PANTEON / RECENZJE / FELIETONY / INNE / [FELIETON] Święta Komiksiarza – Redakcyjne Propozycje Prezentów 2015

[FELIETON] Święta Komiksiarza – Redakcyjne Propozycje Prezentów 2015

Do wigilii pozostało kilka ostatnich dni, czas na szperanie w poszukiwaniu prezentów powoli się kurczy. Ale nie bójcie się, nie zostawimy Was z tym dylematem samych. Oto propozycje geekowskich prezentów ekipy Panteonu. Są tu konkretne produkty, które zaciekawiły nas w kończącym się roku 2015 oraz luźne przemyślenia, mogące Was naprowadzić na właściwy trop.


Przed świętami, ludzi ogarnął niesamowity hype związany z kosmitami z odległych galaktyk, jednak część z nas nie daje się nabrać na te bajki o Sithach i Jedi. Śledzimy wrogich przybyszów z innych planet tu z Ziemi, niestrudzenie szukamy prawdy niczym agent Mulder. Bo prawda jest gdzieś tam… i nie można ufać nikomu. A właśnie za miesiąc, po latach posuchy, powróci na ekrany telewizorów para z najsławniejszego archiwum badającego niewyjaśnione sprawy, w 10 sezonie serialu!
Jednak nie wszyscy wiedzą, ale 10 sezon X-Files już się ukazał w 2013 roku… w formie komiksu oczywiście. Podobnie jak Buffy czy Smallville, historia oryginału jest kontynuowana, dzięki temu losy postaci nie uległy zapomnieniu, zwłaszcza po słabym drugim filmie. I to właśnie do hardcorowych fanów jest skierowana ta pozycja, gdyż fabuła podchwytuje wątki rozpoczęte w serialu. Zabierając się za lekturę i nie znając oryginału, można się poczuć zagubionym. Takie elementy jak losy Palacza, Samotnych Strzelców, czy dziecka głównej pary bohaterów nie powinny dla nikogo być tajemnicą.

A po lekturę warto sięgnąć, szczególnie, że jest na tyle wysokich lotów, iż w 2013 roku zdobyła nagrody za najlepszą nową serię oraz najlepszy komiks na licencji. To nie może dziwić, gdyż nad całością czuwał słynny Chris Carter. A najlepsze jest to, że w tym roku komiks ukazał się także w Polsce, dzięki wydawnictwu SQN. W księgarniach bez problemu można dostać dwie dotychczas wydane zbiorcze części, za niewielką – w porównaniu z komiksami DC i Marvela – kwotę. Wydane w twardej oprawie Wyznawcy i Żywiciele, dostarczają 128 stron rozrywki. Do tego pierwszy numer zawiera także kultowy plakat I want to believe.
Komiks na pewno wynagradza fanom słabsze, ostatnie dwa sezony. Chris Carter co prawda zapowiadał, że w tv nie będzie podejmować zawartych w nim wątków, ale historie mają pozostać kanoniczne. Nawet jeśli tak się nie stanie, to i tak warto prosić Mikołaja, by przyleciał do nas 24 grudnia z paczką przygód Muldera i Scully.

-Adolf


Jeśli macie już nieco dość amerykańskiego patosu i irytują Was ciągłe sprzeczki pomiędzy fanami DC i Marvela mam dla Was bohatera, który z łatwością przebije ich wszystkich. I to jedną ręką.
Saitama nie pracuje i z dnia na dzień popada w coraz większy marazm, a to dlatego, że jest superbohaterem, herosem, który nie może znaleźć godnego przeciwnika, ponieważ zwyczajnie jest zbyt dobry w swoim bohaterskim fachu. Dzięki pracy i wytrwałości osiągnął taki poziom mocy, że każdego oponenta pokonuje przy pomocy jednego ciosu. Stąd też nazwa całej serii – One-Punch Man. Hobby jakim było dla niego ratowanie ludzkości, przyprawiające go niegdyś o ten przyjemny dreszczyk emocji i zastrzyk cudnej adrenaliny, stało się zwyczajnie zbyt nudne. Bo gdzie jest miejsce na emocje, kiedy każdego można pokonać jednym ciosem?

Saitama się nie patyczkuje, nie ma moralnych dylematów, a wyzwania dnia codziennego wydają się mieć dla niego dużo większe znaczenie, niż kolejny potwór niszczący jego miasto. Dużą zaletą serii jest lekkość i humor, które sprytnie przemycają poważniejsze tematy, nie umniejszając nieco pastiszowego charakteru całości. Kreska nie wyróżnia się na tle innych mang, choć moim ulubionym zabiegiem graficznym jest różne przedstawianie postaci Saitamy: od skrajnie prostej, schematycznej jaka towarzyszy mu w życiu codziennym bohatera, po niezwykle szczegółową i bardzo ekspresyjną, w chwilach wyzwań i nadziei, że w końcu trafił mu się godny przeciwnik.
Zanim zaczniecie narzekać, że to manga rzućcie na nią okiem, ponieważ trafił się w końcu bohater totalny, mogący zmieść każdego przeciwnika, a przy tym podchodzący do siebie z godnym pozazdroszczenia dystansem. Razem z nim możecie przygotować się na naprawdę niezłą zabawę.

-Powiało Chłodem


W każde święta, już od wielu lat wstecz, zawsze bez trudu przychodzi mi wskazanie ciekawej propozycji prezentu dla fana lovecraftowskiego horroru. Rynek nie zawodzi, tym razem jest podobnie.
Groza w większości średnio się komponuje z klimatem świąt, wielu pobożnych czytelników odkłada w tym okresie przyswajanie makabrycznej literatury. Towarzyskie gry planszowe bardziej pasują do miejsca pod sosnowym drzewkiem. Jest więc okazja, by połączyć przyjemne z obyczajnym, ponieważ firma Phalanx wydała w październiku Studium w Szmaragdzie, planszówkę inspirowaną opowiadaniem znanego i cenionego pisarza Neila Gaimana, opartą na Studium w Szkarłacie innego fantastycznego twórcy – Arthura Conan Doyle’a oraz elementach Mythosu Cthulhu. Fundament postawiony na trzech tak solidnych filarach musi być rzeczą co najmniej wartą rozważenia. W średniej wielkości pudle znajdziecie planszę przedstawiającą lokacje okresu wiktoriańskiego, karty bohaterów i potworów z prozy wymienionych wyżej panów (w tym Wielkich Przedwiecznych) oraz moc typowych dla tego typu rozrywek żetonów. Sam byłem w tym przypadku osobą obdarowywaną i nie ukrywam, że bardzo mnie prezent ucieszył. Więcej informacji o grze znajdziecie TUTAJ.

Jeśli chodzi o komiksy, też jest co polecać. Najnowsza produkcja Alana Moorea, zatytułowana Providence nadal jest w ciągu wydawniczym, więc edycji zbiorczej prędko się nie doczekamy, ale przed świętami miała miejsce amerykańska premiera drugiego tomu ekskluzywnej edycji Fatale Eda Brubakera. Ponad 400 stron w twardej oprawie z obowiązkową galerią na koniec. To już finał serii, więc prezent i kompletny i efektowny. Polecam.

-RWilczur


Oficjalne plakaty filmu Batman v Superman: Świt Sprawiedliwości. W oczekiwaniu na przygody Mrocznego Rycerza i Człowieka ze Stali, pod świątecznym drzewkiem można umieścić plakaty przedstawiające bohaterów tego filmu. Kolorystycznie świetne, dumnie mogą prezentować się w antyramie na ścianie każdego fana tych postaci. Tani, prosty, ale stosunkowo praktyczny i długowieczny podarek.

Koszulka Under Armour Alter Ego. Kto z Nas nie marzył, żeby być szybkim jak Flash, silnym jak Kapitan Ameryka lub… czadowym jak Batman? Czasem można zrobić coś, żeby przybliżyć się do celu, choć odrobinę. W koszulkach Under Armour z serii Alter Ego możemy wybrać się na trening i w pełnym komforcie wykonać nawet najbardziej mordercze ćwiczenia, które zbliżą nas do upragnionej sprawności lub sylwetki. I możemy w tym czasie wyglądać jak superbohater.

Ant-Man. Najlepszy w tym roku film Marvela jest czymś, co każdy fan powinien zobaczyć. Jeśli ktoś z Waszych bliskich przegapił seans, to koniecznie dopiszcie do Mikołajowej listy Ant-Mana. Obraz opowiada o Scottcie Langu, włamywaczu który wchodzi w posiadane kostiumu, dzięki któremu może się zmniejszać. Z pomocą dr. Hanka Pyma musi dokonać największego skoku w swoim życiu. Świetna akcja z domieszką komedii. Nawet jeśli samemu się go już widziało, warto mieć płytę w swojej kolekcji i w oczekiwaniu na nowego Kapitana Amerykę i Doctora Strange’a wyruszyć w przygodę z Ant-Manem.

-Kicek


Wyobraźnię fanów rozbudza zagadka „jak dobrym filmem będzie Batman vs Superman”. Rozważania te można przerwać przynajmniej na czas lektury komiksu: DC Deluxe: Trójca. Jest to przyjemny akcyjniak, skupiający się fabularnie na pierwszej, drużynowej akcji Batmana, Supermana i Wonder Woman. Dla czytelnika to dobra okazja, by zapoznać się trochę z tą wojowniczą amazonką a dla Brucea Wayne’a szansa na przetestowanie taktyk walki z potężną istotą o kryptońskim DNA, ponieważ Bizarro też ma tu swoje… więcej niż pięć minut.
Polecam, jest to atrakcyjnie ilustrowany komiks z szeregiem interesujących postaci o średnio skomplikowanej, jednak niebanalnej fabule idealnej na świąteczny relaks. Edycja DC Deluxe cieszy oko swą elegancką oprawą, składającą się z twardej okładki z tłoczeniami i kolorowej obwoluty. Tomik wręcz stworzony na prezent.

-Lobo Prime


W mojej opinii prezent idealny to taki, który jest użyteczny. Zwykle łączy się też z wychwytywaniem z rozmów i spotkań o czym może marzyć mój kompan. Ewentualnie jest to coś mega nieprzydatnego, o czym jednak ta druga osoba marzy, przy czym zdrowy rozsądek podpowiada, że są inne, ważniejsze sprawunki.
W moim mniemaniu prezentem, który w pewien sposób spełnia wszelkie warunki jest koszulka z nadrukiem. Użyteczna? Tak, w końcu to część ubioru. Fan Doctora Who, Supernatural, Avengers, Star Wars itd., na pewno w skrytości ducha marzy o takim tematycznym T-shircie, ale niestety to swoje kosztuje. Jeśli jest wybór „opłacić abonament za telefon, czy kupić bluzkę z T.A.R.D.I.S.?” nasze odpowiedzialne, dorosłe myślenie, zwykle wygrywa z geekiem mieszkającym w naszym sercu.
Na szczęście rynek jest dość obfity w koszulki z nadrukami. Wystarczy parę kliknięć w klawisze klawiatury i możemy wybierać do woli. Trzeba wziąć pod uwagę czas dostawy naszego zakupu. Czasami przesyłka może dotrzeć dopiero po miesiącu albo i później. Zwłaszcza przed świętami ten czas się wydłuża.

Opcja numer dwa, czyli „coś mega nieprzydatnego, ale ta druga osoba tym marzy”. Gadżet. Krótko i na temat. Ale nie byle jaki. Przypinka? Smycz? Brelok? To można kupić na każdym stoisku w miastach skupionych na turystach (mój plakat z wybuchającą T.A.R.D.I.S. pochodzi z gdańskiego Jarmarku Dominikańskiego, a przypinka z „Team Free Will” kupiona była na Krupówkach). Śrubokręt soniczny albo figurka T.A.R.D.I.S, może resorak Chevy Impala, albo śniegowa kula z Gollumem w środku? Jeśli chcesz oszczędzić pieniążków zdaj się na własną inwencję twórczą (albo zainspiruj się Internetem), np. własnej roboty list z Hogwartu oznajmiający przyjęcie do Szkoły Magii i Czarodziejstwa (Ha! Może tym w przyszłym roku Mikołaj zaskoczy moją siostrę!).

-Wolverinka


2015 jest rokiem uniwersum Jedi i Sithów, więc pierwsza od dawna gra oparta na realiach tego świata, stworzona z olbrzymim rozmachem, będzie najlepszym pomysłem świątecznym dla fana. Akcja Star Wars: Battlefront przenosi nas ponownie w czasy kultowego konfliktu, pozwalając nam na zabawę w okresie, gdy nad ciemną stroną mocy panował Darth Vader.
Gra oferuje możliwość opowiedzenia się po jednej ze stron konfliktu, wykorzystanie masy interesujących broni oraz lokacji, a także pojazdów wywodzących się z uniwersum Star Wars. Poza fabułą, zapewnia również tryb multiplayer na wypadek, gdyby szczęściarz, który ją dostanie pod choinkę, mógł zagrać ze swoimi równie „geekowskimi” kolegami. Nie ma lepszego prezentu i myślę, że warto zainwestować w dobra produkcję na podstawie filmów George’a Lucasa.

-Doctus


Możemy się spierać jaki film był najlepszą produkcją tego roku, ale jest jedna produkcja, która skradła serca wszystkich kinomanów, i to na całym świecie: Mad Max – Fury Road. Ale po co kupować pojedynczy film, kiedy można wyposażyć się w całą antologię? Czy to na blu-ray, czy starodawnym nośniku DVD, Mad Max Anthology ucieszy każdego miłośnika kina akcji, a zwłaszcza fanów uniwersum George’a Millera.

Ale jako że na zewnątrz ciemno i mokro, pozwólmy sobie oderwać się od Ziemi i przenieść się w inne rejony. Najlepiej na Marsa, tam gdzie dzieje się akcja rewelacyjnej książki Andy’ego WeiraMarsjanin. Napisana świetnym językiem, angażująca od początku do końca, pełna humoru, ale i akuratności naukowej książka, trafi w gusta nie tylko fanów science-fiction, ale fanów szeroko pojętej, nie ograniczonej przez gatunki, dobrej literatury (jeśli dacie radę, zorganizujcie sobie pierwsze wydanie, nie mam nic do buźki Matta Damona, ale o wiele bardziej wolę klimatyczną ilustrację, niż kiepski plakat).

-Chester


Jako, że ze mnie jest dość prosty człowiek (a w dodatku fan Marvela), uważam, że prezenty powinny być równie proste, ale za to sprawiające masę radości (a najlepiej jak nawiązują do wyżej wymienionego wydawnictwa komiksowego) i z tego tez powodu chciałem Wam zaproponować takie pozycje:

Avengers Monopoly – znudziło Wam się kupowanie miast, terenów budowlanych i tym podobnych? Jeśli tak to pora na coś całkiem innego! Avengers Monopoly to prześlicznie wydana gra planszowa (na planie koła) na oficjalnej licencji studia Marvel, gdzie razem bawić może się aż do sześciu graczy. Cała zabawa polega na uratowaniu wszystkich miejsc od zła i terroru. Gra kończy się w momencie, gdy każda lokacja zostanie „oczyszczona”.

Figurki Marvela z serii Funko PoP!– Nie od dziś wiadomo, że figurki te potocznie zwane po prostu „PoPami” schodzą w naprawdę dużym nakładzie, a wszystko to za sprawą czterech czynników:
1. Charakterystyczny, karykaturalny styl
2. Ogólnodostępność
3. Solidne wykonanie
4. Niska cena

Co prawda, nie są to figurki z rodzaju „action figures”, gdzie każda część ciała się porusza, jednak moim zdaniem jest to plusem, gdyż zawsze to mniejsza szansa, że coś popsujemy od nadużywania tego. Wszystkie PoPy są cudownymi ozdobami do każdego pokoju i świetnie się prezentują na półeczce bądź na biurku. Do tego niesamowicie ożywiają atmosferę w pomieszczeniu. Wiem, że PoPy dotyczą praktycznie każdego uniwersum, jednak osobiście chciałem polecić Wam trzy figurki, które uznałem za najciekawsze ze wszystkich marvelowych, które są obecnie dostępne. Są to: Ant-Man, Iron Man (Mark 43) i Star-Lord (link do obrazka, gdzie możecie sobie podejrzeć całą trójkę >>>TUTAJ<<<). Wybrałem je przede wszystkim ze względu na kolory oraz ilość szczegółów, jakimi mogą się one pochwalić. Każda z tych trzech figurek była tworzona w oparciu o postaci (oraz ich wygląd), które zaprezentowano w filmach Guardians of The Galaxy, Avengers: Age of Ultron oraz Ant-Man. Koszt jednej takiej figurki to zazwyczaj około 40-50zł (czasami mniej – szczególnie, jeśli natraficie na promocję).

-SQ

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Prehistoryczni Avengers w Marvel Legacy

We wrześniu Marvel startuje z nowym, dużym cyklem komiksowym zatytułowanym Marvel Legacy.  Zgodnie z (dość typowymi) …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *