielenia się w swoją postać sprzed roku.


4. DR. FATE


Pojawienie się Constantine’a w Arrow, który według potwierdzeń twórców jest tą samą postacią co w serialu, sprawiło że 1 sezon skasowanego serialu dzieje się w tym samym świecie co Arrow i The Flash. Otwiera to zupełnie nowe możliwości, które pozwolą przestać się ograniczać w tym świecie na naukę i sztuki walki. Damien Darhk, posługujący się mistycznymi sztuczkami to świetne preludium takowych wydarzeń. W dodatku, skoro mamy już serial Constantine w uniwersum The (D)CW, to teoretycznie mamy i Dr. Fate’a, którego hełm pojawił się w skasowanym serialu. Fate tak naprawdę nazywa się Kent Nelson i jest naczyniem dla ogromnej potęgi idącej z hełmu Nabu. Posługuje się magią i może min. przepowiadać czyjeś przeznaczenie. Bohater ten pojawił się już w telewizji, za sprawą serialu Smallville – opowiadającym o przygodach Clarka Kenta zanim ten założył w wieku ok. 30 lat kostium Supermana. Dlaczego uważam że Dr. Fate to bardzo dobry pomysł?

Legends of Tomorrow powinno czerpać z przeróżnych klimatów.  Bez ograniczania się tylko do nauki i podróży w czasie. Od tego jest osoba która ich zebrała – Rip Hunter. On reprezentuje naukową część tego uniwersum. W drużynie jednak mamy także wspominanyc już wcześniej Hawkmana i Hawkgirl, odpowiadających za reprezentację mistycznego zakątka świata DC ze stacji The CW. Najgorsze co może być, dla serialu z takimi możliwościami, to zamknąć się teraz w oklepanym już przez The Flash klimacie samej nauki i metaludzi. Z pewnością Ray Palmer chętnie przeprowadziłby parę eksperymentów na hełmie Nabu, żeby ostatecznie dojść do wniosku że nigdy tego nie rozgryzie.


5. JOHN CONSTANTINE


Czy naprawdę ktokolwiek wierzył, że pominę tego jegomościa? Jego występ w Arrow był bardzo udany, a gdyby tak w LoT pojawiły się wątki mistyczne, to nie ma lepszej osoby do pomocy jak nasz ekspert od demonologii i umiarkowany znawca czarnej magii. Bardzo możliwe że Constantine pojawi się jeszcze w Arrow i pomoże Zielonej Strzale walczyć z Damienem Darhkiem, który jest sporym wyzwaniem jak dla zwykłego śmiertelnika. Choć osobiście uważam, że John zasługuje na własny serial kontynuujący wątki z pierwszego sezonu, to jego wystąpienie w LoT byłoby jak najbardziej mile widziane i myślę że pasujące do pokręconej konwencji serialu. Może kiedyś doczekamy się czasów, że The CW zmądrzeje, i zamiast serwować nam telenowele pokroju The Vampire Daries, stworzy odpowiednik LoT z magicznymi bohaterami, w którym swoje miejsce znalazłby John, Zed, Chase, czy postacie z serii komiksowej Justice League Dark?

Autor: Doctus


6 i 7. JONAH HEX I GREEN LANTERN


Tytuł serialu zobowiązuje. Chciałbym zobaczyć prawdziwe Legendy. Supermana, Batmana i Wonder Woman. Wiem, że to tylko marzenie, ale myślę że chociaż trochę mniejsza ikona z pierwszego składu JL, taka na poziomie Flasha, czyli Green Lantern jest już w zasięgu. W Arrow przewinęło się jego miasto i nawet nasze oczy nakarmiono widokiem kurtki Hala Jordana. Teraz mogłoby się zdawać, że jedynym problemem są efekty. To nie do końca prawda. Sama postać świeci na zielono, a do tego tworzy projekcje z pierścienia. Wiadomo, że bohatera też nie można ubrać w jakąś szmatkę-prowizorkę, do czego niestety seriale The CW przyzwyczajały nas przez lata. I tu właśnie z pomocą mogą przyjść efekty specjalne, które na małym ekranie rozwinęły się do całkiem niezłego poziomu. Widać to w produkcjach gdzie nie żałuje się grosza. Świetnie przedstawiony King Shark w The Flash, czy Lash w Agents of S.H.I.E.L.D. dają nadzieje na dobrze wyglądające postaci. A chyba nie muszę mówić, że duet szmaragdowych herosów to coś więcej niż tylko rozrywka. To ukłon dla historii komiksu.

W niesławnym filmie z 2011, przy którym maczali palce także twórcy Arrow, Green Lantern miał strój zrobiony w całości komputerowo. W CW ostatnio jest moda na wciskanie postaci w skóropodobne materiały, a Latarnik w takim stroju doprawionym drobnym CGI jakoś przecież by przeszedł. Firestorm pokazał, że da się zrobić postać świecącą, nawet potrafiącą latać. Problem może być w tym, że ten złożony z dwóch osób superbohater może już pełnić rolę mającą wynagrodzić nam brak znanej postaci w serialu…

Innym ważnym aspektem Legends of Tomorrow mają być podróże w czasie. I tu swój wzrok kieruję w stronę postaci z uniwersum DC żyjących w innych okresach. Skoro potwierdzono, że zobaczymy starszego Queena, to równie dobrze możemy zobaczyć postacie znane z serii uniwersum Batman Beyond, do którego nawiązywał już Doctus w swojej części. Czy nie jest to jednak porywanie się na głęboką wodę? Do tego dochodzi masa pytań co się stało z danymi postaciami, dlatego sądzę że lepiej nie drażnić produkcji ze świata Beyond. Przenoszenie się w czasie opanował również Legion of Superheroes, z którąś tam wariacją Brainiaca, lecz to przecież już widzieliśmy. Poza tym, prawa do Legionu mogą być albo niedostępne, albo zaklepane już przez stację telewizyjną CBS która odpowiada za tworzenie serialu Supergirl. Wyciągając więc wnioski, sugeruję by cofnąć się wstecz.

Jako, że Justice Society of America nie funkcjonuje w tym świecie, to powinniśmy cofnąć się bardzo daleko. Innym, równie złym co Zielona Latarnia, tragicznym i na szczęście już zapomnianym filmem z bohaterem DC jest Jonah Hex. Nie widzę problemu żeby nasze Legendy przeniosły się w czasy dzikiego zachodu. I może nie jestem oryginalny, bo taki wątek pojawił pewnej popularnej kreskówce, to jednak sama perspektywa zobaczenia bohaterów w kowbojskich kostiumach już jest niezwykle kusząca. Vandal Savage mógłby wybrać sobie na cel niepokornego łowcę z piękną facjatą, a nasi bohaterowie ruszyliby mu na ratunek i może nawet martwiliby się jak wrócić do domu (aż się prosi o nawiązania do Powrotu do Przyszłości). Znając podejście kanadyjskiej stacji do tematu, pokuszono by się pewnie o jakiś romans Sary  „White Canary” Lance i Jonaha Hexa. Może nawet bohaterka zostałaby tam na zawsze, gdyż jej dzika natura lepiej pasuje do czasów rewolwerowców. Moje propozycje to także możliwość rehabilitacji, tak by słabsze motywy z serialu stacji The CW mogły się zrehabilitować w oczach mniej przychylnych widzów – takich jak ja.

Autor: Adolf


8. DOCTOR MID-NITE


Serialowe uniwersum DC już od dawna czerpie z komiksowych historii o Justice Society of America, pierwszej superbohaterskiej drużynie, która przez długi czas robiła za wzór dla młodszych pokoleń zamaskowanych herosów. Zespół ten, oprócz takich sław jak oryginalny Flash (Jay Garrick) czy Zielona Latarnia (Alan Scott, o którym już wspominaliśmy), zrzeszał wiele mniej znanych postaci, z których większość nie występowała zbyt często poza obrębem tej grupowej serii. Jednym z tych, którym udało się pojawić w solowym tytule, jest Doctor Mid-Nite. Pieter Cross, bo o nim mowa, był genialnym chirurgiem, poświęcającym swój czas na pomaganie biednym i potrzebującym. Jego działania zaczęły przeszkadzać pewnym wpływowym ludziom, co doprowadziło do zaaranżowanego wypadku, w wyniku którego Pieter stracił wzrok i możliwość wykonywania zawodu, ale zyskał możliwość widzenia w ciemnościach.

Po skonstruowaniu specjalnych gogli i stroju zaczął on walczyć z przestępczością w mieście. Cross był drugą osobą używająca tego pseudonimu, a członkiem JSA był w tym samym czasie, co znany z Arrow Mister Terrific – co istotne, w komiksach szybko zostali oni bardzo dobrymi przyjaciółmi i często razem współpracowali. Wprowadzenie go do serialu pozwoliłoby na interakcję tych dwóch postaci, a także zapewniłoby naszym głównym bohaterom zaplecze medyczne, które może przydać się w ich pracy. W końcu tylko kwestią czasu jest zanim Terrific trafi do LoT, z pewnością właśnie dlatego wprowadzono go do serialu o Strzale.


9. STARGIRL


Kolejnym członkiem JSA, którego moglibyśmy zobaczyć na małym ekranie jest Stargirl. To jedna z najmłodszych superbohaterek w drużynie, nastolatka, która przejęła rolę i przydomek Jacka Knighta, Starmana. Mimo swojego młodego wieku, Courtney zawsze była ważną częścią zespołu, a oprócz Justice Society pracowała także z Justice League i Young Justice. Jak wielu młodocianych trykociarzy, Stargirl wykazywała się niezwykłym zapałem, idealizmem, optymizmem i czystą radością, którą czerpała z pełnionej przez nią roli. Było to pewną przeciwwagą do pozostałych członków JSA, z których większość to doświadczeni przez życie, poważni ludzie. Jej rola w serialu mogłaby być podobna i Courtney, nawet nieco postarzona na potrzeby występu, jak to często bywa z nastoletnimi bohaterami, mogłaby być swego rodzaju kontrastem dla reszty grupy. Postać Courtney pojawiła się już wcześniej na małym ekranie za sprawą serialu Smallville.


10. CRIMSON AVENGER


Postać Jill Carlyle, drugiej osoby używającej miana Crimson Avenger, pojawiła się w komiksach o Justice Society of America tylko na moment, nie pojawiając się w stałym składzie grupy. Odstawała od reszty drużyny swoimi metodami, które zakładały pozbywanie się przestępców w sposób najbardziej radykalny – poprzez zabijanie ich. Crimson Avenger to ucieleśnienie zemsty, napędzana potrzebą karania osób, które odebrały niewinne życia. Niesmiertelna i uzbrojona w magiczne pistolety, niewymagające amunicji, nigdy niepudłujące i zdolne zranić każdego, Jill była niesamowicie skuteczna w tym, co robiła.

Legends of Tomorrow będą prawdopodobnie unikać działania tak drastycznie, dlatego obecność Jill po ich stronie mogłaby prowadzić do konfliktu i różnic poglądów, ich współpraca raczej nie układałaby się zbyt dobrze. Jednak użycie jej w ramach występu gościnnego, w jednym czy dwóch odcinkach, raczej jako przeciwniczki lub sojuszniczki z przymusu mogłoby być ciekawym rozwiązaniem. Historia i umiejętności Crimson Avenger są po prostu na tyle interesujące, że chętnie zobaczyłabym ją nawet w niewielkiej roli.

Autorka: Sida

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Suicide Squad: Zła krew

Niesławny – zarówno ze względu na fabularne założenia, jak i na skojarzenia z nieudaną adaptacją …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *