PANTEON / IMPREZY / FESTIWALE / [FELIETON] MFKiG 2016

[FELIETON] MFKiG 2016

Początek października jest okresem ważnym nie tylko dla każdego konwentowicza, ale przede wszystkim dla każdego fana komiksów z kraju i bliskiej zagranicy. Międzynarodowy Festiwal Komiksów I Gier w Łodzi, jak co roku ściągnął masy do Atlas Areny. Ogrom wydarzenia był widoczny już od momentu zbliżenia się do jej terenu, gdyż kolejka zgromadzonych przed wejściem fanów, ciągnęła się w hiperboliczną nieskończoność. Gdyby nie fakt posiadania akredytacji medialnej, mój udział w całym zgrupowaniu rozpocząłby się dużo później. Sukces frekwencyjny wydawał się być ewidentny. Od wejścia serdecznie powitały nas stoiska wszelkiej maści wydawnictw i pojedynczych twórców. Było miejsce zarówno dla freelancerów, jak i gigantów piastujących znaczące miejsce  na mapie polskiego rynku komiksowego (choć pewnego, „wieloświatowego” olbrzyma zabrakło). Nieważne czy chcieliście wrócić do domu z zagranicznymi wydaniami zeszytowymi, grubymi tomami w polskiej wersji językowej, czy mniejszymi publikacjami z różnych zakątków globu, znajdziecie tu coś dla siebie. Swoimi zakupami chwalić się nie będę, ale jak możecie się domyślić, nie wróciłem rozczarowany. Nawet poruszanie się po segmencie handlowym było dobrze pomyślane. Oczywiście, nie mamy do dyspozycji całych hektarów korytarzy, ale nawet długie kolejki po autografy i komiksy, nie blokowały przejścia.

mfkig-2016-relacja-01

 Na brak miejsca nie powinni narzekać także ci, dla których ważniejsze od giełdy były prelekcje. Tym razem organizatorzy podzielili całość „merytoryczną” na dwa budynki, dzięki czemu każdy mógł ulokować się w swojej strefie komfortu, bez potrzeby obijania się o innych. Niektórzy malkontenci skarżyli się na konieczność nadrabiania drogi, ale czy na konwencie nie chodzi i eksplorację, ludzi i zwiedzanie? No właśnie… A jak wyżej wspomniane prelekcje wypadły? Naprawdę nieźle. Przyznam szczerze, że nie wysłuchałem ich zbyt wielu, ale to z czym się zetknąłem, reprezentowało niezwykle wysoki poziom. Czy chcecie słuchać o Batmanie, DC Rebirth, rysunkach Bisleya, pracach Katarzyny Niemczyk, czy artystycznej, komiksowej pornografii, nie ma znaczenia. Bo każdy temat znajdzie tu swoje miejsce.

Chester


Paweł Kicman przepytuje autora świetnie ocenianego tytułu Zrozumieć Komiks:


O godzinie piętnastej w sobotę Tomasz Kołodziejczak przedstawił wydawnicze plany Egmontu na koniec tego roku i początek następnego. Szef Klubu Świata Komiksu zapewnił, że kilka z aktualnie ukazujących się serii będzie kontynuowanych oraz zapowiedział, iż do sklepów trafią niedługo zupełnie nowe tytuły. Wśród nich znalazły się takie pozycje jak: Punisher Max Gartha Ennisa, Ms Marvel i Hawkeye z linii Marvel NOW, Deadpool Classic oraz Wonder Woman Grega Rucki.
Kołodziejczak rozwiał również wątpliwości związane z komiksami z DC Comics New 52 – do obecnie wydawanych serii nie dołączy już nic nowego. Kiedy się zakończą, ich miejsce powinny zająć tytuły z DC Rebirth.

mfkig-2016-relacja-02

Chwilę później w tej samej sali odbyło się spotkanie z Katarzyną Niemczyk, polską artystką ilustrującą serię Mockingbird dla Marvela. Rysowniczka opowiadała na nim o tym jak wygląda praca w wielkim wydawnictwie oraz komplementowała Chelsea Cain, scenarzystkę, z którą współtworzy wspomniane przygody Bobbi Morse. Zdradziła również skąd czerpie inspiracje i przyznała, że jej wielką pasją są gry. O planach na najbliższą przyszłość Niemczyk nie chciała jednak mówić zbyt wiele. Napomknęła jedynie, że pracuje już nad nowym tajemniczym projektem dla Marvela. To mój trzeci Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w Łodzi, śmiało mogę uznać go za najbardziej udany. Mam wrażenie, że z roku na rok rośnie zainteresowanie i przybywa gości, co niewątpliwie jest sporym powodem do radości. Pod względem organizacyjnym festiwal stał na naprawdę niezłym poziomie, nie zwróciłem uwagi na żadne problemy. Dzięki przeniesieniu części spotkań do osobnego budynku zrobiło się na pewno troszkę luźniej.

Maurycy Janota


SOBOTA 3.10.2015, przeglądam strony oryginalnego wydania komiksu Malcolm Max na stoisku Scream Comics i już wiem, że kiedyś zawalczę o autograf artysty o ile ten kiedykolwiek zostanie zaproszony na łódzki festiwal komiksu.

SOBOTA 1.10.2016, ustawiamy się w kolejce po „rysowany” autograf.  Niestety nie udaje się nam w dniu pierwszym, ale  wywalczone miejsce zachowujemy na niedzielę i to wtedy zdobywamy upragnione rysunki (efekt poniżej). Jak zawsze, walka o autografy wzbudzała sporo niezdrowych emocji wśród kolejkowiczów, więc chwała ekipie Scream za trzymanie nastrojów w garści i za samą inicjatywę ugoszczenia Ingo Römlinga na swoim stoisku.

Normalnie nie poddajemy się szaleństwu łowienia rysunków (łowienia? raczej walki na kuchenne noże). Jednak w tym roku przynęta była dość smakowita. Słyszeliśmy, że ci, którzy chcieli upolować grafiki od Manary koczowali bezustannie od momentu startu MFKiG w piątek aż do 15:30 w sobotę – czyli blisko 24h (a może to tylko mit?)! Na szczęście inicjatywa wydawnictw, które ułatwiają na swoich stoiskach kontakt z artystami, bardzo w tym procederze pomaga.

ingoromligautogmfk2k16

Oczywiście odwiedziliśmy także stoisko Rafała Szłapy, który na MFKiG 2016 przygotował nowe wydanie trzeciego tomu Blera. Komiks wzbogacony został nie tylko o nową – absolutnie fantastyczną – okładkę, ale i kilka stron rozszerzających fabułę. Przypominamy, że seria posiada nasz „znak jakości”, jeśli nie wiecie dlaczego, zapraszamy do lektury naszych artykułów dotyczących tego krakowskiego fenomenu: BLER RECENZJA 1, RECENZJA 2.

Filipa Myszkowskiego, który również na festiwal przygotował nowy album, spotkać łatwo nie było. Po zaopatrzeniu się w świeżo wydanego Bezbóla, zaczęliśmy polować na jego autora. Nasze drogi zbiegły się szczęśliwie w EC1, na wieczornym wręczeniu nagród. Filip nie chciał co prawda ogłaszać swojego powrotu do sztuki komiksu, ale też nie zaprzeczył, że w przyszłości podejmie się jakiegoś projektu mieszczącego się w ramach tej dziedziny. Naszym zdaniem jest jednym z najciekawszych polskich autorów komiksowych, więc trzymamy kciuki, za jego jak największą aktywność.
Tekst o nowej edycji Bezbóla znajdziecie TUTAJ.

bler-t3-bezbol-2016

Odwiedziliśmy także panele poświęcone rozmowom z największymi sławami zaproszonymi na konwent. Filmowe relacje części z nich znajdziecie wplecione w artykuł. W pamięci zostało nam dość dobrze spotkanie z Milo Manarą. Spory jego fragment poświęcony został – wydanemu także w Polsce – komiksowi Caravaggio. Autor opowiadał o tle historycznym i osobliwych, typowych dla epoki zwyczajach, które postanowił umieścić w albumie.
Mimo, że przesycone erotyzmem dzieła Manary, w zderzeniu z amerykańską kulturą, otrzymały kilka propagandowych ciosów, to jednak nie da się ich zbyć oskarżeniami o pornografię, czy wzburzającą delikatne poczucie estetyki (phi!) ekspozycję seksualności. Autor z takim warsztatem, tak drobiazgowo przygotowujący się do pracy, współpracujący z wielkimi scenarzystami, innymi sławnymi artystkami/artystami, musi być obecny w naszej „zbiorowej” świadomości. Po prostu na to zapracował.

Lobo_Prime i RWilczur


Simon Bisley na MFKiG 2016. Prowadzi Łukasz Kowalczuk.


Co za szczęście, że Łódź jest blisko Warszawy. W piątek po pracy mogłam na spokojnie zdążyć na busa, by bezproblemowo dotrzeć na teren festiwalu.
Sobota zaczęła się bardzo przyjemnie. Wszystko ładnie oznakowane i nic raczej nie przysparzało problemu z ustawieniem się w odpowiedniej kolejce. Chyba, że a) jest się obcokrajowcem (tak jak para, która stała przede mną – pokierowałam ich do właściwej kolejki) b) olewa się wskazówki i staje w najkrótszej kolejce (tak jak kilku młodzieńców za mną – tym też wskazałam drogę. Brawo ja!). W środku zrobiłam „szybką” rundkę wokół wszystkich stanowisk i – dość szybko – spotkałam kolegów z Panteonu oraz Moose. Sobotę spędziłam głównie na szwendaniu się po stoiskach, zakupach i… powstrzymywaniu się przed kupowaniem rzeczy. Zwiedzanie przestrzeni giełdowej dużych festiwali można spokojnie uznać (obok Internetu, telewizji i książek) za skutecznego pożeracza czasu. Nim się obejrzałam z godziny 9.00 zrobiła się 13.00 i moi towarzysze i towarzyszka doświadczyli, co to znaczy kiedy Wolverinka jest głodna. Jęczeniem wywalczyłam wizytę przy bustruck’ach.  Do tych frytek chyba dodają jakiś podejrzany składnik bo, tak jak w zeszłym roku, tam złapała nas największa głupawka (#zajebistewymiona).

Następnie odbył się, według mnie, najważniejszy punkt programu czyli panel redakcyjnego kolegi (werble) „Kłamstwa, feminizm, bondage i miłosne trójkąty, czyli o genezie postaci Wonder Woman”. Nie będę za dużo wychwalać, bo można by uznać to za nieszczere, ale osobiście byłam pod wrażeniem ile ciekawych (pikantnych) faktów z życia twórcy Wonder Woman wyszukał Kicek.
Wieczorem udaliśmy się w miasto. Dzięki nowemu koledze, samozwańczemu przewodnikowi, dowiedziałam się  dużo ciekawych rzeczy o Łodzi oraz zobaczyłam wiele pięknych miejsc (dziękuję, Łukaszu). Dotarliśmy do EC1 na wręczenie nagród MFKiG. Gratulacje dla wszystkich nagrodzonych! Została również przedstawiona wizualizacja budynku, w którym już za dwa lata będą się odbywać kolejne edycje festiwalu. Prezentowało się to bardzo ładnie i trzymam kciuki, żeby inwestycja się powiodła. Po wszystkim znowu ruszyliśmy na miasto („Chodźmy gdzieś żeby Wolverinka mogła zjeść” – szybko się uczą :)).

mfkig-2016-relacja-03

W niedzielę na Atlas Arenie pojawiłam się dość wcześnie. Większość wystawców jeszcze się rozstawiała i było mało kupujących. Dzięki temu mogłam zamienić ze sprzedającymi parę słów. Niestety im dłużej stałam przy jakimś stanowisku tym więcej tam kupowałam. A po sobocie byłam z siebie taka dumna, że tak mało wydałam. Udałam się na panel prowadzony przez Piotra Rutkowskiego i Marcina Przewięźlikowskiego dotyczący artystów tworzących dla Marvela. Subiektywna lista rysowników, którzy mieli ogromny wpływ na to jak wyglądają komiksy i postacie. Panel mi się bardzo (ale to bardzo) podobał. Po nim razem z Moose udałyśmy się na wspólne śpiewanie piosenek z kreskówek. Co z tego, że żadne z nas wokalistki? Były piosenki i tematy przewodnie z takich kreskówek jak, m.in.: Gumisie, Reksio, Steven Universe, Adventure time, X-men: TAS, Brygada RR, Spider-man (lata 70-te), Liga sprawiedliwych, Pokemony, Batman, Muminki, Fineasz i Ferb (piosenka Pepe Pan Dziobak) oraz kilku piosenek z filmów animowanych – Kolorowy wiatr z Pocahontas oraz Zrobię mężczyzn z was z Mulan. Zabrakło mi Kaczych opowieści, Smerfów i Kim Kolwiek. Cóż, nie można mieć wszystkiego.
Później wybrałyśmy się na Atlas Arenę do strefy gier. Pograłyśmy w Mortal Kombat („Zajebiste! Jak to zrobiłaś?” „Nie wiem! Coś kliknęłam.”) i wyścigi motocyklowe (to było żałosne XD). Obejrzałyśmy prezentacje gier stworzonych na Game Jam 3 w ciągu 48 godzin. Wygrał „Gnidaol” chociaż nam zdecydowanie bardziej podobała się gra „Forest in danger”. Tego dnia nie spotkałam się z redakcyjnymi kolegami. Twierdzą, że ich unikałam. NIEPRAWDA! Nawet pomimo tego, że niedzielę spędziłam „tylko” z Moose  cały weekend uważam za udany i czekam na kolejne edycje, a zwłaszcza na tą w nowym budynku EC1.

mfkig-2016-relacja-04

„Przez ostatnie pół wieku komiksy Marvela rysowała niezliczona rzesza artystów. Poznajcie tych, którzy swym talentem odcisnęli trwały ślad nie tylko na tym wydawnictwie, lecz na całym medium” (opis z programu MFKiG).

Prelekcja Piotra Rutkowskiego i Marcina Przewięźlikowskiego dotyczyła Architektów Domu Pomysłów Marvela. Ludzie, którzy przez lata współtworzyli komiksy dla tego wydawnictwa, zostali wybrani w sposób subiektywny przez obu panów. Zostało przedstawione z czego poszczególni rysownicy są najbardziej znani oraz przytoczono kilka ciekawostek o każdym z nich.
Jack Kirby – stworzył około 230 postaci, m.in. pierwszego czarnoskórego superbohatera Black Panther, a także Srebrnego Surfera i Galactusa.
Steve Ditko – przedstawiał prosty styl, w którym skupiał się na mimice postaci. To jemu Iron man zawdzięcza swoją czerwono-złotą zbroję. Ponadto tworzył m.in. Spider-mana i Doctora Strange’a
Jim Steranko – nazywany Andy Warholem komiksów,  Napisał i narysował komiks Nick Fury. Agent S.H.I.E.L.D. Jego cechą charakterystyczną były monumentalne czcionki oraz wielkie kadry bez paneli. To jemu zawdzięczamy wygląd Indiana Jones’a.
Neal Adams – tworzył bardzo dynamiczne kadry, m.in. w X-men.
Jim Starlin – rozbudował kosmos w uniwersum Marvela, wprowadził dużo kosmicznych postaci – Thanos, Drax Niszczyciel, Gamora, Kapitan Marvel, Warlock, lubił wątki filozoficzne, np. studium śmierci w komiksie Życie i śmierć Kapitana Marvela.
John Byrne – stworzył postać Kitty Pryde, Emmy Frost, Scotta Langa, Alpha Flight. Silnie powiązany z postaciami Iron Fist oraz She-Hulk. „Jego” Jennifer, tak jak Deadpool, zdawała sobie sprawę, że jest postacią z komiksu. To dzięki niemu Niewidzialna Dziewczyna stała się Niewidzialną Kobietą. Stworzył sagę o Dark Phoenix, Days of Future Past oraz rozbił związek Visiona i Scarlet Witch.
Frank Miller – ma mroczny, artystyczny styl. Charakteryzują go dynamiczne kadry i narracja przez ekrany telewizorów. Najbardziej znany jest z serii o Daredevilu. To on zrobił z  Kingpina najważniejszego przeciwnika DD. Spopularyzował Wolverine’a oraz włożył w usta Logana tekst „I’m the best there is at what I do. But what I do best isn’t very nice”.
Bill Sienkiewicz – prawnuk Henryka Sienkiewicza. Przez lata jego styl ewoluował z rysowanego na malowany. Tworzył serię o Moon Knightcie, New Mutants, Elektra: Assassin. Jest twórcą postaci Legiona, syna Profesora Charlesa Xaviera. Obecnie zajmuje się głównie malowaniem okładek
George Perez – jego prace charakteryzuje bogactwo detali i szczegółów, często maluje „group shot”. W latach 70-tych tworzył Avengers oraz Infinite Gauntlet i Hulk: Future Imperfect.
Rob Liefeld – (w tym momencie po sali poniósł się mruk niezadowolenia) charakteryzuje go dysproporcja we wszystkim co narysuje. Jemu zawdzięczamy postać Cable’a i Deadpoola. Rysował m.in., serię The New Mutants, w której po raz pierwszy przedstawił grupę X-Force. Debiutancki zeszyt o przygodach tej drużyny sprzedał się w niewiarygodnej ilości 4 mln egzemplarzy.
John Romita Jr. – ilustrował historię problemów alkoholowych Tony’ego Starka w serii „Demon w butelce”. Tworzył mroczne komiksy, w których postaci superbohaterów stawały przed sądem, były mordowane, a także brały udział w walkach na śmierć i życie. Jemu zawdzięczamy serię Kick-Ass.
Alex Ross – sławę zyskał serią Marvels. Ma bardzo realistyczny i artystyczny styl malowania. Obecnie tworzy głównie okładki, często nawiązując w nich do klasyków.
David Aja – Najbardziej znany z The Immortal Iron Fist oraz Hawkeye, w którym prezentuje „piktogramową” grafikę. Stosowane są tam bardzo nietypowe sposoby na opowiedzenie historii – z perspektywy psa lub w języku migowym.

Wolverinka


PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Batgirl dołączą do kinowego uniwersum DC! Joss Whedon reżyserem!

Tego się chyba nie spodziewaliście! Joss Whedon, reżyser takich kultowych seriali jak Buffy czy Firefly, oraz oczywiście filmów …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *