PANTEON / IMPREZY / FESTIWALE / [FELIETON] Relacja z Whomanikonu 2016

[FELIETON] Relacja z Whomanikonu 2016

12 marca w Krakowie odbył się pierwszy (oby nie ostatni!) konwent fanów Doktora Who. I choć można by dodać, że chodzi o fanów „serialu”, to na chwilę obecną, Doktor jest fenomenem obejmującym wiele różnych form popkultury – od serialu przez film, komiks, słuchowiska po rozbudowane opowieści fanowskie. Dzięki współpracy serwisu Gallifrey.pl i klubu Krakowskie Smoki udało się stworzyć niezwykłe wydarzenie, imponujące przede wszystkim rozmachem. Choć ledwie jednodniowa, impreza odbywająca się w Artetece Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, obejmowała szereg równoległych prelekcji i dyskusji. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

Jak natomiast sama impreza podobała się naszej dzielnej Wolverince? Zapraszamy do zapoznania się z jej relacją i odsyłamy do galerii zdjęć, do której link zamieściliśmy na końcu relacji.

***

Pod Arteteką, gdzie odbywał się konwent, byłam już koło 11.00. Było spokojnie, trochę leniwie. Na „dzień dobry” dostałam akredytację oraz program konwentu. Zaznaczyłam sobie prelekcje, które mnie najbardziej interesowały: Wszystko ma znaczenie – szalone teorie spiskowe, O badaniu polskiego fandomu Doctora Who, Edukacyjna rola Doctora Who, Mózgi są spoko. Musiałam się ograniczać. Program prelekcji był bardzo, bardzo rozbudowany, a niestety nie da się być w czterech miejscach w tym samym czasie. W każdym razie ja tej sztuki jeszcze nie opanowałam.

Jako pierwszych wysłuchałam teorii spiskowych. Dwunastu! (Jedna na każdego Doktora? – dop. Kicek). Większości z nich nie znałam. Oto one:

  1. Amy i Rory wychowywali Melody kiedy zostali przeniesieni przez Anioły do Nowego Jorku.
  2. Danny i Clara mieli potomstwo.
  3. Od czasu Doktora Wojny po regeneracji przyjmował coraz młodsze postaci. Fakt, że ostatnia regeneracja zmieniła go w starszego pana oznacza, że wybaczył sobie błędy popełnione w czasie Wojny.
  4. Każde nowe wcielenie, nowy wygląd jest zapożyczony od osoby, którą Doktor miał okazję już spotkać.
  5. Kustosz z odcinka jubileuszowego, to wizja wywołana przez TARDIS, aby pocieszyć Doktora.
  6. Van Gogh wcale nie miał depresji przed spotkaniem Doktora. Depresja miała być jakoby następstwem rozstania się z Doktorem i Amy po przeżytych wspólnie przygodach oraz do tego wizja wybuchającej TARDIS, dla Vincenta była równoznaczna ze śmiercią jego przyjaciół (Och, jakże ta teoria do mnie przemawia!!!).
  7. Przygody Amy i Rory’ego są pokazywane od tyłu.
  8. Dekapitacja Kapitana Jacka była powodem założenia Zakonu Bezgłowych Mnichów. Skoro Harkness po odcięciu głowy dalej żył to oni też się na to zdecydowali.
  9. Spór między tym, że TARDIS tłumaczy wszystkie języki, a tym, że Doktor jest lingwistą znającym wszystkie języki wszechświata.
  10. Kruki śmierci pojawiały się już we wcześniejszych seriach.
  11. Doktor jest w połowie człowiekiem (kolejna teoria, która zdobyła moje serce). Ukradł TARDIS, ponieważ nie mógł jej zdobyć legalnie z racji zmieszania rasy Władców Czasu z ludzką. Według tej teorii to również było przyczyną odizolowania Doktora od innych w czasie jego dzieciństwa. Poza tym, uwielbia przebywać wśród ludzi.
  12. Tasha to River Song. Zachowuje się podobnie jak River wobec Doktora (flirtuje) i potrafi kierować TARDIS.

W całej prelekcji podobało mi się to, że teorie nie tylko zostały przedstawione, ale również omówiono wszystkie głosy za i przeciw wygłoszone wobec każdej z nich. Trochę mnie drażniło jak prowadząca mówiła o „kolejnej teorii, którą „wszyscy znają”, kiedy ja właśnie ich nie kojarzyłam.

Edukacyjna rola Doctora Who zainteresowała mnie z racji mojego zawodu – nauczycielki w przedszkolu. Doceniam starania prowadzącej, aby prelekcja była jak najbardziej profesjonalna, aczkolwiek wstęp dotyczący teorii, definicji, historii, etc. był trochę za długi jak na moje standardy. Mimo to dowiedziałam się między innymi o genezie Doctora Who oraz o tym, skąd czerpano inspiracje. Niektórych bym się w ogóle nie spodziewała. Zdecydowano się na gatunek sci-fi, ponieważ był to okres odkrywania kosmosu i wszyscy się tym wtedy interesowali. Serial od początku miał w założeniu edukować. Dawniej skupiano się głównie na historii i biologii. Dalekowie byli inspirowani nazistami (to akurat wiedziałam), Cybermani rozwijającą się transplantologią (?!), a Sontarianie to odpowiedź na klonowanie. Obecnie edukacyjny walor serialu skupia się raczej na tym jak radzić sobie z emocjami (depresja, utrata ukochanej osoby), a ścisła nauka pojawia się gdzieś w tle przy okazji („Blink” nawiązuje do fizyki kwantowej!). Podsumowaniem (z którym kilku uczestników się nie zgadzało) było to, że Doctor Who to dobry serial edukacyjny, ponieważ może rozwijać zainteresowanie otaczającym nas światem. Widzę w tym sens. Sama kilka razy zerknęłam do Wikipedii aby sobie przypomnieć albo dokładniej zrozumieć o czym mowa w serialu.

I to by było na tyle udziału w prelekcji. Na Mózgi są spoko jeśli nie przyszedłeś wcześniej, aby zająć sobie miejsce, to lekko spóźniony nie miałeś szans się dostać. Natomiast kiedy na Badaniach polskiego fandomu zobaczyłam slajd z danymi z ankiet, zrezygnowałam. Przypomniało mi się pisanie prac magisterskich. Nie, dziękuję. Aczkolwiek wynik 2/4 uważam za całkiem dobry. Minusem prelekcji (poza tymi w sali Skaro) był fakt, że odbywały się one w korytarzu. Chociaż ogólnie hałasu nie było, to jednak szum tłumu rozpraszał i trochę przeszkadzał w słuchaniu pomimo tego, że prowadzący mieli mikrofony.

Było kilku wystawców, którzy zdołali zadowolić nie tylko miłośników Doctora, ale również kilka innych fandomów. Fakt faktem, że wśród gadżetów przeważał jednak motyw z Doktorem. Stoisk było kilka, nie więcej niż osiem. Na jednym można było nawet wybrać sobie jaki nadruk chcemy mieć na kubku i był on na miejscu nanoszony na naczynie. Niestety za późno się zorientowałam, że jest taka możliwość. Spędziłam trochę czasu grzebiąc wśród różnych gadżetów i gawędząc z właścicielami stoisk. Oczywiście zostawiłam tam trochę pieniędzy – dla siebie zakupiłam koszulkę z Doktorem, a siostrze na urodziny poduszkę z Pusheenem.

Oczywiście konwent taki jak ten, nie może obyć się bez cosplayu. I chociaż tematyka była ograniczona „tylko” do serialu to przebrania były dość różnorodne. Oczywiście jako nakrycie głowy przeważał fez. Był mały, żwawy Dalek wraz z mamą Oswin Oswald, był Ood, Płaczący Anioł, kilka różnych wersji TARDIS, Królowa Lat, River Song, Kapitan Jack, Rose Tyler oraz świadkowie Ciszy (moja robocza nazwa na osoby, które miały na ciele kreski namalowane czarnym markerem). Wszyscy cosplayerzy mieli swój numer, który można było wykorzystać, by oddać swój głos wrzucając numerek do skrzynki w kształcie, jakże by inaczej, TARDIS. Na ogłoszeniu wyników brakowało mi prezentacji wszystkich biorących udział w konkursie, a nie tylko zwycięzców.

  1. miejsce – Płaczący Anioł
  2. miejsce – 8-letni Dalek
  3. miejsce – Ood
  4. miejsce – River Song

Według mnie wszyscy zasłużyli na nagrody, bo przebrania były bardzo dopracowane, ale cóż… życie. Ach, byłam mile zaskoczona, że było tyle dzieci i nastolatków!

Jeśli ktoś potrzebował chwili wytchnienia, mógł skorzystać z dobrodziejstw Arteteki. Można było pograć w gry planszowe, gry na Playstation, przeczytać komiksy albo wybrać grę towarzyską (?) Cards Against Humanity, która cieszyła się dużym powodzeniem. Sama też się na nią skusiłam. Można także było sobie zrobić zdjęcie w prawdziwej TARDIS!

Rozmawiałam chwilę z organizatorami. Pochwaliłam organizację i zapytałam czy jest szansa na powtórkę w przyszłym roku – „Na pewno będzie Serialkon”. Co do kolejnego Whomanikonu takiej pewności nie mieli, ale może jak wszyscy uczestnicy ładnie poproszą, to się zdecydują na kolejną edycję w przyszłym roku.

Dzień zakończono pokonwentową integracją. Po całym zwariowanym dniu można było usiąść na wygodnych pufach i opowiedzieć sobie nawzajem wrażenia. Chociaż pojechałam na konwent samotnie, to nie byłam sama. Już na samym początku poznałam Kingę, w ciągu dnia spotkałam dwoje znajomych z fandomu Supernatural, a ostatnią godzinę konwentu spędziłam wśród ekipy z Poznania (Krykiet, Marta, Agata, Daria… i kolega, którego nie miałam okazji poznać z imienia, ale to nic). Wszystkich Was będę bardzo miło wspominać i mam nadzieję, że zobaczymy się wkrótce na Pyrkonie oraz – mam nadzieję – kolejnym Whomanikonie.

 Zapraszamy do zapoznania się z galerią zdjęć z wydarzenia:

Galeria Zdjęć – Whomanikon 2016

AUTOR Martyna

Bardziej filmy niż seriale (aczkolwiek bardzo lubię "Doctor Who" i "Supernatural"). Bardziej Marvel niż DC (aczkolwiek "Young Justice" przyjemnie się oglądało). A Błażej zawsze denerwuje tak samo :P

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Zwiastun dziesiątego sezonu „Doktora Who”

Dziesiąty współczesny sezon przygód Doktora Who będzie trzecim i ostatnim dla aktualnego odtwórcy roli tytułowej, …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *