PANTEON / IMPREZY / FESTIWALE / [RELACJA] Festiwal Fantastyki Cytadela 26-28.05.2017

[RELACJA] Festiwal Fantastyki Cytadela 26-28.05.2017

„Mam blisko, sprawdzę imprezę i przy okazji obejrzę Twierdzę Modlin” – tak sobie pomyślałam trzymając w ręku ulotkę festiwalu Cytadela. Nie wiem jak było w piątek, ale w sobotę i niedzielę pogoda dopisała. Słonecznie, ciepło, żadnego deszczu. Idealna aura na wypad za miasto. Dojazd ładnie oznaczony. Za to plusik! Kolejny plus za parking. Co prawda płatny, ale wystarczyło zapłacić raz i można było parkować do woli przez cały czas trwania festiwalu.

Cytadela 2017

Festiwal Fantastyki CytadelaMoje dwa pierwsze spostrzeżenia po wejściu na teren imprezy. Pierwsze, jaka ta Twierdza jest długa. Drugie, gdzie są uczestnicy? Myślałam, że z racji takiej reklamy (facebook, plakaty, stoisko na Pyrkonie, etc.), dobrej pogody i rozbudowanego programu, będzie bardzo dużo ludzi. Okazało się, ze wcale nie. „No nic, rozejrzę się po okolicy. O, są drogowskazy, super. Wystawcy i Games Room w lewo, jasne”. Grzecznie idę tam gdzie mi każą i… Hm… Stoisko z popcornem i watą cukrową? To są ci wystawcy, czy Games Room? Na szczęście przy wejściu dostałam mapkę. To czego szukałam, rzeczywiście, było po lewej, ale nie tam, gdzie wskazywały drogowskazy (sklepik i punkt info też były w innych miejscach). Wchodzę do środka i czuję przyjemny chłodek. Mury Twierdzy dzielnie bronią przed upałem. Wystawców jak się okazało, było całkiem dużo.

Festiwal Fantastyki CytadelaFestiwal Fantastyki CytadelaW tym miejscu dawniej były koszary, więc całość ma wydzielone sale/pokoje i w każdym z tych pomieszczeń było po 2-4 stanowiska sprzedawców. W każdym pokoju był też, że pozwolę sobie rzucić nazwą wymyśloną na poczekaniu, kocmistrz. Rotmistrz to dawny dowódca szwadronu, natomiast kocmistrz to osoba cała owinięta kocem i/lub śpiworem. Każda sala miała swojego kocmistrza, bo po piętnastu minutach „przyjemny chłodek” przestaje być przyjemny i zaczynasz marznąć. A wystawcy musieli tam spędzić cały dzień!

Ciepła atmosfera, zimne korytarze.

Kiedy zwiedziłam wszystkie stoiska, a moje palce u stóp zaczęły przybierać fioletowy kolor, postanowiłam wyjść na dziedziniec. Zwłaszcza, że miało się tam odbyć spotkanie z G.F.Darwin. Scena ustawiona na środku dużej łąki, a słoneczko praży. Cała widownia pochowała się pod drzewami, w cieniu. W przerwach między kolejnymi punktami programu na scenie był pan gawędziarz, który zajmował publiczność. Nie przypadło mi do gustu jego poczucie humoru… Duet Marek Hucz i Jan Jurkowski pojawili się punktualnie i rzucili propozycję, którą zdobyli sobie moje serce. Zaproponowali, żeby spotkanie Q&A przenieś pod drzewa. Oni usiedli w środku, a my otoczyliśmy ich wianuszkiem zasłuchani. Było bardzo przyjemnie, nie tylko dlatego, że siedzieliśmy w cieniu 😉

Festiwal Fantastyki Cytadela

Po spotkaniu postanowiłam poszukać sal prelekcyjnych. Szukałam długo. Spóźniłam się na panel. Zmarzłam. Wyszłam z budynku najbliższą klatką schodową. Okazało się, że gdybym poszła w przeciwnym kierunku znalazłabym salki od razu. Na pewno bym tak postąpiła, gdybym znalazła jakieś wskazówki. Mapka mi nic nie dała, bo kiedy ją wyjęłam byłam już w środku i zupełnie straciłam orientację. Sobotą byłam zawiedziona, ale postanowiłam dać festiwalowi jeszcze jedną szansę.

Niedziela. Przybyłam zdecydowanie wcześniej, żeby zdążyć na prelekcję zatytułowaną: „Za co kochamy przygody superbohaterów?”. Przydały się doświadczenia dnia poprzedniego i do Sali trafiłam bez problemu. Było trzech słuchaczy (wliczając mnie). Co było właściwie całkiem fajne, bo mieliśmy dyskusję, której moderatorem był prowadzący panel. Natomiast na „Limity komiksowego języka” przyszłam już tylko ja (jak nie liczyć prowadzącego). Szkoda bo prelekcja ciekawa. Z prelekcji o Celtach i Druidach wyszłam w połowie. Przepraszam pana prowadzącego, ale musiałam, bo istniało zagrożenie odmrożenia palców stóp. Pomiędzy panelami znalazłam dwie godzinki na spokojne rozejrzenie się po Twierdzy. Okazało się, że było tam bardzo dużo ciekawych rzeczy.

Games Room ze starymi grami komputerowymi, planszówkami, matami do tańczenia, karaoke… Różne wystawy z pięknymi grafikami polskich twórców. Dużo atrakcji, tylko ciężko je znaleźć. W niedzielę stoisko informacji było już na zewnątrz budynku, w sobotę też chowali się wewnątrz budynku. Poza tym była jeszcze Zona oraz pokaz motocykli ze świata Mad Maxa, wioska Słowian (skorzystałam z wróżenia z run) różne pokazy – sztuki walki, tresury koni, mody alternatywnej. Taki klimat przeważał. Chociaż impreza została nazwana festiwalem fantastyki to przeważała tematyka postapo i kultura słowiańska. Również wśród cosplayerów (w każdym razie tak wynika z moich obserwacji).

Reasumując. Powtórzę, było dużo ciekawych i różnorodnych atrakcji. Jak na pierwszy raz, więcej niż przyzwoicie. Na przyszłość polecam zainwestowanie w oznaczenia (jeden z prelegentów powiedział, że harmonogram prelekcji, który dostałam na wejściu jest nieaktualny). Na chłód w Twierdzy nic poradzić się nie da, ale był to zdecydowanie duży minus całej imprezy. Tak naprawdę, gdyby nie te dwa aspekty uznałabym Festiwal Fantastyki Cytadela za bardzo dobry sposób na spędzenie weekendu. To są moje odczucia. Jestem pewna, że byli ludzie, dla których festiwal był niezapomnianym przeżyciem.

P.S.
Może ludzi było tak mało, bo do Twierdzy Modlin jest marny dojazd?

AUTOR Martyna

Bardziej filmy niż seriale (aczkolwiek bardzo lubię "Doctor Who" i "Supernatural"). Bardziej Marvel niż DC (aczkolwiek "Young Justice" przyjemnie się oglądało). A Błażej zawsze denerwuje tak samo :P

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RELACJA] Krzyżakon 2017

Gdzie średniowiecze spotyka się ze współczesnością – Krzyżakon 2017 Mamy rok 2017. Rok pierwszych edycji kilku …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *