PANTEON / CYKLICZNE / [CYKL] Mity Cthulhu w Świecie Komiksu Cz. 7 – Ogar i Inne Opowiadania

[CYKL] Mity Cthulhu w Świecie Komiksu Cz. 7 – Ogar i Inne Opowiadania

Jeśli kopiowanie pracy poprzedników jest najwyższą formą pochlebstwa, oddania mangaki Tanabe Gou dziełom HP Lovecrafta nie da się zakwestionować. Ogar i Inne Opowiadania to oczywisty hołd złożony amerykańskiemu pisarzowi. Japoński autor wziął na warsztat trzy opowieści mistrza grozy, są to kolejno: Świątynia/The Temple, tytułowy Ogar/The Hound, oraz The Nameless City tutaj przetłumaczone jako Zapomniane Miasto. Zbiór został opublikowany w Polsce nakładem wydawnictwa Studio JG (2015 rok) i nadal jest bez problemu dostępny w sprzedaży za stosunkowo rozsądne pieniądze.
Niewielki, ciasno sklejony (przez co trudny do pełnego rozwarcia) tomik o wąskich marginesach czyta się z pewnym trudem. Jeśli – tak jak ja – macie w głowach wiecznie czuwającego kolekcjonera, strach przed uszkodzeniem grzbietu komiksu dopadnie Was szybciej, niż groza mangowej wersji opowiadań.

Świątynia jest pierwszą pozycją antologii, moim zdaniem najbardziej udaną. Podobnie jak w oryginale, załoga niemieckiej łodzi podwodnej spostrzega podczas wynurzania, że do relingu przywiera ciało mężczyzny. Przy zwłokach odkrywają niewielką, rzeźbioną główkę, fragment figurki przedstawiającej człowieka ozdobionego wieńcem laurowym. Wkrótce marynarze zaczynają chorować, mroczne wody wypełniają wizje podróżujących za nimi upiorów. Mimo to pragmatyczny dowódca odmawia ugięcia się przed zabobonnymi prośbami podwładnych, by wyrzucił „bożka” za burtę.
Im mniej załogantów pozostaje przy życiu, tym szybciej atmosfera i tempo opowieści nabierają właściwego tonu. Doskonale zilustrowany finał – samotna konfrontacja z antycznym misterium –  jest bardzo satysfakcjonujący. Trafia w sedno przesłania opowiadań, pozwala ponownie poczuć specyficzną atmosferę typową dla prozy Lovecrafta.

Z Ogarem jest najgorzej. Twarze bohaterów są tutaj najbliższe typowej dla japońskiego komiksu kreski, a interakcja, jaka między nimi zachodzi, początkowo bardziej mnie rozbawiła, niż zmusiła do refleksji nad upiornym hobby dekadenckich młodzieńców. Ale kto wie, skoro St John trzyma na kolanach księgę bliźniaczo przypominającą rekwizyt ze slapstickowej komedii Sama Raimiego, to może dowcip był zamierzony.
Tak jak w prozie, dwójka okradających cmentarze łowców artefaktów wyznacza sobie kolejny cel. Jest nim mogiła zmarłego w tajemniczych okolicznościach nieszczęśnika, pochowanego z owianym złą sławą medalionem. Ta mroczna wspaniałość ma wzbogacić ich – i tak już obszerną – kolekcję. Pewnej nocy realizują swój plan. Występkowi towarzyszy przeciągłe wycie wilka, lub wielkiego psa, zwiastujące… dość stresogenną przyszłość.

St John, człowiek, któremu nie nudzi się Necronomicon.

Zapomniane Miasto, czyli wyprawa archeologa do pustynnej samotni, prastarego miasta, zamieszkałego niegdyś przez obcą człowiekowi, wysoko rozwiniętą cywilizację, podąża podobnym wzorcem. Jedną rzecz warto odnotować w kontekście tej adaptacji. Gou potraktował opisy Lovecrafta bardzo poważnie. Ogólnikowe stwierdzenia, mające – na przykład – określić wygląd prastarej rasy, odczytał perfekcyjnie, po czym nadał im wyjątkowo precyzyjne kształty.
Twórca mangi dobrał aż 2 opowiadania opisujące samotną podróż w nieznane, penetrację zapomnianych zakamarków świata (pustyni, morskich głębin) przez odważnych, lecz skazanych na izolację bohaterów. Jednocześnie odseparował je od siebie horrorem o bardziej klasycznej konstrukcji, historią zakazanego artefaktu, którego nawiedza wiecznie czujna bestia. Kompozycja jest więc sprytnie przemyślana. Mimo zbieżności tematów nie nudzi.

Typowo dla większości japońskich komiksów, jakie miałem okazję przeczytać, narracja jest raczej skąpa. Do większego skupienia skłaniają tylko strony przedstawiające najciekawsze grafiki lub rzadkie, hipnotyzujące momenty pełnej synchronizacji pracy japońskiego autora z intencjami prozy słynnego mieszkańca Providence. Autor wyciska opowiadania jak dojrzałą cytrynę, w kadrach umieszczając tylko niezbędne minimum tekstu. Stworzenie z tego koncentratu zrozumiałych, jednowątkowych opowieści udało się znakomicie. Nie znaczy to jednak, iż stanowią one wartość dla miłośnika dzieł Lovecrafta, dobrze znającego jego literacki dorobek. Mimo że Gou dodaje treści, których w oryginale nie było, takie jak dialogi, czy sprawna wizualizacja istot/przedmiotów oszczędnie opisanych przez HPL, odtwórczość, czy nawet fabularne „zaokrąglanie w dół” jest tu wyraźnie zauważalne. Amerykańscy scenarzyści (z małymi wyjątkami) raczej odchodzą od dosłownego kopiowania klasyki, które popularne było dekady temu na łamach Erie i Creepy. Starają się budować własne fabuły korzystając z elementów prozy. Dlatego najciekawszą mangą, jaką można oskarżyć o lovecraftowskie inspiracje, pozostaje w mojej opinii Remina – Gwiazda Piekieł Junji Ito.

Kadry z adaptacji Świątyni.

Graficy podnoszący odważnie ołówki z zamiarem nadania konkretnego kształtu nieprecyzyjnym opisom lovecraftowskich bestii, nie mają łatwego zadania. Czasem popadają w banał, kiedy indziej popuszczają wodze wyobraźni zbyt liberalnie traktując pierwowzór. Teraz uwaga, z pełnym przekonaniem piszę, że Tanabe Gou zaproponował jedne z najdoskonalszych, najbliższych prozie HPL wizerunków stworzeń uniwersum. Ta precyzja w uzupełnianiu literackich wizji konstruktami własnej wyobraźni jest podstawowym powodem, dla którego warto zajrzeć do komiksu. Zgodnie z tym wnioskiem, osoby niezaznajomione z dziełami Lovecrafta odsyłam najpierw do lektury jego trzech, krótkich opowiadań. Tom Ogar i Inne Opowiadania jest hołdem Tanabe Gou, oddanym twórcy Mitologii Cthulhu, jasno komunikowanym. Pozwólcie więc najpierw zadziałać własnej wyobraźni, stańcie naprzeciw prastarych tajemnic zanim zobaczycie ich drobiazgową wizualizację w omawianej mandze. Jest to doświadczenie przyjemne, ale powinno nastąpić w odpowiedniej kolejności.

PS: Gwoli jasności, istnieje pewien prosty powód, dla którego nadganiam komiks Tanabe Gou właśnie w tym momencie. Z chwilą gdy cedzę te słowa, na sklepowe półki trafia 2gi tom cyklu, zatytułowany Kolor z Innego Wszechświata. Czy będzie to równie wierna (szablonowa?) adaptacja fabuły opowiadania? Recenzja wkrótce. 

PO WIĘCEJ PUBLICYSTYKI LOVECRAFTOWSKIEJ ZAPRASZAMY DO DZIAŁU:

AUTOR RWilczur

Alkohol i tytoń spływa po mnie gładko, ale komiks ściska za gardło tym mocniej, im dłużej od niego stronię. A konsekwencje zażywania wspomnianego cholerstwa są straszne, okulary na długim nosie oraz siwiejąca w zastraszającym tempie broda. Jak żyć, powiedzcie sami? Otóż jest z sytuacji pewne - całkiem przyjemne - wyjście. Ukojenie daje klepnięcie na wygodnym leżaku i zamoczenie jednej kończyny w wartkiej rzeczce polskiego fandomu komiksowego.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[NEWS] Providence Alana Moore’a w Planach Wydawnictwa Fantasmagorie

Niesamowita wiadomość dla polskich fanów kultowego scenarzysty komiksowego Alana Moore’a oraz ojca Mitologii Cthulhu H.P. …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *