PANTEON / IMPREZY / FESTIWALE / [FELIETON] Relacja z Comics Wars 2015

[FELIETON] Relacja z Comics Wars 2015

Comics Wars to impreza, której mieszkańcy innych miast zazdroszczą Poznaniowi. Tym pozytywnym zdaniem zacznę, licząc, że może mnie kiedyś ktoś zacytuje w jakiejś akcji promocyjnej. I wcale nie przesadzam, bo w porównaniu z poprzednim rokiem pojawiło się sporo nowości. Po staremu mieliśmy podstawową akcję, na fundamentach której opiera się event, czyli naklejki z ulubionym uniwersum: Marvel, DC, Star Wars oraz nowość: japońskie bajki. Prowokacyjny termin, ale wziął się stąd, że nie trawię orientalnych kresek. Podobnie jak i produkcji ze świecącymi mieczami, stąd ominąłem połowę imprezy. Mimo to atrakcji miałem pod dostatkiem.

Prelekcje na Comics Wars zawsze są ciekawie prowadzone, ale tym razem ich ilość mnie przerosła. Do standardowych komiksowych wykładów dołożono drugie tyle pod tytułem „Komiks na serio?!”, co już mnie ucieszyło, gdyż zwiastowało jeszcze ambitniejsze podejście do tematu. Jednocześnie powodowało ból, gdyż trzeba było wybierać między salami. Gdybym był fanem pozostałych dwóch, odrzuconych na początku uniwersów, to pewnie bym płakał z żalu nie wiedząc gdzie się pojawić w danej chwili.

A zawędrowałem aż na strych biblioteki, gdzie byłem świadkiem szkolenia dzieci na przyszłych rycerzy Jedi. Fajna akcja dla najmłodszych, którzy było widać, że kochają Gwiezdne Wojny, mimo wieku przedszkolnego. W innych godzinach zajęcia prowadził Spider-Man ze Szczecińskiej Ligi Superbohaterów, czego świadkiem byłem wcześniej na innej imprezie dziejącej się również w Bibliotece Uniwersyteckiej – majowym Dniu Darmowego Komiksu. Jak wyczytałem, gdzieś tam nawet była strzelnica, gdzie można było postrzelać z broni typu Air Soft Gun. Młodsi mieli więc gdzie się podziać, a co dla starszych?

Fani polskich komiksów superhero obowiązkowo musieli pojawić się na spotkaniu z rodzimymi twórcami. Sala zapełniła się szczelnie gośćmi, pragnącymi dowiedzieć się więcej o swoich idolach. W jednym rzędzie siedzieli obok siebie twórcy zrzeszeni w wydawnictwie Sol Invictus. Do Darka Krabowego i Łukasza Ciżmowskiego dołączył nowicjusz: Alek Wałaszewski. Jak mogliśmy się dowiedzieć z panelu, jest to wielkie odkrycie Darka, który wypatrzył stworzony ponad 2 lata temu komiks internetowy. Wśród gości pojawiła się również Kasia Witerscheim, zwana jako PannaN (pisane razem), artystka wybitnie internetowa, gwiazda Instagramu, gdzie publikuje swoją twórczość. Wcześniej prowadziła nawet swój własny panel.

Można powiedzieć, że jej przeciwieństwem był Jan Skarżyński, który świadomie porzucił Internet. Nie był zadowolony z wybuchu nagłej popularności, a obecnie świetnie sobie radzi na rynku wydawniczym, gdzie publikuje swoje dzieła, z czego najbardziej ceniona wydaje się seria Gałgan. Dyskusja skupiła się właśnie na publikowaniu swoich dzieł w sieci jako sposobie na zaistnienie, a także na prezentację swojej twórczości oraz marzeniach, by przejść na papier. Bo w końcu to co jest na papierze zostaje docenione, a Internet jest pełen treści, z której trudno wyłowić coś sensownego.

Wszyscy Ci artyści (jak i również kilku innych) dostępni byli dla publiczności w tzw. alei rysowników, czyli po prostu końcówce korytarza, gdzie ulokowali się twórcy. Oprócz wyżej wymienionych można było spotkać tu takich kipiących niezależnością twórców jak Filip Bąk, promujący swoją twórczość na klasycznych kserówkach, czy dolnośląskiego artystę Sławomira Lewandowskiego.
Korytarze Biblioteki skrywały znacznie więcej sekretów. Ściany zdobiły wystawy, m.in. Łukasza Kowalczuka. Ten pan również prowadził warsztaty rysunkowe.

Na piętrze skrywała się słynna obwoźna czytelnia komiksów, gdzie znajdował się słynny artefakt, w postaci wielkiej księgi. Z kolei w gablotkach, na tarasie, można było obejrzeć piękne laleczki z żywicy poliuretanowej. Pojawiły się tam dzięki Aldonie Talarczyk, która prowadziła także wykład Asian Ball Jointed Dolls – Sztuka Zdobienia Lalek.  Chyba jedyny związany z Japonią wykład, na którym bym się pojawił, gdyby był czas. A tego brakowało żeby ogarnąć wszystkie, ciasno poupychane punkty harmonogramu.

Na przykład konkurs z wiedzy o DC i Marvelu odbywał się w tym samym czasie, co świetna prelekcja: Superbohaterski monolit. Pytania w konkursie miały wyższy poziom niż zazwyczaj, więc nawet nic nie wygrałem, ale gratulujemy zwycięzcom, wśród których znaleźli się panowie prowadzący następny panel. A był on nietypowy. Poprowadzony w formie debaty. Kartonowe wizerunki Kapitana Ameryki i Iron Mana pożyczone ze sklepu Multiversum, dodały powagi problemowi. Do tego ustawiono je w śmieszy sposób, żeby postacie wyglądały jakby trzymały się za ręce, co miało podkreślać dramatyzm Wojny Domowej, gdzie dwóch przyjaciół walczy między sobą.

Napięcie rozładowywała maskotka Spider-Mana, wciśnięta między postacie i rozśmieszająca widownię przez nawiązanie do braku ujawnienia wizerunku Pająka jaki pojawi się w nadchodzącym filmie. Po początkowym przeliczeniu głosów okazało się, że za Iron Manem postawiło się niecałe 30 osób, a za Kapitanem lekko ponad tę liczbę. Muszę przyznać, że pan promujący stronę Steve’a miał lepszą prezencję, jednak nie przekonały mnie jego argumenty, ponieważ starał się ośmieszyć przeciwnika. Jednak po ponownym przeliczeniu głosów okazało się, że Kapitan zyskał przewagę.

Później na scenę wkroczył Kelen, który wyjaśniał nam jak czytać dobra z oferty Egmontu. A ukazało się tego trochę, szczególnie historia Trybunału Sów wymagała lepszego obeznania się w temacie. Biedni ludzie na sali najpierw wpisali sobie do listy zakupów Civil War, a teraz jeszcze kilka następnych tytułów. Nic dziwnego, że w rozmieszczonych na korytarzu stoiskach sklepów KiK i Multiversum ludzie ciągle coś kupowali. Osobiście kupiłem tylko specjalne wydanie Superhero Magazynu, z kalendarzami zdobionymi przez motywy polskich herosów. Spodobał mi się w nim szczególnie kadr z komiksu Bler, choć uważam, że wciskanie tam Hermana trochę odebrało mu urody.

Również na owym stoisku można się było zaopatrzyć we wlepy z krakowskim herosem. I to był ciekawy element, gdyż podobne naklejki okolicznościowe, reklamujące Comics Wars pojawiły się na wielu stoiskach twórców, którzy specjalnie projektowali je pod to wydarzenie. Co do początkowych naklejek z uniwersami, na stronie wyczytałem, że najwięcej fanów ma Star Wars (później Marvel, DC, Manga) i to było widać zwłaszcza w postaci cosplayerów. Po korytarzach co chwilę przewijały się panny w pięknych sukienkach, czy adepci różnych stron mocy, z wieloma odcieniami świecących patyków. Sądzę, że na to wpływ ma grudniowa premiera nowego filmu, która na nowo rozbudza fascynację tym światem.

Comics Wars w tym roku weszło na nowy poziom. Impreza przyciąga ludzi z różnych zakątków kraju. Mieszkańcy innych miast nam zazdroszczą takiego wydarzenia, co mnie wcale nie dziwi. Brawa należą się wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tego eventu, powinniście go sobie wpisać do przyszłorocznego kalendarza. Nie zdziwię się jeśli na kolejnej edycji w Bibliotece Uniwersyteckiej zacznie brakować miejsca…

 GALERIA ZDJĘĆ Z COMICS WARS 2015

Autor: Adolf

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Comics Wars 2016 – Poznań

Objęliśmy patronatem trzecie Comics Wars w Poznaniu! Zobaczcie w poniższej notce, co przygotowali dla Was …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *