PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / KOMIKSY / [RECENZJA] Wonder Woman Tom 2: Trzewia

[RECENZJA] Wonder Woman Tom 2: Trzewia

W skrócie, Wonder Woman, amazońska wojowniczka uwikłana w boski konflikt, musi stawić czoła silniejszym od siebie i ochronić najmłodszego potomka Zeusa. Wiele od premiery pierwszego tomu się nie zmieniło. Z tym komiksem mam o tyle problem, że mogłabym słowo w słowo przekopiować akapity z recenzji Krwi, która w najważniejszych kwestiach niewiele różni się od Trzewi i większość zawartych tam opinii dość precyzyjnie opisywałaby także kontynuację.

Zola i jej nienarodzone dziecko dalej są w niebezpieczeństwie. Tylko Wonder Woman może wyciągnąć ich z czeluści Hadesu. Z pomocą ruszają jej boski kowal Hefajstos i jego syn Eros. Diana musi stawić czoła licznym przeciwnościom losu i zrozumieć, kto tak naprawdę jest jej sprzymierzeńcem. Bogom Olimpu bowiem nie można ufać.
To nie tak, że drugi tom Wonder Woman mi się nie podobał. Panuje jednak ogólne przekonanie, że kontynuacja musi być lepsza. Podświadomie właśnie na to liczyłam.

Zbrojownia Hefajstosa oraz Hades

Historia Diany jest solidną, dopracowaną całością i widać, że twórcy trzymają się głównego zarysu całej historii superbohaterki. Ta mainstreamowa opowieść jednak bardzo powoli posuwa się do przodu i notorycznie powiela własne schematy. A może to wina pierwszego tomu, który przerósł moje oczekiwania i okazał się jedną z lepszych produkcji Nowego DC? Azzarello wykonał kawał dobrej roboty, ograniczając jednak pisarskie „szaleństwo” do minimum.

Scenarzysta obdziera opowieść z patosu. Bogom daleko do wzorów cnót, Amazonki to często dzikuski, a nić intryg wije się tutaj jak w Grze o Tron czy House of Cards. Twórca nie boi się działać ryzykownie. Nie obawia się fanów mainstreamu superbohaterskiego, którym pewne zmiany mogły nie przypaść do gustu. Mogły, ale Azzarello ponownie wykonał kawał dobrej roboty.

To właśnie dzięki niemu komiks ma łatkę „dla dorosłych”. Produkcje dla młodszych czytelników charakteryzują się wyraźnym podziałem na tych krystalicznie dobrych i diabelsko złych. Tutaj tego nie ma. Każdy posiada jakieś wady, przywary i w ogólnym rozrachunku mało kto chciałby się z główną bohaterką utożsamiać. Czasem zachowuje się głupio, nie potrafi ocenić ryzyka, daje się łatwo zwodzić oraz jest zbyt pewna siebie. Ryzykuje swoje życie, nie patrząc na konsekwencje. Dumna heroina, która wcale nie jest niepokonana.

Czy to sam mistrz Azzarello ? 😉

Może pamiętacie, że przy okazji pierwszego tomu, zwróciłam uwagę na niekonsekwencję w rysunkach, która nieco utrudniała odbiór. Tutaj widać, że panowie się w końcu dogadali. A może ja się przyzwyczaiłam? Ciężko ocenić. W każdym razie dla mnie Cliff Chiang, odpowiedzialny między innymi za okładkę, do przeciętnych rysowników nie należy. Momentami naprawdę mnie zachwycił i mam ochotę kilka kadrów sobie rozrysować. Sceny są lepiej skomponowane, a klimat jest trochę jak z oryginalnych tekstów braci Grimm – mroczny i baśniowy. Dodaje to ciekawą otoczkę temu mitologicznemu światu.

Tom drugi Wonder Woman może i w pewnych kwestiach trochę mnie zawiódł, ale w ogólnym rozrachunku czuję się usatysfakcjonowana. Po postaci legendarnej w skali komiksowego uniwersum, prowadzonej przez flagowego scenarzystę DC, spodziewałam się czegoś, co mnie zaskoczy, wciągnie bez reszty i wypluje, pozbawiając sił. Tego nie dostałam. Dostałam za to zakończenie, które szybko popcha mnie w objęcia trzeciego tomu.

Autorka: Misha

Tekst ten ukazał się pierwotnie na blogu autorki: Niekulturalna 

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Pośród lasu

Nie jestem przekonany czy trzy dotychczasowe albumy z linii Hill House Comics, spotkały się z …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *