PANTEON / IMPREZY / FESTIWALE / [FELIETON] Relacja Adolfa z Poznań Game Arena 2014

[FELIETON] Relacja Adolfa z Poznań Game Arena 2014

Targi te miały swoje wzloty i upadki. Wiele lat temu była to wiodąca impreza dla branży, przyciągająca tłumy. Jednak w trosce o jeszcze lepszy rozwój eventu, przeniesiono go do Warszawy, gdzie pojawił się pod nazwą On/Off. Niestety, okazało się to błędną decyzją i szybki powrót do stolicy Wielkopolski był nieunikniony. Pojawiło się wiele głosów, że to już nie ta sama impreza co kiedyś, ale jedno jest pewne – więcej narzekań nie będzie. To już trzecia edycja PGA po powrocie i progres jest zauważalny. Ilość atrakcji przyciągnęła ludzi  z całej Polski. Dużo odwiedzających wysiada na obiekcie przypominającym dworzec i na szczęście nie musi przechodzić przez brudne miasto. Ostatnia duma Poznania – Międzynarodowe Targi Poznańskie znajduje się tuż obok dworca, więc nikt nie zabłądzi. Jak przebiegała obecna edycja? Możecie przeczytać to w mojej subiektywnej relacji.

VIP DAY, PIĄTEK, 24 PAŹDZIERNIKA


Idąc na PGA miałem tylko jeden cel. Targi otwierano o 10, lecz ja minąłem kolejkę i magiczną kartą otworzyłem sobie wejście wcześniej. Moje nogi niecierpliwie dreptały we właściwą stronę, by wprowadzić mnie do tzw. czteropaka. Jest to pawilon z tyłu targów, złożony z 4 hal, to tam od kliku edycji odbywa się impreza. Jeszcze jedna kontrola, żeby przypadkiem jakiś niepowołany osobnik się nie przecisnął do hali – w końcu to dzień dla VIPów. To co to były za tłumy przy wejściu? W środku hale też były napełnione ludźmi, których wyminąłem i wleciałem do właściwego stoiska. Ach… jak cudownie. Tam gdzie chciałem dojść, za taśmą stało w rzędzie sześć Xboxów One i czekało aż aż fani spragnieni nowych wrażeń podejdą do nich. Jeden był już okupowany, zająłem kolejny i…

Piątkowy dzień promowany jest jako ten ekskluzywny. Wejść mogli tylko akredytowani dziennikarze, blogerzy, cosplayerzy, osoby, które wygrały bilet w konkursie i te posiadające wejściówkę wartą 100 zł. Jednak z każdą minutą osób przybywało, gdybym nie wiedział o co chodzi to pomyślałbym, że to normalny dzień targów. Przybywało też cosplayerów, dziwna sytuacja gdy jakość i ilość się nie wyklucza.

Na ilość postawiło też PGA, warto było. Stoisk obrodziło jak nigdy. Podobno dwa razy więcej niż rok temu (zawsze tak mówią). Cztery hale były posegregowane prawie tematycznie. Jedna była poświęcona turniejom, po przeciwnej stronie dominowały gry, mogliśmy znaleźć też halę poświęconą grom indie oraz taką z innymi, ciekawymi produktami, głównie gadżetami. Pomiędzy nie upchnięto też dużą scenę, małą i mniejsze podesty na stoiskach. Są to targi gier i multimediów – ten drugi człon uznajmy za mniej interesujący, bo stoiska reklamujące karty graficzne, myszki, płyty główne i ich niesamowity overclocking (pokazywano nawet płytę chłodzoną ciekłym azotem) to mniej interesujące aspekty niż same gry. A tych nie brakowało. Komputerów i konsol było pełno wszędzie.

Microsoft promował Xboxa One tak skutecznie, że wiele osób zapomniało co to PS4, które pojawiło się tylko na niektórych stoiskach. Brak konsoli Sony, tłumaczy się tym, że M$ sponsoruje imprezę, jednak ten fakt jakoś nie zatrzymał Nintendo. Zwrócę się teraz z pytaniem do przeciętnych graczy, nie tych hardcorowych: Pamięta ktoś jeszcze firmę Mariana i Pokemonów?  Po krótkim okresie przerwy, ta japońska korporacja wraca na nasz rynek i to w wielkim stylu. Ustawiła się w dobrym miejscu, w hali z ciekawostkami, nikt na PGA nie mógł go ominąć.

Stoisk do gry na Wii U i 3DSach było tyle, że wszyscy zainteresowani mogli bez problemu dorwać się do gry. Wreszcie po wielu latach zobaczyłem efekt 3D na przenośnej konsolce, ale nie udało mi się niestety dostać do obleganej Bayonetty. Dużo osób z obsługi tłumaczyło też zawiłości gier i wciskało obszerne katalogi. Firma miała również swoją maskotkę. Ogromny hydraulik wzbudzał zainteresowanie ludzi, którzy chętnie pozowali do zdjęć. Nikt już nie miał wątpliwości, że Nintendo wróciło do Polski po latach zawirowań związanych z dystrybucją.

Fanów cieszyło też stoisko poświęcone grze Assassin’s Creed: Unity. To właśnie na nią czekałem tak łapczywie od rana. Nie mogłem się doczekać by wejść w skórę Arno. Demo to znana z trailera misja morderstwa w katedrze Notre Damne. Głównym celem było dorwanie złego gościa. Gra sugerowała zabicie go w konfesjonale, ale jak komuś nie zależało na pełnej synchronizacji i cichej eliminacji, to mógł dorwać kolesia w innych okolicznościach. W wykonaniu misji pomagają też mniejsze zdarzenia, jak kradzież kluczy, czy podsłuchanie rozmowy.

Początkowo przechodziłem wszystko tak jak zwiastun przykazał, choć w nieco niezdarny sposób. Sterowanie zostało zbudowane na nowo, co jest szokiem dla fanów, którzy od 6 odsłon przywykli już do pewnych schematów. Chwilę potrwało zanim przyswoiłem nowe obłożenie przycisków. Czy jest lepsze? Mam mieszane uczucia. Wcześniej jeden przycisk służył do biegania i wspinaczki, co było bardzo intuicyjne. Teraz rozwiązano te kwestie innym układem „guzików”. Jest także nowość, tryb skradania się. Inną sprawą jest grafika. Ta wyglądała dobrze tylko z metra od ekranu, ale z bliska było paskudnie. Poszarpane krawędzie raziły po oczach. To „czwórka” na PS3 prezentowała się lepiej. Jak słyszałem było to demo, które pokazano wcześniej, na E3 i do premiery wiele rzeczy będzie poprawionych.

Słaba była też duża scena, którą postawiono przy nieosłoniętej, szklanej ścianie. Słoneczko raziło widzów aż miło, a na projekcji w tle nic nie było widać. Dodatkowo scena była nieco ukryta i początkowo nie każdy potrafił ją znaleźć. Dlatego na otwarciu targów nie było tłumów. Kogo obchodzi otwarcie? Przebiegło ono szybko – krótkie przemówienie i wręczenie nagród za organizację najlepszego stoiska. Otrzymali je m.in. Asus, Intel, LG, Xbox i Techland. Ta ostatnia firma była silnie promowana. Na jej stoisku można było pograć w Dying Light. Na dużej scenie prezentacja tego tytułu się nie udała, nic nie było widać. Pech, a na dodatek modelki promujące grę nawet nie chciały się dać się złapać na zdjęciu. Za co im płacą? Jednak w trakcie dyskusji na dużej scenie o polskim rynku gier, na pytanie „jaka polska gra zarządzi w 2015 roku oprócz Wiedźmina?” wszyscy goście odpowiedzieli równo, że to będzie Dying Light.

W centralnym miejscu, na skrzyżowaniu 4 hal, usadowiło się stoisko platformy Kinguin, która zorganizowała akcję dobroczynną, związaną z biciem rekordu Guinessa w najdłuższym graniu w grę komputerową. Poprzedni rekord należy do Australijczyka Otana Kaya, który grał w Call of Duty: Black Ops 2 przez 135 godzin, 15 minut, 10 sekund. Do pobicia rekordu zgłosił się na ochotnika niejaki Gordon i spędzi on ponad 6 dni grając w Sniper: Elite 3: Afrika. Pieniądze zebrane na akcji trafią do fundacji Child’s Play. Na inauguracji wydarzenia pojawił się prezydent Poznania, który objął je honorowym patronatem. Usiadł nawet przez chwilę przy komputerze, nie radził sobie najlepiej, nie za bardzo wiedząc, co nacisnąć. Granie okazało się dla tego pana równie trudne jak rządzenie miastem – takie opinie wypowiadała zgromadzona młodzież, która podziwiała człowieka mającego spędzić najbliższy tydzień na graniu. Jak wielu mieszkańców pałała niezbyt pozytywnymi uczuciami do rządzących. Na każdą ograną godzinę, przypadało 10 minut przerwy, które się kumuluje. Jak dobrze sobie facet zakombinuje to uzbiera nawet na mały sen od czasu do czasu…

DZIEŃ 1 DLA PUBLICZNOŚCI, SOBOTA, 25 PAŹDZIERNIKA


Otoczony Xboxami z Diablo 3 i PESem, Giermasz CD Projektu zbierał obfite żniwa. Rok temu firma rozdawała gry za darmo, co powodowało wiele patologii, cała Polska śmiała się z tak zwanej „gimbazy” na targach. W tym roku sprzedawano je na tyle tanio, że odwiedzający chętnie kupił sobie na pamiątkę grę. Przynajmniej w dniu dla vipów, gdzie kolejki były małe albo ich nie było, bo tego dnia ilość ludzi na metr kwadratowy była zbyt wysoka. Tłumy ludzi zaczęły się przewijać od rana, tak że aż przecisnąć się nie dało. Odbiło się to też na Giermaszu, przed którym tworzyły się nieciekawe sceny.

W sprzedaży znalazło się co prawda dużo badziewia pokroju symulatorów na PC, ale były też ciekawsze okazje. Gorsze gry oferowano już od 5 zł. Wyróżniało się Diablo 3 na PS3 i X360 za 60 zł (na PC za 90 zł!). Promowano też Disney Infinity z figurkami. Jednak mnie kusił Deadpool za jedyne 50 zł. Szkoda, że nie zdecydowałem się od razu na zakup, bo sobotnia ciasnota sprawiła, że straciłem wiarę w ludzi. Kolejka monstrualnych rozmiarów, w której się potulnie ustawiłem została zaatakowana przez wspomnianą wyżej gimbazę, pragnącą dostać plakat z Wiedźminem dodawany do zakupów. 20 minut trwało zanim zbliżyłem się do wejścia, lecz niewyżyta młodzież przepuszczała wtedy atak na taśmę.

Facet z obsługi, choć cały czas krzyczał, że prosi o ustawianie się w rządku i nie wpuszczanie nikogo w kolejkę, poddał się. Albo raczej załamał. Zdemontował kolejkę i stworzył drugą po przeciwnej stronie! Akurat gdy miałem wchodzić! Tłum ludzi czekających na wejście wpadł w oburzenie. A gimbaza przepuściła atak na drugą kolejkę i znowu powstał chaos. Z poczuciem nienawiści wybiłem się na przód drugiej kolejki, nie patrząc na fakt, że to zachowanie niewłaściwe i dostałem się do środka chwilę później. Deadpool czekał na mnie, a do taniego zakupu dostałem w prezencie niezbyt dobrze przyjęty film Iron Man 3 na DVD ze śmiesznym cytatem na okładce „Robert Downey Jr. rządzi. Ten film jest znakomity”. Na limitowane plakaty z Wiedźminem nawet nie spojrzałem.

Tego dnia wystartował także Zjazd Twórców Gier. Na szczęście był on w sąsiadującym pawilonie. Na prelekcjach omawiano różne tematy związane z biznesem, badaniami, czy po prostu tworzeniem gier. Dużą uwagę poświęcono silnikowi Unity. Coś dla siebie mogli znaleźć zarówno amatorzy jak i osoby zainteresowane szczegółami funkcjonowania branży. Co cieszy, średnia wieku była tam o wiele wyższa niż na PGA, nie było więc tłoczno.
Sytuacja w czteropaku stawała się momentami przytłaczająca. Ludzi wciąż przybywało. W pewnym momencie MTP wstrzymało sprzedaż biletów żeby jakoś opanować sytuację! Jednocześnie na imprezie znajdowało się – jak usłyszałem w informacji na scenie – ponad 30 tysięcy ludzi. I jak tu się dobrać np. do Oculus Rifta? Na halach spacerowali wspaniali cosplayerzy, co chwilę zauważałem nowych artystów-designerów. Chyba tylko na Pyrkonie pojawia się więcej przebierańców. Lecz nagabywanie ludzi na sesję zdjęciową to nie była jedyna rozrywka.

W sobotę rozpoczęły się też Targi Hobby, mieszczące się w sąsiednich pawilonach. Dla fanów historii obrazkowych przygotowano ciekawą atrakcję. Biblioteka uniwersytecka stworzyła przenośną czytelnię komiksów. Obok trwały też różne panele i nawet chciałem wpaść na te poświęcone superbohaterom, ale na PGA tyle się działo, ze przegapiłem właściwy moment. Targi Hobby to co roku to samo, stoiska z makietami kolejek, modelami samochodzików. Dla nowicjusza może to atrakcyjne. Widziałem, że zainteresowanie w tamtych pawilonach było znacznie mniejsze niż na PGA, sam tam tylko przeleciałem przez tamtejsze atrakcje byleby je szybko zaliczyć. Warto wspomnieć też o Targach Turystycznych, Zoologicznych, Muzycznych i z akcesoriami dla dzieci, które odbywały się w tym samym czasie. Wejście na całość zapewniał jeden bilet.

Na małej scenie trwały panele i dyskusje. Musiałem się tam zjawić na najciekawsze moim zdaniem spotkanie, rozmowę na temat sytuacji mediów growych. Obok siebie usiedli znani dziennikarze branżowi: Marcin Kosman – redaktor naczelny Polygamii i współpracownik PSX EXTREME, Michał Mielcarek – Gram.pl, były redaktor Neo+. Do tego panowie z wp i onetu, oraz reprezentant wydawców. Temat dyskusji był jak najbardziej na czasie. Zwrócono uwagę na „problem” blogerów, którzy stali się konkurencją dla gazet i portali internetowych poświęconych grom.

Na PGA już od lat występuje pewne zjawisko, stoi sobie nastolatek-twarz internetu, a wokół niego tłumy młodych, blokujących przejście ludzi, chcą z nim porozmawiać i dostać autograf. Dlaczego youtuberzy stali się ważniejsi niż profesjonalni dziennikarze growi? W dyskusji zwracano szczególnie uwagę na to, iż tacy ludzie są podatni na wpływy i pieniądze. W przypadku większych serwisów, propozycje składane dziennikarzom są blokowane przez dział reklamy. Oglądając entuzjastyczną recenzję jakiegoś młodziaka, nikt nie da nam gwarancji, że nie została ona kupiona. Skandale z tym związane są powszechne w Stanach. Temat jest długi i obszerny, a niecałe 60 minut poświęcone na rozmowę wydawało się odrobinę za krótkie. Na koniec panowie rzucali tytułami gier jakie zwróciły ich uwagę. Znowu padły słowa uznania dla Dying Light i to od samego Kosa. Mielu za to na koniec, rzutem na taśmę postawił jeszcze na Zaginięcie Ethana Cartera.

Wieczorem z dużym opóźnieniem odbył się koncert zespołu Percival. Kapela grająca słowiańskie rytmy, dzięki podpięciu się pod Wiedźmina zdobyła nie lada rozgłos. Tłumy przybyłe pod scenę świadczyły o miłości polskich graczy do Geralta. Po słowiańskich pieśniach przyszła pora na premierę prezentacji rozgrywki. Jak się okazało, ten materiał również trafił do internetu w tym samym czasie, ale za to na PGA gracze mogli oglądać video na wielkim ekranie. Prezentowany fragment gry rzeczywiście wyglądał niesamowicie, a widownia nagradzała oklaskami komentarze twórców typu „Wiedźmin wreszcie nauczył się skakać”.

W udostępnionym materiale nasz bohater tropi jakąś złą panią, żeby ją odnaleźć spotyka piskliwego stworka, który z rozbrajającą szczerością opowiada jak to o wchodzie słońca robi kupę i jest to istotnym elementem jego dnia. Do tego pokazano brutalne sceny z obcinaniem ucha. A prowadzący został wyśmiany gdy na początku rzucił tekstem, że prosi o wyjście osoby poniżej 18 roku życia. Ze względu na opóźnienia nie odbyła się sesja Q&A z twórcami i od razu zaprezentowano kolejne materiały. Najpierw intro, to samo co wczoraj. Później na scenę wszedł Tadeusz Zieliński (gracze pamiętają go z Review Teritory na Hyperze) i opowiadał o grze MOBA w świecie Wiedźmina. Przekonywał, że będzie to pierwsza gra tego typu, w którą da się grać na smartfonie lub tablecie, o czym gracze mogli się sami przekonać odwiedzając stoisko Wiedźmina.

DZIEŃ 2 DLA PUBLICZNOŚCI, NIEDZIELA, 26 PAŹDZIERNIKA


Ostatni dzień był najspokojniejszy. Tłumy nie tratowały spacerowiczów, pojawili się nowi cosplayerzy. W czasie targów spotkałem ich wielu,  mimo to nie wszystkich udało mi się złapać. Co dziwne, wielu postaci z gier nie poznawałem. O co chodzi? Trochę podpytywałem, okazało się, że jak nie wiem co to za postać to na pewno jest ona z League of Legends. Ta zasada sprawdzała się w 100%. Ta MOBA jest bardziej popularna niż myślałem, jej wpływ było doskonale widać po ilości kostiumów wzorowanych na pochodzących z niej postaciach, których było więcej niż asasynów!

Skrytobójców trochę się przewinęło. Na stoisku Ubisoftu można było spotkać cosplayerkę Issabel, która zasłynęła z występów w wielu wspaniałych strojach. Już wcześniej zwróciła ona moją uwagę, gdy przywdziała niezwykły strój Morgany z LoLa na zawodach e-sportowych (pozdrawiamy). Pojawiła się również Violet, także zawodowa cosplaterka (również pozdrawiamy). Po halach krążyło również wielu asasynów. Ich stroje często były bardzo dobrze wykonane, szkoda, że nie pojawili się na głównej scenie.

Niedziela była najważniejszym dniem dla kostiumowców. Na szczęście konkurs odbywa się ostatniego dnia, dzięki temu wszystkie atrakcje są rozłożone równomiernie. Godzinę przez zabawą, cosplayerzy zostali wezwani na stoisko Kinguina, by wesprzeć bijącego rekord Gordona (gdy czytacie te słowa rekord jest już pobity). Był to cudowny widok, kiedy zebrano większość osób w przebraniach, także tych niewystępujących na scenie. Dzięki krótkim prezentacjom mogliśmy się dowiedzieć o nich czegoś więcej. Sam prowadzący nie umiał ukryć zachwytu urodą niektórych pań.

Kliknij na zdjęcie żeby obejrzeć galerię cosplayerów

Konkurs – jak każda duża atrakcja na scenie – oczywiście się opóźnił, na estradzie grał jeszcze jakiś nieznany zespół, który desperacko zabiegał o uwagę widzów. Ponaglani przez prowadzącego w końcu się wynieśli, a ich sprzęt był naprędce demontowany. W końcu cosplayerzy zostali wezwani na zaplecze i chwilę później rozpoczęła się prezentacja.

Na scenę jako pierwszy wskoczył Dante z Devil May Cry. Ten nowszy Dante, więc chłopak nie musiał nosić białej peruki. Kolejne trzy prezentacje tworzyły panny z League of Legends. Za nimi weszła pani w zbroi, prowadzący zapowiedział ją jako „Komandor Szarper”, jednak oburzona widownia szybko skorygowała ten błąd. Nieobecna była Eliza z Tekken Revolution. Dalej znowu LoL, koleś z wielką laską i… bananem. Następna panna była wystrojona, w jakieś piórka i wielki sierp. Jednak gdy na scenę wszedł Wiedźmin, widownia oszalała. Miłość do tej postaci wśród fanów gier jest ogromna i to widać. Geralt trzymał w ręku głowę pokonanego potwora, przez co wyglądał jeszcze bardziej wzniośle. Za nim na scenie paradowała różowa panna reprezentująca 8-bitowy okres w historii gier oraz Vayne z LoLa. Potem pałką wymachiwała Harley Queen, która podczas targów partnerowała Dantemu, oboje dobrze debiutujący, początkujący cosplayerzy. Następnie na scenę weszła kolejna pani z LoLa i za nią panna przebrana za wikinga ze Skyrim.

Syrence trzeba było pomóc wejść na scenę. Kolejna Harley Queen prezentowała bardziej wyzwolony styl, przybierając wiele kuszących póz, a nawet uwodziła prowadzącego, któremu założyła na głowę czapkę policyjną. Równie kusząca co poprzedniczka była Miss Fortune z League of Legends, zaopatrzona w dwa duże pistolety. Widownia szalała także, gdy na scenę wyszła Morgana w wersji Upiornej Panny Młodej! To niezwykle wyróżniający się i dopracowany cosplay. Wymagał on umalowania ciała na niebiesko, co już samo w sobie dało niesamowity efekt, który dopełniały skrzydła podtrzymywane przez łańcuchy. Suknia panny młodej dodawała wyrazistości. Po niej na scenę wskoczył antyczny wojownik, noszący ciekawe imię – Pantheon! Za nim prezentowała się kolejna kobitka reprezentująca serię Mass Effect. Pani przebrana za hallowenową Jinx z wielkim szkieletem ryby, wzbudziła wzmożone zainteresowanie i aplauz widzów, co było związane nie tylko z popularnością postaci, ale – jak zauważyłem – również ze sporą grupą znajomych pod sceną. Komunikat z radiowęzła o kierowcy Opla Astry przerwał na chwilę prowadzącemu.

Dobre show przygotowali żołnierze ze Star Wars, tańcząc w rytm popularnych przebojów takich jak Gangnam Style. Imprezowy styl kontynuował pyskaty najemnik zapowiedziany jako „Dedpol”, który nie byłby sobą, gdyby czegoś nie zmajstrował. A on tylko sobie tańczył. Zaskoczenie przyszło po występie, kiedy padł na ziemię i zapowiedziano następnego zawodnika: Stalkera z gier o tym samym tytule. Ten po swoim występie został wyeliminowany przez Deadpoola, który zadowolony z siebie mógł opuścić scenę. Do leżącego Stalkera za to podszedł(a?) Joker w stroju pielęgniarki i z pasją wbił w niego wielką strzykawkę i uciekł zadowolony. Prowadzący już chciał wzywać ochronę by wynieśli martwego, ale lek zadziałał i ten mógł opuścić scenę o własnych siłach.

Potem znowu dwie panny z LoLa i na scenę wmaszerowało dwóch asasynów, przy których prowadzący znowu się pomylił, odczytując ich imiona jako „eZio” z Revelations, na co widownia opowiedziała z wielkim oburzeniem „eCio”. Damsko-męska para skrytobójców zaprezentowała kilka ruchów, po czym padła sobie w ramiona, a ich usta się połączyły. Zrobiło się romantycznie. Nastrój rozładował Scarlet Spider, który wykonywał ciekawe akrobacje. Kolejna postać z LoLa (to ciągłe powtarzanie jest już aż nudne) przeszła przez scenę i następnie wkroczył bohater gier Thief. Złodziejowi asystowała pani ze Skyrima, która pojawiła się wcześniej i została brutalnie okradziona. Postać z LoLa i na scenę wchodzi Tony Stark z Iron Manem. Jest to dobrze znany duet z grupy Komiksowi, jednak pośród tylu fanów LoLa nie mógł zdobyć wielkiego zainteresowania i widownię bardziej zaangażowały 3 kolejne postacie z tego świata, które przewinęły się przez scenę.

Prezentacje za nami, teraz pora na wyłonienie finalistów. Na PGA zawsze było to robione „na słuch”, zwyciężała osoba otrzymująca najgłośniejszy doping publiczności. Teraz postanowiono zrobić to bardziej profesjonalnie i na scenę weszła specjalna komisja. Pani z miernikiem sygnalizowała w decybelach poziom hałasu jaki robi widownia. I tu zaczęło się odrobinę kontrowersyjnie. W najgorszym przypadku miernik pokazywał lekko ponad 105 db, jednak różnice były tak minimalne, że niedosłyszalne. Na scenę wchodziły jeszcze raz postacie i ta co miała najwięcej głosów, stawała w kącie i czekała, czy ktoś nie okaże się lepszy. Szybko na prowadzenie wysunął się Wiedźmin, który jako jeden z lepszych przekroczył granicę 107 db i długo nie mógł go nikt pobić. Z podobnym wynikiem 107.6 stanęła obok niego Vayne. Przynajmniej dopóki na scenie nie pojawiły się piękne panie. Najpierw ta bardziej uwodzicielska Harley Queen osiągnęła magiczne 107,7 db, później dołączyła do niej Miss Fortune i Upiorna Panna Młoda Morgana, kolejne postacie odpadały, a do finalistek ustawiła się również hallowenowa Jinx. 4 panny skutecznie eliminowały konkurencję i zdawało się, że kontrowersyjny miernik się popsuł.

Tak było do momentu zapowiedzenia Deadpoola. Ten wykonał piękny gest – wprowadził na scenę wielkiego przegranego – Wiedźmina, sam rezygnując ze swojej szansy. Widownia tym razem dała popalić i niesamowita wrzawa przerosła wszystko co było słyszane do tej pory. Wiesiek osiągnął nowy rekord – 107,8 db i uratował honor miernika, który budził coraz większe podejrzenia. Panny musiały zejść ze sceny. Kolejne postacie z Lola odpadały, a na scenę wpadła starsza gospodyni z jednego ze stoisk i postanowiła w humorystyczny sposób postawić kontrast dla pięknych i młodych dziewczyn poprzez wypięcie pośladków… Po kolei odpadały wszystkie liczące postacie, szczególnie żal było dobrze odwzorowanego Garretta-Thiefa, czy nawet Iron Mana. Stojąca przed sceną młodzież nie wierzyła co się dzieje, dlaczego miernik pokazuje tak słabe wyniki? I to mimo wzmożonych akcji dopingujących i zaprzęganych do pracy akcesoriów wydających hałas. Nic dziwnego, że po widowni rozległo się skandowanie niepotrzbnych wulgaryzmów „miernik ch*j, miernik ch*j”, które prowadzący przyjął z kamienną twarzą.

W taki właśnie ciekawy sposób wygrał Wiedźmin. Jednak toczyła się dalej walka o drugie miejsce. Na scenę zostały wezwane Harley, Miss Fortune i Panna Młoda. Można było zaczynać dogrywkę. Czy kogoś nie zabrakło? Prowadzący zapomniał o strasznej Jinx, co boleśnie wygarnęła mu widownia, jak i stojące na scenie dziewczyny. Gdy sytuacja się uspokoiła, wzrosły te bardziej pozytywne emocje. Ze sceny musiała zejść piratka z wielkimi pistoletami i walka o drugie i trzecie miejsce toczyła się co raz bardziej ostro. Pomocnica Jokera swoimi figlami też nie zdobyła publiczności. Morgana i Jinx miały swoje oddane grupy fanów, jednak trochę lepsza okazała się pani z ościstą rybą. Co wywołało z jednej strony piski, a z drugiej radość.

Przedstawiciel sponsora konkursu pojawił się na scenie by wręczyć nagrody. Wiedźmin zgarnął monitor, a panie zestawy do produkcji strojów. Jednak to wcale nie był koniec! Na scenę wprowadzono pana w garniturze, który uklęknął przed Upiorną Panną Młodą. Gdyby teraz zmierzono hałas na widowni, to byłby nowy rekord. Chwilę trwało zanim publika skończyła śpiewać „sto lat” i wiwatować. To najlepsze zaręczyny jakie można sobie było wyobrazić. Panna ze łzami w oczach powiedziała tak i mieliśmy kolejną już całującą się parę na scenie, tym razem pośród okrzyków szczęścia i radości. Na koniec Morgana rzuciła swój bukiet w widownię, okazało się, że złapała go młoda para, która zaproszona na scenę również splotła się w pocałunku, co widownia skomentowała okrzykiem „zaręczyny”. Nie można było piękniej zakończyć tego wydarzenia.

PGA w tym roku przerosło moje oczekiwania. Stoiska Nintendo, Ubisoftu to prawdziwa niespodzianka. Wystarczy zebrać całą polską branżę i odrobinę zagranicznej by stworzyć niesamowite 3 dni zabawy w roku. Frekwencja wyniosła prawie 60 000 ludzi, a hale momentami okazały się zbyt małe, by pomieścić taki tłum. Impreza zwana jest polskim Gamesconem. Jednak niemiecki odpowiednik nie ma aż takiej reprezentacji „gimbazy”, która może nieco psuć nastój. Miejmy nadzieję, że za rok będzie więcej atrakcji, które przyciągną starszych i dojrzałych fanów. Oby ten apel przeczytała Cenega, czy EA Polska, nie mówiąc już o Sony. Potrzeba nam więcej hardcorowych, premierowych tytułów dla dorosłych. Śmiesznie się trochę ogląda dzieciaka grającego w Assasin’s Creed: Unity, gdy przy wejściu świeci tabliczka z informacją, że gra jest  przeznaczona dla użytkowników w wieku 18+. Zapowiedziano już, że kolejna edycja odbędzie się 18-20 października 2015.

Tego i Wy nie możecie przegapić.

Autor: Adolf

PRZECZYTAJ TAKŻE

Komiksy i Groza w Grach – Aktualności, Zwiastuny, Ciekawostki.

Jestem wiernym widzem targów E3, odkąd skończyłam dziesięć lat. Co roku z pełną ekscytacją siadam …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *